INFO

avatar Ten blog rowerowy prowadzi MARECKY z miasta Elbląg. Mam przejechane od 1995r. 318.150 kilometrów, czyli zaraz po raz ósmy okrążę równik :-). Pomykam po drogach i dróżkach z prędkością 20.87 km/h i tak jest OK.
Więcej o mnie.

MOJA STRONA INTERNETOWA

marecki.home.pl

KATALOG ŻUŁAWSKICH DOMÓW PODCIENIOWYCH

DOMY PODCIENIOWE Z XVIII/XIX w.

MOJE GALERIE

FOTOSIK (do 30.04.2023)



baton rowerowy bikestats.pl 2025 button stats bikestats.pl 2024 button stats bikestats.pl 2023 button stats bikestats.pl 2022 button stats bikestats.pl 2021 button stats bikestats.pl 2020 button stats bikestats.pl 2019 button stats bikestats.pl 2018 button stats bikestats.pl 2017 button stats bikestats.pl 2016 button stats bikestats.pl 2015 button stats bikestats.pl 2014 button stats bikestats.pl 2013 button stats bikestats.pl 2012 button stats bikestats.pl 2011 button stats bikestats.pl 2010 button stats bikestats.pl 2009 button stats bikestats.pl 2008 button stats bikestats.pl

ARCHIWUM BLOGA

Dane wyjazdu:
40.00 km 0.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:31.00 km/h
Temperatura:30.0
Podjazdy: m

To tu, to tam po Przemyślu +

Piątek, 28 sierpnia 2026 · | Komentarze 0

Trasa: PRZEMYŚL>>>MALBORK-Stare Pole-Jegłownik-Wikrowo-ELBLĄG

GALERIA (z opisem)



Wszystko co dobre w końcu się kończy i trzeba było wracać na północ. Na szczęście na Żuławach pojawiłem się po zachodzie słońca i płaski szok był mniejszy podczas kręcenia korbami z Malborka. To dobrze 😁



Dane wyjazdu:
112.00 km 0.00 km teren
06:05 h 18.41 km/h:
Maks. pr.:51.00 km/h
Temperatura:25.0
Podjazdy:1515 m

SERPENTYNY DK 28, KALWARIA PACŁAWSKA

Czwartek, 27 sierpnia 2026 · | Komentarze 0

Trasa: MYCZKOWCE-Uherce Mineralne-Lesko-Kuźmina-Arłamów-Kalwaria Pacławska-PRZEMYŚL

MAPA (całość z Ustrzyk Górnych)

GALERIA

Dalej >>> 

Fot. Internet.



Atrakcjami tego etapu były najdłuższe serpentyny w Polsce z punktem widokowym na Góry Słonne, które odwiedziłem po raz pierwszy wracając z mety BBT 2014 do Przemyśla. Wtedy padał deszcz, więc widoki były ... - takie były 😁 Teraz były znacznie, znacznie lepsze 😍 Vide galeria.

W drodze do Przemyśla nie sposób było ominąć Arłamowa chociaż było to możliwe. Ale tam jest taki przyjemny, około 10 km, zjazd w kierunku Przemyśla, że nie chciałem z niego rezygnować 😉

I w ten sposób dotarłem do Kalwarii Pacławskiej, w której byłem w roku 2010, także wracając z mety BBT. Teraz obejrzałem sobie wszystko dokładnie, nieco ubolewając, że tamtejsza wieża widokowa była zamknięta. 

A na koniec eksperymentując na lokalnych asfaltach obejrzałem przejście graniczne z Ukrainą w miejscowości Malhowice. I tak to cała wyprawa dobiegła końca. 




