INFO
Więcej o mnie.
MOJA STRONA INTERNETOWA
marecki.home.plKATALOG ŻUŁAWSKICH DOMÓW PODCIENIOWYCH
DOMY PODCIENIOWE Z XVIII/XIX w.MOJE GALERIE
FOTOSIK (do 30.04.2023)
2025
2024
2023
2022
2021
2020
2019
2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
MOJE POJAZDY
ARCHIWUM BLOGA
- 2026, Czerwiec16 - 10
- 2026, Maj28 - 12
- 2026, Kwiecień26 - 22
- 2026, Marzec25 - 10
- 2026, Luty27 - 17
- 2026, Styczeń28 - 39
- 2025, Grudzień27 - 6
- 2025, Listopad27 - 35
- 2025, Październik29 - 19
- 2025, Wrzesień25 - 4
- 2025, Sierpień30 - 17
- 2025, Lipiec25 - 25
- 2025, Czerwiec22 - 20
- 2025, Maj29 - 6
- 2025, Kwiecień30 - 14
- 2025, Marzec28 - 24
- 2025, Luty25 - 17
- 2025, Styczeń27 - 35
- 2024, Grudzień26 - 28
- 2024, Listopad27 - 34
- 2024, Październik27 - 16
- 2024, Wrzesień27 - 28
- 2024, Sierpień26 - 13
- 2024, Lipiec22 - 19
- 2024, Czerwiec27 - 16
- 2024, Maj29 - 22
- 2024, Kwiecień28 - 21
- 2024, Marzec28 - 21
- 2024, Luty24 - 10
- 2024, Styczeń29 - 19
- 2023, Grudzień28 - 16
- 2023, Listopad29 - 25
- 2023, Październik26 - 22
- 2023, Wrzesień28 - 36
- 2023, Sierpień27 - 8
- 2023, Lipiec26 - 38
- 2023, Czerwiec29 - 28
- 2023, Maj32 - 22
- 2023, Kwiecień26 - 36
- 2023, Marzec30 - 19
- 2023, Luty20 - 21
- 2023, Styczeń29 - 29
- 2022, Grudzień26 - 27
- 2022, Listopad26 - 16
- 2022, Październik27 - 25
- 2022, Wrzesień27 - 34
- 2022, Sierpień26 - 21
- 2022, Lipiec29 - 37
- 2022, Czerwiec26 - 29
- 2022, Maj24 - 20
- 2022, Kwiecień27 - 19
- 2022, Marzec28 - 17
- 2022, Luty25 - 18
- 2022, Styczeń31 - 36
- 2021, Grudzień24 - 23
- 2021, Listopad25 - 19
- 2021, Październik28 - 13
- 2021, Wrzesień28 - 22
- 2021, Sierpień25 - 26
- 2021, Lipiec27 - 27
- 2021, Czerwiec29 - 25
- 2021, Maj29 - 30
- 2021, Kwiecień28 - 29
- 2021, Marzec28 - 25
- 2021, Luty25 - 55
- 2021, Styczeń26 - 29
- 2020, Grudzień24 - 23
- 2020, Listopad13 - 4
- 2020, Październik27 - 33
- 2020, Wrzesień26 - 51
- 2020, Sierpień27 - 32
- 2020, Lipiec15 - 34
- 2020, Czerwiec29 - 107
- 2020, Maj29 - 55
- 2020, Kwiecień26 - 89
- 2020, Marzec10 - 23
- 2020, Styczeń1 - 6
- 2019, Grudzień23 - 43
- 2019, Listopad22 - 37
- 2019, Październik21 - 47
- 2019, Wrzesień22 - 16
- 2019, Sierpień23 - 35
- 2019, Lipiec23 - 31
- 2019, Czerwiec27 - 80
- 2019, Maj26 - 35
- 2019, Kwiecień28 - 35
- 2019, Marzec27 - 43
- 2019, Luty24 - 32
- 2019, Styczeń25 - 53
- 2018, Grudzień22 - 33
- 2018, Listopad24 - 51
- 2018, Październik26 - 75
- 2018, Wrzesień24 - 79
- 2018, Sierpień14 - 13
- 2018, Lipiec27 - 60
- 2018, Czerwiec29 - 54
- 2018, Maj30 - 47
- 2018, Kwiecień23 - 37
- 2018, Marzec26 - 43
- 2018, Luty24 - 86
- 2018, Styczeń27 - 65
- 2017, Grudzień20 - 43
- 2017, Listopad26 - 32
- 2017, Październik26 - 18
- 2017, Wrzesień29 - 36
- 2017, Sierpień22 - 36
- 2017, Lipiec27 - 35
- 2017, Czerwiec28 - 37
- 2017, Maj28 - 26
- 2017, Kwiecień24 - 25
- 2017, Marzec29 - 22
- 2017, Luty24 - 24
- 2017, Styczeń28 - 41
