INFO
Więcej o mnie.
MOJA STRONA INTERNETOWA
marecki.home.plKATALOG ŻUŁAWSKICH DOMÓW PODCIENIOWYCH
DOMY PODCIENIOWE Z XVIII/XIX w.MOJE GALERIE
FOTOSIK (do 30.04.2023)
2025
2024
2023
2022
2021
2020
2019
2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
MOJE POJAZDY
ARCHIWUM BLOGA
- 2026, Marzec8 - 4
- 2026, Luty27 - 17
- 2026, Styczeń28 - 39
- 2025, Grudzień27 - 6
- 2025, Listopad27 - 35
- 2025, Październik29 - 19
- 2025, Wrzesień25 - 4
- 2025, Sierpień30 - 17
- 2025, Lipiec25 - 25
- 2025, Czerwiec22 - 20
- 2025, Maj29 - 6
- 2025, Kwiecień30 - 14
- 2025, Marzec28 - 24
- 2025, Luty25 - 17
- 2025, Styczeń27 - 35
- 2024, Grudzień26 - 28
- 2024, Listopad27 - 34
- 2024, Październik27 - 16
- 2024, Wrzesień27 - 28
- 2024, Sierpień26 - 13
- 2024, Lipiec22 - 19
- 2024, Czerwiec27 - 16
- 2024, Maj29 - 22
- 2024, Kwiecień28 - 21
- 2024, Marzec28 - 21
- 2024, Luty24 - 10
- 2024, Styczeń29 - 19
- 2023, Grudzień28 - 16
- 2023, Listopad29 - 25
- 2023, Październik26 - 22
- 2023, Wrzesień28 - 36
- 2023, Sierpień27 - 8
- 2023, Lipiec26 - 38
- 2023, Czerwiec29 - 28
- 2023, Maj32 - 22
- 2023, Kwiecień26 - 36
- 2023, Marzec30 - 19
- 2023, Luty20 - 21
- 2023, Styczeń29 - 29
- 2022, Grudzień26 - 27
- 2022, Listopad26 - 16
- 2022, Październik27 - 25
- 2022, Wrzesień27 - 34
- 2022, Sierpień26 - 21
- 2022, Lipiec29 - 37
- 2022, Czerwiec26 - 29
- 2022, Maj24 - 20
- 2022, Kwiecień27 - 19
- 2022, Marzec28 - 17
- 2022, Luty25 - 18
- 2022, Styczeń31 - 36
- 2021, Grudzień24 - 23
- 2021, Listopad25 - 19
- 2021, Październik28 - 13
- 2021, Wrzesień28 - 22
- 2021, Sierpień25 - 26
- 2021, Lipiec27 - 27
- 2021, Czerwiec29 - 25
- 2021, Maj29 - 30
- 2021, Kwiecień28 - 29
- 2021, Marzec28 - 25
- 2021, Luty25 - 55
- 2021, Styczeń26 - 29
- 2020, Grudzień24 - 23
- 2020, Listopad13 - 4
- 2020, Październik27 - 33
- 2020, Wrzesień26 - 51
- 2020, Sierpień27 - 32
- 2020, Lipiec15 - 34
- 2020, Czerwiec29 - 107
- 2020, Maj29 - 55
- 2020, Kwiecień26 - 89
- 2020, Marzec10 - 23
- 2020, Styczeń1 - 6
- 2019, Grudzień23 - 43
- 2019, Listopad22 - 37
- 2019, Październik21 - 47
- 2019, Wrzesień22 - 16
- 2019, Sierpień23 - 35
- 2019, Lipiec23 - 31
- 2019, Czerwiec27 - 80
- 2019, Maj26 - 35
- 2019, Kwiecień28 - 35
- 2019, Marzec27 - 43
- 2019, Luty24 - 32
- 2019, Styczeń25 - 53
- 2018, Grudzień22 - 33
- 2018, Listopad24 - 51
- 2018, Październik26 - 75
- 2018, Wrzesień24 - 79
- 2018, Sierpień14 - 13
- 2018, Lipiec27 - 60
- 2018, Czerwiec29 - 54
- 2018, Maj30 - 47
- 2018, Kwiecień23 - 37
- 2018, Marzec26 - 43
- 2018, Luty24 - 86
- 2018, Styczeń27 - 65
- 2017, Grudzień20 - 43
- 2017, Listopad26 - 32
- 2017, Październik26 - 18
- 2017, Wrzesień29 - 36
- 2017, Sierpień22 - 36
- 2017, Lipiec27 - 35
- 2017, Czerwiec28 - 37
- 2017, Maj28 - 26
- 2017, Kwiecień24 - 25
- 2017, Marzec29 - 22
- 2017, Luty24 - 24
- 2017, Styczeń28 - 41
- 2016, Grudzień25 - 33
- 2016, Listopad12 - 13
- 2016, Październik7 - 5
- 2016, Wrzesień30 - 39
- 2016, Sierpień27 - 51
- 2016, Lipiec21 - 14
- 2016, Czerwiec29 - 26
- 2016, Maj26 - 140
- 2016, Kwiecień29 - 15
- 2016, Marzec26 - 56
- 2016, Luty22 - 27
- 2016, Styczeń24 - 44
- 2015, Grudzień29 - 25
- 2015, Listopad25 - 37
- 2015, Październik28 - 19
- 2015, Wrzesień25 - 24
- 2015, Sierpień25 - 20
- 2015, Lipiec18 - 16
- 2015, Czerwiec28 - 35
- 2015, Maj26 - 22
- 2015, Kwiecień25 - 9
- 2015, Marzec27 - 30
- 2015, Luty27 - 17
- 2015, Styczeń30 - 58
- 2014, Grudzień26 - 32
- 2014, Listopad26 - 35
- 2014, Październik30 - 61
- 2014, Wrzesień32 - 30
- 2014, Sierpień25 - 58
- 2014, Lipiec20 - 25
- 2014, Czerwiec28 - 68