Kategoria WYCIECZKI 50-150


Dane wyjazdu:
115.00 km 0.00 km teren
06:32 h 17.60 km/h:
Maks. pr.:60.00 km/h
Temperatura:24.0
Podjazdy:2051 m

SOLINA, MYCZKOWCE

Środa, 26 sierpnia 2026 · | Komentarze 0

Trasa: USTRZYKI GÓRNE-Lutowiska-Czarna Górna-Polańczyk-Solina-MYCZKOWCE 

MAPA (całość do Przemyśla)

GALERIA

Dalej >>> 




Na zaporach w Solinie i Myczkowcach byłem w roku ... 2000.   Podczas pierwszej jazdy górskiej z Beskidu Niskiego w Bieszczady. Wtedy to tutaj dinozaury chodziły, że o niedźwiedziach nie wspomnę 😂

Zajrzałem więc tam ponownie, a tam kolejka linowa unosi nad zaporą, tłumy jak na Krupówkach chodzą po koronie zapory,  a Zalew Soliński jakby wysychał. Przy zaporze jeszcze da się pływać ale im dalej na południe tym gorzej to wygląda. Dużo wody jest między zaporami, a potem to San można sobie przechodzić jak się chce.

Zapraszam do galerii😊



Kategoria WYCIECZKI 50-150


Dane wyjazdu:
10.00 km 0.00 km teren
h 0:00 km/h:
Maks. pr.: km/h
Temperatura:25.0
Podjazdy: m
Rower:

BIESZCZADY 2026 - TARNICA

Wtorek, 25 sierpnia 2026 · | Komentarze 0

Trasa: USTRZYKI GÓRNE-Wołosate-Tarnica-USTRZYKI GÓRNE

GALERIA

Dalej >>> 





W roku 2014 po ukończeniu BBT udałem się pieszo na Połoninę Caryńską. To podobno taka tradycja, żeby w ramach regeneracji po maratonie trochę sobie pochodzić po okolicznych szczytach.

To teraz na oko wziąłem Tarnicę, najwyższy szczyt Bieszczadów.
Do Wołosatego dotarłem busikiem za 10 zł, ale potem to już bucikiem 😉Szlak niebieski na szczyt, a potem czerwony do Ustrzyk Górnych.

A na koniec dnia wymiana opon, które przyszły na adres Hotelu Górskiego PTTK niezawodnie i o czasie 😁 Dałem szansę Conti - Gatorskin Black Edition700x32

Kategoria SERWIS


Dane wyjazdu:
228.00 km 0.00 km teren
11:52 h 19.21 km/h:
Maks. pr.:59.00 km/h
Temperatura:25.0
Podjazdy:2255 m

BBT - ETAP III

Poniedziałek, 24 sierpnia 2026 · | Komentarze 0

Trasa: SANDOMIERZ-Łańcut-Bircza-Krościenko-Ustrzyki Dolne-Lutowiska-USTRZYKI GÓRNE

MAPA (całość maratonu)

GALERIA (z opisem)

KLASYFIKACJA, WYNIKI

Dalej >>> 



I to było dobre. W poniedziałek o 0:30 opuściłem Sandomierz mając prawie 18 godzin na zrobienie lekko ponad 200 km na metę.

Ktoś jeszcze wieczorem zapowiadał, ze nocka będzie zimna więc jeszcze przed Sandomierzem – w Opatowie na Orlenie – kupiłem nieco ocieplane, długie rękawiczki ,,wampirki”. Swoje zostawiłem w domu, co w sumie dość dziwne.

Nocka faktycznie była rześka, ale bez przesady. Czucia w palcach nie straciłem, także nie było aż tak zimno.

O poranku zameldowałem się w Łańcucie, gdzie bufet był słaby ale stały tam automaty z kawą za – uwaga! – 4 zł za kubek. To tanio, także wypiłem dwie kawy i ruszyłem dalej, już na większe hopki w skali BBT.

Słońce wyszło, wiało dobrze, było miło. Sylwia z Krzyśkiem byli z 50 km przede mną więc wydawało mi się, że między Ustrzykami Dolnymi a Górnymi mogę ich dogonić.

Tymczasem była jazda pod górę na Hucisko Nienadowskie, potem zjazd w kierunku Nienadowej aż wreszcie Bircza. Tutaj dostałem jakieś amnezji, że jest tam punkt kontrolny i dziwiąc się tłumowi kolarzy przy Urzędzie Gminy jadłem lody w lodziarni nieco niżej 😂 Na punkt nie zajrzałem, więc nie wiem co straciłem.

Za Birczą pojawiła się na chwilę krótka ścianka, tak na oko z 15-17 procent, gdzie spotkałem kilka osób pchających rowery. Ja byłem zmuszony zejść z roweru, jak mijałem TIR-a ładującego pnie drzew i zajmującego dokładnie całą szerokość asfaltu. Vide galeria.

