INFO

avatar Ten blog rowerowy prowadzi MARECKY z miasta Elbląg. Mam przejechane od 1995r. 318.150 kilometrów, czyli zaraz po raz ósmy okrążę równik :-). Pomykam po drogach i dróżkach z prędkością 20.87 km/h i tak jest OK.
Więcej o mnie.

MOJA STRONA INTERNETOWA

marecki.home.pl

KATALOG ŻUŁAWSKICH DOMÓW PODCIENIOWYCH

DOMY PODCIENIOWE Z XVIII/XIX w.

MOJE GALERIE

FOTOSIK (do 30.04.2023)



baton rowerowy bikestats.pl 2025 button stats bikestats.pl 2024 button stats bikestats.pl 2023 button stats bikestats.pl 2022 button stats bikestats.pl 2021 button stats bikestats.pl 2020 button stats bikestats.pl 2019 button stats bikestats.pl 2018 button stats bikestats.pl 2017 button stats bikestats.pl 2016 button stats bikestats.pl 2015 button stats bikestats.pl 2014 button stats bikestats.pl 2013 button stats bikestats.pl 2012 button stats bikestats.pl 2011 button stats bikestats.pl 2010 button stats bikestats.pl 2009 button stats bikestats.pl 2008 button stats bikestats.pl

ARCHIWUM BLOGA

Dane wyjazdu:
28.00 km 0.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:30.00 km/h
Temperatura:25.0
Podjazdy: m
Rower:BOCAS

To tu, to tam po Elblągu

Poniedziałek, 29 czerwca 2026 · | Komentarze 0

Za nami druga edycja warsztatów miejskiej jazdy na rowerze. Jak na druga edycję przystało, dzisiaj pojawiło się dwóch uczniów 😉 Dziękuję Panowie za obecność. 

Poza standardowym szkoleniem odnośnie pierwszeństwa na przejazdach rowerowych, znakami drogowymi i tym, kiedy jechać można ulicą a kiedy trzeba drogą rowerową mieliśmy niepowtarzalną okazję edukować kierowcę samochodu, który o mały włos nie spowodował wypadku z hulajnogą elektryczną.

Zjazd z Królewieckiej do Biedronki.

Kierowca SUV-a, który bardzo starannie podnosił fakt, że jest też rowerzystą z Sopotu okazał się impregnowany na w sumie dość oczywisty i łatwy do zrozumienia przepis 27 ust. 1a ustawy Prawo o ruchu drogowym 😁

Na kolejne odsłony warsztatów zapraszam już po wakacjach - Europejski Tydzień Mobilności 16-22 września będzie dobrą okazją nauczyć się bezpiecznie jeździć po Elblągu.






Dane wyjazdu:
86.00 km 0.00 km teren
03:56 h 21.86 km/h:
Maks. pr.:32.00 km/h
Temperatura:20.0
Podjazdy:242 m

NOCNA STEGNA

Niedziela, 28 czerwca 2026 · | Komentarze 0

Trasa: ELBLĄG-Jazowa-Solnica-Nowy Dwór Gdański-Tujsk-Stegna-Sztutowo-Rybina-Tujsk-Marzęcino-Kępki-Bielnik I-ELBLĄG

MAPA

GALERIA

GALERIA GABS




Kolejna edycja Nocnej Stegny za nami. W piękną, tropikalną noc kilometry ku wschodowi słońca kręciło 12 osób. Wschód wyszedł perfekcyjnie, żadne chmury nad horyzontem nie zasłoniły tego pięknego widoku. 

Jazda powrotna toczyła się tradycyjnie według indywidualnych scenariuszy, a grupa w której jechałem do Elbląga ruszyła przez Sztutowo przybywając na metę o 7:30. 

