INFO
Więcej o mnie.
MOJA STRONA INTERNETOWA
marecki.home.plKATALOG ŻUŁAWSKICH DOMÓW PODCIENIOWYCH
DOMY PODCIENIOWE Z XVIII/XIX w.MOJE GALERIE
FOTOSIK (do 30.04.2023)
2025
2024
2023
2022
2021
2020
2019
2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
MOJE POJAZDY
ARCHIWUM BLOGA
- 2026, Luty6 - 2
- 2026, Styczeń28 - 39
- 2025, Grudzień27 - 6
- 2025, Listopad27 - 35
- 2025, Październik29 - 19
- 2025, Wrzesień25 - 4
- 2025, Sierpień30 - 17
- 2025, Lipiec25 - 25
- 2025, Czerwiec22 - 20
- 2025, Maj29 - 6
- 2025, Kwiecień30 - 14
- 2025, Marzec28 - 24
- 2025, Luty25 - 17
- 2025, Styczeń27 - 35
- 2024, Grudzień26 - 28
- 2024, Listopad27 - 34
- 2024, Październik27 - 16
- 2024, Wrzesień27 - 28
- 2024, Sierpień26 - 13
- 2024, Lipiec22 - 19
- 2024, Czerwiec27 - 16
- 2024, Maj29 - 22
- 2024, Kwiecień28 - 21
- 2024, Marzec28 - 21
- 2024, Luty24 - 10
- 2024, Styczeń29 - 19
- 2023, Grudzień28 - 16
- 2023, Listopad29 - 25
- 2023, Październik26 - 22
- 2023, Wrzesień28 - 36
- 2023, Sierpień27 - 8
- 2023, Lipiec26 - 38
- 2023, Czerwiec29 - 28
- 2023, Maj32 - 22
- 2023, Kwiecień26 - 36
- 2023, Marzec30 - 19
- 2023, Luty20 - 21
- 2023, Styczeń29 - 29
- 2022, Grudzień26 - 27
- 2022, Listopad26 - 16
- 2022, Październik27 - 25
- 2022, Wrzesień27 - 34
- 2022, Sierpień26 - 21
- 2022, Lipiec29 - 37
- 2022, Czerwiec26 - 29
- 2022, Maj24 - 20
- 2022, Kwiecień27 - 19
- 2022, Marzec28 - 17
- 2022, Luty25 - 18
- 2022, Styczeń31 - 36
- 2021, Grudzień24 - 23
- 2021, Listopad25 - 19
- 2021, Październik28 - 13
- 2021, Wrzesień28 - 22
- 2021, Sierpień25 - 26
- 2021, Lipiec27 - 27
- 2021, Czerwiec29 - 25
- 2021, Maj29 - 30
- 2021, Kwiecień28 - 29
- 2021, Marzec28 - 25
- 2021, Luty25 - 55
- 2021, Styczeń26 - 29
- 2020, Grudzień24 - 23
- 2020, Listopad13 - 4
- 2020, Październik27 - 33
- 2020, Wrzesień26 - 51
- 2020, Sierpień27 - 32
- 2020, Lipiec15 - 34
- 2020, Czerwiec29 - 107
- 2020, Maj29 - 55
- 2020, Kwiecień26 - 89
- 2020, Marzec10 - 23
- 2020, Styczeń1 - 6
- 2019, Grudzień23 - 43
- 2019, Listopad22 - 37
- 2019, Październik21 - 47
- 2019, Wrzesień22 - 16
- 2019, Sierpień23 - 35
- 2019, Lipiec23 - 31
- 2019, Czerwiec27 - 80
- 2019, Maj26 - 35
- 2019, Kwiecień28 - 35
- 2019, Marzec27 - 43
- 2019, Luty24 - 32
- 2019, Styczeń25 - 53
- 2018, Grudzień22 - 33
- 2018, Listopad24 - 51
- 2018, Październik26 - 75
- 2018, Wrzesień24 - 79
- 2018, Sierpień14 - 13
- 2018, Lipiec27 - 60
- 2018, Czerwiec29 - 54
- 2018, Maj30 - 47
- 2018, Kwiecień23 - 37
- 2018, Marzec26 - 43
- 2018, Luty24 - 86
- 2018, Styczeń27 - 65
- 2017, Grudzień20 - 43
- 2017, Listopad26 - 32
- 2017, Październik26 - 18
- 2017, Wrzesień29 - 36
- 2017, Sierpień22 - 36
- 2017, Lipiec27 - 35
- 2017, Czerwiec28 - 37
- 2017, Maj28 - 26
- 2017, Kwiecień24 - 25
- 2017, Marzec29 - 22
- 2017, Luty24 - 24
- 2017, Styczeń28 - 41
- 2016, Grudzień25 - 33
- 2016, Listopad12 - 13
- 2016, Październik7 - 5
- 2016, Wrzesień30 - 39
- 2016, Sierpień27 - 51
- 2016, Lipiec21 - 14
- 2016, Czerwiec29 - 26
- 2016, Maj26 - 140
- 2016, Kwiecień29 - 15
- 2016, Marzec26 - 56
- 2016, Luty22 - 27