Zjazd za Birczą w kierunku Grąziowej dość długo nie mógł nabrać płynności, bo były tak z 3 przełamania i krótkie przerywniki w górę. No, ale w końcu poszło ostro z góry.

Potem było dalej z górki do Krościenka skąd 10 km było od ostatniego punktu kontrolnego w Ustrzykach Dolnych. Nie było on obowiązkowy, więc go ominąłem. Zatrzymałem się wykonać telefony do Sylwii i do Krzyśka, ale oboje nie odbierali więc ruszyłem.

Dwa większe podjazdy na ostatnich 45 km trasy z Ustrzyk Dolnych do Ustrzyk Górnych były przed Lutowiskami więc postanowiłem, że jak ich nie dojdę do Lutowisk to robię popas na tamtejszym punkcie widokowymi i jem zapiekankę od fajnego kolesia, którego poznałem w zeszłym roku podczas trasy MRDP.

No i skończyło się zapiekanką, bo i Sylwii, i Krzysia nie było widać, w przeciwieństwie to licznego grona innych zawodników. Zarówno podjazd Rabe-Żłobek jak i Czarna Górna-Lutowiska weszły mi płynnie i mogłem z zapiekanką i puszką coli napawać się cudnymi widokami wysokich Bieszczad.

Z Lutowisk zostało zjechać w dół i mijając ,,kultowy” drogowskaz Ustrzyki Górne 14 pokręcić te ostatnie km wzdłuż suchego Sanu i nieco bardziej wilgotnego Wołosatego.

Zrobiłem jeszcze fotkę na tablicy Ustrzyki Górne, co stanowiło bezpośrednie nawiązanie do tego zdjęcia z roku 2010. Ech, wtedy radość było obłędna – teraz tylko była👌

Na mecie otrzymałem od Weroniki Janik medal oraz książkę z Jej Wydawnictwa WKOŁO pt. ,,Jeszcze jeden croissant na drogę”.

Rogalik może się przydać w przyszłym roku 😉

Sylwia była już na mecie, jej czas to 67 godzin i 55 minut. No, nie dała się dogonić, ale dzięki temu mam zdjęcia z finiszu i z medalem😍

Krzysiek przybył po 69 godzinach 35 minutach, więc dokładnie 5 minut za mną. Ale ja go nigdzie nie wyprzedziłem 😂🤦

Reszta znajomych osiągnęła również czasy w limicie, także Elbląg dał radę:
Jarosław Mincewicz – 62h 53 min
Piotr Odziemczyk – 63h 13 minut

Nadszedł czas na zasłużony wypoczynek a potem obejrzenie dekoracji, udział w biesiadzie i nocne rozmowy Polaków po maratonie.

A jutro miała się rozpocząć standardowa część urlopu. Pieszo-rowerowa.







Kategoria SUPERMARATONY


Dane wyjazdu:
405.00 km 0.00 km teren
17:46 h 22.80 km/h:
Maks. pr.:53.00 km/h
Temperatura:25.0
Podjazdy:1352 m

BBT - ETAP II

Niedziela, 23 sierpnia 2026 · | Komentarze 0

Trasa: DĄBROWA BISKUPIA-Gostynin-Łowicz-Opoczno-Starachowice-SANDOMIERZ

MAPA (całość maratonu)

GALERIA (z opisem)

Dalej >>> 

Fot. Robert Bieńkowski.


Zwrócił moją uwagę punkt w Gostyninie zlokalizowany w ładnym zamku, który widziałem po raz pierwszy. Vide galeria.

Nocka już się kończyła i zaczynał się dzień ze słońcem i generalnie sprzyjającym wiatrem – albo przynajmniej nie przeszkadzającym.

W Łowiczu czekała ekipa z firmy robiąc dużą niespodziankę. Byli też znajomi z RAP w postaci Remka Siudzińskiego i Andrzeja Sety. Była ochota pogadać, ale trzeba była jechać. Te wszystkie straty czasowe z oponą oceniam teraz na około 6 godzin. Dobrze, że limit był duży😉

Za Łowiczem jeszcze trochę było płaskiego, ale w końcu od Opoczna, Końskich teraz zaczął nieco falować i skończyła się płasko-Polska.