Dzięki za wspólne kręcenie spod znaku ,,Po co spać, jak można jechać" 😍

Kategoria WYCIECZKI 50-150


Dane wyjazdu:
68.00 km 7.00 km teren
04:02 h 16.86 km/h:
Maks. pr.:29.00 km/h
Temperatura:40.0
Podjazdy:146 m

WIEŻA i LODY

Sobota, 27 czerwca 2026 · | Komentarze 0

Trasa: ELBLĄG-Jazowa-Lubstowo-Myszewo-Myszkowo-Myszewko-Rychnowo Żuławskie-Nowy Dwór Gdański-Marzęcino-Solnica-Jazowa-ELBLĄG

MAPA

GALERIA 



Skorzystałem z zaproszenia ekipy gdańsko-elbląskich rowerzystów i wybrałem się z nimi na upalne Żuławy Wiślane w kierunku oglądanej w kwietniu wieży obserwacyjnej dawnego poligonu lotniczego Myszewo-Półmieście. 

To nie była łatwa jazda, także lody i zimne napoje były jakby oczywistością na słonecznej trasie. 

Gratulacje i szacun dla Was za podjęcie wyzwania i wspólne kręcenie cieplutkich kilometrów 👏

Pozdrawiam i do zobaczenia 😊

Kategoria WYCIECZKI 50-150


Dane wyjazdu:
126.00 km 0.00 km teren
05:26 h 23.19 km/h:
Maks. pr.:39.00 km/h
Temperatura:22.0
Podjazdy:352 m

TCZEW by NIGHT

Piątek, 26 czerwca 2026 · | Komentarze 0

Trasa: ELBLĄG-Jazowa-Solnica-Nowy Dwór Gdański-Kiezmark-Leszkowy-Steblewo-Czatkowy-Tczew-Knybawa-Cisy-Malbork-Stare Pole-Jegłownik-Wikrowo-ELBLĄG

MAPA

GALERIA





Zbieranie km w ramach Aktywnych Miast nabiera rozpędu. Po wygraniu klasyfikacji na hucie, teraz kręcę km dla Szkoły Podstawowej nr 4. Walczy ona o 3 miejsce w Elblągu z SP 25 i obecnie jest 3. I niech tak zostanie 👌

Skorzystałem zatem z zaproszenia Gabs na wieczorno-nocne kręcenie do Tczewa. A tam na bulwarach natknęliśmy się na Dni Tczewa o nazwie ,,Sobótki Tczewskie". Pech, że było Kombii, ale byliśmy już po koncercie. 

Z ekipą zrobiłem 120 km i zadowolony padłem do łóżka o 2 w nocy. Bo po co spać, jak można w przyjemnym chłodzie jechać 😁



Kategoria WYCIECZKI 50-150


Dane wyjazdu:
2.00 km 0.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:26.00 km/h
Temperatura:30.0
Podjazdy: m
Rower:BOCAS

To tu, to tam po Elblągu

Piątek, 26 czerwca 2026 · | Komentarze 0

Fajne ciepełko☀️  Dbajcie o siebie 👍


Dane wyjazdu:
0.00 km 0.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:25.0
Podjazdy: m
Rower:BOCAS

KANAŁ ELBLĄSKI - REJS KONESERA

Czwartek, 25 czerwca 2026 · | Komentarze 0

Rowerowo Kanał Elbląski mam  zjeżdżony w tę i z powrotem wiele, wiele razy. Statkiem całość miałem okazję przepłynąć dzisiaj po raz pierwszy. Z Elbląga do Ostródy 😍

Było obłędnie, wspaniale, klimatycznie i gorąco. Było też długo - 12,5 godziny na wodzie - ale dobrego nigdy dość😁 Rejs konesera organizuje Żegluga Ostródzko-Elbląska. 

Polecam wszystkim pasjonatom, koneserom unikatowej techniki i miłośnikom pięknej, dzikiej przyrody ❤️

GALERIA (duża 😉)





Dane wyjazdu:
23.00 km 0.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:27.00 km/h
Temperatura:25.0
Podjazdy: m
Rower:BOCAS

To tu, to tam po Elblągu

Środa, 24 czerwca 2026 · | Komentarze 0

W ramach regeneracji po wyczerpującym weekendzie spod znaku ELBLĄG 780 środowe latarki odbyły się w restauracji La Botte (z włoskiego - beczka, beczułka).

