INFO

avatar Ten blog rowerowy prowadzi MARECKY z miasta Elbląg. Mam przejechane od 1995r. 318.150 kilometrów, czyli zaraz po raz ósmy okrążę równik :-). Pomykam po drogach i dróżkach z prędkością 20.85 km/h i tak jest OK.
Więcej o mnie.

MOJA STRONA INTERNETOWA

marecki.home.pl

KATALOG ŻUŁAWSKICH DOMÓW PODCIENIOWYCH

DOMY PODCIENIOWE Z XVIII/XIX w.

MOJE GALERIE

FOTOSIK (do 30.04.2023)



baton rowerowy bikestats.pl 2025 button stats bikestats.pl 2024 button stats bikestats.pl 2023 button stats bikestats.pl 2022 button stats bikestats.pl 2021 button stats bikestats.pl 2020 button stats bikestats.pl 2019 button stats bikestats.pl 2018 button stats bikestats.pl 2017 button stats bikestats.pl 2016 button stats bikestats.pl 2015 button stats bikestats.pl 2014 button stats bikestats.pl 2013 button stats bikestats.pl 2012 button stats bikestats.pl 2011 button stats bikestats.pl 2010 button stats bikestats.pl 2009 button stats bikestats.pl 2008 button stats bikestats.pl

ARCHIWUM BLOGA

Wpisy archiwalne w kategorii

WYCIECZKI 50-150

Dystans całkowity:56680.00 km (w terenie 5523.50 km; 9.75%)
Czas w ruchu:2650:15
Średnia prędkość:20.99 km/h
Maksymalna prędkość:65.00 km/h
Suma podjazdów:195541 m
Maks. tętno maksymalne:189 (101 %)
Maks. tętno średnie:159 (85 %)
Suma kalorii:912755 kcal
Liczba aktywności:639
Średnio na aktywność:88.70 km i 4h 14m
Więcej statystyk
Dane wyjazdu:
76.00 km 24.00 km teren
06:10 h 12.32 km/h:
Maks. pr.:34.00 km/h
Temperatura:-4.0
Podjazdy:467 m

ZALEWOWE OSTATKI

Sobota, 21 lutego 2026 · | Komentarze 4

Trasa: ELBLĄG-Łęcze-Kadyny-Tolkmicko-Święty Kamień-Krynica Morska-Tolkmicko-Łęcze-ELBLĄG

MAPA

GALERIA (z opisem + Albert, Krystian, Agnieszka)

Motto: Napęd ,,Wi-Fi" przyszłością roweru 😂


Bardzo międzymiastowe towarzystwo pojawiło się w Tolkmicku, aby ostatni raz tej zimy pochodzić i pojeździć – z rowerami lub bez – po Zalewie Wiślanym.

Przybyła silna ekipa z Trójmiasta pod wodzą Krystiana z Cyklo Przygody, była delegacja elbląskich fatbików i pojawili się też delegaci z Żuław.

Po zrobieniu stosownych fotografii piechurzy z Trójmiasta ruszyli w kierunku Krynicy Morskiej, a rowery ruszyły zaraz za nimi.

Ale nie wszystkie rowery … Okazało się że jeden z nich nie ma łańcucha!🤦 Został on zdjęty do mycia i jakby ktoś zapomniał go z powrotem założyć. Napęd był w wersji Wi-Fi 😁

Także Robert pojechał sobie do Elbląga po łańcuch, a my szybko zmieniliśmy plany i żeby nie stać w miejscu albo krążyć w kółko po zalewie, ruszyliśmy w kierunku Świętego Kamienia.

Miejscówki, którą odwiedziłem już w tym sezonie, ale dla większości była ona nowością – biorąc pod uwagę sposób dotarcia do niej.

Popychani fajnym wiatrem dość szybko dotarliśmy do celu, jego zdobycie udokumentowaliśmy fotkami i filmami, no i ruszyliśmy w kierunku Krynicy Morskiej.

W międzyczasie łańcuch dotarł do Tolkmicka, został założony i dwóch Robertów raźno napierało w kierunku Mierzei Wiślanej.

Nasza czwórka nie dogoniła ich, także Trójmiasto było już nie do dogonienia, tym bardziej, że im bliżej Krynicy tym więcej było nawianego śniegu i nie jechało się bardzo szybko.

W końcu jednak osiągnęliśmy basen portowy w Krynicy Morskiej, slipem wjechaliśmy na ląd i zaraz potem zajęliśmy ciepłe miejsca w lokalnej knajpce.