Od Końskich trasa BBT prowadziła w stylu znanym mi z lat 20102014, czyli drogą krajową. Tutaj krajówką nr 42. Kiedyś to one rządziły, teraz zostały zastąpione drogami wojewódzkimi i niższych kategorii.

Dużego ruchu na niej nie było, także brak pobocza nie przeszkadzał i blachosmrody nie dokazywały.

W Starachowicach punkt kontrolny był ulokowany na kąpielisku, gdzie był tłum niedzielnych gości. Dobrze, że na wjeździe na obiekt stał ktoś z wolontariuszy, bo byłoby trudno się odnaleźć i namierzyć w którym budynku jest przygotowana miska dla ultrasów i ultrasek.

Za Starachowicami dogonił mnie Marek z Braniewa i fajnie było z kolegą pogadać. Zbliżał się duży punkt kontrolny w Sandomierzu, gdzie przed 3 nocką w trasie postanowiłem się chwilę zdrzemnąć.

Z obliczeń wynikało, że o ile nie będą mi eksplodować opony, dętki, łamać korby i ramy, pękać szprychy i inne cuda to z palcem w d…ie dojadę sobie na metę w Ustrzykach Górnych.
Birczy i całej bieszczadzkiej ,, górskiej” końcówki nie obawiałem się zupełnie.

W Sandomierzu Komandor BBT Robert Janik porwał mi trakera do ładowania, a ja poszedłem ładować swoje baterie na 1,5 godziny, czyli jedną fazę REM.





Kategoria SUPERMARATONY


Dane wyjazdu:
387.00 km 0.00 km teren
19:32 h 19.81 km/h:
Maks. pr.:40.00 km/h
Temperatura:22.0
Podjazdy:1661 m

BBT - ETAP I

Piątek, 21 sierpnia 2026 · | Komentarze 0

Trasa: WOLIN-Płoty-Drawsko Pomorskie-Piła-Nakło nad Notecią-DĄBROWA BISKUPIA

MAPA (całość maratonu)

GALERIA (z opisem)

Dalej >>> 





Wieczorny start pozwolił na spokojne przygotowania, obejrzenie ciekawych miejsc, solidne najedzenie się i wypoczynek. Pozwolił także ogarnąć głową nadchodzący deszcz spod znaku ,,niżu genueńskiego", co wskazywało - razem z alertami RCB - że to nie będzie kapuśniaczek, mżawka, deszczyk 😁

Zapowiadane opady miały potrwać tylko z 10 godzin, także nie uznałem za stosowne potraktować silikonem bloków butów SPD, co tak fajnie sprawdziło się na zeszłorocznym MRDP. 

Założenie przedstartowe było takie, że Sylwia startująca o 18:00 ruszy spokojnie, tak abym ja – jadący o 18:20 – w miarę szybo ją dogonił.

No ale ostatecznie ruszyła tak spokojnie, że zobaczyliśmy się w Płotach na PK 1 po 60 km. Ja jechałem ze swoją grupą około 30 km/h, ale ona chyba podobnie.

Potem doszedł do nas jeszcze w Łobzie Krzysiek i tak to w trójkę zmierzaliśmy w kierunku mety. W Drawsku Pomorskim zaczęły się zapowiadane opady deszczu i to był moment, kiedy się na to przygotowaliśmy.

A potem w większych i mniejszych kroplach pokonywaliśmy dalsze kilometry. Nocka była w miarę ciepła, jadąc bez rękawiczek nie było mi zimno. Jadąc spokojnie byliśmy wyprzedzani przez liczne grupy zawodników, z których rzucali się w oczy ci, co jechali z odkrytymi nogami. Miało to sens, bo skóra to najlepszy gote-tex i dość szybko wysycha 😉

W pewnym momencie było słychać krzyki z pobocza w temacie ,,Czy ktoś ma zapasową oponę”. Niedługo te słowa miały być dla mnie bardzo niedobrym znakiem nadchodzących problemów.

W końcu zaczęło świtać, zaliczyliśmy jeszcze razem punkt kontrolny w niejakich Kaczorach za Piłą i chwilę potem usłyszałem głośny huk z tylnej opony. To była wieś Grabionna, a dętka eksplodowała na zakręcie, dobrym i gładkim asfalcie.

