INFO
Więcej o mnie.
MOJA STRONA INTERNETOWA
marecki.home.plOR-KONTAKT NA FORUM
ELBLĄSKI OFICER ROWEROWYKATALOG ŻUŁAWSKICH DOMÓW PODCIENIOWYCH
DOMY PODCIENIOWE Z XVIII/XIX w.MÓJ FOTOSIK
FOTOGALERIAELBLĄSKIE FORUM ROWEROWE
rowerowe.Elblag.plNAJNOWSZE FOTKI
2012
2011
2010
2009
2008
MOJE ROWERY
ARCHIWUM BLOGA
- 2012, Maj14 - 22
- 2012, Kwiecień27 - 43
- 2012, Marzec27 - 42
- 2012, Luty27 - 42
- 2012, Styczeń23 - 43
- 2011, Grudzień23 - 51
- 2011, Listopad25 - 45
- 2011, Październik27 - 40
- 2011, Wrzesień26 - 16
- 2011, Sierpień25 - 14
- 2011, Lipiec8 - 36
- 2011, Czerwiec25 - 54
- 2011, Maj26 - 62
- 2011, Kwiecień23 - 34
- 2011, Marzec27 - 68
- 2011, Luty22 - 50
- 2011, Styczeń28 - 50
- 2010, Grudzień31 - 102
- 2010, Listopad31 - 84
- 2010, Październik31 - 47
- 2010, Wrzesień30 - 40
- 2010, Sierpień30 - 61
- 2010, Lipiec31 - 64
- 2010, Czerwiec31 - 55
- 2010, Maj31 - 72
- 2010, Kwiecień32 - 72
- 2010, Marzec32 - 75
- 2010, Luty28 - 53
- 2010, Styczeń31 - 133
- 2009, Grudzień31 - 88
- 2009, Listopad30 - 42
- 2009, Październik32 - 56
- 2009, Wrzesień30 - 56
- 2009, Sierpień31 - 57
- 2009, Lipiec31 - 29
- 2009, Czerwiec31 - 17
- 2009, Maj32 - 18
- 2009, Kwiecień31 - 11
- 2009, Marzec31 - 16
- 2009, Luty28 - 7
- 2009, Styczeń31 - 10
- 2008, Grudzień31 - 21
- 2008, Listopad30 - 26
- 2008, Październik31 - 7
- 2008, Wrzesień30 - 11
- 2008, Sierpień31 - 17
- 2008, Lipiec31 - 20
- 2008, Czerwiec30 - 27
- 2008, Maj31 - 5
- 2008, Kwiecień30 - 12
- 2008, Marzec31 - 29
- 2008, Luty29 - 6
- 2008, Styczeń31 - 7
Dane wyjazdu:
188.00 km
80.00 km teren
09:09 h
20.55 km/h:
Maks. pr.:46.00 km/h
Temperatura:10.0
HR max:182 ( 97%)
HR avg:139 ( 74%)
Kalorie: 4500 kcal
Rower:CUBE REACTION
ERnO HARPAGAN 42 - ELBLĄG
Sobota, 15 października 2011 · | Komentarze 10
Pełna FOTORELACJA W GALERIIPo HARPAGANIE w Redzie pisałem, że było ekstremalnie. Wczorajsza jazda to w takim razie niezły hardkor :-). I już pomijam deszcz który padał przez kilka godzin, ale z taką odmianą gliniastego błota to się jeszcze na Wysoczyźnie Elbląskiej nie spotkałem. Zapchanie kół spowodowało niemożliwość pchania roweru, o jego wzięciu na plecy w ogóle mowy nie było. Punkt numer 9 w okolicy Stygajn będzie mi się długo śnił :-).
A teraz po kolei ...
Mając bazę pod nosem, pakiet startowy wziąłem w przeddzień imprezy, spokojnie zamontowałem wszystko na rowerze i integrowałem się z organizatorami. Wspaniali, pełni pasji ludzie, których miło było mi poznać.
O poranku spotkałem się w strugach padającego deszczu z ANDRZEJEM, drugim czynnym uczestnikiem Harpagana z ramienia Urzędu Miejskiego, pod Pomnikiem Odrodzenia i w doskonałych humorach pojechaliśmy na start :-).
O godzinie 6.30 łaskawie przestało na chwilę kapać i rozdanie map odbyło się na sucho. Nie chciało mi się na ciemno analizować całej mapy, a znając kilka punktów na podstawie zdjęć umieszczonych na stronie zawodów, już wcześniej podjąłem decyzję, że jadę na punkt kontrolny przy depresji w Raczkach Elbląskich i tam już za dnia na spokojnie przeanalizuję mapę i kierunek dalszej jazdy.
Dołączyli do mnie jeszcze Andrzej, Leszek i JUREK i popedałowaliśmy do najniższego miejsca w Polsce. Na miejscu (punkt 5) byliśmy o 6.49 jako pierwsi z uczestników.