Był czas na odpoczynek i zjedzenie czegoś kalorycznego i ciepłego, bo powrót pod wiatr w śniegu – a w tym momencie było jeszcze zaplanowane odwiedziny Piotrusia (Stawa Elbląg) – zapowiadał się ekstremalnie.

Powrót zaczęliśmy do wjechania na Zalew Wiślany od strony portu rybackiego i po minięciu linii trzcin skierowaliśmy wzrok w kierunku Piotrusia. I zobaczyliśmy, że … nic nie widać. Nad zalewem była mgła, albo niskie chmury, szaro i ponuro, tak że stawy zupełnie nie było widać.

Ciemny normalnie pas Wysoczyzny Elbląskiej było słabo widać, także szybciutko porzuciliśmy zamiar zdobywania Piotrusia, odkładając to na kolejną zimę, bo nawigowanie w takich warunkach wg. GPS, pod wiatr i w wysokim śniegu za bardzo podniosłoby poziom wyzwania i wydłużyło niepomiernie całą trasę.

Także grzecznie ruszyliśmy do Tolkmicka, obserwując jak widoczność powoli się poprawia, a ilość śniegu stopniowo maleje.

W drodze spotkaliśmy snowkiterów wykorzystujących piękny dla nich wiatr, a potem przed Tolkmickiem to ruch panował jak na autostradzie: samochody ścigały się do kanału portowego, pojawiły się bojery, quady, ludzie pieszo i w samochodach.

Ekipa piechurów z Trójmiasta przez chwilę sprawiała wrażenie, że idą z Krynicy Morskiej do Świętego Kamienia, potem wyglądało że obrali kurs na granicę, a na brzegu w Tolkmicku dowiedziałem się, że korzystając z okazji zbierali ,,kwadraty”. Faktycznie, pieszo normalnie trudno się chodzi po Zalewie Wiślanym 😉

W Tolkmicku wycieczka dobiegła końca, towarzystwo zajęło jakieś dziwne miejsca w samochodach i tylko jeden uczestnik wrócił do domu jak Pan Bóg przykazał, czyli na rowerze. Zgadnijcie kto?😂

Dzięki wszystkim za piękną wyprawę😍 Miejmy nadzieję, że na lodowy Zalew Wiślany nie przyjdzie nam czekać kolejne 15 lat 😉









Dane wyjazdu:
101.00 km 60.00 km teren
05:21 h 18.88 km/h:
Maks. pr.:32.00 km/h
Temperatura:-2.0
Podjazdy:277 m

TOROSY w MIKOSZEWIE

Sobota, 14 lutego 2026 · | Komentarze 0

Trasa: ELBLĄG-Władysławowo-Bielnik II-Marzęcino-Tujsk-Stegienka-Jantar-Mikoszewo-Drewnica-Dworek-Nowy Dwór Gdański-Solnica-Jazowa-ELBLĄG

MAPA

GALERIA (z opisem)





Lodowe ściany zwane torosami na plaży w Mikoszewie widziało już chyba pół Polski. W końcu dotarłem tam i ja, w towarzystwie Kristofera.

Od razu napiszę, że dobrze się stało, że inni nie skorzystali z zaproszenia do wspólnej jazdy, bo poprzeczkę warunków terenowych natura zawiesiła dzisiaj wysoko. 

Do Mikoszewa jechaliśmy pod wiatr, po czystym lodzie i po zasypanym lodzie. W koleinach i bez kolein.

Momentami było trudno na kolcach, bez kolców to już w ogóle. Krzyś ma świetną, popartą latami praktyki, technikę MTB więc wrócił w jednym kawałku do domu, ale innym to mogło się dzisiaj nie udać. 

Torosy nad morzem okazały się fenomenalnym przejawem mocy natury.  Pionowe ściany różnej wielkości, najwyższe dobrze ponad 2 metry, robią wrażenie. 

Chociaż, w 2011 roku wspinaliśmy się po jeszcze większych lodowych górach, na Zalewie Wiślanym w drodze do Krynicy Morskiej 😊

W Mikoszewie faktycznie dostrzegłem tłumy, o których piszą w Internecie, droga do plaży to chyba i w wakacje nie jest tak zatłoczona w tej mniej popularnej nadmorskiej miejscowości. 

Drogą powrotną podarowaliśmy sobie odrobinę luksusu pędząc z wiatrem generalnie czarnymi drogami wzdłuż Wisły do Dworka i potem starą DK 7 do Elbląga. 

Dzięki Kris za wspólną jazdę i pogaduchy. 