- 2016, Grudzień25 - 33
- 2016, Listopad12 - 13
- 2016, Październik7 - 5
- 2016, Wrzesień30 - 39
- 2016, Sierpień27 - 51
- 2016, Lipiec21 - 14
- 2016, Czerwiec29 - 26
- 2016, Maj26 - 140
- 2016, Kwiecień29 - 15
- 2016, Marzec26 - 56
- 2016, Luty22 - 27
- 2016, Styczeń24 - 44
- 2015, Grudzień29 - 25
- 2015, Listopad25 - 37
- 2015, Październik28 - 19
- 2015, Wrzesień25 - 24
- 2015, Sierpień25 - 20
- 2015, Lipiec18 - 16
- 2015, Czerwiec28 - 35
- 2015, Maj26 - 22
- 2015, Kwiecień25 - 9
- 2015, Marzec27 - 30
- 2015, Luty27 - 17
- 2015, Styczeń30 - 58
- 2014, Grudzień26 - 32
- 2014, Listopad26 - 35
- 2014, Październik30 - 61
- 2014, Wrzesień32 - 30
- 2014, Sierpień25 - 58
- 2014, Lipiec20 - 25
- 2014, Czerwiec28 - 68
- 2014, Maj31 - 51
- 2014, Kwiecień27 - 35
- 2014, Marzec27 - 46
- 2014, Luty27 - 52
- 2014, Styczeń26 - 46
- 2013, Grudzień27 - 42
- 2013, Listopad24 - 13
- 2013, Październik25 - 33
- 2013, Wrzesień24 - 28
- 2013, Sierpień11 - 36
- 2013, Lipiec25 - 20
- 2013, Czerwiec28 - 45
- 2013, Maj27 - 28
- 2013, Kwiecień25 - 38
- 2013, Marzec27 - 44
- 2013, Luty26 - 24
- 2013, Styczeń25 - 19
- 2012, Grudzień25 - 28
- 2012, Listopad27 - 42
- 2012, Październik27 - 38
- 2012, Wrzesień29 - 22
- 2012, Sierpień13 - 136
- 2012, Lipiec27 - 23
- 2012, Czerwiec26 - 50
- 2012, Maj27 - 57
- 2012, Kwiecień27 - 43
- 2012, Marzec27 - 42
- 2012, Luty27 - 42
- 2012, Styczeń23 - 43
- 2011, Grudzień23 - 51
- 2011, Listopad25 - 45
- 2011, Październik27 - 40
- 2011, Wrzesień26 - 16
- 2011, Sierpień25 - 15
- 2011, Lipiec8 - 36
- 2011, Czerwiec25 - 54
- 2011, Maj26 - 64
- 2011, Kwiecień23 - 34
- 2011, Marzec27 - 68
- 2011, Luty22 - 50
- 2011, Styczeń28 - 52
- 2010, Grudzień31 - 103
- 2010, Listopad31 - 84
- 2010, Październik31 - 47
- 2010, Wrzesień29 - 40
- 2010, Sierpień30 - 61
- 2010, Lipiec31 - 64
- 2010, Czerwiec31 - 58
- 2010, Maj31 - 72
- 2010, Kwiecień32 - 72
- 2010, Marzec32 - 75
- 2010, Luty28 - 53
- 2010, Styczeń31 - 133
- 2009, Grudzień31 - 88
- 2009, Listopad30 - 42
- 2009, Październik32 - 55
- 2009, Wrzesień30 - 57
- 2009, Sierpień31 - 62
- 2009, Lipiec31 - 34
- 2009, Czerwiec31 - 18
- 2009, Maj32 - 18
- 2009, Kwiecień31 - 11
- 2009, Marzec31 - 16
- 2009, Luty28 - 7
- 2009, Styczeń31 - 10
- 2008, Grudzień31 - 21
- 2008, Listopad30 - 26
- 2008, Październik31 - 7
- 2008, Wrzesień30 - 12
- 2008, Sierpień31 - 17
- 2008, Lipiec31 - 20
- 2008, Czerwiec30 - 27
- 2008, Maj31 - 5
- 2008, Kwiecień30 - 12
- 2008, Marzec31 - 29
- 2008, Luty29 - 6
- 2008, Styczeń31 - 8
Dane wyjazdu:
19.00 km
0.00 km teren
h
km/h:
Maks. pr.:40.00 km/h
Temperatura:17.0
Podjazdy: m
Rower:BOCAS
To tu, to tam po Elblągu
Poniedziałek, 13 lipca 2020 · | Komentarze 0
Aktywna regeneracja po elbląskim ultra :-)Dane wyjazdu:
429.00 km
0.00 km teren
19:11 h
22.36 km/h:
Maks. pr.:46.00 km/h
Temperatura:20.0
Podjazdy:1873 m
Rower:CUBE REACTION
MARATON DOOKOŁA WOJEWÓDZTWA ELBLĄSKIEGO*