- 2016, Styczeń24 - 44
- 2015, Grudzień29 - 25
- 2015, Listopad25 - 37
- 2015, Październik28 - 19
- 2015, Wrzesień25 - 24
- 2015, Sierpień25 - 20
- 2015, Lipiec18 - 16
- 2015, Czerwiec28 - 35
- 2015, Maj26 - 22
- 2015, Kwiecień25 - 9
- 2015, Marzec27 - 30
- 2015, Luty27 - 17
- 2015, Styczeń30 - 58
- 2014, Grudzień26 - 32
- 2014, Listopad26 - 35
- 2014, Październik30 - 61
- 2014, Wrzesień32 - 30
- 2014, Sierpień25 - 58
- 2014, Lipiec20 - 25
- 2014, Czerwiec28 - 68
- 2014, Maj31 - 51
- 2014, Kwiecień27 - 35
- 2014, Marzec27 - 46
- 2014, Luty27 - 52
- 2014, Styczeń26 - 46
- 2013, Grudzień27 - 42
- 2013, Listopad24 - 13
- 2013, Październik25 - 33
- 2013, Wrzesień24 - 28
- 2013, Sierpień11 - 36
- 2013, Lipiec25 - 20
- 2013, Czerwiec28 - 45
- 2013, Maj27 - 28
- 2013, Kwiecień25 - 38
- 2013, Marzec27 - 44
- 2013, Luty26 - 24
- 2013, Styczeń25 - 19
- 2012, Grudzień25 - 28
- 2012, Listopad27 - 42
- 2012, Październik27 - 38
- 2012, Wrzesień29 - 22
- 2012, Sierpień13 - 136
- 2012, Lipiec27 - 23
- 2012, Czerwiec26 - 50
- 2012, Maj27 - 57
- 2012, Kwiecień27 - 43
- 2012, Marzec27 - 42
- 2012, Luty27 - 42
- 2012, Styczeń23 - 43
- 2011, Grudzień23 - 51
- 2011, Listopad25 - 45
- 2011, Październik27 - 40
- 2011, Wrzesień26 - 16
- 2011, Sierpień25 - 15
- 2011, Lipiec8 - 36
- 2011, Czerwiec25 - 54
- 2011, Maj26 - 64
- 2011, Kwiecień23 - 34
- 2011, Marzec27 - 68
- 2011, Luty22 - 50
- 2011, Styczeń28 - 52
- 2010, Grudzień31 - 103
- 2010, Listopad31 - 84
- 2010, Październik31 - 47
- 2010, Wrzesień29 - 40
- 2010, Sierpień30 - 61
- 2010, Lipiec31 - 64
- 2010, Czerwiec31 - 58
- 2010, Maj31 - 72
- 2010, Kwiecień32 - 72
- 2010, Marzec32 - 75
- 2010, Luty28 - 53
- 2010, Styczeń31 - 133
- 2009, Grudzień31 - 88
- 2009, Listopad30 - 42
- 2009, Październik32 - 55
- 2009, Wrzesień30 - 57
- 2009, Sierpień31 - 62
- 2009, Lipiec31 - 34
- 2009, Czerwiec31 - 18
- 2009, Maj32 - 18
- 2009, Kwiecień31 - 11
- 2009, Marzec31 - 16
- 2009, Luty28 - 7
- 2009, Styczeń31 - 10
- 2008, Grudzień31 - 21
- 2008, Listopad30 - 26
- 2008, Październik31 - 7
- 2008, Wrzesień30 - 12
- 2008, Sierpień31 - 17
- 2008, Lipiec31 - 20
- 2008, Czerwiec30 - 27
- 2008, Maj31 - 5
- 2008, Kwiecień30 - 12
- 2008, Marzec31 - 29
- 2008, Luty29 - 6
- 2008, Styczeń31 - 8
WYCIECZKI 50-150
| Dystans całkowity: | 56417.00 km (w terenie 5409.50 km; 9.59%) |
| Czas w ruchu: | 2632:33 |
| Średnia prędkość: | 21.03 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 65.00 km/h |
| Suma podjazdów: | 194611 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 189 (101 %) |
| Maks. tętno średnie: | 159 (85 %) |
| Suma kalorii: | 912755 kcal |
| Liczba aktywności: | 636 |
| Średnio na aktywność: | 88.71 km i 4h 14m |
| Więcej statystyk | |
MWR#37 SETKA NA MIERZEJĘ WIŚLANĄ
Niedziela, 9 czerwca 2019 · | Komentarze 5
Trasa: ELBLĄG-Jazowa-Orliniec-Nowy Dwór Gdański-Tujsk-Rybina-Jantar-Stegna-Sztutowo-Grochowo-Rybina-Tujsk-Marzęcino-Kępki-Bielnik I-ELBLĄGGPS
MAPA
GALERIA (z opisem)
Film z małym gratisem (Mały Holender) dzięki uprzejmości Łukasza Jatkowskiego (LUKE_HS)

