INFO

avatar Ten blog rowerowy prowadzi MARECKY z miasta Elbląg. Mam przejechane od 1995r. 318.150 kilometrów, czyli zaraz po raz ósmy okrążę równik :-). Pomykam po drogach i dróżkach z prędkością 20.88 km/h i tak jest OK.
Więcej o mnie.

MOJA STRONA INTERNETOWA

marecki.home.pl

KATALOG ŻUŁAWSKICH DOMÓW PODCIENIOWYCH

DOMY PODCIENIOWE Z XVIII/XIX w.

MOJE GALERIE

FOTOSIK (do 30.04.2023)



baton rowerowy bikestats.pl 2025 button stats bikestats.pl 2024 button stats bikestats.pl 2023 button stats bikestats.pl 2022 button stats bikestats.pl 2021 button stats bikestats.pl 2020 button stats bikestats.pl 2019 button stats bikestats.pl 2018 button stats bikestats.pl 2017 button stats bikestats.pl 2016 button stats bikestats.pl 2015 button stats bikestats.pl 2014 button stats bikestats.pl 2013 button stats bikestats.pl 2012 button stats bikestats.pl 2011 button stats bikestats.pl 2010 button stats bikestats.pl 2009 button stats bikestats.pl 2008 button stats bikestats.pl

ARCHIWUM BLOGA

Dane wyjazdu:
378.00 km 1.00 km teren
17:41 h 21.38 km/h:
Maks. pr.:61.00 km/h
Temperatura:25.0
Podjazdy: m

BAŁTYK-BIESZCZADY TOUR 2010 - II ETAP

Poniedziałek, 23 sierpnia 2010 · | Komentarze 6

TRASA: WSOLA-RADOM-IŁŻA-OSTROWIEC ŚWIĘTOKRZYSKI-OPATÓW-RZESZÓW-DOMARADZ-SANOK-ZAGÓRZ-LESKO-USTRZYKI DOLNE-USTRZYKI GÓRNE

Organizatorzy zalecali objazd remontowanego odcinka DK 9 w Radomiu jadąc przez miasto, żeby w końcu na odprawie startowej zezwolić na swobodny wybór trasy przez każdego maratończyka. Tak więc pozostawała opcja jazdy przez miasto skomplikowanym podobno objazdem, albo pokonanie 2 km odcinka robót drogowych.

Dysponując ponadprzeciętnie (RS Reba, opony 1,25) wyposażonym rowerem szosowym postanowiłem urozmaicić sobie banał asfaltów krótkim odcinkiem terenowym :-).
Przejazd nie sprawił mi najmniejszych trudności, w dwóch miejscach tylko piętrzyły się małe hałdy ziemi i piasku, poza tym nawierzchnia była już utwardzona, a nawet częściowo wylana asfaltem.
RADOM-REMONT DK 9 © MARECKY

RADOM-REMONT DK 9 © MARECKY

RADOM-REMONT DK 9 © MARECKY


Odcinek terenowy zakończył się równie szybko, jak się zaczął i spokojnie nabierając tempa kontynuowałem podróż na południe. DK 9 do Iłży była doskonale pusta, miało to związek z faktem, że objazd dla TIR-ów kończył się w Iłży właśnie.
W tym miasteczku moją uwagę przykuła wieża zamku, z oświetloną galerią, na której powinna jeszcze do kompletu pojawić się Brunhilda. Ponieważ nie miałem jednak tyle czasu,aby na nią czekać to jest fotka bez niej ;-).
IŁŻA-ZAMEK BISKUPÓW KRAKOWSKICH © MARECKY


Za tym urokliwie położonym miasteczkiem jazda w dalszym ciągu była bardzo spokojna, ciszę zakłócały tylko nieliczne samochody. Punkt kontrolny zlokalizowany był nieco za Iłżą, przy stacji benzynowej i motelu Viking. Nie było tam żywego ducha, poza wystraszonym moją obecnością chłopakiem w okienku stacji, który miał na szczęście najważniejszą rzecz-kartę kontrolną :-). O inne rzeczy wolałem już go nie pytać, bo i tak było widać, że nic nie wiedział.

Wkrótce dotarłem do Ostrowca Świętokrzyskiego, ale ponieważ było jeszcze ciemno to zwiedzanie miasta sobie podarowałem. Nie sposób było sobie za to podarować eleganckiego podjazdu wyjazdowego, który był pierwszą konkretną górką na trasie BB Tour. Nie dość tego, za Ostrowcem droga dalej się wznosiła, tak że zrobiło się mi całkiem ciepło.

Między Ostrowcem a Opatowem nadszedł dzień i jazda nabrała nowego wymiaru. W Opatowie dostrzegłem ciekawą bramę i informację o najdłuższej w Polsce podziemnej trasie wycieczkowej.
OPATÓW-BRAMA WARSZAWSKA Z XVI w. © MARECKY


Odcinek od Opatowa do mostu na Wiśle pod Tarnobrzegiem wspominam jako najtrudniejszy na cały maratonie. Potężna ilość TIR-ów jadących z dwóch stron i kilkunastokilometrowy odcinek DK 9 bez pobocza spowodowały, że jazda przypominała survival. Nie chce mi się nawet o tym pisać.