Sobota, 11 lipca 2020 · | Komentarze 10
* - dawnego województwa, rzecz jasna :-)TRASA: Ebląg-Sztutowo-Mikoszewo-Ostaszewo-Nebrowo Wielkie-Kisielice-Myślice-Pasłęk-Orneta-Lelkowo-Braniewo-Suchacz-ELBLĄG
MAPA
GPS
GALERIA (z opisem, opowiadaniem i wspomnieniami też)

Druga edycja maratonu dookoła dawnego województwa elbląskiego została przeprowadzona na mniej turystycznej, a bardziej odzwierciedlającej kształt województwa trasie. Czyli jechaliśmy bliżej jego granic niż to było w roku 2019. Dystans maratonu uległ w ten sposób nieznacznej redukcji, ale że jechaliśmy w odwrotnym niż rok temu kierunku, to wszystkie podjazdy i hopki wystąpiły w drugiej części maratonu. A to układ trudniejszy fizycznie niż podjazdy robione ,,na świeżo’’.
Startowy piątek, 10 lipca, obfitował w emocjonujące wydarzenia pogodowe, zwłaszcza ulewne deszcze i alarmujące komunikaty RCB o burzach z gradem. Niektórzy z Was wyrażali obawy w związku z tą sytuacją, ale ja byłem dziwnie spokojny. Cztery serwisy meteo utwierdzały mnie, że około 19 powinno się zacząć przejaśniać. Stąd i mój spokój :-).
Tak też faktycznie było, więc o godzinie 20:05 liczna, 14 osobowa grupa bikerek i bikerów ruszyła spod katedry św. Mikołaja w gasnący powoli dzień. Wcześniej był czas na krótkie wypowiedzi dla Elbląskiej Gazety Internetowej Portel i pamiątkowe zdjęcia.
W ruszającej grupie nie wszyscy mieli zamiar zmierzyć się z całym dystansem maratonu; niektórzy chcieli sprawdzić się podczas jazdy nocą, jedna osoba kręciła do Pasłęka, kilka towarzyszyło nam do Wisły. Niemniej, większość podjęła walkę z dystansem, drogami i własnymi słabościami. Po starcie szybko utworzyły się dwie grupy, tzw. ścigantów i jadących wolniej. W tej pierwszej byli: Marcin B., Marcin K., Karol, Mariusz i lekko nieopatrznie Mateusz.
Prym w drugiej wiodły rowerzystki Sylwia, dla której to była już trzecia! jazda dokoła województwa i Magda, debiutująca na tej trasie. Wydaje się niemożliwe, że Sylwia jechała po raz trzeci, skoro były tylko dwie edycje maratonu, ale po pierwszej nieudanej próbie, jeszcze w zeszłym roku pokonała trasę maratonu podczas próby drugiej. Taka niecierpliwa :-) Z dziewczynami kilometry kręcili Leszek, Robert W., Andrzej, Krzysiek i potem Mateusz. Kibicami w początkowej fazie byli Piotr, Robert K. i Henryk.
Wiatr sprzyjał nam w początkowych kilometrach i momentami pędziliśmy z prędkościami ponad 30 km/h. To było dobre tempo podczas krótkiej wycieczki na Mierzeję Wiślaną, ale na dystansie 400+ już niekoniecznie. Dlatego też zacząłem studzić ,,gorące głowy’’ i stopniowo zwalniać tempo grupki. Temu celowi służył też pierwszy dłuższy postój na Orlenie w Stegnie, gdzie uzupełniliśmy zapasy jedzenia i picia. Do Mikoszewa dotarliśmy zgodnie - a nawet 2 minuty przed - z harmonogramem (22:30), który rozpisałem w celu orientacji zawodników, jak należy jechać aby zrobić trasę w limicie 24 godzin.