W niedzielę 9 czerwca na placu pod katedrą pojawiło się zapisanych wcześniej 60 osób oraz kilka, które w ostatniej chwili podjęły decyzję o wyjeździe.
Partnerami MOSiR w realizacji tej inicjatywy były PTTK Oddział Ziemi Elbląskiej oraz Urząd Gminy w Elblągu. Sponsorami tej edycji Miejskiej Wycieczki Rowerowej były senator Rzeczypospolitej Polskiej Jerzy Wcisła dzięki któremu mieliśmy zapewniony bufet w Sztutowie, Salon Rowerowy Wadecki zapewniający busa serwisowego, Towarzystwo Ubezpieczeń Wzajemnych TUW, które przygotowało gadżety dla rowerzystów oraz Biuro Podróży Variustur, dzięki któremu rowerzyści mieli banany.
Po powitaniu zebranych uczestników na placu pod katedrą Św. Mikołaja (placu katedralnym) ruszyliśmy na trasę wykorzystując nową drogę rowerową poprowadzoną w ciągu starej drogi krajowej nr 7. Nią jechaliśmy do Solnicy, gdzie skręciliśmy w kierunku Nowego Dworu Gdańskiego. Nieco wcześniej, bo w Jazowej wykonaliśmy zdjęcie startowe na ładnym tle Nogatu.
Kilometry szybko mijały, bo – wbrew panującym przesądom – na Żuławach tym razem wiało na nas neutralnie, a czasami wiatr wręcz pomagał. Nie było też upału, co zapowiadały niektóre prognozy.
W ten sposób dotarliśmy do miasta-stolicy Żuław Wiślanych, czyli Nowego Dworu Gdańskiego. Nie zatrzymując się przejechaliśmy przez nie i na dłuższy odpoczynek stanęliśmy w Żelichowie, przy moście nad rzeką Tuga. Kilka osób skorzystało z okazji i ruszyło odwiedzić Małego Holendra, czyli zabytkowy dom podcieniowy przeniesiony w to miejsce z Jelonek nad Kanałem Elbląskim. Miejsce to zapewne odwiedzimy całą grupą już w przyszłym roku.
Po odpoczynku czekał na nas pierwszy z odcinków po płytach betonowych. Krótki, bo tylko 3 kilometrowy nie sprawił nikomu trudności i już po chwili byliśmy w Tujsku. Tutaj też boczną drogą z częściowo nowymi płytami (aktualnie remontowaną) dotarliśmy do zwodzonych mostów w Rybinie. Z pewnymi trudnościami włączyliśmy się do ruchu na drogę wojewódzką nr 502, którą sznur aut podążał na plaże Mierzei Wiślanej. Nie musieliśmy jechać razem z nimi, bo zaraz za tym węzłem wodnym skręciliśmy w kierunku Jantara, dokonując po drodze zakupów w otwartym sklepie.
Na rogatkach Jantara doszło do niebezpiecznego wypadku, w wyniku którego został lekko poszkodowany jeden z uczestników naszej wycieczki. Z jego relacji wynikało, że tuż przed rowerem spadł niespodziewanie na jezdnię uschnięty konar z gałęziami, które spowodowały rozcięcie wargi oraz liczne zadrapania na szyi. Po opatrzeniu ran w swoim zakresie (najbliższa karetka pogotowia była w okolicach … Malborka) mogliśmy dalej kontynuować naszą jazdę.
Chwilę potem dotarliśmy do celu naszej wycieczki, czyli nowej drogi rowerowej na Mierzei Wiślanej. Już niebawem (od lipca 2019)ma ona być cała gotowa i będzie prowadziła od Wisły w Mikoszewie do granicy z Rosją w Piaskach. My przejechaliśmy nią około 10 km odcinek od Jantara do Sztutowa.
W Sztutowie mieliśmy zaplanowaną przerwę obiadową w zajeździe Malibu, gdzie przygotowano dla nas zupę pomidorową z makaronem, banany oraz wodę z miętą i cytryną. Po tym zasłużonym posiłku i odpoczynku postanowiliśmy spojrzeć na Bałtyk i ruszyliśmy w kierunku plaży. Kilka osób zanurzyło stopy w dość ciepłej już wodzie i po zrobieniu fotografii płaskiej tafli morza przypominającej bardziej jezioro, rozpoczęliśmy drogę powrotną do domu.
Przez zwodzony most Czterech Pancernych w Sztutowie opuściliśmy ruchliwą drogę wojewódzką i wyprzedzani przez nieliczne samochody jechaliśmy spokojnym tempem do Rybiny. Tutaj, niestety, trzeba było pokonać kilometr w tworzącym się korku samochodowym, ale Tujsk był już na horyzoncie. Z powodu korku i dodatkowo przebitej opony, nie dotarł do nas bus serwisowy w którym poszkodowany kolega chciał dokończyć wycieczkę. Wsparcie przyszło ze strony rodziny oraz zastępczego samochodu serwisowego, które prawie jednocześnie pojawiły się w Marzęcinie, do którego w międzyczasie dojechaliśmy.
Reszta grupy po zakupach w marzęcińskim sklepie ruszyła na ostatni odcinek wycieczki i przez Kępki, Bielnik II i Bielnik I dotarła do Elbląga.
Najdłuższa tegoroczna jazda zakończyła się na Miejscu Odpoczynku Rowerzystów (MOR) szlaku GreenVelo, gdzie zostały podstemplowane uczestnikom książeczki turystyki kolarskiej PTTK. Dziękuję wszystkim rowerzystkom i rowerzystom za wspólnie spędzony czas i spokojną oraz bezpieczną jazdę, a Łukaszowi życzę szybkiego powrotu do zdrowia i na rowerowe szlaki.
Przed nami teraz wakacyjna przerwa od Miejskich Wycieczek Rowerowych, ale nie od rowerowania oczywiście.
Już 30 czerwca startujemy z tradycyjnym cyklem trzech wycieczek w ramach ,,Wakacji z MOSiR’’. Pierwsza jazda będzie prowadziła po szlaku GreenVelo w okolicach Elbląga. Już dzisiaj serdecznie zapraszam do wspólnego spędzenia czasu na świeżym powietrzu.
MIERZEJA WIŚLANA
Wtorek, 28 maja 2019 · | Komentarze 0
Pojechałem na Żuławy i Mierzeję Wiślaną sprawdzić trasę czerwcowej edycji Miejskiej Wycieczki Rowerowej oraz dograć szczegóły bufetu, który będzie na nas czekał w sztutowskim ,,Malibu''. Pomidorowa z makaronem na pewno pozwoli wszystkim dojechać do Elbląga i zaliczyć drugą ,,setkę'' w historii MWR. Ale to 9 czerwca.Dzisiaj na trasie walczyłem z deszczem, który w Nowym Dworze Gdańskim przeszedł płynnie w ulewę, żeby odpuścić przed Tujskiem i zupełnie poddać się na Mierzei Wiślanej. Potem było już z wiatrem w plecy i na sucho dotarłem do domku oglądając nowości na Mierzei Wiślanej, w Marzęcinie i Kępkach.
GALERIA (z opisem)
Ruiny śluzy w Marzęcinie nabierają blasku.