To skłania mnie do twierdzenia, że opona pękła wcześniej – chociaż w żadną zalaną dziurę nie wpadłem – a na łuku po prostu wystająca z dziury dętka dotknęła asfaltu i wybuchła.

Prędkość miałem małą, więc na nogach ustałem. Oznajmiłem Sylwii co się dzieje (Krzyś chwilowo był nieco z tyłu) i poprosiłem, żeby sprawdziła czy tej wsi jest zadaszony przystanek.

Deszcz nadal kropił, a robienie takiej przekładki opon bez dachu nad głową byłoby teraz mocno upierdliwe. Wszystko było mokre, brudne, a ręce lekko schłodzone.

Przystanek się znalazł, Krzysiek także za chwilę się znalazł i mogłem brać się do roboty. Im kazałem jechać, bo bez sensu było żeby stali i patrzyli przez dobrą godzinę, a i więcej.
Wstępnie umówiliśmy się na spotkanie gdzieś na punkcie kontrolnym, ale szczegóły miały być ustalone po ogarnięciu tematu opony.

Rozcięcie opony było dużo większe niż podczas Zachodu MRDP i w gorszym miejscu. Do tego dochodził fakt, że do mety było z 750 km a nie 200.

Sytuację ratował fakt, że było sobota, godzina 8 rano. A do Nakła nad Notecią, czyli pierwszej miejscowości ze sklepem rowerowym miałem z 40 km. Sklep odnalazłem i telefonicznie ustaliłem, że jakąś oponę szosową mają.

Podczas przekładania opon rozwaliłem elektryczną pompką wentyl dętki TPU, który się nagrzał, zdeformował i zaczął puszczać powietrze. Musiałem od nowa pakować dętkę, zakładać oponę i pompować. No i wliczyć 80 zł za Pirelli w koszta. 

Dziura pozwoliła na ciśnienie w dętce na poziomie 2 barów, co jak na szosę jest kosmicznie mało. No, ale więcej nie dało się, pomimo użycia taśmy izolacyjnej, która jednak na wilgotnej oponie trzymała się tak sobie.

I tak to spokojnym, bardzo spokojnym patataj pokonałem w 3 godziny 40 km do Nakła. Na sucho, bo akurat przestało padać. O stanie moich palców po tych wyczynach nie będę pisał – to była masakra. Krew, ból, złamana łyżka i uszkodzony paznokieć. Nic nie chciało współpracować.

Sklep 2 Kółka w Nakle bardziej okazał się być salonem motocyklowo-quadowym, ale oponę na szczęście mieli, chociaż bez serwisu, który w sobotę miał wolne.
Znowu czekało mnie zdejmowanie i zakładanie opony … No, ale entuzjazm pozwolił mi uporać się z tym nieco szybciej.

I tak to Mitas za całe 60 zł w rozmiarze 700x35 zaczął się toczyć w Treku. Ciekawa opona, która nie miała z boku określonego maksymalnego ciśnienia. Więc na Orlenie napompowałem ją do 4 barów, bo po co więcej.

W międzyczasie przeczekałem tam burzę, która przeszła nad miastem i udałem się na punkt kontrolny nieco za miastem.

Coś tak zjadłem, spojrzałem że lider wyścigu Mariusz Cukierski dojeżdża właśnie do Nakła więc rzuciłem na niego okiem bo to obecnie jeden z najlepszych zawodników w Polsce. Ładnie wyglądał, sucho i czysto. Startujący w sobotni poranek byli niewątpliwie pogodowo wygrani 😉

Jechał bardzo ekspresowo – lekką górkę pokonywałem z wiatrem 22km/h, on lekko miał z 32 km/h. Wyprzedzając fakty dodam, że poprawił swój własny rekord trasy BB Tour prawie łamiąc granicę 30 godzin. Niezwykła moc!

Na monitoringu zobaczyłem też że Sylwia i Krzysiek są z 70-80 km przede mną, czyli 3-4 godziny jazdy. Zacząłem wątpić, czy ich dojdę przed górami, bo im też wiatr sprzyjał, a przypuszczałem że na tyle spać to nie pójdą.

