INFO

avatar Ten blog rowerowy prowadzi MARECKY z miasta Elbląg. Mam przejechane od 1995r. 284.763 kilometry, czyli właśnie po raz siódmy okrążyłem równik :-). Pomykam po drogach i dróżkach z prędkością 20.91 km/h i tak jest OK.
Więcej o mnie.

MOJA STRONA INTERNETOWA

marecki.home.pl

KATALOG ŻUŁAWSKICH DOMÓW PODCIENIOWYCH

DOMY PODCIENIOWE Z XVIII/XIX w.

MOJE GALERIE

FOTOSIK (do 30.04.2023)



baton rowerowy bikestats.pl 2023 button stats bikestats.pl 2022 button stats bikestats.pl 2021 button stats bikestats.pl 2020 button stats bikestats.pl 2019 button stats bikestats.pl 2018 button stats bikestats.pl 2017 button stats bikestats.pl 2016 button stats bikestats.pl 2015 button stats bikestats.pl 2014 button stats bikestats.pl 2013 button stats bikestats.pl 2012 button stats bikestats.pl 2011 button stats bikestats.pl 2010 button stats bikestats.pl 2009 button stats bikestats.pl 2008 button stats bikestats.pl

ARCHIWUM BLOGA

Dane wyjazdu:
797.00 km 0.00 km teren
37:41 h 21.15 km/h:
Maks. pr.:65.00 km/h
Temperatura:22.0
Podjazdy: m

NIEMCY TOUR

Piątek, 1 lipca 2011 · | Komentarze 30

Przygotowania do jazdy w poprzek Niemiec rozpocząłem od analizy różnych źródeł internetowych w poszukiwaniu najciekawszej i najkrótszej trasy przejazdu.

Analiza ta nie przyniosła żadnego skutku, większość imprez po Niemczech to objazdówki wybranych regionów, a nie przeloty ze wschodu na zachód i to w formule non-stop :-).
Wziąłem więc mapę do ręki i powstało coś takiego:

Trasa rowerowa:SZCZECIN-Prenzlau-Neuruppin-Rathenow-Tangerműnde-Gardelegen-Braunschweig-Hildesheim-Hameln-Paderborn-Erwitte-Unna-Dortmund-Witten-Hagen-Wuppertal-Mettmann-DŰSSELDORF


STATYSTKA-KM © MARECKI

STATYSTYKA-CZAS © MARECKI


Wszystkie zdjęcia w FOTOGALERII.

Pierwszym sukcesem było załadowanie się do pociągu Olsztyn-Szczecin, który niezawodne PKP złożyło z 3 wagonów. Nietaktem było w tej sytuacji oczekiwać wagonu do przewozu rowerów :-)).

Sama podróż minęła spokojnie i po małych zakupach w Szczecinie ruszyliśmy z ROBERTEM na zachód. Z miasta wyprowadziła nas DK 10 do Lubieszyna, gdzie około 17.00 swobodnie przejechaliśmy obok zabudowań dawnego przejścia granicznego.

Pierwszą niemiecką miejscowością był Bismark, co zabrzmiało nieco groźnie ;-). Potem jednak nazwy niemieckich wsi i miasteczek nie budziły już historycznych reminiscencji .

BISMARK-PIERWSZA NIEMIECKA MIEJSCOWOŚĆ © MARECKI


Pogoda była dobra, niebo było nieco zachmurzone a chmury ganiał po niebie dość silny wiatr z tradycyjnych kierunków zachodnich. Trasa naszej jazdy wiodła przez Niemcy po ukosie, także nie wiało nam prosto w twarz, a nieco z boku. Mimo wszystko nie pozwalał na uzyskanie takiej prędkości, jaką byśmy chcieli.

PRENZLAU-KOŚCIÓŁ MARIACKI © MARECKI


Pierwsza noc minęła na spokojnym pedałowaniu, obyło się nawet bez tradycyjnych u mnie drzemek na przystankach . O poranku (ok. 6.00) w sobotę przejechaliśmy Łabę i tutaj zaczęło na nas kapać. Całkowicie zaciągnięte chmurami niebo wskazywało, że kurtki deszczowe będą potrzebne na dłużej i tutaj pojawiła się nieprzyjemna informacja od Roberta, że on takowej nie ma. Odchudził mocno swój bagaż, ale w tym punkcie lekko przesadził ;-).