- 2014, Maj31 - 51
- 2014, Kwiecień27 - 35
- 2014, Marzec27 - 46
- 2014, Luty27 - 52
- 2014, Styczeń26 - 46
- 2013, Grudzień27 - 42
- 2013, Listopad24 - 13
- 2013, Październik25 - 33
- 2013, Wrzesień24 - 28
- 2013, Sierpień11 - 36
- 2013, Lipiec25 - 20
- 2013, Czerwiec28 - 45
- 2013, Maj27 - 28
- 2013, Kwiecień25 - 38
- 2013, Marzec27 - 44
- 2013, Luty26 - 24
- 2013, Styczeń25 - 19
- 2012, Grudzień25 - 28
- 2012, Listopad27 - 42
- 2012, Październik27 - 38
- 2012, Wrzesień29 - 22
- 2012, Sierpień13 - 136
- 2012, Lipiec27 - 23
- 2012, Czerwiec26 - 50
- 2012, Maj27 - 57
- 2012, Kwiecień27 - 43
- 2012, Marzec27 - 42
- 2012, Luty27 - 42
- 2012, Styczeń23 - 43
- 2011, Grudzień23 - 51
- 2011, Listopad25 - 45
- 2011, Październik27 - 40
- 2011, Wrzesień26 - 16
- 2011, Sierpień25 - 15
- 2011, Lipiec8 - 36
- 2011, Czerwiec25 - 54
- 2011, Maj26 - 64
- 2011, Kwiecień23 - 34
- 2011, Marzec27 - 68
- 2011, Luty22 - 50
- 2011, Styczeń28 - 52
- 2010, Grudzień31 - 103
- 2010, Listopad31 - 84
- 2010, Październik31 - 47
- 2010, Wrzesień29 - 40
- 2010, Sierpień30 - 61
- 2010, Lipiec31 - 64
- 2010, Czerwiec31 - 58
- 2010, Maj31 - 72
- 2010, Kwiecień32 - 72
- 2010, Marzec32 - 75
- 2010, Luty28 - 53
- 2010, Styczeń31 - 133
- 2009, Grudzień31 - 88
- 2009, Listopad30 - 42
- 2009, Październik32 - 55
- 2009, Wrzesień30 - 57
- 2009, Sierpień31 - 62
- 2009, Lipiec31 - 34
- 2009, Czerwiec31 - 18
- 2009, Maj32 - 18
- 2009, Kwiecień31 - 11
- 2009, Marzec31 - 16
- 2009, Luty28 - 7
- 2009, Styczeń31 - 10
- 2008, Grudzień31 - 21
- 2008, Listopad30 - 26
- 2008, Październik31 - 7
- 2008, Wrzesień30 - 12
- 2008, Sierpień31 - 17
- 2008, Lipiec31 - 20
- 2008, Czerwiec30 - 27
- 2008, Maj31 - 5
- 2008, Kwiecień30 - 12
- 2008, Marzec31 - 29
- 2008, Luty29 - 6
- 2008, Styczeń31 - 8
Wpisy archiwalne w kategorii
WYCIECZKI >150
| Dystans całkowity: | 47109.00 km (w terenie 3057.00 km; 6.49%) |
| Czas w ruchu: | 2120:05 |
| Średnia prędkość: | 22.22 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 67.00 km/h |
| Suma podjazdów: | 195056 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 182 (97 %) |
| Maks. tętno średnie: | 143 (75 %) |
| Suma kalorii: | 970222 kcal |
| Liczba aktywności: | 216 |
| Średnio na aktywność: | 218.10 km i 9h 48m |
| Więcej statystyk | |
Dane wyjazdu:
180.00 km
0.00 km teren
08:04 h
22.31 km/h:
Maks. pr.:52.00 km/h
Temperatura:3.0
Podjazdy:1118 m
Rower:TREK DOMANE SL 4
MARATON ELBLĄSKI 2024 - DUŻY OBJAZD TRASY
Sobota, 11 maja 2024 · | Komentarze 0
Trasa: ELBLĄG-Tolkmicko-Frombork-Braniewo-Żelazna Góra-Lelkowo-Pieniężno-Orneta-Pasłęk-Drużno-Komorowo Żuławskie-ELBLĄGMAPA
GALERIA (z opisem)

Na trasę ruszyliśmy z Elbląga o godzinie 19, tak żeby jak najdokładniej odwzorować realną sytuację w dniu 15 czerwca, momencie startu Maratonu Elbląskiego (ME) 2024. Na starcie pojawili się zapisani zawodnicy i jedna zawodniczka. Ładna pogoda na pewno ułatwiła wyjście z domu w sumie 12 osobom.
Grupa ,,ścigantów” szybko zniknęła nam z oczu i już po paru kilometrach kręciłem korbami z Michałem i Krzyśkiem, którzy będą jechali ME po raz pierwszy. Bikerzy poruszali się na rowerach MTB z szerokimi oponami i pod wiatr, ale nie było to dla nich jakimś istotnym utrudnieniem. Nieco przed nami kręciła korbami Sylwia z Pawłem i Marek.
Spokojnym tempem pokonywaliśmy najtrudniejsze wzniesienia na trasie maratonu, szczęśliwie umiejscowione na samym początku trasy a na dłuższy postój zatrzymaliśmy się na jednym z braniewskich Orlenie. Wcześniej dotarł do nas w Pogrodziu Zdzisiek i szybko pognał dalej.