W międzyczasie pojawił się PK we Włostowie, ustawiony tak, aby nikt przypadkiem nie zjechał do Sandomierza. Tam nieco odpocząłem i po zebraniu sił potoczyłem się dalej. Wkrótce zaczęły się zjazdy w kierunku doliny Wisły, mi szczególnie spodobał się jeden w okolicach Klimontowa.
KLIMONTÓW-PANORAMA MIASTECZKA i KOLEGIATA ŚW. JÓZEFA © MARECKY

Potem przejechałem Wisłę, a dosłownie 200 metrów za rzeką zadzwonił BIODAREK z tekstem ,,Widzę, że przejechałeś Wisłę i jesteś w województwie podkarpackim''. Byłem pod dużym wrażeniem takiej dokładności GPS, którego wiozłem ze sobą, niczym Wielkiego Brata :-).

Pierwszy PK na Podkarpaciu był zlokalizowany w Nowej Dębie na stacji benzynowej.
NOWA DĘBA-PUNKT KONTROLNY © MARECKY

Uzupełniłem zapasy, chwilę porozmawiałem i dostrzegłem zbliżającą się załogę jedynego tandemu na trasie. Nadjechali tak szybko, że ich nieco uciąłem :-).
TANDEM MIX NADJEŻDŻA © MARECKY

Mam nadzieję, że się nie pogniewają ;-). To bardzo sympatyczna i doświadczona rowerowa para. Nikogo chyba nie zdziwił fakt, że ukończyli BB Tour w bardzo dobrym czasie.

W samo południe wjechałem do Rzeszowa i nie przebijając się przez miasto skorzystałem z nieco remontowanej obwodnicy. Tworzyły się tam duże korki, ale dla roweru nie był to jakiś większy problem.
Na rogatkach Rzeszowa zlokalizowany był kolejny punkt kontrolny w zajeździe ,,Pod skrzydłami''. Nazwa wydawała się dość tajemnicza, aż do momentu ujrzenia tego lokalu ;-).
RZESZÓW-PUNKT KONTROLNY ,,ZAJAZD POD SKRZYDŁAMI'' © MARECKY

Bardzo ładnie wkomponowany w otoczenie.

Dalsza droga wiodła DK 9, znacznie już spokojniejszą od wcześniejszych kilometrów. Widać było na horyzoncie góry. Zaczęły pojawiać się konkretne podjazdy, jeden z nich miał szczególną urodę, a co ciekawsze zjazd z niego był bardziej stromy niż podjazd (6% do 9%). Bardzo zdrowy układ ;-).
OSTRY PODJAZD-OSTRY ZJAZD © MARECKY


Wkrótce pożegnałem się z DK 9, tym bardziej bez żalu, bo zdążyłem jeszcze przebić na niej dętkę. Wymiana poszła sprawnie, gorzej było ze znalezieniem kompresora, co by nieco atmosfer dorzucić. Albo kompresory były za słabe, albo kosztowały (sic!!!) 1 zł za 3 minuty dmuchania. W końcu znalazłem profesjonalną maszynę w normalnej cenie 0 zł :-).

Od Domaradza dalsza droga prowadziła na Sanok. Zanim tam dotarłem, w Brzozowie na PK zostałem podjęty żurkiem przygotowanym przez lokalnych strażaków z OSP. Tak przygotowany mogłem śmiało wjeżdżać w Bieszczady :-). Sam Brzozów i okolice okazały się ciekawym miejscem, gdzie było na czym wzrok zawiesić.
BLIZNE-DREWNIANY KOŚCIÓŁ WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH © MARECKY

BRZOZÓW-DREWNIANY DOM © MARECKY

RETRO TRANSPORT © MARECKY

HUMNISKA- DREWNIANY KOŚCIÓŁ ŚW. STANISŁAWA BISKUPA © MARECKY


Do Sanoka pozostawało już niewiele kilometrów, ale widoki tak odbiegały od tego co widzę na co dzień, że nie mogłem się oprzeć ;-).
PEJZAŻ PRZED SANOKIEM © MARECKY


W końcu jednak dotarłem o 18 do Sanoka, gdzie odnalazłem PK znajdujący się w Domu Turysty. Zaległem tam na fajnej sofie i jadłem suchy prowiant otrzymany na punkcie. O dziwo nie zasnąłem na tym miękkim meblu :-).
SANOK-PLAŻA NA MIĘKKIEJ SOFIE :-) © MARECKY


Nic do dobre, nie trwa wiecznie tak więc i ja ruszyłem do przodu. Drogowskaz na wylocie z Sanoka pokazywał jednoznacznie, że zaczyna się ostatni odcinek maratonu.
SANOK-ŚWIATEŁKO W TUNELU, CZYLI 81 KM DO METY :-) © MARECKY