Kategoria WYCIECZKI 50-150


Dane wyjazdu:
86.00 km 30.00 km teren
06:11 h 13.91 km/h:
Maks. pr.:25.00 km/h
Temperatura:-3.0
Podjazdy:186 m

STAWA GDAŃSK - KASZYCA

Sobota, 7 lutego 2026 · | Komentarze 0

Trasa: ELBLĄG-Kępa Rybacka-Nowotki-Zalew Wiślany-Kobyla Kępa-Sztutowo-Rybina-Tujsk-Nowy Dwór Gdański-Kmiecin-Jazowa-Kazimierzowo-ELBLĄG

MAPA

GALERIA (z opisem)




W przeddzień dużego wyjazdu na Zalew Wiślany wyskoczyłem na szybki rekonesans akwenu pod kątem nawierzchni. Byłem ciekawy czy jest dalej czysty lód co by w zasadzie uniemożliwiało płynną jazdę, czy też może spadło trochę śniegu, który jazdę umożliwia i ułatwia. I mogą wtedy jechać wszystkie rowery, nie tylko kolcowane.

Celem pobocznym była Kaszyca, czyli latarnia nawigacyjna o nazwie Stawa Gdańsk, oznaczająca wejście z Zalewu Wiślanego na Nogat/Szkarpawę. Nigdy tam nie byłem. 

Jak już znalazłem drogę na zalew, bronioną lasem trzcin - vide galeria w okolicach wsi Nowotki, to szybko się okazało że ta część zalewu jest zasypana śniegiem. Tak, jakby tutaj nie było gołoledzi, nie wiał wiatr i śnieg, jak spadł miesiąc temu tak leży. Mimo wszystko trochę dało się jechać, a jak już się nie dało, to Kaszyca była niedaleko. 

Zaliczyłem ją i poganiany zapadającym zmrokiem ruszyłem w kierunku ... przekopu Mierzei Wiślanej. Dlaczego tam a nie z powrotem? Bo tam prowadziła fajna, lodowa nawierzchnia, chyba przewiana przez poduszkowiec Straży Granicznej. 

Nieco źle jednak oceniłem odległość od przekopu i rychło w czas zawróciłem do brzegu w Kobylej Kępie, przy ujściu Wisły Królewieckiej do Zalewu Wiślanego. Równo z ciemnościami byłem już na brzegu i po stałym lądzie ruszyłem do Elbląga przez Sztutowo, Rybinę i Nowy Dwór Gdański w lekko padającym śniegu. 

Zaorany jak koń po westernie dotarłem do domu i padłem 😂 Nie wolno mnie puszczać samego na Zalew Wiślany😁











Dane wyjazdu:
67.00 km 30.00 km teren
04:25 h 15.17 km/h:
Maks. pr.:51.00 km/h
Temperatura:-6.0
Podjazdy:418 m

ROWEROWY ZALEW WIŚLANY

Sobota, 17 stycznia 2026 · | Komentarze 5

Trasa: ELBLĄG-Łęcze-Suchacz-Tolkmicko-Święty Kamień-Tolkmicko-Kadyny-Łęcze-ELBLĄG

MAPA

GALERIA (z opisem)

KRISTOFER (relacja)





Słoneczna prognoza pogody natchnęła mnie do wyjazdu ,,last minute” na zamarznięty Zalew Wiślany. Na tę dawno nie jeżdżoną miejscówkę dało się nakłonić dwóch - Krzysiek i Karol - znakomitych bikerów, którzy z niejednego rowerowego pieca chleb już jedli.

Początkowo o żadnym słońcu nie było mowy, ale im bliżej Suchacza, gdzie wjechaliśmy na biały Zalew Wiślany, tym niebo lepiej wyglądało. Hitem tego odcinka był zjazd DW 503 do Suchacza, gdzie z wiatrem, ale bez dokręcania pojechałem 51 km/h co przy mrozie -5 stopni było doznaniem … przejmującym 😁

W Suchaczu pozostało pokonać na plaży niezamarzającą ponoć rzeczkę Suchacz. Może i tak, w 2011 roku nie pamiętam tej przeprawy.

A potem szybciej, wolniej, ale bez pchania kręciliśmy km po Zalewie Wiślanym, coraz to bardziej wydłużając zaplanowaną początkowo zupełnie inaczej trasę. Ale że warunki były – i będą przez kilka dni – znakomite, to i minęliśmy Pęklewo, Kadyny, Tolkmicko, żeby dotrzeć do Świętego Kamienia. Stąd było już widać Frombork, no ale co za dużo to niezdrowo 😉

Wróciliśmy do Tolkmicka robiąc po zalewie około 18 km. Jechaliśmy ze średnią prędkością 12-13 km/h. Czasami 10 km/h, a czasami 15 km/h. Zależało to od grubości nawianego śniegu.