To nowa, rowerowa miejscówka na elbląskiej mapie. Miejsce Przyjazne Rowerzystom szlaku GreenVelo z rowerowym właścicielem, Panem Krzysztofem.

Poza odpoczynkiem omówiliśmy różne tematy rowerowe i  rzecz jasna wakacyjne. Wszystko to przy ciekawym piwie z browaru w Bytowie i dobrym jedzonku. Nie zabrakło także toastów za życiówkę Koszmara ustanowioną właśnie podczas maratonu ELBLĄG 780.

Brawo Marcin raz jeszcze! Dołączyłeś w ten sposób do szerokiej grupy ludzi, którzy zrobili to w moim towarzystwie 😍

Dziękuję Panu Krzysztofowi za gościnę i miłe przyjęcie grupy. Do następnego!









Kategoria LATARKI


Dane wyjazdu:
20.00 km 0.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:30.00 km/h
Temperatura:25.0
Podjazdy: m
Rower:BOCAS

To tu, to tam po Elblągu

Wtorek, 23 czerwca 2026 · | Komentarze 0

Fajne ciepełko ❤️


Dane wyjazdu:
2.00 km 0.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:31.00 km/h
Temperatura:25.0
Podjazdy: m
Rower:BOCAS

To tu, to tam po Elblągu

Poniedziałek, 22 czerwca 2026 · | Komentarze 0

DPD. Wystarczy 😉


Dane wyjazdu:
786.00 km 0.00 km teren
34:27 h 22.82 km/h:
Maks. pr.:51.00 km/h
Temperatura:30.0
Podjazdy:5089 m

MARATON ELBLĄG 780

Sobota, 20 czerwca 2026 · | Komentarze 3

Trasa: ELBLĄG-Iława-Olsztynek-Szczytno-Mrągowo-Kętrzyn-Bartoszyce-Pieniężno-ELBLĄG-Pruszcz Gdański-Żukowo-Kartuzy-Sierakowice-Czarna Dąbrówka-Bytów-Kościerzyna-Starogard Gdański-Malbork-ELBLĄG

GPS

MAPA

GALERIA (z opisem)

GALERIA (różnych autorów)





Może Wam się wydawać, że na pomysł maratonu ELBLĄG 780 wpadłem przypadkiem. Nie, takie przypadki się nie zdarzają 😉

Prekursorem tej rocznicowej imprezy, związanej – przypomnę – z 780 rocznicą nadania Elblągowi praw miejskich, czyli awansu ze wsi do miasta – był maraton 777, który w roku 2014 upamiętniał założenie Elbląga z roku 1237. Jak już tyle tych liczb jest na początku, no to jeszcze dodam jedną – 800 km może już za 11 lat. Kto wie, kto wie? 😉

Tak więc jak już pojawił się pomysł, no to trzeba było przygotować stosową trasę. Taką nie za trudną i długości oczywiście 780 km. Od początku wiedziałem, że maraton będzie jechany na zasadach koleżeńskich, bez wpisowego, bez pomiaru czasu, bez klasyfikacji, bez monitoringu i całej tej regulaminowej otoczki.

Pamiątką z jazdy miały być medale i tutaj wypada podziękować dr Michałowi Missanowi, Prezydentowi Elbląga, za przychylne spojrzenie na ten pomysł upamiętnienia tej znakomitej i oryginalnej rocznicy.

Powstała trasa składająca się z dwóch pętli. Pierwsza przez Krainę Kanału Elbląskiego, Mazury i Warmię do Elbląga liczyła 430 km. Zakładałem, że 780 km to może być za dużo dla kogoś, kto jeździ mniej, a takie 430 km brzmi znacznie spokojniej.

A dla zaawansowanych było drugie kółeczko. Z Elbląga przez Kaszuby i Kociewie do Elbląga. O tak, to wyglądało.