Po chwili wjeżdżałem do Zagórza, sławne serpentyny nad miastem pokonałem w odwrotnym kierunku niż podczas wyprawy w 2000 r.
ZAGÓRZ-PANORAMA MIASTA Z SERPENTYN © MARECKY

Potem super zjazd do Leska i stopniowe wspinanie się do Ustjanowej Górnej.
PRZED LESKIEM © MARECKY

W końcu szybki zjazd do centrum Ustrzyk Dolnych i postój przy podświetlonej fontannie.
USTRZYKI DOLNE-KOLOROWA FONTANNA © MARECKY


W Ustrzykach Dolnych skręciłem w prawo i wyszedłem na ostatnią, 44 km, prostą ;-). Ostatni na trasie PK był zlokalizowany w gospodarstwie agroturystycznym ,,Gęsi Zakręt''. Udało mi się przejechać ten punkt o dobre 2 km, bo ludzie z punktu widząc mnie, nie odezwali się ani jednym słowem. Podpisałem listę, zjadłem chyba z pół arbuza i w drogę. Po drodze dostałem telefon od PIOTRA, który wzmocnił moje morale, bo senność znowu dawała o sobie znać.

Przez Rabe i Żłobek dotarłem do Czarnej Góry, gdzie jednak zaległem na kilka minut na przystanku. Krótka drzemka dobrze mi zrobiła, bo podjazd do Lutowisk poszedł mi gładko, chociaż po ciemku wydawał się nie mieć końca.

Przed Smolnikami dojechał do mnie zawodnik z którym postanowiłem kontynuować końcową jazdę, bo dysponował mocnym oświetleniem, a moje powoli dogorywało. Wydobyłem z siebie wszystko co najlepsze i ostatnie 14 km pędziliśmy w szalonym tempie ponad 20 km/h. Przez Smolniki, Procisne, Stuposiany, Pszczeliny i Berezki dotarłem do tablicy Ustrzyki Górne i zatrzymałem się na obowiązkową fotkę :-).
DOJECHAŁEM !!! © MARECKY


Po przejechaniu 1045 km w czasie 44h 2 minut byłem o godzinie 1.15 na mecie. Łącznie w trasie spędziłem 65h 8 minut.
DYSTANS © MARECKY

CZAS JAZDY © MARECKY

Na mecie czekała na mnie gorąca zupa i zimne piwo. Omówione zostały pokrótce wrażenia z trasy i udałem się na zasłużony odpoczynek do Hotelu Górskiego PTTK.

To nie koniec :-) - dalej 

PEŁNE FOTO Z CAŁEGO WYJAZDU JEST TUTAJ.
Kategoria SUPERMARATONY


Dane wyjazdu:
667.00 km 0.00 km teren
26:21 h 25.31 km/h:
Maks. pr.:51.00 km/h
Temperatura:25.0
Podjazdy: m

BAŁTYK-BIESZCZADY TOUR 2010 - I ETAP

Sobota, 21 sierpnia 2010 · | Komentarze 8

Pierwszy, internetowy rzecz jasna, kontakt z tym maratonem, jeszcze pod nazwą Imagis Tour, miałem w 2007 r. Wtedy nie miałem żadnego doświadczenia w długodystansowej jeździe na rowerze, ale kilka własnoręcznie zorganizowanych lub komercyjnych SUPERMARATONÓW pozwoliły mi, ku mojemu zdziwieniu, realnie myśleć o wystartowaniu i ukończeniu tej ciekawej imprezy.

Co prawda, koncepcja jazdy głównym drogami krajowymi w naszym pięknym kraju nie podobała mi się i nadal mi się nie podoba - ale w myśl zasady, że co cię nie zabije, to cię wzmocni postanowiłem spróbować. Z pewnością dodatkową motywacją do startu była decyzja Roberta Woźniaka o starcie w tej imprezie. We dwóch zawsze śmieszniej :-).

Tak więc, stanęliśmy wszyscy w liczbie 75 rowerzystów i jednej rowerzystki na rampie promu w Świnoujściu, padł strzał z armaty i peleton ruszył spokojnie ( bez tandemu, który mógł już jechać ostro) na miejsce startu ostrego sprzed bazy promowej.

TRASA: ŚWINOUJŚCIE-WOLIN-PŁOTY-ŁOBEZ-DRAWSKO POMORSKIE-KALISZ POMORSKI-WAŁCZ-PIŁA-BYDGOSZCZ-TORUŃ-WŁOCŁAWEK-GOSTYNIN-GĄBIN-SOCHACZEW-ŻYRARDÓW-GRÓJEC-BIAŁOBRZEGI-WSOLA

ŚWINOUJŚCIE-START BB TOUR Z RAMPY PROMU © MARECKY


Moja piętnastoosobowa grupa wystartowała o godzinie 8.07 i kontakt z nimi miałem może przez 3 kilometry :-). Podjazd z miasta był wystarczająco stromy i długi dla mnie, aby nie pokonywać go z prędkością dobrze ponad 30 km/h. I tak to szybciutko zrobiłem się solo w kategorii OPEN :-). Tak w zasadzie miało już być przez całą trasę.