Chwilę potem wjeżdżaliśmy już do Braniewa i zajęliśmy miejsca na Orlenie, żeby zjeść i napić się przed czekającą na trasie ME ,,dziurą” cateringową z Braniewa do Pasłęka. Pamiętajcie o tym 15 czerwca ;-) Tutaj też pojawił się Roman, który dotarł nieco krótszą drogą, chwilę z nami posiedział i już wracał do Elbląga gnany niecierpiącym zwłoki obowiązkami.
Braniewo na spokojnie opuściliśmy o 21:40 na 20 minut przed maksymalnym czasem pobytu w tym mieście. Krajową drogą nr 54 dotarliśmy w piątkę do Gronowa – gdzie trasa ME skręca na wschód i gdzie zaczęły się pustkowia strefy granicznej.
Strefy, gdzie chwilę potem minęliśmy patrole Straży Granicznej a potem to do rana może pojawiło się z 10 samochodów. Dobry asfalt drogi krajowej został zastąpiony słabą nawierzchnią drogi w kierunku Grzechotek, która dopiero po dotarciu do S22 uległa poprawie. Całkiem dobrze zrobiło się od Żelaznej Góry na odcinku do Lelkowa.
Lelkowo opuściliśmy o godzinie 23:20, czyli z 40 minutowym zapasem czasu względem maksimum.
Odcinek do Pieniężna to jazda slalomem między połatanym i spękanym asfaltem, bardzo słabą ale na szczęście nie dziurawą nawierzchnią. No i generalnie z górki. Naszej piątce udało się to pokonać bez strat w sprzęcie i niebawem lecieliśmy obwodnicą Pieniężna, mijając centrum miasta.
Teraz czekał na nas odcinek do Ornety, nieco lepszy, chociaż zapamiętany przeze mnie z pierwszej edycji z awarii dętkowo-oponowych. Tym razem nic takiego nie nastąpiło i do uśpionego miasta wjechaliśmy około godziny 0:30, mając też 90 minut nad grafikiem.
Od Ornety w końcu można było rozwinąć skrzydła, bo nowy asfalt aż do Pasłęka temu bardzo sprzyjał. Tutaj pewne trudności odnotował Paweł, ambitnie i co najważniejsze, skutecznie walczący ze skurczami. Z jednym postojem na przystanku w Bielicy osiągnęliśmy Pasłęk o godzinie 3:00, zmniejszając przewagę czasową do 60 minut względem grafiku. Ale, jak tak pojedziecie nockę 15/16 czerwca to będzie spoko.
W Pasłęku zajechaliśmy na stację MOL (dawny Lotos) przy starej drodze krajowej nr 7, prowadzącej sprzedaż przez okienko. Zamawiana była głównie kawa ;-)
Tym samym zakończył się na chwilę pierwszy odcinek pagórków na trasie Maratonu Elbląskiego i teraz czekał nas krótki przelot przez Żuławy Elbląskie. Szybko minął, a w miejscowości Drużno odłączył się od nas Krzysztof z Dzierzgonia, który przez Jelonki i Rychliki ruszył do swojego miasta.
My natomiast przez Komorowo Żuławskie w jaśniejącym coraz bardziej niebie dotarliśmy do Elbląga o godzinie 4:20, spoglądając na wschód słońca albo zorzę polarną w samym Elblągu (vide galeria).
Dziękuję wszystkim kręcącym tej nocy za wspólną jazdę, harpaganom z pierwszej grupy także. Czułem Was duchem i widziałem ślady na asfalcie :-))
Co do planów, to warto jeszcze, aby osoby zapisane przejechały sobie ostatnie 50-60 km trasy, tak aby poznać finisz Maratonu Elbląskiego. Finisz, na którym może się decydować, czy ktoś się zmieści, czy nie zmieści w limicie 24 godzin czasu przeznaczonego na przejechanie 444 km. Naprawdę, dobrze znać tę końcówkę, jechaną już na ekstremalnym zmęczeniu.
Ale to już każdy we własnym zakresie ogarnie czy, kiedy i gdzie to zrobić ;-)
Kategoria TR, WYCIECZKI >150
Dane wyjazdu:
243.00 km
0.00 km teren
09:36 h
25.31 km/h:
Maks. pr.:50.00 km/h
Temperatura:16.0
Podjazdy:1292 m
Rower:TREK DOMANE SL 4
BRODNICA
Środa, 8 maja 2024 · | Komentarze 4
Trasa: ELBLĄG-Komorowo Żuławskie-Rychliki-Przezmark-Stary Dzierzgoń-Susz-Iława-Nowe Miasto Lubawskie-BRODNICA>>>Tczew-Malbork-Lubstowo-Jazowa-ELBLĄGMAPA (Elbląg-Brodnica)
GALERIA (z opisem)

Dzień wolny, pogoda wzór, mus był jechać na dawno niewidziane Pojezierze Brodnickie.
Tym razem zajrzałem - razem z Robertem zajrzeliśmy - do samej Brodnicy, od której te piękne okolice z utworzonym Brodnickim Parkiem Krajobrazowym wzięły swoją nazwę.
Z Elbląga ruszyliśmy parę minut po godzinie 5 i napędzani korzystnym i bardzo korzystnym wiatrem po ładnych asfaltach trasy Maratonu Elbląskiego 2024 o 8 rano jedliśmy śniadanie na Orlenie w Iławie. Średnia w okolicach 27 km zrobiła robotę, z drogi za wiele nie pamiętam :-))
Potem było już nieco spokojniej, zajrzeliśmy na 20 km trasę rowerowa na dawnym torowisku kolejowym linii Iława-Tama Brodzka. Na razie asfaltowy dywanik z krótkim, polbrukowym przerywnikiem w Kurzętniku, rozciąga się od Radymna do Kaługi na granicy województw. Widać też rozpoczęte prace łączące Radymno z Iławą.