Dla porządku wymyśliłem limit czasu 24 godziny/50 godzin, żeby to jednak nie było całkowite patataj przez cały weekend i spełniało chociaż trochę pozory jazdy sportowej. Nie zamierzałem jednak forsować go za wszelką cenę, wszak to miała być spokojna, koleżeńska jazda bez zbędnej napinki i zarzynania się. A i tak pogoda miała najbardziej rozdawać karty…

Na starcie w piątek 19 czerwca przed godziną 20 czerwca pojawiło się spore grono osób, które wcześniej zgłosiły swój akces, jak i równie liczne grono kibiców. Ci drudzy towarzyszyli nam na początkowych kilometrach, najdalej do Iławy na 80 km.

Zamontowaliśmy numery startowe przygotowane staraniem niezawodnego Marcina ,,Koszmara” i ruszyliśmy w trasę. 10 osób było chętnych na trasę 780 km i jedna na 430 km.

Początkowe kilometry to była jazda jednej grupy w kierunku Iławy. Na wysokości Starego Dolna pożegnały się z nami Kamila i Dorota, potem w Suszu odłączyli Łukasz i Małgorzata, a najdłużej jechał z nami w roli kibica Mateusz.

Jak jesteśmy już przy imionach, to dość szybko straciliśmy z oczy Adama i Zdzisława, którzy od początku włączyli 5 bieg i tyle ich widzieliśmy.

Reszta ekipy trzymała się razem i na pierwszy dłuższy postój w Iławie (80km) dojechaliśmy wspólnie (Sylwia, Jacek, Paweł, Sławek, Marcin B., Marcin K., Krzysiek, Andrzej i ja).
W Iławie dogonił nas też Marek z Braniewa, który gonił nas od Elbląga, bo czegoż się nie robi, żeby pokręcić w tak dobrym towarzystwie 😊

Dalsze kilometry to była króciutka, czerwcowa noc ze słońcem ledwo schowanym za horyzontem. Bocznymi asfaltami dotarliśmy do starej DK 7 w Szyldaku i skierowaliśmy się na Olsztynek (140 km).

Tutaj również nastąpił krótki postój na Orlenie i zaraz ruszyliśmy dalej, na Szczytno. Czekała na nas jedna z moich ulubionych dróg krajowych (DK 58), która pięknie wije się przez lasy i wzdłuż jezior Pojezierza Olsztyńskiego. Galeria z krótkim filmem przyrodniczym poleca się 😉

Do tego są zjazdy i podjazdy i w nocy/nad ranem jedzie się nią bardzo fajnie. Ten odcinek jechałem z Sylwią i Krzyśkiem, a reszta ekipy nieco się oddaliła.

W Szczytnie (200 km) zatrzymaliśmy się na Orlenie, a jakże 😊 Z tym że tutaj czekała na nas Marta, która planowała z nami jazdę do Mrągowa. Co też się stało. Tutaj natomiast pożegnał nas Marek z Braniewa zmieniając kierunek jazdy i jadąc na Olsztyn.

Tymczasem sobotnie słońce zaczęło już swoją pracę i widać było, że lekko nie będzie. Prognozy sprawdziły się dokładnie. Było gorąco.
Dobrym pomysłem była więc lodziarnia w Pieckach, gdzie schłodziliśmy się konsumując te przysmaki.

W Mrągowie (250 km) pożegnaliśmy naszą przewodniczkę, która zawróciła do Szczytna a my pojechaliśmy dalej na północ, do Kętrzyna. Nie zajrzeliśmy na Orlen!😆

W Kętrzynie (275 km) grupa podzieliła się na dwie grupki. Jadący szybciej i lepiej wykorzystujący wiatr w plecy chłopaki pogonili do przodu, a ja od tej pory kręciłem km z Sylwią, Krzyśkiem i Koszmarem.

Schłodziliśmy się na tamtejszym McD, coś tam się zjadło i wypiło i już można było skierować się na zachód. Teraz mieliśmy dużo kilometrów na zachód …

Znaną drogą do Bartoszyc dawno już nie jechałem z tego kierunku, więc można powiedzieć, że taka znana nie była. Wbrew obawom, nie było na niej dużego ruchu i jechało się bezpiecznie.

W Bartoszycach (320 km) na chwilę zatrzymaliśmy się na stacji Moya i polewając się wodą oraz schładzając wnętrze zimnym piwem odpoczywaliśmy w cieniu. Standardowe procedury radzenia sobie w upale.