SZTUM
Niedziela, 26 maja 2019 · | Komentarze 3
Trasa: ELBLĄG-Wikrowo-Jegłownik-Ząbrowo-Fiszewo-Kławki-Złotowo-Szropy-Łoza-Dąbrówka Malborska-Sztum-Uśnice-Gościszewo-Malbork-Szropy-Żuławska Sztumska-Zwierzno-Markusy-Żurawiec-Raczki Elbląskie-ELBLĄGGPS
MAPA
Pierwszy raz Dzień Mamy obchodziłem w Sztumie. Niestety, to nie był raz ostatni ... Na trasie kręciłem korbami z bratem Wojciechem żeby wspólnie zapalić znicze i kupić Jej ulubione róże.
Walcząc z zaciekłym wiatrem i urokami żuławskich bruków zdołałem dostrzec zmiany w Złotowie.
Złotowo - spalony dom podcieniowy ze wsparciem ministerstwa kultury podnosi się ze zgliszczy.




ROWEROWA SOBOTA
Sobota, 18 maja 2019 · | Komentarze 4
Sobotnie rowerowanie rozpoczęło się o godzinie 10 drugą edycją warsztatów miejskiej jazdy na rowerze. Na wypełniony tłumem ludzi z telewizorami, nakrętkami i drzewkami Plac Jagiellończyka (Elbląskie Dni Recyklingu) przyjechała ... jedna osoba - Zenon. Był też rowerowy patrol policji i w takim to 4 osobowym składzie ruszyliśmy w północne rewiry Elbląga.Podczas jazdy ulicami płk. Dąbka, Matejki, Krakusa, Obrońców Pokoju, Wiejską, Podgórną, płk. Dąbka, Ogólną, Konopnickiej i Niepodległości omówione zostały zasady jazdy ścieżkami jednokierunkowymi, sposoby włączania się do ruchu, zasady pokonywania skrzyżowań i przejazdów rowerowych. Omówiliśmy także niebezpieczne miejsca na tej trasie. Wyjaśniłem, kiedy można jechać ulicą, pomimo istnienia ścieżki rowerowej obok.



Po lekko ponad godzinie udaliśmy się w pełnym składzie na Stare Miasto, skąd o 12 miał ruszyć spod Biblioteki Elbląskiej rajd rowerowy Odjazdowy Bibliotekarz. W międzyczasie zaczął kapać deszcz. Po pożegnaniu się z sympatyczną parą policjantów wraz z Zenonem odwiedziliśmy jeszcze Biedronkę, gdzie zaprowiantowałem swój bidon.
Wróciliśmy pod bibliotekę już w trakcie rozwijającej się chmury burzowej i ledwo zasiedliśmy pod eleganckim daszkiem nieopodal lunęła z nieba ściana wody. Trudno było w tej sytuacji oczekiwać dużej frekwencji na trasie Odjazdowego Bibliotekarza, skoro pogoda zrobiła się tak odjechana. Analiza serwisów pogodowych wskazywała, że padać powinno do 18 albo i do 21.
Burza, jak to burza, w końcu poszła w kierunku Gdańska a kilkuosobowa ekipa (w tym i my), która przebywała już w siedzibie Biblioteki Elbląskiej debatowała zawzięcie co do kierunku jazdy. Bo teza, żeby zupełnie zrezygnować nie była rozważana. Sytuację ratowała stabilna temperatura +18 stopni. Deszcz sobie kapał coraz słabiej.
Aż wreszcie nadeszła 12:35 i wyszliśmy przed bibliotekę. Pamiątkowa fotka dopełniła ceremonii startu i ruszyliśmy na Żuławy, nieznacznie modyfikując zaplanowaną na plakacie trasę.
TRASA: ELBLĄG-Raczki Elbląskie-Żurawiec-Jezioro-Markusy-Zwierzno-Różany-Gronowo Elbląskie-Jasionno-Karczowiska Górne-ELBLĄG
GALERIA