Potem zagłębiliśmy się w klimatyczne lasy i jeziora Brodnickiego Parku Krajobrazowego. Jadąc na rowerach szosowych byliśmy z natury rzeczy ograniczeni do asfaltów, ale i to wystarczyło, żeby oczy fajnymi widokami nasycić. Rower z oponami 35 mm i więcej pozwoliłby na jazdę szutrami i takim tutaj trzeba będzie kiedyś wrócić.
Z lasu na chwilę wyskoczyliśmy do Łąkorza - wracając na chwilę do warmińsko-mazurskiego województwa - bo ta nazwa wydała mi się znana z bloga jednego z ciekawszych elbląskich bikerów. Pamięć mnie nie myliła - Koszmar już tu był ;-)
Jadąc do Brodnicy zajrzeliśmy do Zbiczna, gdzie nieco nas zmroziły liczne znaki B9 i krótkie, urywające się drogi rowerowe z polbruku. Nie tak się powinno zachęcać rowerzystów ... Potem był Jezioro Bachotek, Tama Brodzka z oryginalną ,,tamą" - vide galeria.
W Brodnicy udaliśmy się do centrum miasta, na Duży Rynek i pod kościół św. Katarzyny oraz Bramę Chełmińską. Zjedliśmy obiad w pizzerii widocznej w galerii i udaliśmy się na dworzec kolejowy, żeby stylowym ,,Flisakiem" pojechać sobie do Tczewa.
Normalnie jeździ on przez Malbork, ale że na odcinku Grudziądz-Malbork kolejarze znowu coś grzebią w torowisku, to mieliśmy w ten sposób niepowtarzalną okazję pokonać Wisłę w Grudziądzu jednym z niewielu w Polsce mostów kolejowo-drogowych (ten przy okazji jest najdłuższy). Zrobiłem nawet film z tego epokowego wydarzenia ;-)
I tak to wylądowaliśmy w Tczewie, skąd przez Malbork i Lubstowo dotarliśmy do Elbląga. Robert zdążył na mecz, a ja zdążyłem do wanny przed ciszą nocną :-))
Dzięki Roberto za wspólne kręcenie w tak pięknych okolicznościach i w ogóle ;-)
Kategoria WYCIECZKI >150, TR
Dane wyjazdu:
234.00 km
0.00 km teren
10:24 h
22.50 km/h:
Maks. pr.:60.00 km/h
Temperatura:31.0
Podjazdy:2849 m
Rower:TREK DOMANE SL 4
NOWY TARG-NOWY TARG
Wtorek, 30 kwietnia 2024 · | Komentarze 0
Trasa: NOWY TARG-Trstena (SK)-Zuberec-Liptowski Mikulas-Szczyrbskie Jezioro-Vysoke Tatry-Zdar (SK)-Jurgów (PL)-Brzegi-Bukowina Tatrzańska-Gliczarów Górny-Szaflary-NOWY TARGMAPA
GALERIA (całość wyjazdu z opisem)
DALEJ >>>

Kategoria MIĘDZYNARODOWE, TR, WYCIECZKI >150
Dane wyjazdu:
172.00 km
0.00 km teren
07:52 h
21.86 km/h:
Maks. pr.:56.00 km/h
Temperatura:32.0
Podjazdy:2522 m
Rower:TREK DOMANE SL 4
ZAWOJA-NOWY TARG
Poniedziałek, 29 kwietnia 2024 · | Komentarze 2
Trasa: ZAWOJA-Jabłonka-Chyżne-Trstena (SK)-Czarny Dunajec-Ząb-Poronin-Gliczarów Górny-Bukowina Tatrzańska-Łysa Polana-Podspady(SK)-Jurgów-Łapszanka-Waksmund-NOWY TARGMAPA
GALERIA (całość wyjazdu z opisem)
DALEJ >>>

C.d.n.
Kategoria MIĘDZYNARODOWE, TR, WYCIECZKI >150
Dane wyjazdu:
214.00 km
0.00 km teren
10:37 h
20.16 km/h:
Maks. pr.:57.00 km/h
Temperatura:29.0
Podjazdy:1361 m
Rower:TREK DOMANE SL 4
NOCNY MALBORK + KRAKÓW-ZAWOJA
Niedziela, 28 kwietnia 2024 · | Komentarze 0
Trasa: ELBLĄG-Jegłownik-Gronowo Elbląskie-Fiszewo-Kławki-Stare Pole-Królewo-MALBORK>>>KRAKÓW-Kalwaria Zebrzydowska-Maków Podhalański-ZAWOJAMAPA (Kraków-Zawoja)
GALERIA (całość wyjazdu z opisem)
DALEJ >>>
Podjazd na Górę Makowską

Wyjazd w góry zaczął się od trasy do Malborka, gdzie wziąłem udział w pierwszej edycji ,,10 godzinnej – Nocnej Sztafety Rowerowej Bulwarem nad Nogatem” zorganizowanej przez Stowarzyszenie Malborskie Morsy. Charytatywna impreza polegała na jeździe tam i z powrotem po części bulwaru nad Nogatem, na pętli o długości około 7 km.
Wzięły w niej udział 93 osoby w tym silna ekipa z Elbląga w składzie Sylwia, Angelika i Roman, która jeździła od początku do końca, czyli od 21:00 do 7 rano. Akcja przyniosła 5250 zł, które zostaną spożytkowane na zorganizowanie tegorocznego dnia dziecka dla dzieci ze stowarzyszenia Malborskie Morsy.
Zapisany byłem na godzinę 3:00, ale jazdę na okrążeniach zacząłem chwilę po godzinie 1 i zakończyłem ją o godzinie 6 udając się na pociąg, który szybko i sprawnie zawiózł mnie do Krakowa.