Śnieg musi być, bo po czystym lodzie to i na kolcach trzeba uważać. Ale śniegu nie może być za dużo, bo wtedy zacznie się pchanie. Teraz jest idealnie. Chłopaki jechali na oponach terenowych bez kolców i to też spoko starczało.

Zdjęcia lodowej pustyni macie w galerii, chociaż na tej pustyni trochę ludzi widzieliśmy.

W drodze powrotnej zgubiłem kolegów/oni mnie na wysokości plaży Srebrna Riwiera w Kadynach, żeby spotkać się na punkcie widokowym w Łęczu, który oni zdobyli od Suchacza, a ja od Kadyn.

Dobrze ,,uchachani” dotarliśmy pod wiatr do Elbląga, gdzie każdy udał się w sobie wiadomych kierunkach.

A przy pisaniu tej relacji dowiedziałem się, że kolega zrobił dzisiaj Zalew Wiślany w poprzek z Kadyn do Krynicy Morskiej na … nartach.

Inspirujące rowerowo bardzo … Znowu👌

Dzięki Panowie za wspólną jazdę i pogaduchy👋







Dane wyjazdu:
113.00 km 100.00 km teren
05:37 h 20.12 km/h:
Maks. pr.:38.00 km/h
Temperatura:-8.0
Podjazdy:586 m

BRANIEWO, CHORZELE

Sobota, 10 stycznia 2026 · | Komentarze 6

Trasa: ELBLĄG-Milejewo-Pogrodzie-Frombork-BRANIEWO>>>CHORZELE-Przasnysz-CIECHANÓW>>>ELBLĄG

MAPA

GALERIA (z opisem)







W tej zawiłej logistycznie wycieczce mogło tyle rzeczy zawieść, że aż dziw że się udała.

Najpierw pojechałem rowerem z Elbląga do Braniewa. Tam wsiadłem do pociągu, który zawiózł mnie do Chorzeli. Tutaj znowu wsiadłem na rower i pojechałem do Ciechanowa. Z Ciechanowa wróciłem pociągami do Elbląga przez Malbork i tak ta zawiła logistyka wyglądała 😊

Biorąc pod uwagę śnieg, mróz i długie km pokonane pociągami, to delikatne opóźnienia nie były problemem.

Celem tej oryginalnej jazdy było obejrzenie Warmii z okien nowego połączenia kolejowego Braniewo-Chorzele. Pociąg w tej relacji jeździ od miesiąca, a mnie zaciekawiło też to, jak wygląda linia kolejowa po remoncie Braniewo-Olsztyn Gutkowo. Dodatkowym atutem było cena biletu za osobę w wysokości … 1 zł – to taka nagroda za ratowanie życia innym❤️

Gdyby nie fakt, że ten kurs kończy się w Chorzelach – pośrodku niczego – to może i roweru bym nie brał. No, ale jakoś trzeba było się stamtąd wydostać. Wierny Cube na kolcach i z nowym suportem w ramie tylko czekał na taką okazję - śnieg i lód. Nie mógł się spodziewać, że w gratisie będzie jeszcze mógł zalać podłogę w wagonie Intercity😂

Z Elbląga ruszyłem o godzinie 8 , tak żeby na spokojnie dotrzeć do Braniewa na 10:33. Lekko zaśnieżona i pusta DW 504 zaprowadziła mnie prosto i bez zbędnej finezji do celu, w Braniewie zrobiłem małe zakupy na 3,5 godziny jazdy i wsiadłem do malutkiego szynobusu. Nie sprawiał on wrażenia, że wygra z zimą. No, ale skoro przyjechał …

Warmia zasypana śniegiem w takim stopniu to ostatnimi laty rzadki widok, a widok z perspektywy toru kolejowego to już w ogóle. Przez Pieniężno, Ornetę i Dobre Miasto dojechałem do stolicy województwa, tutaj postaliśmy 20 minut czekając na opóźniony pociąg z Raciborza i dalej już bez przygód dotarłem do Chorzeli.

Chorzele to już województwo mazowieckie, miejscowość na skraju Kurpi. Dwukrotnie przez nie jechałem podczas długich dystansów, teraz w końcu nadszedł czas bardziej dokładnego obejrzenia. Vide galeria.