Skręt w lewo ustawił nasza jazdę wzdłuż Wisły i wiatr w tym momencie na dobre 100 km przestał nam sprzyjać. Do tego nastała ciemna, pochmurna żuławska noc i to był pierwszy sprawdzian hartu ducha maratonowej ekipy. Sprawdzian zdany celująco :-)
W Palczewie zatrzymaliśmy się na krótki postój przy wiatraku, którego tylko zarys było widać przez drzewa. Dostrzegliśmy jednak, że jedziemy po Wiślanej Trasie Rowerowej, czyli części EuroVelo 9. Nie wymagało to jednak wspinaczki na wały Wisły.
Momenty w których zbliżaliśmy się do potężnych obwałowań królowej polskich rzek było miłe, bo wtedy wysokie wały dobrze izolowały nas od niezbyt silnego – jak to na ogół w nocy bywa – ale jednak upierdliwego wiatru. Niebawem przejechaliśmy DK22 w Kończewicach i rozpoczęliśmy jazdę w kierunku Piekła i Białej Góry. Niespodziewanie – co niezbyt dobrze o mnie świadczy, jako twórcy trasy ;-) - za Mątowami Małymi pojawiła się droga z betonowych płyt ,,jumbo’’, które jednak były nowe i równo ułożone nie stanowiły problemu dla cienkich opon niektórych rowerów jadących maraton.
Dużo większym problemem była jazda po mocno sfatygowanym asfalcie w Rezerwacie Przyrody ,,Las Mątawski’’, który już rok temu straszył nas za dnia, a teraz pokonywaliśmy go w nocy. Na szczęście 4 km odcinek specjalny nie spowodował żadnych strat.
Potem była Biała Góra ze swoim stylowym węzłem hydrotechnicznym, któremu sporo urody przydałaby iluminacja. Tej jednak nie uświadczyliśmy w tym zabytkowym miejscu i w mieszające się wody Wisły i Nogatu oraz śluzy i wrota popatrzyliśmy sobie w lekkim świetle księżyca. Był też czas na odpoczynek.
Za Białą Górą pojawiły się światła Kwidzyna, miasta i celulozy, zlokalizowane na wysokim brzegu wiślanej doliny, której dołem podążaliśmy. Stopniowo przybliżaliśmy się do nich, mijając po drodze nowy most przerzucony nad Wisłą i całkiem ładnie iluminowany. Trasa prowadziła przez Marezę z której widać było z bliska zamek w Kwidzynie. Do samego miasta nie wjeżdżaliśmy, skierowaliśmy się na Nebrowo Wielkie z którego obejrzeliśmy sobie widoczną w jaśniejącym coraz bardziej nieboskłonie panoramę Nowego, położonego po drugiej stronie Wisły.
To był też kolejny odpoczynek, podczas którego pewne kłopoty zgłosiła Magda. Chłód poranka dał się jej we znaki, godzina przed wschodem słońca charakteryzuje się najniższą temperaturą, a na Żuławach dochodzi do tego jeszcze wszechobecna wilgoć. Na szczęście miała ze sobą dodatkową odzież, która się bardzo przydała a jak do tego otrzymała jeszcze wsparcie mentalne i żywnościowe kłopoty okazały się do przezwyciężenia :-). Tak hartuje się stal ;-).
Za Nebrowem przez Okrągłą Łąkę – gdzie wszystkie łąki są prostokątne lub kwadratowe - zaczęliśmy wydostawać się z wiślanej doliny i Żuław Kwidzyńskich. Czekała nas spokojna, 1-2 procentowa, kilkukilometrowa wspinaczka do Gardei położonej już na Pojezierzu Iławskim.
W niej Robert narobił nadziei na ciepłe śniadanie informując, że lokalna stacja benzynowa przy DK55 jest otwarta. Otwarta niestety nie była i zostaliśmy ze swoimi zapasami i wizją śniadania w Kisielicach. Była bowiem godzina 5 rano i nie było możliwości, aby jakiś sklep był już czynny.