W dawnej stolicy Polski zacząłem zasadniczą część kwietniowej majówki, ruszając w góry. Na pierwszy ogień poszła Zawoja, najdłuższa wieś w Polsce leżąca u stóp Babiej Góry, najwyższego szczytu Beskidów.
Po drodze zaplanowałem sobie jeden solidny podjazd, czyli Górę Makowską nad Makowem Podhalańskim. Górka okazała się tak wymagająca, że w części ją przepchałem, a w części przejechałem.
Niespodziewanie jednak najtrudniejszą sztuką okazało się znalezienie noclegu w Zawoi. Chyba zmyliła mnie jej długość, bo zdając się na to kryterium niczego wcześniej tam nie rezerwowałem :-)) I faktycznie, miejsc było bardzo dużo, ale wszystkie zajęte.
Jak już powoli zbliżała się wizja zdobywania przełęczy Krowiarki po ciemku, to udało mi się nocleg w Zawoi jednak znaleźć. I tak to minął pierwszy dzień.
A jutro czekały Tatry…
DALEJ >>>
Kategoria TR, WYCIECZKI >150
Dane wyjazdu:
226.00 km
0.00 km teren
09:48 h
23.06 km/h:
Maks. pr.:40.00 km/h
Temperatura:12.0
Podjazdy:1021 m
Rower:TREK DOMANE SL 4
KOCIEWIE
Sobota, 13 kwietnia 2024 · | Komentarze 3
Trasa: ELBLĄG-Stare Pole-Tropy Sztumskie-Sztum-Ryjewo-Jeleń-Skórcz-Starogard Gdański-Tczew-Kiezmark-Nowy Dwór Gdański-ELBLĄGMAPA
GALERIA ( z opisem)

Fot. Marek Dive.
Wodny początek miała wczorajsza jazda z cyklu ,,Po co spać, jak można jechać”. Nie padało na nas za mocno, ale dość regularnie do Starego Pola. Potem przestało i już do końca jazdy był spokój i bezchmurne, gwiaździste a potem zachmurzone niebo. Wiatr najpierw wiał nam w twarz, a od Skórcza zaczął być neutralny.
Natomiast od Kiezmarka to już 30-35 km/h z licznika Roberta nie schodziło. Mój licznik bowiem nie podjął pracy i cały dystans pokonałem wpatrując się w zegarek i termometr, bo te rzeczy działały – padła tylko bateria w czujniku liczącym obroty koła ;-)
Ten deszcz w połączeniu z ciągnącym się jak guma w gaciach remontem DK 22 sprawił, że nasze maszyny pokryły się błotem i pewnie wszyscy zajrzeli po jeździe na myjnię. Ja dodatkowo musiałem dwukrotnie smarować łańcuch, bo wosk to fajne, czyste smarowidło, ale zupełnie nieodporne na wilgoć.
Na trasę w kierunku Kociewia (Skórcz, Starogard Gdański) ruszyło ze mną 5 bikerów. Najkrócej z nami przebywał Marek Dive, który odbił w Tropach Sztumskich na Dzierzgoń i Pasłęk, a dalej jechali Robert, Tomek, Marcin i Zdzisiek.
Ostatnich trzech kolegów w niewyjaśnionych do chwili pisania tej relacji zniknęło mi i Robertowi z oczu. Czekaliśmy na Orlenie w Starogardzie Gdański, gdzie zgodnie z planem była przewidziana główna przerwa, ale się ich nie doczekaliśmy przez dobre 35 minut.
Dalszą jazdę kontynuowaliśmy więc razem, docierając do Elbląga przez Tczew i Kiezmark o godzinie 10, czyli po 12 godzinach od startu.
Dzięki wszystkim za podjęcie wyzwania i za ,,wspólną” ;-) jazdę.
Niebawem majówka, a propozycji jazdy ode mnie możecie spodziewać się w maju. Zajmiemy się jakąś częścią trasy Maratonu Elbląskiego, który za … 2 miesiące i 2 dni :-)
Kategoria TR, WYCIECZKI >150
Dane wyjazdu:
172.00 km
0.00 km teren
09:15 h
18.59 km/h:
Maks. pr.:38.00 km/h
Temperatura:6.0
Podjazdy:1015 m
Rower:BOCAS
K2 - KAŚKA i KASZUBY
Niedziela, 7 kwietnia 2024 · | Komentarze 2
Trasa: ELBLĄG >>>Gdańsk Wrzeszcz-Rębiechowo-Przodkowo-Kartuzy-Egiertowo-Przywidz-Kolbudy-Gdańsk-Przejazdowo-Kiezmark-Nowy Dwór Gdański-Jazowa-Kazimierzowo-ELBLĄGMAPA
GALERIA + FILM (z opisem)

Prezentem od losu można określić fakt, że koncert Kaśki Sochackiej – odkrycia muzycznego zeszłego roku – przypadł w przeddzień wyborów samorządowych. Kupując bilet w grudniu nie miałem o tym pojęcia. To był dobry, artystyczny prezent zrobiony sobie za trudy kampanii wyborczej a jak jeszcze dorzuciłem do tego dość tradycyjny u mnie powrót z koncertu na rowerze, to zrobiło się już całkiem miło.
I tak to miło było przez około 3 km, kiedy to wspinając się ulicą Słowackiego w kierunku portu lotniczego im. Lecha Wałęsy w Rębiechowie usłyszałem ten charakterystyczny strzał. Niestety, to nie była dętka … a szprycha w tylnym kole.
Cóż, nawet przez sekundę nie pomyślałem o powrocie najkrótszą drogą do Elbląga, tylko za chwilę, już razem z Andrzejem, kręciliśmy kaszubskie podjazdy i zjazdy.