Deszcz z każdą chwilą padał coraz słabiej, aż dał sobie spokój, widząc, że tej ekipy takie drobiazgi nie ruszają :-).
Spokojnym, znanym z Miejskich Wycieczek Rowerowych, tempem dotarliśmy do Zwierzna, gdzie w miejscowej bibliotece mieliśmy do wyboru wiatę i ognisko, albo salę z kawą, herbatą i własnoręcznie wyprodukowane ... pączki, przez miejscowe gospodynie. Zgadniecie, co wybraliśmy? Jak nie, to galeria Wam pomoże ;-)
Po obejrzeniu ciekawego księgozbioru zasiedliśmy za stołami i rozpoczęliśmy wesołą integrację z mieszkańcami, którzy spodziewali się większej ekipy z Elbląga, a nie tylko delegatów. Obiecaliśmy poprawę już za rok. Smakowita nasiadówka mogłaby trwać i trwać, bo pączki w magiczny sposób ciągle były na półmiskach, ale że dzisiaj nie był tłusty czwartek, to w końcu trzeba było powiedzieć stop łakomstwu.
Wyszliśmy zatem lekko ociężałymi krokami przed zwierzeńską bibliotekę, aby w pełnym słońcu zrobić pamiątkowa fotkę. O serwisach pogodowych w tym momencie z litości nie wspomnę ...
Dzięki uprzejmości posiadaczki kluczy do kościoła mieliśmy okazję zajrzeć do wnętrza stylowej świątyni i uwiecznić ją na kartach pamięci naszych fotopstryków. Dalej było już tylko czyste kręcenie kilometrów w cudownym słońcu i pięknych okolicznościach żuławskiej przyrody. Jadący z nami Leszek Marcinkowski z elbląskiego PTTK, jak to rasowy przewodnik, zasugerował nagle w Karczowiskach Górnych zjazd na gruntową drogę twierdząc, że nie pożałujemy lekkiego ubrudzenia rowerów.
Czekał na nas ukryty w zielonej gęstwinie dom podcieniowy z zabudowaniami gospodarczymi. Byłem przekonany, że nie mam go w swojej kolekcji, ale jednak odwiedziłem go w 2007 roku. Na pierwszy rzut oka ciężko go teraz poznać. Po jego spenetrowaniu i zapoznaniu się z ciekawskim stadkiem byków i krów ruszyliśmy do Elbląga, który był już widoczny na tle ciemnych wzgórz Wysoczyzny Elbląskiej.
Dziękuję wesołej ekipie organizatorów za wspólne kręcenie i niepoddanie imprezy pomimo pewnych trudności pogodowych na początku. Siedzący dzisiaj w domach mają czego żałować ;-).
MWR#36 DOOKOŁA JEZIORA DRUZNO
Niedziela, 12 maja 2019 · | Komentarze 5
Trasa: ELBLĄG-Raczki Elbląskie-Węgle Żukowo-Jurandowo-Wiśniewo-Dzierzgonka-Nowe Dolno-Stankowo-Klepa-Węzina-Komorowo Żuławskie-ELBLĄGGPS
MAPA
GALERIA (z opisem). Zdjęcia dzięki uprzejmości Ewy Kras i moje.
Trzy filmy Ewy Kras połączone przeze mnie w jeden. Wydra skradła całe show :-)

Nie zawsze może świecić słońce, nie zawsze może być ciepło, nie zawsze jest sucho i nie zawsze wiatr wieje tylko w plecy. Zawsze jednak warto wyjść z domu i spędzić aktywnie czas na świeżym i wolnym od smogu powietrzu. Dzisiaj zdecydowały się na to 54 osoby, które wzięły udział majowej edycji Miejskiej Wycieczki Rowerowej dookoła Jeziora Druzno.
W organizację wycieczki zaangażowany był Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji w Elblągu, PTTK Oddział Ziemi Elbląskiej, Towarzystwo Ubezpieczeń Wzajemnych TUW, Biuro Podróży Variustur, Urząd Gminy w Elblągu i Salon Rowerowy Wadecki.
Po powitaniu zebranych uczestników na placu pod katedrą Św. Mikołaja (placu katedralnym) ruszyliśmy na trasę zaczynając okrążanie największego w okolicy Jeziora Druzno od strony zachodniej, czyli najpierw były Raczki Elbląskie. Przez najniżej położoną miejscowość w Polsce przejechaliśmy bez zatrzymania, bo sprzyjający nam w pierwszej części jazdy północny wiatr prowokował do dynamicznej jazdy. No i jeszcze nie padało.
Początkowe kilometry jazdy po asfalcie za Tropami Elbląskimi zamieniliśmy na słynne płyty betonowe, których dwie odmiany stanowią podstawowe tworzywo dróg wzdłuż lub na wałach przeciwpowodziowych Jeziora Druzno. Tempo wyraźnie się uspokoiło i jadąc powoli dotarliśmy do wsi Węgle-Żukowo nad samym brzegiem jeziora. Tamtejsza rybaczówka była niestety zamknięta i pozostało nam obejrzeć dom podcieniowy będący w przeszłości zajazdem ,,Trzy Róże’’. Dalsza droga prowadziła przez Jurandowo do Krzewska i dalej do Dzierzgonki. Na tym odcinku asfaltu zaczął na nas kropić deszcz i stan ten trwał już do końca naszej jazdy.
W Dzierzgonce za dawnym mostem obrotowym na rzece Dzierzgoń skręciliśmy w lewo i prawym brzegiem rzeki ruszyliśmy po płytach betonowych w kierunku niesamowitego domu, do którego można dostać się po pływającym pomoście na wysepkę, gdzie on stoi. Takie umiejscowienie sprawia, że podczas dość częstych ,,cofek’’ wody z Zalewu Wiślanego domostwo jest podtapiane, ale najwyraźniej mieszkańcom to nie przeszkadza. Okoliczności przyrody otaczające tą miejscówkę są doprawdy urzekające i bardzo klimatyczne.
Teraz czekała nas jazda w pewnym oddaleniu od Jeziora Druzno, ale po minięciu Stankowa skręciliśmy z powrotem w kierunku Rezerwatu Jezioro Drużno, który w odróżnieniu od nazwy jeziora pisze się przez ,,ż’’. Rezerwat powstał w 1966 roku, a w roku 2005 trafił na listę Konwencji z Ramsar obejmującej ochroną tereny wodno-błotne i ptactwo tam bytujące.
Dzisiaj to ptactwo było jakby milczące i jazdę umilały nam tylko nieliczne ptaki. Za to wrażenie wzrokowe mieliśmy pierwszorzędne, bo i żółty rzepak, i zielona jeszcze pszenica, i soczyście zielona trawa dzięki padającemu deszczowi prezentowały się znakomicie. Gdzieniegdzie było jeszcze widać białe kwiaty kwitnących jabłoni i widać było jak na dłoni, że ten deszcz był bardzo wyczekiwany przez przyrodę.
W połowie dystansu rozdane zostało wsparcie energetyczne w postaci wafli ,,Grześków’’ bo pomimo płaskiej trasy, dość niska temperatura spowodowała znaczny ubytek kaloryczny w organizmach dzielnych uczestników wycieczki. Humory w dalszym ciągu wszystkim dopisywały, bo w końcu co znaczy taki kapuśniaczek.
Po dotarciu do Kanału Elbląskiego przekroczyliśmy go mostem w Klepie i już na dobre pożegnaliśmy się z betonową nawierzchnią dróg, bo od teraz do Elbląga podróżowaliśmy po asfaltowym dywaniku. Raz lepszym, raz gorszym.
W Komorowie Żuławskim pozostało podstemplować uczestnikom książeczki turystyki kolarskiej PTTK. W tym celu wykorzystany został … tunel pod linią kolejową Elbląg-Olsztyn, bo tam było sucho i nie padało, a ściany robiły za stół.
Po tej czynności grupa w tajemniczy i magiczny sposób zniknęła z pola widzenia. Pozostało dotrzeć do Elbląga, gdzie w towarzystwie kilku osób pożegnaliśmy się na rondzie Kaliningrad i każdy udał się na zasłużony obiad. Tym samym majowa odsłona Miejskich Wycieczek Rowerowych dobiegła końca. Dziękuję także wszystkim rowerzystkom i rowerzystom za wspólnie spędzony czas i spokojną oraz bezpieczną jazdę.
Przed nami najdłuższa w tym sezonie jazda na dystansie 108 km na Mierzeję Wiślaną i z powrotem. Odbędzie się ona 9 czerwca i śladem roku ubiegłego będą na nią obowiązywać zapisy, które ruszą na początku czerwca.
GV KIELCE-KOŃSKIE + OPOCZNO
Piątek, 3 maja 2019 · | Komentarze 0
Trasa: KIELCE-Oblęgorek-Sielpia Wielka-KOŃSKIE-Petrykozy-OPOCZNOGALERIA (z opisem)