ŁABA-MOST W OKOLICACH TANGERMÜNDE © MARECKI


Ogarniająca mnie nieubłagana senność oraz moknący Robert spowodowały nasz postój w przydrożnej szopie, gdzie ja zaległem na sianku, a co robił Robert to nie wiem :-).

DROGA NR 1 I OBOK DDR © MARECKI


Po odpoczynku ruszyliśmy w dalszą drogę, mając świadomość, że nie uda się w niedzielę rano być w Dusseldorfie. Spowolnienie spowodowane wiatrem oraz deszczem było już nie do nadrobienia, tym bardziej że przed nami był odcinek z górkami.

Na trasie naszego przejazdu było jedno duże miasto – Braunschweig, gdzie Robert postanowił zakończyć pedałowanie i skorzystać z usług Deutsche Bahn. Mając 400 km w nogach postanowiłem kontynuować dalszą jazdę samotnie.

BRAUNSCHWEIG-STYLOWE CENTRUM HANDLOWE © MARECKI


Około godziny 20 Robert wsiadł w pociąg, a ja skierowałem się drogą nr 1 w kierunku Hildesheim. Drogą tą poruszałem się aż do Dortmundu. Pomiędzy Hameln a Paderborn wyrosły wspomniane wzniesienia Lasu Teutoburskiego, ale bez przesady. Zaliczyłem dwa 3 kilometrowe, spokojne, podjazdy a reszta to nieistotne hopki. Do tego o poranku w niedzielę przestało padać, a wiatr w lesie był nieodczuwalny. Robertowi zabrakło kilku godzin cierpliwości ;-).

WZNIESIENIA LASU TEUTOBURSKIEGO © MARECKI


Wspomnę jeszcze, że w nocy miałem przerwę w Mc Donaldzie, gdzie doceniłem działające suszarki elektryczne i zużywając chyba kilka kWh prądu osuszyłem sobie skarpety i częściowo buty. Niemiecka obsługa potraktowała mnie ze zrozumieniem, chociaż jak zamykali bar o 1 w nocy, to trzeba było jechać dalej :-).

Przed Paderborn miałem spotkanie z policją, która w uprzejmych i pełnych troski słowach poinformowała mnie, że jazda drogą ekspresową (w jaką na kilkanaście km przekształciła się droga nr 1) jest bardzo niebezpieczna, bo samochody jeżdżą tutaj ponad 60 km/h. Więcej z pouczenia nie zrozumiałem, ale szczerze przeprosiłem i na najbliższym węźle zjechałem do Paderborn :-). W Polsce by nie było chyba tak miło.

Pogoda z każdą chwilą robiła się coraz lepsza, widać było nawet błękitne niebo. I tylko wiało bez zmian. Za Paderborn droga nr 1 do złudzenia przypomina dawną berlinkę z Elbląga do Gronowa, tylko jest nieco szersza.

DROGA NR 1- BETONKA BEZ SZCZELIN :-) © MARECKI

ERWITTE-DREWNIANY, DZIAŁAJĄCY MŁYN WODNY © MARECKI

UNNA-ZAJAZD W WIATRAKU © MARECKI


Przed Dortmundem, w miasteczku Unna zjadłem obiad w postaci potężnego spaghetti i ruszyłem do pierwszego miasta Zagłębia Ruhry. Miałem przykazane przez kuzyna, aby do Dűsseldorfu jechać miastami, czyli przez Dortmund, Essen i Duisburg, ale na mapie tak ładnie wyglądała droga nr 7, że postanowiłem pojechać po swojemu, bo co to za przyjemność jazda po mieście ;-).

I to był największy błąd tej wycieczki. Władowałem się w takie góry, że podjazdy po 5-7 km nie były niczym nadzwyczajnym. Do tego powtórzyły się z kilka razy powodując, że będąc w Dortmundzie (około 100 km od celu) o 15, do Dűsseldorfu dotarłem o godzinie 23. Dodam jeszcze, że droga nr 7 dwukrotnie ginęła mi z oczu, co spowodowało kilometry błądzenia.