Zajrzeliśmy prawie na lotnisko na którym co chwila - pomimo bardzo później pory – co kilkanaście minut lądował jakiś samolot. Wyrazy współczucia dla mieszkańców.
Lotnisko w końcu zostało za nami a my pogrążyliśmy się w kaszubskiej nocy i w towarzystwie dziwnie licznych blachosmrodów pedałowaliśmy do Kartuz, gdzie zaliczyliśmy pierwszy na trasie Orlen.
Kawa weszła jak marzenie i zaraz dalej zdobywaliśmy metry przewyższeń w kierunku Egiertowa. Tamtejszy Orlen jest znacznie większy niż ten w Kartuzach, ale już na nim nie stawaliśmy.
Dalsza droga wiodła w kierunku Gdańska przez Przywidz i Kolbudy. Tutaj odnotowaliśmy najniższe temperatury na trasie, w granicach +6 stopni. Andrzej użyczył mi swoich rękawiczek, bo moja wersja podwójnych, ale cienkich zaczęła zawodzić.
W Gdańsku pojawiliśmy się około 4 rano i zajrzeliśmy na dobrze znany z innych nocnych wycieczek spod znaku ,,Po co spać, jak można jechać” Orlen na Oruni. Coś tam zjedliśmy, popłynęła druga kawa i ruszyliśmy na wschód, ku wschodzącemu powoli słońcu.
Endrju zarządził tutaj mijankę standardowego wyjazdu na Elblągu i pojechaliśmy opłotkami o nazwie Zawodzie i Tama Pędzichowska wjeżdżając na starą DK 7 obok rafinerii.
Tutaj obraliśmy dobrze znany kierunek i walcząc z lekkim, ale wystarczająco upierdliwym i spowalniającym i tak wolny, uszkodzony, rower kręciliśmy kilometry.
Czułem, że ta wycieczka powinna się zakończyć na dworcu kolejowym w Gdańsku Głównym i gdybym był sam, to tak by się ona skończyła, bo jazda komunikacyjnie przez Żuławy Wiślane już od dawna nie jest moim konikiem. No, ale że był Andrzej to jechałem :-))
Słabłem z każdym kilometrem, jechałem momentami 15-17 km/h, nie pomagało już nic, po prostu zasypiałem. Wychodziły ze mnie trudy ostatnich dni, niedosypiania, robienia kilometrów piechotą i niespania ciągiem od – wtedy - prawie doby.
W Solnicy, czyli kilkanaście km od centrum Elbląga, zastosowałem patent znany z długodystansowych wycieczek - kilka minut snu. Ten reset na MOR szlaku EuroVelo 10/13 pozwolił mi elegancko dotrzeć do domu i tam odpłynąć dosłownie i w przenośni.
Dzięki Endrju za pomoc, wsparcie i pilnowanie :-)) Takie przygody tak blisko ;-)
Kategoria WYCIECZKI >150, TR
Dane wyjazdu:
165.00 km
0.00 km teren
06:42 h
24.63 km/h:
Maks. pr.:37.00 km/h
Temperatura:4.0
Podjazdy:442 m
Rower:TREK DOMANE SL 4
GDAŃSK - STOGI
Niedziela, 17 marca 2024 · | Komentarze 2
Trasa: ELBLĄG-Kazimierzowo-Kępki-Jazowa-Solnica-Ryki-Lubieszewo-Ostaszewo-Kiezmark-Koszwały-Przejazdowo-Gdańsk-Pruszcz Gdański-Cedry Wielkie-Leszkowy-Kiezmark-Nowy Dwór Gdański-Orliniec-Solnica-Jazowa-ELBLĄGMAPA
GALERIA (z opisem)

Jeszcze nigdy nie byłem na plaży w Gdańsku – Stogach. Jak ma się Mierzeję Wiślaną pod bokiem, to nie jest to domyślna miejscówka ;-)
Zarzuciłem więc hasło ,, Po co spać, jak można jechać” i tak to z ekipą 5 osób ruszyliśmy o godzinie 22 nad morze. Pokręconą trasą przed Żuławy Wiślane i dawno nie widziane Ostaszewo dotarliśmy po trzech godzinach w okolice gdańskiej rafinerii, a pół godziny potem stanęliśmy nad brzegiem morza w Stogach z widokiem na potężny, ciekawie oświetlony i cały czas pracujący terminal kontenerowy.
Po jego obejrzeniu oraz przyjrzeniu się samej plaży, którą teraz trzeba będzie kiedyś odwiedzić za dnia, ruszyliśmy na jeden z gdańskich Orlenów odpocząć i co nieco zjeść.
Droga do Gdańska była bowiem szybka, wiatr generalnie nie wiał mocno i tym samym nie przeszkadzał. Na trasie kręciła z nami Sylwia, która na mocno odnowionym rowerze nadążała za nami bez trudności. Jak się ma korbę 53x39 to można pędzić :-)
Po odpoczynku ruszyliśmy do Pruszcza Gdańskiego. Na tym odcinku dorwała nas duża chmura deszczowa i momentami lało całkiem konkretnie. Przy temperaturze +4 nie było to zbyt miłe, ale że od Pruszcza zmieniliśmy kierunek jazdy i wiatr zaczął nas napędzać, to i chyba nikt nie zmarzł nadmiernie.
Zanim odpuściliśmy miasto przez chwilę krążyliśmy po jego uliczkach, bo zaliczyłem małą skuchę nawigacyjną – tak to czasami bywa, jak GPS ma się w głowie a nie w nawigacji :-))
Pędząc, nie przeoczyłem możliwości pokazania ekipie pięknego domu podcieniowego w Trutnowach, który ma już - bagatela – 304 lata. Zadbany staruszek!