Finałowy dzień rowerowej peregrynacji po GreenVelo na odcinku Przemyśl-Końskie to kameralny dystans 74 km po szlaku plus dojazd na PKP do stacji Opoczno Południowe. Słyszałem, że wiele osób rezygnuje z dojazdu na start/metę GV w Końskich z uwagi na trudny powrót z tej miejscowości. Faktycznie nie ma ona skomunikowania kolejowego z krajem, ale 25 km dalej jest wspomniane Opoczno Południowe, które znajdując się na Centralnej Magistrali Kolejowej (tak jak i nieco dalej położona sławna Włoszczowa Północ), zapewniają komunikację z całą Polską.
Także nie rezygnujcie z tego etapu, bo Oblęgorek naprawdę warto obejrzeć. Że nie wspomnę o alei luster i ekranów akustycznych niosących ze sobą wrażenia estetycznie innego typu …
Wyjazd z Kielc prowadzi urokliwymi lasami i bardzo przypadł mi do gustu. Delikatne hopki wprowadzały urozmaicenie w czasie jazdy i sprawnie opuściliśmy miasto. Pierwszy postój zrobiliśmy przy ruinach zamku Tarłów w Podzamczu Piekoszowskim, który objawił się nagle między domkami jednorodzinnymi. Turystów było tutaj jak na lekarstwo i można było w spokoju rozejrzeć się po okolicy. Tablica do koszykówki wyglądała szczególnie ekscentrycznie :-).
Dwór w Oblęgorku nie leży przy samym GV, ale trzeba zjechać w głąb wsi około 1 km. Naprawdę warto, chociażby z uwagi na ambitny podjazd asfaltowy do niego prowadzący i wcześniej aleje pomnikowych lip oraz piękny park przy samych zabudowaniach. A sam dwór to taki miszmasz stylów, czyli eklektyzm w pełnym rozkwicie.
Za Oblęgorkiem znowu zabrakło znaków na skrzyżowaniu i wyskoczyliśmy na DK 74. Nie musieliśmy się jednak wracać, bo GV biegł obok. Dalsza jazda już bez przygód doprowadziła nas przez Grzymałków z kościołem z wysoką kamienną wieżą do Sielpi Wielkiej.
Tutaj na wjeździe dostrzegliśmy okazały most wantowy, jak się okazało zbudowany na potrzeby GV i tylko dla ruchu pieszo-rowerowego. A my się podniecaliśmy mostem nad Baudą za Fromborkiem. Tutaj to jest ,,na bogato’’.
Zalew w Sielpi jest atrakcyjnym kąpieliskiem województwa świętokrzyskiego, ale akurat oglądaliśmy go .. bez wody. Trwały bowiem prace przy odmulaniu i czyszczeniu tego zbiornika. Tak więc zbyt długo tutaj nie zabawiliśmy i ruszyliśmy do Końskich na ostatnie 10 km.
10 km polbrukowej nudy urozmaicały rzędy ekranów dźwiękoszczelnych oraz takichże bram prowadzących do gospodarstw, nierzadko zdublowanych z bramami prywatnymi. To naprawdę oryginalny widok. Tak samo jak rząd 7 luster drogowych ustawionych jedno przy drugim na wysokości wyjazdów z posesji. To naprawdę trzeba zobaczyć – przynajmniej w galerii :-)).
W samych Końskich – z wrażenia chyba – przegapiliśmy zjazd, ale szybko się w tym połapaliśmy i wracając na szlak dotarliśmy do ogródka jordanowskiego, który dla nas był metą GV. Dla wielu jest startem. Lokalizacja dość nietypowa, ale z charakterem i ładna.
Po wykonaniu pamiątkowych zdjęć obejrzeliśmy przemarsz mieszkańców ulicami Końskich z okazji 3 Maja i na stacji Orlen nadszedł czas pożegnania z Robertem. On ruszył na Warszawę, a ja na Opoczno. Pokręciłem się jeszcze chwilę po Końskich w okolicach których (Barycz) byłem na koloniach w 1988 roku, ale zupełnie nic nie kojarzyłem.
Po czysto komunikacyjnym przelocie do Opoczna zjadłem tam obiad i w końcu zasiadłem w PKP, który szybko zawiózł mnie do domku. Tym samym szlak główny GV mam przejechany i obejrzany. Został łącznik Łomża-Strękowa Góra i skrót z Zwierzyńca do Ulanowa. Może kiedyś ;-).
Atrakcjami tego odcinka są:
- Kielce
- pałac Tarłów w Podzamczu Piekoszowskim
- Oblęgorek
- Sielpia Wielka
- Końskie.
W galerii widać wszystkie rodzaje nawierzchni jakie spotkaliśmy wraz z opisem odcinkowym. Pełen komfort zapewnia rower MTB na oponach rzędu 2 - 2,2 cala (u mnie Smart Sam 2,1) i działający amortyzator. Przeważają nawierzchnie asfaltowe różnej jakości.
GV SANDOMIERZ-KIELCE
Czwartek, 2 maja 2019 · | Komentarze 2
Trasa: SANDOMIERZ-Klimontów-Ujazd-Raków-Marzysz-KIELCEGALERIA (z opisem)
>>>Dalej >>>