Potem była ładnie zaśnieżona i odpowiednio śliska droga do Przasnysza, którą to ominąłem czarną, ale z dużym ruchem drogę krajową nr 57. Pod fabryką rowerów Kross pojawiłem się w ostatnich momentach dnia i zdążyłem zrobić kilka zdjęć. Cóż, jechałem bezpieczniej ale wolniej.

To za chwilę miało się zmienić, bo Przasnysz opuściłem około 16:30 mając pod bokiem McD w lokalnym centrum handlowym. Jeść się chciało, ale pociąg z Ciechanowa o 18:01 na pewno by nie czekał.

Na mnie czekało za to 26 km po odśnieżonej – na szczęście – DW 617. Dorzuciłem trochę powietrza do opon za pomocą mojej elektrycznej nowości i odpaliłem 6 bieg. Wiatr nie przeszkadzał, ale też nie pomagał.

Łuna oświetlenia ulicznego Ciechanowa na chmurach była widoczna, aż nagle zniknęła zasypana. Na końcówce trasy zaczął już konkretnie sypać śnieg, który zgodnie z prognozami miał się pojawić. Drogę zaczęło mi zasypywać, w zasadzie do miasta wpadłem w ostatniej chwili, bo za chwilę musiałbym mocno zwolnić.

W mieście fajnie wyglądały znaki B-9 i zwały śniegu na drogach rowerowych 😉 Dworzec osiągnąłem 9 minut przed odjazdem pociągu, także ,,na spokojnie” kupiłem jeszcze bilet w kasie, bo akurat nie było kolejki.

Pociąg z Łodzi przybył o czasie i już po chwili jechałem 154 km/h w zasypanym krajobrazie do Malborka, skąd ruszyłem do Elbląga kończąc wycieczkę o 21:30. Spojrzenia ludzi w pociągach były bezcenne, a w malborskiej poczekalni udzieliłem jednego wywiadu zainteresowanej parze jadącej w góry na narty 😂

Trasę Braniewo-Chorzele polecam, a jak ktoś chce bez roweru to przynajmniej do Szczytna, skąd się łatwiej wydostać. Warmia z okien pociągu jest piękna 😍










Kategoria WYCIECZKI 50-150


Dane wyjazdu:
80.00 km 65.00 km teren
04:37 h 17.33 km/h:
Maks. pr.:42.00 km/h
Temperatura:-1.0
Podjazdy:598 m

MARKOWO

Sobota, 3 stycznia 2026 · | Komentarze 3

Trasa: ELBLĄG-Komorowo Żuławskie-Weklice-Aniołowo-Pasłęk-Łukszty-Stojpy-Burdajny-Plajny-Skowrony-Klekotki-Markowo-Niebrzydowo Wielkie-MORĄG>>>ELBLĄG

MAPA

GALERIA (z opisem + Kristofer + Zdzisiek)





,,Kobiety zostały w domach, mężczyźni ruszyli w teren" 😁



Zimowa wyrypa do Markowa skusiła jeszcze 3 muszkieterów, którzy ruszyli ze mną w krainę śniegu i lodu, żeby zobaczyć w zimowej scenerii i zdobyć od mniej typowej strony cmentarz rodu zu Dohnów w Markowie koło Morąga.

Bocznymi drogami, żeby unikać ruchu samochodowego i śliskich dróg podążaliśmy na wschód przez tajemniczy Oberland i Krainę Kanału Elbląskiego przy akompaniamencie dudniącego w koronach drzew wiatru. Wiatru na szczęście generalnie sprzyjającego, chociaż tworzącego miejscami całkiem niezłe zaspy.

W przekroju całej trasy najtrudniejszy okazał się niespodziewanie odcinek starej DK 7 do Pilony, który był momentami bardzo śliski, mało intuicyjny i słabo utrzymany przez służby drogowe.

Potem było już całkiem dobrze, drogi wojewódzkie były czarne, a boczne pokryte idealną do jazdy warstwą śniegu. Opony terenowe chłopaków nie miały żadnych kłopotów z trakcją, to momentami ja się bujałem na kolcowanych Winterach. Niemniej, nikt żadnej gleby nie zaliczył – no, ale wszyscy doświadczenia zimowej jazdy już za sobą mamy ;-)

W trasie wykorzystaliśmy rowerowy żółty Szlak Pocztyliona oraz szlaki rowerowe gminy Godkowo, wytyczone i oznakowane przez Stowarzyszenie Łączy Nas KanałElbląski.

Wisienką na torcie tej wycieczki była godziny spacer z rowerami i bez rowerów przez zasypane śniegiem pole i zasypany las w kierunku wspomnianego cmentarza. Jego dokładna lokalizacja jest widoczna na mapie OSM (w załączeniu), jak i Google.