PKT 5-RACZKI ELBLĄSKIE© MARECKI
Potwierdzenie obecności za pomocą karty elektronicznej było szybkie i łatwe i już wracaliśmy do Elbląga, aby udać się do Weklic, gdzie był zlokalizowany punkt przy wodospadzie na Kowalewce. Ponownie zaczął padać deszcz i tak było do godziny około 11. Dołączył do nas jeszcze Maciek i w tym składzie jechaliśmy przez jakiś czas.
Nad Weklicami (punkt 18-7.49) nastąpił pierwszy kontakt z terenem, jazda po polu i pod górę w błocie lekka nie była. Zjazd z góry był zresztą jeszcze trudniejszy. Jeden wielki rowerowy dryft :-).

PKT 18-WEKLICE© MARECKI
Z Weklic pojechaliśmy w okolice Słobit (punkt 13-9.11) gdzie do znalezienia był przepust w lesie. Jak na pechową trzynastkę przystało przestrzeliłem nieco zjazd do lasu, co kosztowało nas 2 km gratis.

PKT 13-SŁOBITY© MARECKI
Potem już bez problemu i już jechaliśmy dalej na wschód do punktu 7-10.32 zlokalizowanego na skraju lasu przy wsi Dąbrówka. Dużym ułatwieniem był widoczny z daleka dym ogniska, co zaprowadziło nas na miejsce jak po sznurku.

PKT 7-DĄBRÓWKA© MARECKI
Po zaliczeniu tego punktu Andrzej postanowił zawrócić do Elbląga, widać spotkany wcześniej drogowskaz Elbląg-49 km podziałał na niego demobilizująco ;-). Jak na debiutanta w Harpaganie pokazał dużą odwagę jadąc w takich okolicznościach i okazał się twardym bikerem. Poza tym dochodzę do wniosku, że wykazał się perfekcyjną intuicją w kontekście błotnego Sajgonu przed punktem numer 9, który był kolejnym celem naszej grupki :-).
Do Stygajn dotarliśmy asfaltem i betonowymi płytami, miejscowi coś mówili o bardzo ciężkiej drodze, ale potraktowaliśmy to z lekkim przymrużeniem oka, bo lekko nie było od początku. I faktycznie na początku było standardowe brązowe pole, które nagle zakleiło mi opony :-).
Nie szło jechać, nie szło iść, nie szło nieść. Można było siąść i płakać :-). Wybieranie błota kijem było bez sensu-kije się łamały, ręką było mało efektywne, skuteczną metodą okazało się walenie kierownicą o podłoże, a najlepiej jak tym podłożem była koleina wypełniona wodą bo wtedy glina się odklejała.
I tak powoli dwa obroty koła w przód, jeden w tył, powoli dobrnąłem do punktu 9-11.57, opisanego jako drabina na skraju lasu.

PKT 9-STYGAJNY© MARECKI
Na tym odcinku kilkuset metrów wypiłem cały bidon, zjadłem snickersa i opakowanie kabanosów i uświniłem się po pas. Jak wyglądał rower można obejrzeć na fotkach.
Na punkcie spytałem się dziewczyn z obsługi, czy dotarły helikopterem? Odpowiedziały, że dowiózł je z trudem samochód terenowy :-). Teraz należało wydostać się z tego pola, powrót po własnych śladach nie wchodził w rachubę. Ruszyliśmy wraz z Maćkiem i Leszkiem (Jurek zagubił się gdzieś między wsią a punktem) w kierunku znanej mi wsi Łoza. Jazda skrajem lasu była możliwa, zamiast pola była trawa i opony się nieco oczyściły.
W Łozie Maciek pojechał dalej, a ja zabrałem się do wymiany przebitej dętki w przednim kole. Asystował mi Leszek, nawadniając mnie napojem i wodą od Maćka, bo ja wszystkie zapasy straciłem w walce z błotem. Wymiana dętki to bezcenne doświadczenie biorąc pod uwagę stan opony i niechcącą się odkręcić obrączkę z wentyla dętki Continentala.
Po tej przymusowej przerwie pojechaliśmy w kierunku punktu 14 zlokalizowanego w Chruścielu przy wiacie ścieżki edukacyjnej. Byliśmy tam o 13.59, spotykając wielu bikerów, w tym Kudłatego, który krążył po lesie w jego poszukiwaniu. Nadjechał też Jurek, ale z przeciwnego kierunku i z inną grupą, której pozostał wierny :-).