Do Kisielic droga prowadziła z góry i pod górę, obsadzona była drzewami i jechało się przyjemnie. Ruch samochodowy nie istniał, nawierzchnia była równa i kilometry łykało się sprawnie.
I tak to dotarliśmy do Kisielic (200 km), gdzie na lokalnym Lotosie ujrzeliśmy… brak hot-dogów, brak zapiekanek i brak czegokolwiek ciepłego za wyjątkiem napojów. Dobre było i to, więc kawa, herbata została zamówiona, napoje wlane do bidonów i tyle było ze śniadania.
Wyjeżdżając z Kisielic najechaliśmy na sklep POLOmarket, który okazał się już otwarty i to on zapewnił nam śniadanie na trawie, a bardziej polbruku. Polo market-mój ulubiony – cytując klasyka :-))
Ponad godzinny pobyt w Kisielicach (6:00-7:20) zdemolował grafik gwarantujący dotarcie na metę w ciągu 24 godzin i nie udało się tego już nadrobić pomimo znowu sprzyjającego wiatru – aż do samego Lelkowa. Teraz należało się skupić, aby jak najwięcej osób startujących ukończyło maraton i dotarło do Elbląga o własnych siłach.
Niebawem dotarliśmy do Susza, przez który przejechaliśmy bez zatrzymania. Podążałem w grupie z Robertem, Andrzejem, Magdą i Leszkiem. W Kamieńcu Suskim poczekaliśmy na resztę grupy, czyli Sylwię, Krzyśka i Mateusza przed dawnym pałacem rodu von Finckenstein. Dawny ,,wschodniopruski Wersal’’ jest jedną z atrakcji turystycznych na trasie MDDWE, chociaż to ruina.
W Kamieńcu rozstał się z nami Mateusz, który zaczął mocno odstawać na pagórkowatej trasie odczuwając skutki zbyt szybkiej jazdy na początku, nocki w siodle i niezbyt dopasowanego roweru. Planował jazdę do Malborka na PKP, ale wybiłem mu z głowy takie herezje , tym bardziej że do Elbląga przez Dzierzgoń była prawie taka sama odległość. Dostał namiary na pierogarnię w Dzierzgoniu – nie wiem czy z niej skorzystał – i ruszyłem w samotną pogoń za resztą grupy, która nie była łaskawa poczekać na orga ;-).
Dogoniłem ich przed Starym Dzierzgoniem i tak do wiaduktu w Myślicach tasowaliśmy się na hopkach krainy Kanału Elbląskiego. Momentami robiło się ciepło, kiedy słońce wchodziło zza chmur, a według prognoz miało nie wychodzić. Że nie wziąłem w związku z tym kremu przeciwsłonecznego, to i ze zdejmowaniem nogawek zupełnie się nie spieszyłem – nie zdjąłem ich aż do mety :-) Długi rękaw miałem zaś od samego początku.
Na zjeździe przy pochylni Kanału Elbląskiego Buczyniec ustanowiłem rekord prędkości 46 km/h na oponach szerokości 2,1. Szum szedł okrutny ;-)
Niebawem dotarłem do Pasłęka, gdzie na Orlenie był kolejny postój cateringowy całej grupy. Tutaj też pożegnaliśmy się z Andrzejem, który po pokonaniu około 270 km zgodnie z planem udał się oddać obowiązkom rodzinnym.
Zaś nasza wesoła ekipa rozpoczęła wspinaczkę w kierunku Warmii, której górek i hopek obawialiśmy się najmocniej. No, może poza finiszem przez Wysoczyznę Elbląską :-). Na odcinku do Wilcząt miałem okazję obserwować pracę w korbach Magdy, która miarowo i z kadencją w okolicach 90 obrotów na minutę – z nudów sobie policzyłem :-) – zdobywała po kolei kolejne metry przewyższeń. Tak dobrze jej szło, że nie próbowałem jej dogonić, aby niepotrzebną gadką nie rozpraszać. W Wilczętach ponownie uformowaliśmy się w pięcioosobową całość i już do przedmieść Ornety tak dotarliśmy.
W Ornecie zaplanowałem obiad z którego wypisał się Krzysztof, najedzony wcześniej. Poprowadziłem grupę do restauracji Hotelu Pruskiego, gdzie kiedyś w drodze na Pierścień 1000 Jezior jadłem smakowity makaron. Tym razem nie było to nam dane z powodu … stypy, która sprawiła, że restauracja nie przyjmowała żadnych zamówień. To był problem, bo na słodyczach i jakichś bułkach cały czas jechać nie można.