Odcinek do pierwszego punktu kontrolnego w Płotach pokonywany odwrotnie niż dnia poprzedniego dostarczył nowych wrażeń, zwłaszcza piękne lasy Wolińskiego Parku Narodowego umiejscowione po obu stronach DK 3 spowodowały, że ten odcinek wspominam bardzo przyjemnie.

Po opuszczeniu wyspy Wolin udało mi się zamienić kilka słów z TRANSATLANTYKIEM i chłopakami z WTR, ale że nie garnąłem się do dawania zmian w grupie, to po chwili znowu jechałem samodzielnie :-).

Gdy doszła do mnie kolejna 15-osobową grupa poczułem w sobie lekką nutkę sportową i z prędkością w granicach 30 km/h gnałem za nimi do pierwszego PK w Płotach. Tam dałem sobie spokój, bo to przecież był początek jazdy, a ja już zaczynałem czuć zmęczenie. Na punkcie podjadłem sobie, napiłem się i zamieniłem kilka słów ze strażakami i bikerami.
PŁOTY- NA PUNKCIE KONTROLNYM © MARECKY

Po chwili przyjechał Robert, ale jemu się gdzieś spieszyło i postój na punkcie ograniczył do minimum :-). Ruszyłem za nim, ale to nie miało większego sensu :-P.

Wkrótce zakończyła się (w Starogardzie) jazda drogą poznaną wczoraj i gdy pod Łobzem zobaczyłem pięknie stojący na górce wiatrak typu ,,holender'' postanowiłem już całkiem oddać się spokojnej, turystycznej jeździe.
PORADZ- WIATRAK ,,HOLENDER'' © MARECKY

Drugi PK był zlokalizowany w Drawsku Pomorskim, gdzie nieocenioną pomocą w jego znalezieniu przyniosły namalowane na asfalcie strzałki. Przypomniała mi się szczenięca zabawa w podchody, ale tu na szczęście nie było zmyłek :-).

Za Drawskiem wjechaliśmy na tereny poligonu wojskowego, pojawiły się tablice ostrzegawcze, przejazdy czołgowe, a nawet znaki ostrzegające przed czołgami. W ramach rozrywki orgowie nie zapewnili nam jednak jazdy wśród wybuchających pocisków i manewrujących czołgów :-).
W tych pięknych okolicznościach przyrody zrobiłem sobie mały popas, tak aby przed wjazdem na DK 10 w Kaliszu Pomorskim być czujnym i skupionym.
POMIERZYN-CZAS NA KANAPKOWO-ŻELOWY OBIAD © MARECKY


W Kaliszu Pomorskim moja jazda nabrała nowego wymiaru, bo i droga była elegancka i dość spokojna, a i wiatr w plecy w końcu pomagał.
Szybkie łykanie kilometrów towarzyszyło mi do Wałcza, miasta, które stanowiło jeden z najmocniej umocnionych punktów oporu na Wale Pomorskim.
WAŁCZ- POMNIK WALK O WAŁ POMORSKI © MARECKY


Za Wałczem zbliżyłem się do kolejnego punktu kontrolnego, na przedmieściach Piły. Był on zlokalizowany w barze i jego znalezienie nie nastręczyło mi trudności. Dziewczyny z obsługi sprawnie napełniły mi bidony, zrobiły fotki i już mogłem jechać dalej.
PIŁA- PK ,,BAR NAD ZALEWEM'' © MARECKY

PIŁA-WITACZ NAWIĄZUJĄCY DO WALK O WAŁ POMORSKI © MARECKY


Za Piłą znajduje się Śmiłowo, wieś znana z okazałej hacjendy byłego senatora Stokłosy. Imponującej wielkości willa przyciągnęła także moją uwagę, jednak próba zrobienia fotki zakończyła się niepowodzeniem, bo mnie przegoniono :-).
Od czego jednak GOOGLE :-P

Widać już było, że dzień zbliża się nieubłaganie ku końcowi i wkrótce słońce zajdzie. A zachodziło tego dnia bardzo ładnie i kolorowo.
NAKŁO NAD NOTECIĄ-KOLOROWO ZACHODZI SŁOŃCE © MARECKY

Dla mnie jego zachód wypadł na obwodnicy Nakła nad Notecią, gdzie uzbroiłem rower w różne świecące wynalazki. Niektórzy pewnie pomyślą, że to jakaś forma paranoi, ale miałem założone 3 czerwone lampki diodowe (2xSmart Superflash + 1x zwykła 5-diodowa Cateye), 3 opaski odblaskowe na torbie i takie dwie na łydkach. Do tego z przodu dwie lampki typu bocialarka i można było myśleć, że słońce nie zaszło :-). Bezpieczeństwo ponad wszystko.
NAKŁO NAD NOTECIĄ-CUBE PRZYGOTOWANY DO JAZDY NOCNEJ © MARECKY