Cmentarz od tej strony jest dobrze widoczny w lesie bez liści, za to dostępu do niego broni dość głęboki wąwóz, który trzeba pokonać. Klasyczna droga od strony stawów rybnych na rzece Wąskiej nie wymaga tyle tuptania, chociaż wspiąć się i tam trzeba.

O samym cmentarzu i pałacu Dohnów w Markowie rozpisywać się nie będę, tutaj jest dużo historycznej treści dla zainteresowanych.

W drodze powrotnej w nagrodę za wysiłek – ten spacer sponiewierał mnie dużo bardziej niż cała jazda – wyszło nam słońce i krajobrazowo zrobiło się jak w bajce – vide galeria.

Na koniec przypadkowo wylądowaliśmy w Niebrzydowie Wielkim, przez co wycieczka się nieco wydłużyła, ale nie miało to wpływu na dotarcie o czasie do Morąga, skąd wróciliśmy sobie elegancko i pod wiatr pociągiem😁

Dzięki Panowie za wspólne kręcenie i super wycieczkę.









Dane wyjazdu:
90.00 km 0.00 km teren
04:05 h 22.04 km/h:
Maks. pr.:45.00 km/h
Temperatura:2.0
Podjazdy:436 m

ŚWIĄTECZNE SPALANIE KCAL

Piątek, 26 grudnia 2025 · | Komentarze 0

Trasa: ELBLĄG-Bogaczewo-Rzeczna-Krosno-Pasłęk-Marzewo-Drulity-Lepno-Rychliki-Marwica-Dzierzgonka-Jezioro-Raczki Elbląskie-ELBLĄG

MAPA

GALERIA (z opisem)




Sześcioosobowa ekipa dała się oderwać od świątecznych stołów i ruszyła w Krainę Kanału Elbląskiego spalić trochę kcal na interwałowo-płaskiej trasie. Po drodze dwóch uczestników odłączyło się na wysokości Pasłęka i ruszyło na miasto, które my zgodnie z planem ominęliśmy żeby nie dać się skusić do odwiedzin jakiegoś kalorycznego lokalu.

Spokojną jazdę uratowała w tym momencie Małgorzata, bo inaczej to byłyby latareczki za dnia, a tak tempo dostosowaliśmy do niej. Za Lepnem mieliśmy przymusowy postój za sprawą dętki roweru Mariusza, która domagała się wymiany. Nowego asfaltu od mostu na Kanale Elbląskim za pochylnią Buczyniec  w kierunku Lepna nie będę komentował, bo tych 900 metrów nie ma nawet sensu komentować 🤦

Ten postój sprawił, że mogliśmy skorzystać z właśnie otwieranego lokalnego baru - przy tamtejszej fontannie - który miał w ofercie grzaną Łomżę 0% w absolutnie zaskakującej cenie i to było dobre. Stojąca tam koza była jeszcze lepsza 😂 

Z Rychlik ekipa pędziła jak nowo narodzona i to pod wiatr. Do Elbląga dotarliśmy jeszcze za dnia i tak to się skończyło. 

Dziękuję Wam za wspólne kręcenie!







Dane wyjazdu:
76.00 km 0.00 km teren
03:19 h 22.91 km/h:
Maks. pr.:41.00 km/h
Temperatura:-1.0
Podjazdy:441 m

ŚRODOWE LATARECZKI - PASŁĘK

Środa, 17 grudnia 2025 · | Komentarze 4

Trasa: ELBLĄG-Milejewo-Pomorska Wieś-Borzynowo-Pasłęk-Nowa Wieś-Krasin-Jelonki-Węzina-Komorowo Żuławskie-ELBLĄG

MAPA

GALERIA (z opisem)




Przeraźliwy ziąb towarzyszył tej ostatniej w tym roku kanonicznej edycji latareczek. Wszystko za sprawą wiatru, bo temperatura nominalna daleka było od rekordów mrozu.

Na trasie skupiliśmy się na podziwianiu - po ustąpieniu gęstych mgieł na Wysoczyźnie Elbląskiej - okolicznych iluminacji, a głównym celem wycieczki był nowy plac dworcowy w Pasłęku. Ciekawym odkryciem była nowa droga ,,wiatrakowa" między Nową Wsią Cierpkie a Brzezinami. 

Te pozytywne wrażenia przykrywa fakt, że ,,udało" się prowadzącemu Endrju zgubić Sylwię na podjeździe do Milejewa, gdzie, jak się już zatrzymaliśmy, było za późno i jej się nie doczekaliśmy. 