Dzisiaj czekał nas krótki odcinek z Sandomierza do Kielc. Krótki, ale już nie taki płaski jak wczoraj. Nie czekały nas nas co prawda Góry Świętokrzyskie, ale trochę górek uzbieraliśmy (prawie 1200 metrów). Zanim jednak to nastąpiło czekało nas szaleństwo sadów jabłoniowych, których w tych okolicach jest chyba więcej niż w grójeckim zagłębiu. Kwitnące biało jabłonie i towarzyszący temu zapach towarzyszyły nam do aż pod Klimontów. Rewelacyjny odcinek! Równie ciekawie musi być, jak już jabłka zmaterializują się na drzewkach ;-)
Klimontów
znałem do tej pory z dwukrotnych przelotów przez miasteczko podczas
BB Tour 2010 i 2014, czyli nie znałem go zupełnie. Najbardziej
charakterystycznym budynkiem jest kolegiata, kórej kopuła widoczna
jest podczas zjazdu DK 9 do miasteczka. Obiecywałem sobie obejrzeć
ją z bliska i teraz to się udało.
Za
Klimontowem spokojnym patataj po pagórkach ziemi sandomierskiej
podziwiając
lessowe zbocza w Konarach
dotarliśmy do zamku Krzyżtopór w Ujeździe na wprost którego
umiejscowiono MOR GreenVelo. Majówka jednak nie sprzyjała spokojnej
kontemplacji okazałej ruiny, bo tłumy turystów wprowadzały
lekki zamęt i hałas. Niebawem ruszyliśmy więc w dalszą drogę,
zatrzymując się w Rakowie, gdzie uwagę przyciąga
stosowna fontanna z rakami oraz
… śmietniki zaparkowane przy stojakach rowerowych na MOR-ze. Oj,
nieładnie.
W
Rakowie zjedliśmy także obiad i dla mnie był to pierwszy kontakt z
żołądkami gęsimi. Takich jeszcze nie jadłem. W połączeniu z
kaszą gryczaną dały niezłego kopa, dodały mi gęsich
skrzydeł :-)
Zatrzymaliśmy
się jeszcze w Borkowie, zobaczyć dziurę w wodzie przy zaporze oraz
kąpielisko. Z uwagi na niską temperaturę ludzi tutaj nie było.
Na trasie przed Kielcami pojawił się jeszcze Marzysz Pierwszy, więc
ja sobie pomarzyłem. Marzysz Drugi nie wystąpił, więc Robert
marzyć nie miał o czym :-). Pierwszy raz pojawił się drogowskaz
,,Końskie – 93km’’, wskazujący na kres naszej jazdy. Ale to
miało nastąpić jutro.
Tymczasem
na przedmieściach Kielc urządził sobie z nami wyścig lokalny
biker. Wyprzedził nas i jakby osłabł – cały czas zmagaliśmy
się bowiem
z silnym wiatrem. Spojrzeliśmy z Robertem po sobie i podjęliśmy
wyzwanie. Już w Kielcach na pierwszym podjeździe kolega został
daleko w tyle. My zaś znowu padliśmy ofiarą braku oznakowania i
jadąc ścieżką rowerową wzdłuż DK73 dotarliśmy do budynku
Starostwa Powiatowego w Kielcach. Wielki powiat to musi być, patrząc
na jego siedzibę. Potężny :-).
Niebawem
dotarliśmy do dworca PKP, przy którym znajdował się nasz hotel i
gdzie kupiłem bilet na nieuchronny powrót dnia jutrzejszego z
Opoczna do Elbląga.
Atrakcjami
tego odcinka są:
- Sandomierz,
-
Klimontów,
-
zamek
w Ujeździe,
-
Raków,
-
Borków,
-
Kielce.
W
galerii widać wszystkie rodzaje nawierzchni jakie spotkaliśmy wraz
z opisem odcinkowym. Pełen komfort zapewnia rower MTB na oponach
rzędu 2 - 2,2 cala (u mnie Smart Sam 2,1) i działający
amortyzator. Przeważają nawierzchnie asfaltowe różnej jakości.
GV PRZEMYŚL-RZESZÓW
Wtorek, 30 kwietnia 2019 · | Komentarze 5
Trasa: PRZEMYŚL-Kupna-Piątkowa-Dynów-Błażowa-RZESZÓWGALERIA (z opisem)
>>>Dalej >>>