DZIEŃ TO CZY NOC? © MARECKY


Wkrótce dojechałem do następnego PK w miejscowości Kruszyna. Chwilę się zakręciłem, coś tam zjadłem i pojechałem dalej. Dzieki telefonowi od kibicującego i prowadzącego relację on-line DARECKIEMU,, udało'' mi się wjechać do Bydgoszczy. Połapałem się jednak, ze coś jest nie tak, bo skąd tu nagle taki ostry zjazd i ten dziwny numer drogi ,,80''. To było Osowa Góra, a ja czym prędzej robiłem ,,w tył na lewo''. Nawet jednak, jakbym nie zauważył całkiem dużego miasta, jakim jest Bydgoszcz, to szybki telefon od kibicującego i wspierającego mnie mentalnie BIODARKA zawrócił by mnie na właściwą trasę :-).

Po powrocie na właściwy azymut, DK 10 zamieniła się w S10 i przez rzęsiście oświetlone dwa węzły drogowe przeleciałem jak burza. Potem wjechałem w las, który ciągnął się aż do Torunia. Ruch na drodze ustał zupełnie, jechałem sam otoczony ścianą lasu i świecącym księżycem. Brakowało tylko wyjących wilków :-).

Zamiast zwierząt poczułem za to potężną senność, zaczęło się znane z ubiegłorocznego wyjazdu do Częstochowy falowanie rowerem na lewą stronę, a że byłem sam, to nie było co czekać tylko natychmiast zjeżdżać z trasy. Mentalnie i technicznie bylem przygotowany na nocleg pod drzewem lub w rowie, no ale skoro z lasu wyłonił się bar ze stacją benzynową :-).

Zamówiłem hamburgera i odpoczywając na krześle zasnąłem. Obudzony zostałem przez sympatyczną dziewczynę z obsługi, która nieco przestraszonym głosem stwierdziła, że ja śpię już 1,5 godziny. Jak to szybko zleciało :-). Podziękowałem, wstałem i pojechałem dalej. Przy wjeździe na obwodnicę Torunia pamiętałem, aby uważać, bo byli już tacy co śmigali ekspresówką w tym miejscu. A w Toruniu był kolejny punkt kontrolny, gdzie spotkałem kilku bikerów. Godzina była wczesna (4.50), ale wypadało już coś zjeść.
TORUŃ- PK ,,BAR BALTAZAR'' © MARECKY

Z punktu ruszyliśmy wspólnie, aby po kilku kilometrach znowu się rozproszyć. Na odcinku do Włocławka natrafiłem na trzy odcinki robót drogowych na DK 1. Były one sterowane sygnalizacją, także nie było trudności aby się wpasować i za długo nie stać. W zasadzie to w ogóle nie stałem ;-).

Przed miastem zatrzymałem się na porządne śniadanie, czyli michę żurku z tradycyjnymi dodatkami i jajecznicę z 6 jaj. Do tego moje wynalazki żelowe z torby i byłem jak nowy :-). Nawet koszmarny jakościowo wjazd do Włocławka, gdzie DK 1 jest popękana, dziurawa, pofalowana i z wystającymi studzienkami, nie wytrącił mnie z równowagi. Wszak miałem amora w moim rowerze, ale co tam musieli przeżywać sztywni szosowcy.

Na punkcie zjadłem już niewiele, uzupełniłem picie i w drogę.
WŁOCŁAWEK-PK NA STACJI BENZYNOWEJ © MARECKY

Za Włocławkiem trasa maratonu opuszczała DK 1 i wjeżdżała do miejscowości Kowal. Tam na rondzie dostrzegłem dużej postury postać na cokole. Po bliższym podjechaniu okazało się, że to nie byle kto, bo sam król Kazimierz III Wielki urodzony w tym miejscu ( ten, co zastał Polskę drewnianą, a zostawił murowaną).
KOWAL-POMNIK KRÓLA KAZIMIERZA III WIELKIEGO © MARECKY


Kolejny punkt kontrolny zlokalizowany był w Gąbinie na stacji benzynowej.
GĄBIN-PK NA STACJI BENZYNOWEJ I SŁAWOMIR FRITZ © MARECKY


Zbliżał się dla mnie półmetek trasy, na liczniku pojawiła się cyfra 500. Upał robił się dość męczący, nieco częściej zatrzymywałem się w cieniu na odpoczynki.
POŁUDNIOWA SJESTA GDZIEŚ NA MAZOWSZU :-) © MARECKY


Wkrótce dotarłem do DK 50 popularnie zwaną ,,obwodnicą Warszawy dla Tir-ów'' :-). Na szczęście była niedziela i te kolosy grzecznie stały na przydrożnych parkingach w ilościach dość ogromnych. Nie znaczy to, że droga była zupełnie ich pozbawiona, ale jechało się dobrze. Przez Sochaczew dotarłem do kolejnego punktu kontrolnego na stacji benzynowej w Guzowie.
GUZÓW- PUNKT KONTROLNY © MARECKY


Miła pogawędka z obsługą, jedzenie arbuza i uzupełnienie płynów to czynności wykonane przez mnie + oczywiście podpisanie listy obecności :-).