Na szczęście reszta grupy dotarła w komplecie do końca trasy na rondzie Bitwy pod Grunwaldem, skąd po złożeniu sobie świątecznych życzeń każdy udał się w sobie znanych kierunkach. 

Za tydzień wypatrujcie latareczek, tzn. pierwszej świecącej gwiazdy, zza wigilijnego stołu, ale 31 grudnia niewykluczone, że coś wymyślę 😉 W takich godzinach, żeby każdy na bal zdążył 😁






Kategoria WYCIECZKI 50-150


Dane wyjazdu:
60.00 km 1.00 km teren
03:32 h 16.98 km/h:
Maks. pr.:38.00 km/h
Temperatura:8.0
Podjazdy:270 m
Rower:BOCAS

MWR#98 SAKÓWKO

Niedziela, 14 grudnia 2025 · | Komentarze 2

Trasa: ELBLĄG-Komorowo Żuławskie-Węzina-Dłużyna-Jelonki-pochylnia Jelenie-pochylnia Oleśnica-Krasin-Sakówko-Pólko-Krosno-Rzeczna-Bogaczewo-Komorowo Żuławskie-ELBLĄG

GPS

MAPA

GALERIA (z opisem + GABS+KOSZMAR)





Wszystko co dobre za szybko się kończy i tak też dojechaliśmy do ostatniej w sezonie 2025 Miejskiej Wycieczki Rowerowej.

Doskonała jak na grudzień rowerowa pogoda zachęciła 33 osoby do pojechania rowerami w kierunku wsi Sakówko koło Pasłęka i spędzenia wolnego czasu w sposób aktywny.

Ruszyliśmy z ronda Bitwy pod Grunwaldem i na rozgrzewkę zaliczyliśmy podjazd do Nowiny, aby potem przez Komorowo Żuławskie i Węzinę dotrzeć do Jelonek nad Kanałem Elbląskim.

Tutaj przyjrzeliśmy się z bliska ,,śpiącym” pochylniom Kanału Elbląskiego Jelenie i Oleśnica, czekającym na otwarcie w maju 2026 nowego sezonu żeglugowego.

Dalsza droga wiodła do Krasina, gdzie przyjrzeliśmy się z bliska pamiątkowego obeliskowi z tablicą upamiętniającą kpt. pil. Krzysztofa Sobańskiego, który tragicznie zginął w katastrofie lotniczej wojskowego samolotu MIG-29.

Po krótkim postoju w tym miejscu grupa ruszyła do nieodległego Sakówka, gdzie do tej katastrofy w roku 2018 właśnie doszło.

Tutaj nastąpił główny postój, podczas którego została uczestnikom przedstawiona historia tego zdarzenia. Dodatkowo opowieścią uraczył nas mieszkaniec Sakówka, którego zaciekawiła obecność rowerowej grupy. Dowiedzieliśmy się szczegółów niedostępnych w mediach.

Jako że byliśmy w połowie trasy, każda z rowerzystek i każdy z rowerzystów otrzymał słodycze przygotowane dzięki uprzejmości Zygmunta Tucholskiego, wójta Gminy Elbląg.

W końcu nadszedł czas na ruszenie i obranie kierunku na Elbląg.

Droga powrotna prowadziła przez Krosno, Bogaczewo i Komorowo Żuławskie skąd już niedaleki dystans czekał nas do Elbląga.

Tutaj pozostało dotrzeć do Hali Sportowo – Widowiskowej MOSiR przy alei Grunwaldzkiej 135, gdzie zaplanowane zostało rozstrzygnięcie konkursu dla najbardziej aktywnych uczestników Miejskich Wycieczek Rowerowych. Parę minut przed godziną 14 byliśmy na miejscu.

Przez cały rok podczas 10 wycieczek rowerzystki i rowerzyści pracowicie zbierali pieczątki w książeczkach turystyki kolarskiej PTTK, które teraz miały rozstrzygnąć, kto otrzyma nagrody, w tym nagrodę główną, rower trekkingowy Folta ufundowany przez Adama Wadeckiego, właściciela Salonu – Serwisu Rowerowego Wadecki.

Rower trafił w ręce Pani Krystyny Sznajder, której odpowiedź na konkursowe pytanie najbardziej przypadła jury do gustu. W sumie osób, które miały komplet 10 pieczątek, czyli wzięły udział w każdej wycieczce, było cztery.