Udaliśmy się zatem do certyfikowanego hotelu z restauracją „Cztery Pory Roku”, mającego status Miejsca Przyjaznego Rowerzystom (MPR) szlaku GreenVelo, który nakarmił nas makaronami, schabowymi, piwem 0% i kawą. I teraz można było rozpocząć wspinaczkę w górę mapy i pod górę faktyczną :-).
Odcinek do Pieniężna minął jakoś bez większej historii, chociaż po obiedzie senność zaczęła mnie ogarniać, ale to jednak ja ogarnąłem senność. Za to odcinek Pieniężno-Lelkowo, który rok temu był jechany w nocy, teraz zdumiał mnie delikatną, ale jednak 11 km wspinaczką. Co zakręt to było pod górkę!
Grupa znowu się porwała, a punktem zbornym stał się sklep w Lelkowie na skrzyżowaniu dróg. Ekipa zamówiła lody, ja uzupełniłem po raz ostatni już bidony i zaczęliśmy jazdo-walkę z wiatrem, który na odcinku do Żelaznej Góry nieźle nas potargał.
Odcinek od Lelkowa do samego Elbląga przywołał wspomnienia MRDP z roku 2017, kiedy to podróżowałem tą trasą w przeciwnym kierunku. Tymczasem zajrzeliśmy na nieczynne przejście graniczne w Gronowie, żeby funkcjonariusz Bartek wyjaśnił nam, dlaczego jest zamknięte ;-). Zamiast Bartka wyszła z budki jego znacznie ładniejsza zmienniczka i powiedziała nam, co i jak :-).
Postój w Braniewie na Orlenie wykorzystałem na wykorzystanie drugi raz kuponu: ,,gorący napój 420 ml i lód Magnum’’. Połączenie na początku jazdy wydawało mi się dość irracjonalne, bo po co się schładzać gorącą kawą w lipcu? Ależ że od upału byliśmy daleko, kalorie były potrzebne a taki lód to niezła bomba, no i lepiej było już nie zasypiać na czekających zjazdach to i kawa weszła gładko.
Pobyt na stacji nieco się przedłużył, bo Roberto wymienił dętkę w przednim kole i już był gotowy do jazdy, kiedy to Leszek zastosował swoje patenty co poskutkowało wykręceniem wentyla presta, zablokowaniem kompresora na stacji, ponownym pompowaniem i powrotem do … starej dętki z minimalną nieszczelnością, która do samego Elbląga nie wymagała pompowania. No, ale na zjazdach już się Robert nie rozpędził.
Przez głowę chodziło mi, żeby dziewczynom ułatwić życie i od Kadyn puścić je dołem, przy Zalewie Wiślanym, do Nadbrzeża, żeby ominęły największe podjazdy. Spojrzały na mnie w stylu: ,,Kpisz, czy o drogę pytasz’’ i już się więcej z tego typu pomysłami nie wychylałem :-)). Oczywiście pojechały górą.
Tymczasem w końcu opuściliśmy Braniewo i remontowanym odcinkiem DW 504 dotarliśmy do Fromborka. Przed nim czekał na nas kibic Piotr, który był z nami na początku maratonu i teraz dociągnął się z nami na jego metę. Dzięki za wsparcie!
Końcówkę trasy próbowaliśmy kręcić razem, ale było to już bardzo trudne. Także każdy jechał swoim tempem, w grupie spotkaliśmy się pod dębem Bażyńskiego w Kadynach i w Suchaczu, gdzie Leszek mieszka i tam go pożegnaliśmy. Tuż przed podjazdem wyjazdowym na Elbląg – wiedział, kiedy się rozstać ;-).
Na tym nielubianym wzniesieniu po raz pierwszy użyłem małej tarczy korby, bo już mi się nie chciało cisnąć. I tak to sobie kręciliśmy młynki, aż ta ostatnia górka została za nami. Teraz czekał nas szybki zjazd do Kamionka Wielkiego i kilkanaście ostatnich km znowu po Żuławach Wiślanych.
Tutaj nie zważając na wiejący ,,w mordewind’’ gnaliśmy na metę jak konie do stajni co siano poczuły. Ostatni postój to rampa na skrzyżowaniu Mazurska/Odrodzenia, gdzie Roberto odbił do siebie nie męcząc już opony ponad miarę, a pozostali domknęli okrążenie województwa elbląskiego pod katedrą św. Mikołaja na Starym Mieście. Czyli tam, gdzie wszystko 25 godzin i 39 minut temu się rozpoczęło. Byliśmy na mecie!