Za Guzowem wjechałem do Żyrardowa, miasta w którym przeprowadza się ciekawą rewitalizację zabytkowych budynków przędzalni i tkalni dawnych zakładów lniarskich. Obecnie jest to jeden z nielicznych zachowanych zespołów urbanistycznych miasta przemysłowego XIX w. Dawne hale produkcyjne są przerabiane na lofty, centra handlowe i magazyny. Wszystko zachowuje wysoką estetykę i urodę.
ŻYRARDÓW-STYLOWY BUDYNEK POCZTY © MARECKY

ŻYRARDÓW-URZĄD MIEJSKI © MARECKY

ŻYRARDÓW-LOFTY © MARECKY

ŻYRARDÓW-KOŚCIÓŁ PW. MATKI BOŻEJ POCIESZENIA © MARECKY


Z urokliwego Żyrardowa jadę w kierunku Mszczonowa, który omijam obwodnicą. Potem zaczynają się po obu stronach drogi sady jabłoniowe-widomy znak, że zbliżamy się do Grójca-stolicy polskiego sadownictwa.W jednym z takich miejsc widzę liczną ekipę rowerzystów zażywającą popasu w cieniu jabłonek i odsypiającą trudy podróży :-).

W rowerowo brzmiącej nazwie Bikówek był zlokalizowany kolejny punkt kontrolny w zajeździe o nazwie ,,Miraż''. Patrząc na jego brzydotę i gargamelowatość, powinien się nazywać ,,sen pijanego architekta''. Mi się kojarzy z okolicami Mławy ;-).
BIKÓWEK-PK W ,,GARGAMELU'' :-) © MARECKY


W ten sposób żegnam się z DK 50 i pamiętając o zakazie orgów jazdy S7 szukam dogodnego wjazdu na drogę techniczną wiodącą obok ekspresówki. Pomaga mi w tym grupa bikerów, ale ich poszukiwania kończą się przejazdem nad S7, co kompletnie nie pasuje do rzeczywistości.

Techniczna jest wszak poprowadzona po prawej stronie w stronę Radomia, a nie po lewej :-). Szybko zawracam, im sugerując to samo i przez chwilę pomykam poboczem S7, aby na wysokości zajazdu z wiatrakiem dostrzec szukaną drogę.
GRÓJEC-DROGA TECHNICZNA WZDŁUŻ S7 © MARECKY


W międzyczasie do wiatraka dojeżdża ekipa z WTR i szuka w tym miejscu, nie, nie drogi technicznej... Szukają punktu kontrolnego! Gdy im mówię, że był przed Grójcem, to nie są delikatnie mówiąc zadowoleni ;-).

Ja tymczasem ładuję się przez barierę na pustą aleję serwisową i w drogę :-). Przebiega ona w bezpośredniej bliskości ekspresówki, także hałas jest nieprzeciętny, ale przynajmniej ruch jest kilkadziesiąt razy mniejszy. W dwóch momentach odchodzi ona od S7, ale intuicja i oznakowanie wskazują właściwy kierunek jazdy.

Wkrótce docieram do Białobrzegów, robię fotkę ciekawej betonowej konstrukcji mostu nad rzeką Pilicą i wjeżdżam do miasta.
BIAŁOBRZEGI-MOST NAD PILICĄ © MARECKY


Za Białobrzegami dalej jadę drogą techniczną z której zjeżdżam w Jedlińsku, gdy kończą się znaki drogi ekspresowej. Pozostaje kilka kilometrów do Wsoli, gdzie orgowie przygotowali punt kontrolny w hotelu, konkret jedzenie, prysznic, a nawet możliwość noclegu.
WSOLA-19.50 © MARECKY


Podpisuję listę, idę na obiado-kolację, a potem na pokoje. Dziwi mnie kolejka do prysznica, okazuje się że nie cały hotel jest zarezerwowany, ale tylko 4 pokoje. W każdym z nich kłębi się kilka osób czekających na prysznic.
Szybka i stanowcza interwencja w recepcji przynosi sukces i z kluczem do pokoju rezerwowego maszeruję do góry.

W pokoju ładowanie akumulatorów, prysznic i trzy godzinki sjesty do góry nogami :-). O 23.30 pobudka i czas w drogę. O północy opuszczam hotel i uśpioną DK 7 kieruję się do widocznego już Radomia.

Dalej

PEŁNE FOTO Z CAŁEGO WYJAZDU JEST TUTAJ.