Po przekroczeniu Wisły straciłem kontakt z ekipą – wystarczył jeden postój na wymianę baterii – i już do Elbląga pedałowałem tylko w towarzystwie Roberta. Potem się okazało, że ekipa jeszcze zmieniła sobie samodzielnie trasę, także w samym Elblągu już nikogo nie spotkaliśmy.
Do Elbląga dotarliśmy parę minut po godzinie 6 rano i tak to nasza wycieczka się zakończyła. Teraz czeka kilkutygodniowa przerwa od nocek, kalendarz jest nieubłagany – praca, święta i wybory. Ale w lany poniedziałek, za dnia? ;-)
Dzięki wszystkim za mniej i bardziej wspólne kręcenie; Sylwia szacun za moc do napędzania takiej korby :-)
Kategoria TR, WYCIECZKI >150
Dane wyjazdu:
379.00 km
0.00 km teren
17:11 h
22.06 km/h:
Maks. pr.:47.00 km/h
Temperatura:-5.0
Podjazdy:2085 m
Rower:TREK DOMANE SL 4
BYDGOSZCZ
Sobota, 9 marca 2024 · | Komentarze 4
Trasa: ELBLĄG-Sztum-Kwidzyn-Grudziądz-Stolno-Unisław-Bydgoszcz-Świecie-Nowe-Ryjewo-Sztum-ELBLĄGGPS
MAPA
GALERIA (z opisem)

Fordońska 246.
Był czerwiec 1994 roku (data dzienna jest niemożliwa do ustalenia) kiedy to wybrałem się do sklepu firmowego Romet w Bydgoszczy po rower turystyczny Wagant. W Elblągu był on niedostępny a w Gdańsku na tyle droższy niż w Bydgoszczy, że opłacało się tam jechać pociągiem i jeszcze zaoszczędzić.
Pojechałem więc, kupiłem i wróciłem też pociągiem ;-)
Dzieje tego Waganta to materiał na oddzielną historię, ale faktem jest że to na nim zacząłem poznawać bliskie okolice Elbląga. I to on przez 3 lata pozwolił mi się wciągnąć w turystykę rowerową.
A teraz – po 30 latach – nadszedł czas, aby przypomnieć sobie tę kolejową wycieczkę oczywiście w wersji czysto rowerowej – bo w 1994 roku kilometry rowerem były tylko ze sklepu na dworzec - oraz zobaczyć przy okazji na dystansie prawie 400 km jak wygląda moja forma po zaliczeniu 9 długodystansowych treningów w okresie listopad-luty.
Na trasę ruszyliśmy z Robertem o godzinie 22 w piątek i obraliśmy kierunek na Sztum, aby tam wjechać na pustą w nocy DK 55. W ten sposób ominęliśmy cyrk ,,wahadełek” między Starym Polem a Malborkiem na modernizowanej obecnie DK 22.
Już po paru kilometrach zaczęła nas otaczać żuławska, klimatyczna mgła, która z przerwami towarzyszyła nam do Żuławki Sztumskiej. Potem opuściliśmy Żuławy Wiślane i z mgłą spotkaliśmy się jeszcze przed Kwidzynem i za Grudziądzem.
Ta ostatnia była najgorsza, gęsta i zamarzająca na wszystkim. Jechaliśmy powoli, bo nie było widać prawie nic. Do tego lekkie napięcie wprowadziły jeżdżące po DK 55 solarki, które sypały mieszankę na asfalt. Teoretycznie czarny i przyczepny, ale najwyraźniej grożący gołoledzią.
Pierwszy dłuższy postój zrobiliśmy na Orlenie w Kwidzynie, gdzie trochę się ogrzaliśmy i coś tam zjedliśmy. Grudziądz minęliśmy obwodnicą, do miasta nie zaglądając i niebawem w Stolnie wjechaliśmy na DK 91.
Po paru kilometrach zmieniliśmy kierunek jazdy i została nam ostatnia prosta do Bydgoszczy. Przez Unisław, Dąbrowę Chełmińską i Ostromecko dotarliśmy o godzinie 7 rano do mostu na Wiśle w Bydgoszczy-Fordonie.
Wcześniej zatrzymaliśmy się na śniadanie w piekarni w Dąbrowie Chełmińskiej, która chyba uratowała nam życie. Było zimno, głodno i do domu daleko ;-) A tak naprawdę odbiliśmy się od dwóch czy trzech stacji benzynowych, które miały w nocy obsługę tylko okienkową.
W realiach mrozu i wilgoci obsługę nieakceptowalną. Ciepła i pachnąca piekarnia o 6 rano była jak marzenie. I ono się spełniło – vide galeria.
W Bydgoszczy trasa prowadziła ulicą Fordońską, dlatego nie było trudno trafić na miejsce po dawnym Romecie. Obecnie stoi tam ogromna hala Ikei a dawne zabudowania pokazał nam przypadkowo spotkany emerytowany pracownik Rometu. Marzyłem o zdjęciu pod tabliczką adresową Fordońska 246, ale to okazało się niemożliwe. Pozostało wykonać fotki na tle dawnej akumulatorowni Rometu.
Po tych oględzinach ruszyliśmy do centrum miasta, mając w planach obejrzenie Starego Rynku oraz Wyspy Młyńskiej. Interesujące także były bulwary nad Brdą, którym poświęciłem kilka chwil.
Prawdziwe, solidne śniadanie zjedliśmy w kawiarni Sowa. Z nazwy kawiarni, ale mającej wszystko, łącznie z daniami obiadowymi.
Po tym popasie nadszedł czas rozpocząć podróż powrotną. Miała ona na celu obejrzenie układu drogowego dróg technicznych wzdłuż S5, które mogą posłużyć do wygodnego przemieszczania się rowerem w tym rejonie Polski.