Pożegnalna fotka zakończyła tą ciekawą wycieczkę, elbląskie grono ultra ponownie się powiększyło i jest w nim coraz więcej dziewczyn – teraz doszła Magda. Tak, na marginesie, liderem płci pięknej w Elblągu jest Marta – bikerka, która kilka dni temu pokonała 1200 km Maratonu Wisła. Liczę, że kiedyś zaszczyci nas i na asfaltach MDDWE. Dziewczyny na rowery!
Ekipę ścigantów poproszę o podanie, w jakiej kolejności przybywaliście na metę – bo nie była to jedna grupa, jak słyszę i widzę ;-)
Dziękuję Wam wszystkim za obecność, trud włożony w pokonanie niełatwej przecież trasy i wspólne kręcenie przez tyle godzin. Finiszerom w limicie czasu gratuluję utrzymania wysokiego tempa jazdy i reżimu postojowego. Wahającym się i tym co się nie udało mówię – za rok zrobimy MDDWE po raz trzeci. Trenujcie :-)
Kategoria SUPERMARATONY, MARATON ELBLĄSKI
Dane wyjazdu:
24.00 km
0.00 km teren
h
km/h:
Maks. pr.:39.00 km/h
Temperatura:15.0
Podjazdy: m
Rower:BOCAS
To tu, to tam po Elblągu
Piątek, 10 lipca 2020 · | Komentarze 0
Limonkowy kask UVEX zagościł na mojej głowie. Nie żeby stara Alpina pękła, ale przypomniało mi się, że po wielu latach (tutaj 8) styropian w kasku może już nie spełniać swojej roli. A nie chciałbym się o tym przekonać w akcji ;-) Kategoria SERWIS
Dane wyjazdu:
16.00 km
0.00 km teren
h
km/h:
Maks. pr.:37.00 km/h
Temperatura:14.0
Podjazdy: m
Rower:BOCAS
To tu, to tam po Elblągu
Środa, 8 lipca 2020 · | Komentarze 2
Wraca życie na rzekę Elbląg. Działa Grupa Wodna, ruszyła wypożyczalnia kajaków PTTK na przystani MOSiR, teraz powstaje coś przy moście w ciągu al. Wyszyńskiego. Ciekawe co?
Dane wyjazdu:
40.00 km
2.00 km teren
h
km/h:
Maks. pr.:31.00 km/h
Temperatura:20.0
Podjazdy: m
Rower:BOCAS
To tu, to tam po Elblągu +
Wtorek, 7 lipca 2020 · | Komentarze 4
MAPA
GALERIA

Od tego bowiem parku leśnego zaczęliśmy naszą jazdę po oznakowanym w zeszłym roku Szlaku Parków Elbląga. Każdy z uczestników otrzymał przewodnik zawierający opisy wszystkich trzech powstałych tras (poza parkami jeszcze formy przestrzenne i zabytki). Dalsza droga naszej wesołej ekipy wiodła przez park Modrzewie, park Kajki, park Dolinka, park Traugutta do parku Planty, gdzie w Ptasim Ogrodzie przy siedzibie elbląskiego PTTK zakończyliśmy 18 km przejażdżkę.
Bardzo mnie cieszy udział młodych adeptów turystyki rowerowej, z których najmłodszy miał 3,5 roku i poruszał się na rowerku biegowym wspomagając się czasami jazdą w przyczepce. Brawo!
Za tydzień pojedziemy zobaczyć szlak GreenVelo na Wysoczyźnie Elbląskiej, czyli jednym z najtrudniejszych jego odcinków na całej długości. Ruszamy 14 lipca o godzinie 17 z MOR-a GreenVelo na polanie z wiatami w Bażantarni.
Kategoria WYCIECZKI <50
Dane wyjazdu:
24.00 km
0.00 km teren
h
km/h:
Maks. pr.:33.00 km/h
Temperatura:21.0
Podjazdy: m
Rower:BOCAS
To tu, to tam po Elblągu
Poniedziałek, 6 lipca 2020 · | Komentarze 4
Dotarła do mnie odzież z ubiegłorocznego maratonu Góry MRDP. Zamówione spodnie zimowe, kurtka zimowa i ocieplana bluza Vitesse chwilę poczekają na swój rowerowy debiut - no, chyba że się nagle ochłodzi ;-). Ciuchy wizualnie prezentują się doskonale, mam nadzieję że i w akcji dadzą radę.