Kategoria SUPERMARATONY


Dane wyjazdu:
134.00 km 0.00 km teren
05:12 h 25.77 km/h:
Maks. pr.:41.00 km/h
Temperatura:22.0
Podjazdy: m

ŚWIDWIN-ŚWINOUJŚCIE

Piątek, 20 sierpnia 2010 · | Komentarze 0

W ramach obejrzenia początkowego odcinka trasy BB Tour postanowiłem wysiąść nieco wcześniej z pociągu i ze Świdwina pojechałem rowerem.

TRASA: ŚWIDWIN-Starogard-Resko-Płoty-Golczewo-Wolin-Międzyzdroje-ŚWINOUJŚCIE


Cudownie wiejący w twarz zachodni wiatr bardzo mnie cieszył w kontekście jazdy dnia następnego, która prowadziła z zachodu na wschód :-).

Będąc w okolicach Międzyzdrojów nie mogłem oprzeć się pokusie zajrzenia na sławną Aleję Gwiazd, gdzie jeszcze nie ma odcisku mojej dłoni, ale przecież wszystko jeszcze przede mną ;-).

W Świnoujściu dołączyłem do Roberta, który dotarł tam spokojnie pociągiem i udaliśmy się na odprawę startową. Poznaliśmy szczegółowe zasady jazdy na maratonie i inne techniczne bajery. Kilka słów udało się zamienić z bikerami z bikestats: PAWSOLEM, TRANSATLANTYKIEM i WILKIEM.

Następnie udaliśmy się na poszukiwania naszego hotelu i po jego znalezieniu poszliśmy coś zjeść. W końcu wybiła północ i udało nam się nieco pospać.

ŚWIDWIN-POMNIK DLA MIESZKAŃCÓW POSTAWIONY PRZEZ LOTNIKÓW W 1976r. © MARECKY

ŚWIDWIN-ZAMEK GOTYCKI © MARECKY

PŁOTY-ELEKTROWNIA WODNA NA RZECE REGA © MARECKY

ENERGETYCZNY KRAJOBRAZ WYSPY WOLIN © MARECKY

MIĘDZYZDROJE-NA ALEI GWIAZD © MARECKY

MIĘDZYZDROJE-PLAŻA I KLIFY WOLIŃSKIEGO PARKU NARODOWEGO © MARECKY

ŚWINOUJŚCIE-PROM W CENTRUM MIASTA © MARECKY

Dalej

PEŁNE FOTO Z CAŁEGO WYJAZDU JEST TUTAJ.
Kategoria WYCIECZKI 50-150


Dane wyjazdu:
0.00 km 0.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:22.0
Podjazdy: m
Rower:

Plaaażaaa!

Czwartek, 19 sierpnia 2010 · | Komentarze 12

Rower przygotowany, torba spakowana, Marecki gotowy :-).

Jutro pierwszy etap jazdy: kolejowy do Świdwina, a stamtąd do Świnoujścia 100 km na kołach. Zapoznam się z początkiem trasy BB TOUR, na którą ruszamy z Robertem Woźniakiem w sobotę o godzinie 8.00.

Założenie startowe są minimalistycznie turystyczne - przejechać 1008 km w limicie czasu 72h i nie skatować się nadmiernie oraz zrobić kilka fajnych zdjęć i poznać czołowych polskich długodystansowców :-).

TRZYMAJCIE KCIUKI !


Dane wyjazdu:
12.00 km 0.00 km teren
00:36 h 20.00 km/h:
Maks. pr.:50.00 km/h
Temperatura:24.0
Podjazdy: m

To tu, to tam po mieście

Środa, 18 sierpnia 2010 · | Komentarze 0

Ja nie mogę się regenerować bez roweru :-)


Dane wyjazdu:
4.00 km 0.00 km teren
00:20 h 12.00 km/h:
Maks. pr.:25.00 km/h
Temperatura:20.0
Podjazdy: m

Plaaażaaa!

Wtorek, 17 sierpnia 2010 · | Komentarze 5

Trzy dni przed wyjazdem do Świnoujścia czas na pełną regenerację i lansowanie się w LOKALNYCH MEDIACH :-).


Dane wyjazdu:
31.00 km 16.00 km teren
01:40 h 18.60 km/h:
Maks. pr.:41.00 km/h
Temperatura:27.0
Podjazdy: m

WODOSPAD W WEKLICACH

Poniedziałek, 16 sierpnia 2010 · | Komentarze 4

Spontaniczna wycieczka DARECKIEGO do Aniołowa dla mnie zakończyła się w Weklicach, gdzie miałem okazję zobaczyć po raz pierwszy mały wodospad na rzece Kowalewce. Nie było łatwo go odnaleźć, ale dzięki pomocy ZBYSZKA się udało. Na Aniołowo zabrakło mi tym razem czasu.