WETTER-RATUSZ © MARECKI

WUPPERTAL-NADZIEMNY TRAMWAJ © MARECKI


Widać po dystansie, że było to dobre 70 km gratis. Miałem już myśli, żeby wjechać na autostradę, gdzie tablice z nazwą Dűsseldorf widziałem co kilka kilometrów. Obawiałem się jednak, że tutaj policja może już nie być taka miłosierna ;-).

W końcu dotarłem do celu, wspomagając się namiarami niemieckich kierowców i spokojnym zjeżdżaniem (przez szybkie zjazdy dwukrotnie myliłem drogę).

JESTEM U CELU! © MARECKI


W Dűsseldorfie wypadało znaleźć dom cioci, co po ciemku i będąc w tym 700-tysięcznym mieście po raz pierwszy nie było łatwym zadaniem. Nie wdając się w zbędne eksperymenty udałem się na postój TAXI i po chwili już wiedziałem gdzie jechać.

Tym samym niemiecka epopeja po 54h w trasie dobiegła końca, a ja mogłem napić się z ciocią herbaty :-).






Komentarze
MARECKY
| 15:14 środa, 27 lipca 2011 | linkuj flash: Miało być nieco więcej z tym wiatrem ;-)

WrocNam: Dzięki :-). Pilnowałem się aby nie wylądować w Holandii.

shrink: Dzięki.

waxmund: Tak to jest jadąc pod wiatr i w deszczu. A jeszcze te górki na koniec :-)

robin: Fajnie by było na dłużej, ale cóż .... Pozdrower.

saren86: Dzięki, ale bez przesady.

szatan21292: To był w sumie prywatny wyjazd :-)

WuJekG: Dzięki.

Misiacz: Dzięki za pomoc.

rammzes: Dzięki.

tlenek: Dobre siodło to podstawa :-)

rejziak79: Dzięki.

Pawsol: To miało by związek z MRDP, jakby cały powrót był na kołach. A tak to tylko normalna wycieczka :-).

gdynia94: Dzięki.

michuss: A co to jest strefa 11?

bobiko: Zasnąłem około 2 w nocy, obudziłem się około 9 rano tego samego dnia.

PolishGuyFromWor:Patrz, żyłem w nieświadomości. Dzięki :-))

kuklynsky: Dieta normalna: batony snickers i bounty, kabanosy, hamburgery w Mc, obiady w postaci spaghetti i w wietnamskim barze ryż z mięsem. Testowałem po raz pierwszy L-karnitynę, ale bez jakiś spektakularnych efektów.

jahoo81: Dzięki Asia. Pozdrawiam Was ciepło z warmińsko-mazurskiego :-).

majkelb1979: Dzięki.