Dane wyjazdu:
60.00 km
0.00 km teren
02:44 h
21.95 km/h:
Maks. pr.:43.00 km/h
Temperatura:24.0
Podjazdy:442 m
Rower:CUBE REACTION
PLAŻE ZALEWU WIŚLANEGO
Sobota, 4 lipca 2020 · | Komentarze 4
Trasa: ELBLĄG-Łęcze-Kadyny-Tolkmicko-Kadyny-Suchacz-Łęcze-ELBLĄGMAPA - cóż za piękny profil ;-)
GALERIA (z opisem)

Dawno, dawno temu to nad Zalew Wiślany jechali elblążanie pociągiem Kolei Nadzalewowej zaczerpnąć ochłody w wodach Zalewu Wiślanego. Zwłaszcza Suchacz cieszył się niesłabnącym powodzeniem. Sam coś z tego jak przez mgłę pamiętam.
Dzisiaj na trasie oprócz końcowego Suchacza z jego Acapulco Beach zajrzałem najpierw do Tolkmicka, a potem do Kadyn na plażę dziką i legalną Srebrną Riwierę. Wszędzie byli ludzie, sprzyjała temu ładna, bez męczącego upału pogoda. Wracając szlakiem GreenVelo zajrzałem na niezmiennie dla mnie najbardziej klimatyczną plażę na całym tym szlaku zlokalizowaną na zakręcie drogi przed (za) Kadynami. Trochę tylko szkoda, że na wszystkich tych plażach kąpiemy się na własne ryzyko i bez towarzystwa profesjonalnych ratowników. W przyszłym roku powinno być już lepiej.
Z Suchacza zafundowałem sobie podjazd do Łęcza, którego najtrudniejszą część do Bogdańca już za tydzień będą pokonywać na końcowych kilometrach uczestnicy Maratonu Dookoła Dawnego Województwa Elbląskiego. Łatwo nie będzie, mając 411 km w nogach :-)
Kategoria GREENVELO, WYCIECZKI 50-150
Dane wyjazdu:
13.00 km
0.00 km teren
h
km/h:
Maks. pr.:28.00 km/h
Temperatura:21.0
Podjazdy: m
Rower:BOCAS
To tu, to tam po Elblągu
Piątek, 3 lipca 2020 · | Komentarze 2
Po tym jak zaprzyjaźnione wiewiórki uprzejmie mi doniosły, wybrałem się do Bażantarni obejrzeć jak został wyremontowany szlak czerwony po pamiętnej powodzi z września 2017 roku. Cóż, muszę stwierdzić, że nieco się pospieszyłyście drogie wiewióreczki, bo na czerwonym prace są może zakończone tak w połowie. To nadal plac budowy i z końcową oceną efektów należy jeszcze poczekać.Na razie jest dużo piachu, wielka kopara, poszerzona leśna ścieżka i totalny bajzel w korycie Srebrnego Potoku. A na łącznik od nieistniejącego mostka Elewów do GreenVelo lepiej się nie zapuszczajcie bez fata lub przynajmniej fulla. Tamtędy jeździ koparka robiąca prace i ścieżka jest nieźle zdemolowana.
















Dane wyjazdu:
40.00 km
0.00 km teren
h
km/h:
Maks. pr.:41.00 km/h
Temperatura:24.0
Podjazdy: m
Rower:BOCAS
To tu, to tam po Elblągu
Czwartek, 2 lipca 2020 · | Komentarze 4
Pewnie masa krytyczna rowerzystów w tym miejscu przekroczyła wytrzymałość pieszych i ktoś się poskarżył w Zarządzie Dróg. Efekt pojawił się dzisiaj na chodniku przy zachodniej jezdni 12 Lutego.Nie zamierzam protestować. Tam się po prostu rowerem nie da jeździć z uwagi na duży ruch pieszych oraz miejscowy brak widoczności i szerokości.







Kategoria OR
Dane wyjazdu:
15.00 km
0.00 km teren
h
km/h:
Maks. pr.:33.00 km/h
Temperatura:24.0
Podjazdy: m
Rower:BOCAS