Nagrodzone zostały też osoby, które miały tych pieczątek minimum siedem. Przy wręczaniu nagród byli z nami obecni sponsorzy i partnerzy wchodzący w skład jury konkursu: Pani Sylwia Domżalska, Główna Specjalistka w Biurze Regionalnym Urzędu Marszałkowskiego Województwa Warmińsko-Mazurskiego w Elblągu reprezentująca Pana Marszałka Marcina Kuchcińskiego, Pani Barbara Chowałko, dyrektor Parku Krajobrazowego Wysoczyzny Elbląskiej (PKWE) i Pan Leszek Marcinkowski, Prezes Oddziału PTTK Ziemi Elbląskiej.

Nagrody przygotował także Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji oraz Urząd Miejski w Elblągu.

Miejskie Wycieczki Rowerowe organizowane są przez Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji, we współpracy z: PTTK Oddział Ziemi Elbląskiej, Salon-Serwis Rowerowy Wadecki, Gmina Elbląg, Park Krajobrazowy Wysoczyzny Elbląskiej i Urząd Marszałkowski Województwa Warmińsko-Mazurskiego.

W tym sezonie Miejskich Wycieczek Rowerowych pokonaliśmy naszymi rowerami 540 km, a w 10 wycieczkach wzięło udział łącznie 399 osób. Nasze imprezy nie mogłyby się odbyć bez sponsorów i partnerów, także szczególne wyrazy podziękowania kierujemy do:

- Pani Sylwii Domżalskiej, Głównej Specjalistki w Biurze Regionalnym Urzędu Marszałkowskiego Województwa Warmińsko-Mazurskiego w Elblągu reprezentującej Pana Marszałka Marcina Kuchcińskiego za przydatne prezenty dla finalistów naszego konkursu,

– Pana Adama Wadeckiego, właściciela Salonu – Serwisu Rowerowego Wadecki w Elblągu za ufundowanie roweru Folta w konkursie ,,Najbardziej aktywny uczestnik Miejskich Wycieczek Rowerowych”,

- Pani Barbary Chowałko, Dyrektor Parku Krajobrazowego Wysoczyzny Elbląskiej (PKWE) oraz Pana Kamila Zimnickiego, specjalistę i redaktora PKWE za wsparcie merytoryczne oraz rzeczowe dla uczestników wycieczek,

– Pana Leszka Marcinkowskiego jeżdżącego z nami przewodnika i prezesa Oddziału PTTK Ziemi Elbląskiej, dzięki któremu możemy liczyć na fachowy komentarz podczas wycieczek,

– Pana Jerzego Jarzyło, inspektora i głównego specjalisty w Urzędzie Gminy Elbląg, reprezentującego Pana Zygmunta Tucholskiego, Wójta Gminy Elbląg za sponsorowanie słodyczy dla uczestników Miejskich Wycieczek Rowerowych,


A przede wszystkim dziękujemy elbląskim rowerzystkom i rowerzystom za wspólnie spędzony czas i spokojną oraz bezpieczną jazdę podczas wszystkich edycji Miejskich Wycieczek Rowerowych.

Była to ostatnia w sezonie 2025 Miejska Wycieczka Rowerowa, ale w sen zimowy nie zapadamy i już
25 stycznia 2026 roku – podczas Wielkiego Finału WOŚP – zaczynamy nowe kręcenie korbami naszych rowerów.

Do zobaczenia na trasach sezonu 2026!



Ps. A na koniec zobaczcie naszą grupę policzoną przez licznik rowerowy na al. Grunwaldzkiej. Widać nas wyraźnie 😉






Dane wyjazdu:
51.00 km 3.00 km teren
02:36 h 19.62 km/h:
Maks. pr.:36.00 km/h
Temperatura:9.0
Podjazdy:246 m
Rower:BOCAS

SAKÓWKO #1

Sobota, 13 grudnia 2025 · | Komentarze 0

Trasa: ELBLĄG-Komorowo Żuławskie-Węzina-Lisów-Krosno-Pólko-Sakówko-Pólko-Pasłęk-Bogaczewo-Komorowo Żuławskie-ELBLĄG

MAPA



Wiatrowa panorama Sakówka



Zaprzyjaźnione myszy z okolic Pasłęka doniosły mi, że droga między Sakówkiem a Pólkiem została zaorana i nie da się tam jeździć rowerem. Pojechałem to sprawdzić, bo po co kopać się w błocie z grupą spod znaku MWR 😉

Nie jest źle, myszy się myliły, tej drogi nie da się tak łatwo zaorać 😁



Za drugim razem będę bardziej wierzył ... szczurom. Są mądrzejsze 😍