Dane wyjazdu:
Temperatura:10.0
KORONA CHROBREGO
Sobota, 29 marca 2025 ·
| Komentarze 2
Trasa: ELBLĄG-Dzierzgoń-Susz-Kisielice-Łasin-Radzyń Chełmiński-Wąbrzeźno-Chełmża-Toruń-Inowrocław-Kruszwica-Strzelno-Trzemieszno-GNIEZNO>>>ELBLĄG
MAPAGALERIA (z opisem + wielu autorów: Małgorzata, Andrzej, Marcin, Zdzisław)
Tysiąc
lat od koronacji pierwszego króla Polski nie mogło u mnie przejść
niepostrzeżenie, tak samo jak swego czasu 1050 lat Chrztu Polski 😊
Oczywiście
pierwsza myśl kazała mi narysować trasę 1000 km, ale szybko sobie uświadomiłem,
że jest bardzo duże ryzyko samotnego pedałowania i samotnego świętowania tak
znamienitej rocznicy.
Druga myśl kazała mi dopasować dystans
wycieczki do Gniezna, gdzie koronacja miała miejsce, i zaprosić na nią Endrju i
Patrycję w ramach treningu przed tegorocznym maratonem Grunwald-Troki-Grunwald.
A
pojawienie się myśli trzeciej sprawiło, że zrobiłem z tego publiczne wydarzenie
i tak to w sobotę o godzinie 15:00 z
elbląskiego Placu Słowiańskiego ruszyło w lekko ponad 300 km trasę 12 osób.
4 rowerzystki i 8 rowerzystów. Plan zakładał jazdę do Gniezna i powrót stamtąd
w niedzielę różnymi pociągami do Elbląga.
Na starcie towarzyszyła nam doskonała, prawie
letnia pogoda z +17 stopniami. Ciuchy zimowe jechały w torbach a główną
przebieralnią stały się Kisielice, ale po kolei.
Najpierw
był Dzierzgoń, który powitał nas remontem drogi
budową nowej drogi rowerowej na wjeździe (wyjeździe) od Malborka.
Postój
zrobiliśmy przy lokalnej Biedronce, a potem zaczęła się wspinaczka na
Pojezierze Iławskie. Było jeszcze widno, więc można było podziwiać widoki tej
pięknej krainy.
Przez Kamieniec
i Susz dojechaliśmy do Kisielic, gdzie czekał na nas … bufet. Jak doszło do
jego stworzenia, to historia na oddzielną opowieść – w skrócie zatem podziękuję w imieniu Grupy Panu
Robertowi Turlejowi, Wicemarszałkowi Województwa Warmińsko-Mazurskiego oraz
Pani Beacie Lejmanowicz, Burmistrz Kisielic wraz z ekipą za super przyjęcie i
gościnę. Żurek po kilku godzinach kręcenia korbami to była piękna rzecz, a i
woda ze słodyczami się przydały. My Was jeszcze odwiedzimy … ;-)
Była to
też okazja odpocząć w gościnnych progach kisielickiej remizy OSP i jak napisałem
wcześnie, przebrać się w zimową odzież, bo słońce właśnie zaszło, a prognozy
pokazywały nockę na poziomie +5,+7 stopni. Ostatecznie, momentami było nawet
+2.
Z Kisielic
dość spokojną o tej godzinie DK 16 dojechaliśmy do Łasina, gdzie skręciliśmy na
drogi wojewódzkie, którymi przez Radzyń Chełmiński, Wąbrzeźno i Chełmżę
dotarliśmy do DK 91.
Zatrzymywaliśmy
się na tym odcinku w Radzyniu, przy dobrze znanym, ale niezmiennie imponującym
tamtejszym zamku krzyżackim oraz w Chełmży, na stacji Orlen, bo nocka bez
Orlenu to nie nocka :-))
Za Chełmżą
pojawiła się pusta i cicha DK 91 która zaprowadziła nas do Torunia. W mieście
Kopernika byliśmy całkiem niedawno, teraz liczył się tylko Chrobry. Grupa tempo trzymała dobre, nawet
zbliżające się przyspieszenie czasu w postaci ,,utraty godziny” było zgodne z
grafikiem naszej wycieczki.