Za Bartoszycami droga wjechała na Warmię, jakże dobrze znaną drogą wojewódzką 512. Minęliśmy nią Górowo Iławeckie, a w Pieniężnie (370 km) zatrzymaliśmy się na lody w lokalnej lodziarni.

Czuć już było bliskość Elbląga, ale dostępu do niego broniła jeszcze Wysoczyzna Elbląska z kilometrowym podjazdem przy S22 od węzła Frombork. Ulubioną górką Sylwii 😉
Przez chwilę wydawało mi się, że będzie pchać tam rower, ale to były tylko złudzenia. Wjechała całość.

Potem zostało jeszcze zdobycie Milejewa, czyli szczytu Wysoczyzny Elbląskiej i zaczął się długi zjazd do Elbląga. Wcześniej na trasie zostało ustalone, że Krzysiek, Marcin i Sylwia śpią w Elblągu.

Krzysiek u siebie a Sylwia korzysta z gościny Marcina i Joanny. Ja do własnego łóżka bałem się wracać, bo mógłbym zaspać albo zrezygnować, więc skoczyłem jeszcze 40 km przespać się na Żuławach Wiślanych, a konkretnie w Dworku - Hotel Drywa.

Do Elbląga dotarliśmy o godzinie 21, ja zaś ułożyłem się do snu o 22:30. Grupa miała jutro do zaliczenia Kaszuby, należało się zregenerować.

Elbląska ekipa ruszyła z miasta w niedzielę o godzinie 1, ja z Dworka około godziny 3. Dogoniłem ich w Straszynie na Orlenie, gdzie była dobra pora na śniadanie.
A potem zaczęliśmy się pracowicie wspinać na poziom Kaszub. Wspinaczka została na chwilę przerwana przebitą dętką w rowerze Krzyśka i lekkimi problemami z dętkami. Na szczęście moja pasowała 😉

To były Kolbudy, przy fabryce Ziaja (505 km).Dalsze zdobywanie wysokości doprowadziło nas do Kartuz, gdzie na chwilę zaczął się zjazd, ale za chwilę przypomnieliśmy sobie, że Kartuski Park Krajobrazowy to niekończące się interwały.

Pogoda nadal dokazywała na poziomie +30, także lekko nie było. Kaszubskie truskawki sprzedawane przy drodze były ciekawym, słodkim i soczystym doświadczeniem. A burze i związane z nimi ochłodzenie miały się pojawić dopiero popołudniu.

Droga wojewódzka nr 211 od Żukowa do obfitowała w różnej jakości drogi rowerowe, także staraliśmy się z nich korzystać, bo ruch – pomimo niedzieli – panował na niej dość duży. Żeby to jeszcze były długie, spójne odcinki.

Tymczasem zbliżały się Sierakowice, do których prowadził dość długi podjazd. Na tyle długi, że wydawało mi się, że zdobywam jakiś szczyt świata. A to były tylko Sierakowice😂 Dawno tutaj nie byłem, to i się zapomniało układu trasy.

Niemniej, całkiem obiektywnie należy stwierdzić, że jak pierwsze 500 km miało 3000 metrów przewyższeń, tak niedzielne 200 km (po odliczeniu płaskich Żuław Wiślanych) miało 2000 metrów. To dość dobrze pokazuje skalę trudności, zwłaszcza że Kaszuby nie były jechane ,,na świeżo”.

W końcu jednak dotarliśmy w całości do Czarnej Dąbrówki (575 km), gdzie z klimatyzowanej Żabki nie chciało się nam wychodzić. Ale że nieopodal była zielona trawa w cieniu, to tam się rozłożyliśmy z rowerami. To był czas kolejnego śniadania i pożegnania się z najtrudniejszym odcinkiem Kaszub.