Tak też faktycznie było, poza kuriozalnym rozwiązaniem na węźle S5/A1 w Nowych Marzach – vide galeria. Ja w dalszym ciągu nie do końca wierzę, że przejazd i przejście – dla pieszych i rowerów – opiera się na otwartej furtce i chodniku. Może jakiś lokals się wypowie? Bo teraz furtka była otwarta, ale jak ktoś ją zamknie? :-))
Ruch na tych bocznych drogach był minimalny, asfalt doskonały i tylko wiatr zupełnie nie współpracował – wiał w twarz, albo z boku i przeszkadzał.
Po drodze minęliśmy Gruczno, sławne z upraw śliwek i Festiwalu Smaku na który ostrzę sobie zęby od dawna. Potem było Świecie z tradycyjnie śmierdzącą celulozą gdzie spieszące się blachosmrody były nieco upierdliwe.
W Dolnej Grupie dojrzałem stację benzynową EkoTank z parkingiem zastawionym TIR-ami. Za nimi dostrzegłem bar i tam się skierowaliśmy. To oczywiście był strzał w 10, bo kierowcy ciężarówek nie mylą się w kwestii gastronomii przydrożnej. Jak oni są, to i jedzenie jest dobre. I tak też było tutaj :-)
Makaron bolognese zapiekany pod serem smakował doskonale, Roberto też coś ogromnego pochłonął. Wszystko zostało odpowiednio popite – vide galeria i już można było ruszać na dalszą walkę z wiatrem.
Przed Nowym dogonił nas biker na kolarzówce, chwilę z nim pogadaliśmy, znał BB Tour i P1000J, więc gadka się kleiła. Od nas usłyszał o RAP i MRDP i to chyba sprawiło, że zapragnął się pościgać. Zapomniał jednak, że dobijaliśmy już do 300 km, więc pojechał sobie sam :-))
My tymczasem wjechaliśmy w dobrze znane sobie rejony, czyli zjazd do Wisły i przejazd mostem pod Kwidzynem a następnie przez chwilę trasą Maratonu Elbląskiego 444km/24h, który już 15-16 czerwca.
Przez Ryjewo i Sztumską Wieś dotarliśmy do Sztumu, gdzie na Orlenie ubraliśmy się na wieczór, zatankowałem termos herbatą i tak przygotowani ruszyliśmy przez Kalwę i Żuławkę Sztumską na ostatni etap wycieczki.
Do Elbląga dotarliśmy parę minut po godzinie 20, czyli przebywaliśmy w trasie 22 godziny. Z tego wyszło 17 godzin kręcenia korbami, a 5 godzin pochłonęły postoje.
Podsumowując, wyjazd oceniam pozytywnie zarówno pod kątem turystycznym, jak i treningowym. Bydgoszcz to ciekawe miasto, coraz bardziej zwracające się ku Brdzie i godne dłuższego pobytu.
Natomiast forma po męczącym tygodniu i jeździe w zasadzie bez żadnej regeneracji była całkiem dobra. W domu zasnąłem oczywiście w wannie, ale to już taka świecka tradycja :-))) Jest dobrze.
Dzięki Roberto za wspólne kręcenie!
Kategoria TR, WYCIECZKI >150
Dane wyjazdu:
204.00 km
0.00 km teren
08:09 h
25.03 km/h:
Maks. pr.:41.00 km/h
Temperatura:6.0
Podjazdy:1346 m
Rower:TREK DOMANE SL 4
LIDZBARK WARMIŃSKI
Sobota, 2 marca 2024 · | Komentarze 6
Trasa:ELBLĄG-Pasłęk-Orneta-Lidzbark Warmiński-Dobre Miasto-Orneta-Pasłęk-ELBLĄGMAPA
GALERIA (z opisem)

Marzec to już miesiąc o charakterze wiosennym i taka właśnie – ciepła, sucha i księżycowa noc pojawiła się na trasie kolejnego treningu przed tegorocznymi ultra maratonami. Na trasie do Lidzbarka Warmińskiego kręciło ze mną 6 bikerów i było czuć moc, energię i prędkość. Wiatr w twarz przez 100 km i wiatr w plecy przez 100 km umożliwiły wykręcenie średniej na poziomie 25km/h. Ładnie :-)
Na trasie zrobiliśmy 3 postoje – w Ornecie, w Lidzbarku Warmińskim i w Ornecie. Główny był na Orlenie przy DK 51 w Lidzbarku Warmińskim, gdzie spędziliśmy prawie godzinę racząc się różnymi ,,warmińskimi” specjałami ;-)
W drodze powrotnej jadąc przez Kupin w towarzystwie Roberta zostaliśmy zaatakowani na asfalcie DW 513 przez psa w typie bernardyna. Tylko ostre hamowanie ustrzegło nas przed zderzeniem z tym dużym psem. Drugi, podobny w typie, oszczekiwał nas zza betonowego płotu, który okazał się być uszkodzony i dlatego bestia znalazła się na drodze.
Podjęliśmy interwencję wobec psa, a także w krótkich, żołnierskich słowach po obudzeniu właściciela przekazaliśmy nasze uwagi, spostrzeżenia i pozdrowienia. Sprawa prawdopodobnie będzie miała swój dalszy ciąg … bo my, to my. Ale ktoś z mniejszym doświadczeniem, przestraszony, dziecko czy osoba starsza miałaby spore problemy z dużym, agresywnym psem nad którym właściciel nie ma żadnej kontroli.
Wycieczkę zakończyły nasze odwiedziny u Sylwii, której zawdzięczamy sponsorowane śniadanie i to było dobre zakończenie tej sympatycznej generalnie nocki. Reszta ekipy była nieco wcześniej w mieście i pożegnać się nie raczyła … Przez to śniadanko straciła :-))
Kategoria TR, WYCIECZKI >150