W takich to okolicznościach zajechaliśmy na jeden z
toruńskich barów spod znaku McD i tam dłużej sobie posiedzieliśmy, pojedliśmy i
odpoczęliśmy. Aż lokal zaczął być zamykany o 1:30 ;-)
Wtedy przemknęliśmy
przez centrum uśpionego miasta i zajrzeliśmy na punkt widokowy nad Wisłą – vide galeria. No, nie darmo toruńskie Stare
Miasto znajduje się na liście UNESCO. Już przez ten sam nocny widok na to
zasługuje.
Dalsza
droga prowadziła DK 15, którą z małym odbiciem do Kruszwicy jechaliśmy już do
samego Gniezna.
Teraz przed
nami był Inowrocław, poznany bliżej podczas Solanka Maraton.
Teraz odprowadziliśmy tutaj Jacka na zaplanowany wcześniej pociąg i ruszyliśmy
do nieodległej Kruszwicy w której byłem po raz pierwszy.
Uważając
na myszy i inne szczury zajechaliśmy równo ze wschodem słońca pod zamek króla
Popiela nad Jeziorem Gopło. Poświęciliśmy temu miejscu kilka minut spaceru,
sesję foto z wieżą i jeziorem oraz zanotowaliśmy obecność cukrowni i znanych z
marki ,,Olej kujawski” zakładów tłuszczowych.
Teraz
przed nami było Strzelno, które na listę turystycznych atrakcji tej jazdy dopisał
Endrju. Fakt, największej w Polsce romańskiej rotundy z XII wieku nie wolno było przegapić będąc już w tych okolicach.
Pięknie
odnowioną świątynię obejrzeliśmy sobie z zewnątrz, parę osób zajrzało za to do
środka znajdującego się obok ,,normalnego” kościoła, czyli trójnawowej bazyliki, także romańskiej. Znajdują się te obiekty na terenie Ponorbertańskiego Zespołu
Klasztornego co ułatwia ich zwiedzanie razem.
Ze
Strzelna już tylko 40 km dzieliło nas od Gniezna, ale zapowiadało się to
szczególnie długie 40 km, bo centralnie pod wiatr. Cóż było robić, grupa podjęła
walkę a zwłaszcza 3 osoby chcące wracać z Gniezna już o godzinie 11 (reszta
miała limit czasu do godziny 15 lub do 17). Wystartowali, pojechali, zdążyli
:-) Czy byli zmęczeni? Zapewne tak.
My zaś
zatrzymaliśmy się jeszcze na odpoczynek na lokalnej stacji benzynowej, gdzie się
ogrzaliśmy i doładowaliśmy kcal przed walką z wiatrem na odkrytym terenie.
Poszło to
całkiem nieźle, chociaż ruch na DK 15 był mało niedzielny i trzeba było jechać
w dość znaczącym towarzystwie blachosmrodów różnych kategorii.
Grupa
około godziny 11 zameldowała się w gnieźnieńskim Parku 3 Kultur, gdzie czekało
na nas spotkanie z Panem Krystianem Grajczakiem, prezesem PTTK Oddział Ziemi Gnieźnieńskiej.
Miał on przygotowane dla zainteresowanych uczestników wycieczki stosowne
odznaki jubileuszowe, będące wynikiem kilku maili i telefonów ;-) Dziękujemy za
ogarnięcie tematu i miłe spotkanie.
Teraz
nadszedł czas na odwiedziny Starego Miasta, pokłonienie się Chrobremu, obejrzenie sławnych Drzwi Gnieźnieńskich i bazyliki, kto nie widział. Wcześniej jednak zajrzeliśmy na potężny obiad
z przystawkami, bo końcówka trasy pozbawiła nas wszelkich zasobów
energetycznych.
Pierwotny
plan zakładał jeszcze jazdę +40 km nad Jezioro Lednica, do Muzeum Pierwszych
Piastów, ale nikomu już się nie chciało.
Przepraszam,
pojawił się jeden chętny, który to uczynił, a był to Marek, ale z Braniewa ;-)
Miał pociąg o godzinie 17, więc nie chciało mu się tyle godzin zwiedzać
Gniezna. Także veni, vidi, vici i dzięki
niemu mamy w galerii zdjęcia znad Lednicy.
My tam
jeszcze dotrzemy, bo i Bramę Rybę nie wszyscy mieli okazję obejrzeć ;-)
Dziękuję
Wam za dotrzymanie mi towarzystwa na trasie do Gniezna. To była prawdziwie
królewska jazda, żadnych kryzysów i problemów.
Bardzo, bardzo ładnie. Jest MOC!