Także wdrożyłem plan awaryjny, dbając o to żeby samemu to ukończyć w limicie i dobrej formie.

Łykanie km szło teraz sprawnie, minąłem Inowrocław i wyszło, że na spanie będzie można wykorzystać punkt kontrolny w Dąbrowie Biskupiej.

Dotarłem tam o 20, więc udałem się spać do 24 a potem najadłem się pyszności (żurek, pomidorowa, placki ziemniaczane, vege placki, owoce, makaron) i ruszyłem gonić uciekający limit. Sylwię przy okazji też😁




Kategoria SUPERMARATONY


Dane wyjazdu:
57.00 km 0.00 km teren
03:28 h 16.44 km/h:
Maks. pr.:28.00 km/h
Temperatura:20.0
Podjazdy:245 m

BBT - DOJAZD

Czwartek, 20 sierpnia 2026 · | Komentarze 0

Trasa: ELBLĄG>>>WOLIN-Unin-Zastań-Międzywodzie-Kołczewo-Unin-WOLIN

MAPA

GALERIA (z opisem)

Dalej>>>




Do Wolina dotarłem wraz z Sylwią dzień wcześniej, aby uniknąć tłoku w pociągach i spokojnie wczuć się w klimat wyzwania. Wyzwania polegającego na przejechaniu 1020 km w czasie poniżej 72h. To był cel sportowy wyznaczony dla mnie, a Sylwia chciała poprawić swój wynik z 2024 roku - 65h 43 min.

Ja oczywiście niczego poprawiać nie chciałem, a pojawiłem się na tej imprezie po raz trzeci, bo od kilku edycji miała bardzo mocno zmienioną trasę w stosunku do tego co jechało się w roku 2010 i 2014. 

Podróż pociągiem minęła w miarę sprawnie i po południu zameldowaliśmy się w Wolinie. Po krótkim zwiedzaniu miasteczka, obiedzie i obejrzeniu miejsca startu udaliśmy się do odległego o kilkanaście km Zastania, gdzie ogarnąłem wcześniej wolne miejsca w lokalnej agroturystyce. 

Piątkowe starty zaczynały się od 18:00, także było baaaardzo dużo czasu aby na spokojnie dotrzeć z powrotnem do Wolina.



Kategoria WYCIECZKI 50-150


Dane wyjazdu:
3.00 km 0.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:30.00 km/h
Temperatura:24.0
Podjazdy: m
Rower:BOCAS

To tu, to tam po Elblągu

Środa, 19 sierpnia 2026 · | Komentarze 2

Godziny dzielą mnie od wyjazdu na maraton Bałtyk Bieszczady Tour (BBT). Na tą imprezę wracam po wieloletniej przerwie (20102014) aby sprawdzić, obejrzeć i rzecz jasna sfotografować bardzo mocno zmienioną, w zasadzie nową dla mnie, trasę tego maratonu.

Są nowe drogi, są inne punkty kontrolne, jest zupełnie nowe miejsce startu - Wolin a nie Świnoujście. Stary jest dystans 1008 km (Wolin-Ustrzyki Górne) i limit na jego pokonanie wynoszący 72 godziny (3 doby). Chociaż jest i drugi limit - 58 godzin dla ludzi-koni ruszających w sobotę😉

Ruszam o godzinie 18:20 w piątek (PT) 21 sierpnia. Numer 124, OPEN.

Strona monitoringu i klasyfikacji: https://bbt2026.bbtracker.pl/


W tym jednym z najstarszych polskich ultra bierze udział spora grupa znajomych. Także za nich trzymajcie kciuki i pchajcie kropeczki w kierunku Bieszczad 😍

1. Sylwia Kopaczewska, nr 108, PT 18:00.
2. Krzysztof Weiss, nr 158, PT 18:55.
3. Piotr Odziemczyk nr 187, PT 19:35.
4. Jarosław Mincewicz, nr 208, PT 19:55.
5. Adam Niedźwiadek, nr 204, PT, 19:55.
6. Marek Balicki, nr 270, SB 8:25.






Dane wyjazdu:
4.00 km 0.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:21.00 km/h
Temperatura:24.0
Podjazdy: m
Rower:BOCAS

To tu, to tam po Elblągu

Wtorek, 18 sierpnia 2026 · | Komentarze 0