TRASA: ELBLĄG-Przezmark-Weklice-Myślęcin-Pilona-Komorowo Żuławskie-Janów-ELBLĄG

ZBYSZEK NA ODCINKU PRZEZMARK-WEKLICE © MARECKY


DARECKI WYŁANIA SIĘ Z ZAROŚLI © MARECKY


DARECKI NA ,,POŁONINACH'' NAD WEKLICAMI © MARECKY


WEKLICE-WODOSPAD NA KOWALEWCE © MARECKY


WEKLICE-WODOSPAD NA KOWALEWCE © MARECKY


PANORAMA WEKLIC © MARECKY


TABLICA INFORMACYJNA © MARECKY


A stojąc w korku na DK 7(sic!) zrobiłem jeszcze taką fotkę :-).
NOWINA-ZAJAZD WIATRAK PRZY DK 7 © MARECKY
Kategoria WYCIECZKI <50


Dane wyjazdu:
0.00 km 0.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:27.0
Podjazdy: m
Rower:

Plaaażaaa!

Niedziela, 15 sierpnia 2010 · | Komentarze 2

W Elblągu pojawiła się kolejna, pięknie odnowiona kamienica. Otrzymała prezent na 103 urodziny :-).

KRÓLEWIECKA 40-ODNOWIONA KAMIENICA © MARECKY


KRÓLEWIECKA 40-ODNOWIONA KAMIENICA © MARECKY


Dane wyjazdu:
0.00 km 0.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:30.0
Podjazdy: m
Rower:

Plaaażaaa!

Sobota, 14 sierpnia 2010 · | Komentarze 0

Zapraszam do zapoznania się z relacją w wycieczki po POJEZIERZU OLSZTYŃSKIM I MRĄGOWSKIM.


Dane wyjazdu:
82.00 km 45.00 km teren
04:09 h 19.76 km/h:
Maks. pr.:46.00 km/h
Temperatura:30.0
Podjazdy: m

EKSPLORACJA WYSOCZYZNY ELBLĄSKIEJ

Piątek, 13 sierpnia 2010 · | Komentarze 4

Powstała w mojej głowie konieczność sprawdzenia kilku dróg na elbląskiej wysoczyźnie, toteż wykorzystując sprzyjającą pogodę udałem się w tym kierunku.

TRASA: ELBLĄG-Jagodnik-Jelenia Dolina-Ogrodniki-Tolkmicko-Przybyłowo-Huta Żuławska-Zajączkowo-Ogrodniki-Pagórki-Łęcze-ELBLĄG

Sprawdzenie obejmowało przedzieranie się przez chaszcze, krzaczory, barszcz Sosnowskiego i inne pokrzywy (znowu!), taplanie się w koleinach, nurzanie w błocie, jazdę po wykrotach i połamanych gałęziach :-).

Normalny teren na szczęście też wystąpił, poza tym przejechałem się wypasionym asfaltem drogi ,,schetynówki'' na odcinku Ogrodniki-Łęcze.

W lasach w okolicy Przybyłowa trwa zmasowane pozyskiwanie drewna (jak to ładnie nazywają leśnicy), co wiąże się ze zmasakrowanymi przez ciężki transport drogami i zniszczonym lasem (stosy gałęzi i igliwia).

Wróciłem do domu zmęczony, rower trafił do myjni, a ja pod prysznic.

Pełna, skromna fotorelacja jest poniżej.

Owieczki były mocno zdziwione widokiem rowerzysty :-).Fotka z dedykacją ;-).

ZDZIWIONE OWCE © MARECKY


Na tym zdjęciu jest wszystko oprócz drogi.
BARSZCZ SOSNOWSKIEGO I TAKA TAM INNA FLORA :-) © MARECKY


Jeździ się po jakichś Płockach i Toruniach, a w Rezerwacie Dolina Stradanki jeszcze nie byłem.
OKOLICE TOLKMICKA © MARECKY


Nie ma to jak trafić na Wysoczyźnie Elbląskiej w złą drogę :-). A najciekawsze i tak było za tym drzewem.
KOLEINY, BŁOTO, POWALONE DRZEWO © MARECKY


Taka tam kameralna ,,koleinka''. Smakowita i tłusta, aż się błyszczała ;-).
KOLEINA PO PIASTY © MARECKY


W końcu jednak do Przybyłowa dotarłem i już z asfaltu nie zjeżdżałem.
PRZYBYŁOWO-TABLICA INFORMACYJNA © MARECKY


Zajrzałem jeszcze do Łęcza, gdzie 2 sierpnia doszło do ogromnej TRAGEDII. Do tragedii ludzkiej doszła też tragedia kulturowa, bo spalony dom był jednym z niewielu domów podcieniowych na Wysoczyźnie Elbląskiej.
ŁĘCZE-SPALONY DOM PODCIENIOWY © MARECKY

ŁĘCZE-TEN DOM JUŻ NIE ISTNIEJE :-( © MARECKY


Do Elbląga wjechałem przez Modrzewinę gdzie spojrzałem na, mający się na ukończeniu, budynek Centrum Logistycznego.
ELBLĄG-CENTRUM LOGISTYCZNE NA MODRZEWINIE © MARECKY