Podczas pierwszego dnia jazdy wzięliśmy na celownik ,,królewski’’ etap całego GreenVelo, czyli Przemyśl-Rzeszów. Jest to najbardziej górzysty (pagórkowaty) odcinek, charakteryzujący się kilkoma podjazdami z maksymalnym nachyleniem 12% i łączną sumą przewyższeń na poziomie 1758 metrów.
Planując trasę w zaciszu domowym widziałem oczami wyobraźni piękne widoki pogórza i na oczach wyobraźni musiało się to skończyć, bo w dniu startu kapał na nas deszcz, chmury snuły się nisko nad ziemią i widoki raczej trzeba było sobie wyobrażać.
Po kilku godzinach pogoda się nieco ogarnęła i niebo zaczęło się przecierać. Pozwoliło to na bardziej efektywne podziwianie doliny Sanu oraz po kilku wspinaczkach także rozległych panoram. Istotnym problemem był brak oznakowania na skrzyżowaniach, co zwłaszcza na szczytach wzniesień groziło niepotrzebnym zjazdem w złą drogę i ponowną wspinaczką. Wtedy w użycie szedł atlas, który przezornie wziąłem ze sobą. Zastanawiające jest też, dlaczego niektóre ze znaków straciły swój intensywnie pomarańczowy kolor i stały się jakby wypłowiałe.
Jechaliśmy w terminie chwilę po Wielkanocy, to i w okolicach Pruchnika nie zdziwił nas widok postaci wiszącej na długim drągu. Nieco makabryczny z daleka widok, z bliska okazał się powieszonym Judaszem. Taki tam folklor.
Dłuższy postój zrobiliśmy w Piątkowej przy remontowanej cerkwi, gdzie spotkaliśmy jedną z dwóch ekip rowerowych jadących w tym samym kierunku co my. Potem była przerwa obiadowa w Dynowie, gdzie gościliśmy w Restauracji Aleksandria.
Do Rzeszowa dotarliśmy o 17 i pokręciliśmy się jeszcze trochę po tym godnym dłuższej uwagi mieście w celu znalezienia myjni, aby doprowadzić nasze rowery do stanu jako takiej czystości.
Atrakcjami tego odcinka są:
- Przemyśl,
- mosty na Sanie,
- prom na Sanie w Babicach,
- cerkiew w Piątkowej,
- wielkie rowery w Futomie,
- kompozytowy most w Błażowej,
- Rzeszów.
W galerii widać wszystkie rodzaje nawierzchni jakie spotkaliśmy wraz z opisem odcinkowym. Pełen komfort zapewnia rower MTB na oponach rzędu 2 - 2,2 cala (u mnie Smart Sam 2,1) i działający amortyzator. Przeważają nawierzchnie asfaltowe różnej jakości.
ŚWIĄTECZNE SPALANIE KALORII
Poniedziałek, 22 kwietnia 2019 · | Komentarze 0
Trasa: ELBLĄG-Kamionek Wielki-Suchacz-Kadyny-Tolkmicko-Nowinka-Pogrodzie-Rychnowy-Huta Żuławska-Milejewo-Kamiennik Wielki-Wilkowo-Gronowo Górne-ELBLĄGMAPA
Dzisiejsza jazda to to samo co wczoraj, tylko w przeciwną stronę i bez Chojnowa, a za to z Nowinką. Wiatr także się odwrócił i wiał z kierunków południowych, co skutkowało temperaturą w okolicach +20 i bardzo dynamiczną jazdą do Tolkmicka. Potem dynamika osłabła ;-)
1. Rzeczka Jagódka, wieś Jagodno. I tylko ulicy Jagodowej brak.

2. Zjazd do Suchacza i 60 km/h bez większego dokręcania. Ma górka potencjał.

3. Podjazd za Kamiennikiem Wielkim i 7% nachylenia pod wiatr. Bolesne.

4. Relaks na trasie treningowej. Wznios - 2% oznacza ... zjazd :-)

I po świętach.
SESJA TRENINGOWA +
Niedziela, 21 kwietnia 2019 · | Komentarze 0
Trasa: ELBLĄG-Gronowo Górne-Kamiennik Wielki-Milejewo-Huta Żuławska-Brzezina-Pogrodzie-Chojnowo-Tolkmicko-Suchacz-Łęcze-ELBLĄGMAPA
Po oderwaniu się od świątecznego stołu ruszyłem na Wysoczyznę Elbląską sprawdzić, jak po 10 sesjach treningowych noga podaje i czy podjazd wyjazdowy z Suchacza w kierunku Elbląga będzie mniej bolał niż zwykle.
Zanim dotarłem do Suchacza sponiewierał mnie wiatr w twarz, potem (od Chojnowa) ja wziąłem rewanż, aż w końcu pojawił się on. Podjazd z Suchacza, który tym razem skończył się w Łęczu, bo jak się masakrować to po całości :-). Poza tym nie wiem, ile kcal wchłonę jutro ;-). 7% na tamtejszym znaku A-23 potwierdził mój licznik, chociaż na przeważającej długości trzyma 6%. Potem był kolejny wznios o 5% (za skrzyżowaniem na Łęcze) i wjazd do Łęcza z krótką hopką, ale za to o mocy 8%.
Na Fromborskiej siły mi wróciły i z wiatrem w plecy Cube pognał do domku. Jeszcze sporo pracy przede mną ...
1. Milejewo - kościół

2. Nowa posiadłość w Milejewie z sympatycznym oczkiem wodnym (tuż przy DW 504)

3. Brzezina przed Brzeziną


4. Remont DW 504 na odcinku Pogrodzie-Frombork


5. Z Chojnowa wszędzie blisko - po 7 km :-)

6. Lasy kadyńskie i ostatnie chwile widoczności przed startem listowia na drzewach.

7. Wzgórze Klepacza nad Suchaczem i Zalew Wiślany