majkelb1979
| 17:22 sobota, 16 lipca 2011 | linkuj No dystans wymiata z butów, gratulacje i równości nawierzchni :)
jahoo81
| 07:16 sobota, 16 lipca 2011 | linkuj Zdziwiona nie jestem :D
Gratulacje i pozdrowienia z lubuskiego :P
Asiczka :P
kuklynsky | 18:52 piątek, 15 lipca 2011 | linkuj Marku napisz co nieco na temat odżywiania i napitków podczas pokonywania tego dystansu.
PolishGuyFromWor
| 23:06 czwartek, 14 lipca 2011 | linkuj No to dałeś chłopie.. zdajesz sobie sprawę że przejechałeś 1.9925% obwodu Ziemi :)
bobiko
| 21:16 czwartek, 14 lipca 2011 | linkuj Ile spałeś u Cioci? :>
michuss
| 16:03 wtorek, 12 lipca 2011 | linkuj Czyżbyś był osobnikiem, którego ojczyzną jest "Strefa 11"? ;) Niesamowite!
gdynia94
| 21:38 poniedziałek, 11 lipca 2011 | linkuj Wow! Niesamowita wyprawa :) Szacunek!
PAWSOL
| 18:39 poniedziałek, 11 lipca 2011 | linkuj Ty Marek zawsze masz szalone pomysły. Jestem pod wrażeniem. Taki dystans to pewnie próby przed MRDP??
rejziak79-remove
| 06:58 poniedziałek, 11 lipca 2011 | linkuj O w mordę jeża, nie napiszę, że jestem pod wrażeniem bo to za mało :)
Szczena mi opadła, tyle w temacie !!! GRATY !!!
tlenek
| 21:43 niedziela, 10 lipca 2011 | linkuj Wysiedizeć tyle w siodle! Jesteś wielki
rammzes
| 20:52 niedziela, 10 lipca 2011 | linkuj Łał! Jestem pod wrażeniem! Gratulacje!
Misiacz
| 20:07 niedziela, 10 lipca 2011 | linkuj Mein Gott!!!
Co za dystans!
Przejeżdżałeś szlakiem wielu moich wypadów!
WuJekG
| 17:27 niedziela, 10 lipca 2011 | linkuj Gratulejszyns!!
szatan21292
| 19:56 sobota, 9 lipca 2011 | linkuj Gratulacje dobrej wyprawy, ale czemu nic nie pisałeś o tym?! chętnie bym się zabrał w taką trase. :(
saren86
| 19:34 sobota, 9 lipca 2011 | linkuj Nawet nie wiem co napisać! Chyba teraz jesteś moim idolem :)))))
robin
| 14:36 sobota, 9 lipca 2011 | linkuj Pojechał i wrócił, po co jakieś tam wielodniowe wyjazdy! :] Pozdrawiam i gratuluję!
waxmund
| 13:04 sobota, 9 lipca 2011 | linkuj gratulacje! niesamowity dystans.... i stosunkowo niska średnia przy nim :p nieźle się nasiedziałeś na stołku [;
WrocNam
| 05:49 sobota, 9 lipca 2011 | linkuj Jeszcze trochę błądzenia pod koniec trasy i wylądowałbyś w Holandii ;-)
Szacunek i gratulacje!
flash
| 04:39 sobota, 9 lipca 2011 | linkuj No i powrót z wiatrem ;) ... ładny dystans :)
MARECKY
| 01:53 sobota, 9 lipca 2011 | linkuj wilk: Mało czasu, niestety, na wyprawę wielodniową. Pogoda faktycznie trochę dała ognia, ale w ogniu hartuje się stal ;-). Ps. At pewnie pisze o cyklozie :-)).

kbiały2002: Naprawdę warto, tylko na nieco dłużej :-)

sargath: Szukałem kontaktu, ale nieco pomógł mi tylko Misiacz.Do Ciebie nie dotarłem :-). Pozdrower.

niradhara:Dziękuję. Było warto-ciocia ma pyszną herbatę ;-)

BIker1990: Dzięki. Każda wyprawa jest niepowtarzalna.

emonika: Dziekuję :-)

Dynio: Motywacja to podstawa. Pozdrower.

panmisiek: Dzięki :-).
panmisiek
| 00:46 sobota, 9 lipca 2011 | linkuj tak jak nietaktem bylo pytac o miejsca rowerowe w tym pociagu ktorym jechales tak nietaktem byloby napisac to co sobie pomyslalem widząc pokonany dystans!
szacun pełną gębą:)
emonika
| 21:40 piątek, 8 lipca 2011 | linkuj Wyrazy uznania i gratulacje :)
Dynio
| 21:32 piątek, 8 lipca 2011 | linkuj Brawo trza mieć twarde "kochones" aby to przejechać :)
niradhara
| 20:13 piątek, 8 lipca 2011 | linkuj Szczęka mi spadła z wrażenia! Gratki za dystans, choć nie rozumiem po co się tak umartwiać?
sargath
| 18:39 piątek, 8 lipca 2011 | linkuj gratulację za mega dystans

byłeś w Szczecinie i nic nie powiedziałeś, tutaj nie jeden by się na taki rajdzik do Ciebie podłączył :)

pozdrawiam
kbialy2002
| 15:34 piątek, 8 lipca 2011 | linkuj Świetne zdjęcia - trzeba pojechać samemu...
wilk
| 13:43 piątek, 8 lipca 2011 | linkuj Gratulacje - piękny dystans, a przecież pokonany w tak trudnych warunkach pogodowych. Ja myślałem, że chodzi Ci o wyprawę po północnych Niemczech - a Ty tymczasem przejechałeś je w jeden dzień :))

A komentarzami anonimowych frustratów się nie przejmuj - ja to kasuję z miejsca.
Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa iaiwr
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]