PKT 14-CHRUŚCIEL© MARECKI
My zaś z powrotem mieliśmy ze sobą Maćka i po krótkiej wizycie w sklepie w Chruścielu skierowaliśmy się na punkt nr 10 w okolicach Fromborka opisany jako wiata przy stawkach. Ostatni odcinek wzdłuż tory kolei nadzalewowej to ponownie była błotna kąpiel tym razem w kolorze black; a już rower zaczynał ładnie wyglądać :-).

PKT 10-FROMBORK© MARECKI
Na punkcie byliśmy o 15.24 i należało zacząć zjazd w kierunku Elbląga, bo w tym momencie do zamknięcia mety były 3 godziny 6 minut. W planach był punkt przy Świętym Kamieniu, wieża widokowa w Kadynach i na koniec obelisk Augusta Papau w Bażantarni.
W szybkim tempie przelecieliśmy za Narusę i za kapliczką skręciliśmy z Leszkiem z prawo. Maciek został gdzieś z tył i już z nami nie jechał. Po kilku metrach na polnej drodze poczułem znaną miękkość w tylnej oponie i już było po Świętym Kamieniu :-). Leszek pojechał na punkt, umówiliśmy się w Kadynach pod wieżą, a ja do torby i za wymianę drugiej dętki. Przyjemnie świecące październikowe słoneczko chyliło sie już powoli ku zachodowi, ale jeszcze sympatycznie grzało. Dętkę wymieniłem, napompowałem i w drogę przez Pogrodzie i Tolkmicko. Na asfalcie przydybał mnie ROBERT, który towarzyszył mi do Elbląga.
W Kadynach na wieżę widokową udałem się z buta znanym sobie skrótem, rower porzucając u podnóża skarpy. Ślady wskazywały, że piechurzy z trasy pieszej Harpagana też tędy się przedzierali. Na wieży (punkt 16) byłem o 17.30, na Leszka już nie czekałem, słusznie przypuszczając, że dawno już tutaj był i ruszyłem na metę.

PKT 16-KADYNY© MARECKI
Do Łęcza 4 km podjazd pokonałem najszybciej chyba w mojej historii, bo wizja karnych punktów za spóźnienie dodawała mi sił :-). Od Łęcza 40 km/h nie schodziło w zasadzie z licznika, co spowodowało że na mecie byłem o 18.26 po zaliczeniu 8 punktów kontrolnych za 27 pkt. przeliczeniowych. W klasyfikacji zająłem 201 miejsce, także potencjał do poprawy wyniku jest :-)).
Nie ma już co poprawiać DARECKI, któremu udało się wygrać całą imprezę i mógł się napić szampana ze stosownego naczynia ;-). Wielkie gratulacje, tym bardziej że wynik osiągnął w bardzo trudnych warunkach.

DARECKI Z PUCHAREM ZA ZWYCIĘSTWO© MARECKI
W bazie nakarmiłem się grochówką i wróciłem na losowanie nagród oraz wręczenie pucharów. Nastąpiła też dalsza integracja ze znanymi z Bikestats: WILKIEM i CIMANEM.
A w końcu udałem się na zasłużony wypoczynek. Pozdrawiam wszystkich z którymi jechałem i tych napotkanych na trasie też :-).
Kategoria: SUPERMARATONY, WYCIECZKI >150
Komentarze
Gabrym | Sobota, 22.10.2011 11:39:10 | linkuj
Marecki: Dobrze narzucałeś tempo. Za rok trzeba będzie powalczyć o Harpagana !
DareckiEB | Wtorek, 18.10.2011 18:41:32 | linkuj
Fajna relacja, prawie można posmakować błota. Kawał porządnej imprezy przy odpowiedniej pogodzie :)
kosma100 | Poniedziałek, 17.10.2011 19:50:11 | linkuj
Szkoda, że się nie spotkaliśmy w realu.
Dzięki za plakaty ;-)
Do następnego Harpa!
Dzięki za plakaty ;-)
Do następnego Harpa!
kbialy2002 | Poniedziałek, 17.10.2011 19:33:36 | linkuj
No aż się nuż w kieszeni otwiera - ja pogięty i połamany musiałem leżeć w domu....
jola p. | Poniedziałek, 17.10.2011 14:08:09 | linkuj
chylę czoła i gratuluję determinacji! :) pozdrawiam
andzrej | Poniedziałek, 17.10.2011 09:41:34 | linkuj
Marku dziękuję Ci za wspólną jazdę, to było niezapomniane przeżycie.Dziękuję Ci też że tak ładnie o mnie piszesz:)
Komentuj