Teraz czekała nas jazda do Bytowa (600 km), gdzie odwiedziliśmy Orlen w ramach schładzania się i nawadniania. Klimat w dalszym ciągu trzymał poziom, ale budujące się chmury zwiastowały zapowiadane burze i opady. Co ciekawe, wiatr się odwrócił i ponownie wiał nam w plecy. Miło z jego strony 😉

Odcinek Bytów – Kościerzyna zrobiliśmy krajówką nr 20 i to był ostatni moment, żeby tamtędy jechać. Zaczynał się ruch samochodów związany z weekendowym powrotem i blachosmrodów zaczęło dynamicznie przybywać. Fajna droga rowerowa wzdłuż DK 20 od Kornego do Kościerzyny załatwiła sprawę.

Całkiem już spokojnie i wygodnie dotarliśmy do Kościerzyny (640 km), gdzie planowaliśmy obiad. Tuż przy wjeździe do miasta objawił się nam bar Zigi. Miejsce absolutnie godne polecenia z uwagi na smaczne, ogromne i tanie jedzenie. Nie ma tam co prawda makaronu, tak lubianego na trasach ultra.

Ale są konkretne zupy z pomidorową na czele (makaron)😉 i ogólnie takie porcje, że nim nie podołaliśmy. Schabowe okazały się za duże, porcje zupy za duże, że o ogromnym talerzu wątróbki przykrytej frytkami nie wspomnę. Zestawy surówek też gigantyczne.

Dobrze, że w czasie obiadu rozpętała się burza nad Kościerzyną, bo był czas strawić to w miarę spokojnie 😊 Ta burzowa chmura goniła nas już przed miastem, ale uciekliśmy jej a teraz w spokoju obserwowaliśmy lejący deszcz.

Mocny opad niebawem przeszedł w etap kropienia, więc po naradzie postanowiliśmy jechać dalej. Robiło się coraz później, a do mety było jeszcze 140 km. Co prawda z górki, z wiatrem i na płaskie Żuławy, ale jednak na dużym już zmęczeniu.

Zjazd z Kaszub poszedł szybko i sprawnie, pomimo mokrego asfaltu i dość dużego ruchu na wojewódzkiej 214.

Od Zblewa wzdłuż DK 22 jechaliśmy sobie z małą przerwą drogą rowerową do samego Starogardu Gdańskiego, gdzie po analizie czasowej postanowiłem skrócić trasę i nie jechać już do Pelplina. Poniedziałek zbliżał się coraz szybciej, a w pracy należy pracować, a nie odsypiać weekendowe wojaże 😊

Uzupełniliśmy zatem zapasy na tamtejszym Orlenie (690 km) i pojechaliśmy dalej DK 22 w kierunku Wisły.

Królową przekroczyliśmy mostem knybawskim i dobrze znaną drogą rowerową pokręciliśmy do Malborka.

A stamtąd to już tylko rzut beretem dzielił nas od mety w Elblągu.

Odprowadziliśmy jeszcze Sylwię do domu w Karczowiskach Górnych, bo rodzynkowi (rodzynce?) na tej trasie to się po prostu należało 😊 Była jedyną bikerką, która podjęła trud jazdy na pełnym dystansie i zrobiła to z sukcesem.

A my podjechaliśmy jeszcze pod napis ❤️ELBLĄG na bulwarze, czyli w miejsce, gdzie ponad dwie doby temu cała przygoda się zaczęła. Dobiegała północ, także na trasie byliśmy 54 godziny brutto.

Dziękuję wszystkim którzy w jakikolwiek sposób wzięli udział w tej jeździe. Szczególne gratulacje składam finiszerom 780 km – to w sumie 8 osób z czego Koszmar zrobił swoją życiówkę 👏👌 Trzy osoby zakończyły jazdę na 430 km a jako ciekawostkę podam, że najszybszy ultras w Elblągu pojawił się nieco przed godziną 17. 

O nazwiska proszę się nie pytać – klasyfikacja, jak wspomniałem, nie była prowadzona 😁

Wręczenie pamiątkowych medali nastąpi 19 lipca podczas zawodów Elbląg Road Race, które także wpisują się w obchody 780 lecia nadania Elblągowi praw miejskich, jednemu z najstarszych miast w Polsce.

Do zobaczenia!