INFO

avatar Ten blog rowerowy prowadzi MARECKY z miasta Elbląg. Mam przejechane od 1995r. 318.150 kilometrów, czyli zaraz po raz ósmy okrążę równik :-). Pomykam po drogach i dróżkach z prędkością 20.85 km/h i tak jest OK.
Więcej o mnie.

MOJA STRONA INTERNETOWA

marecki.home.pl

KATALOG ŻUŁAWSKICH DOMÓW PODCIENIOWYCH

DOMY PODCIENIOWE Z XVIII/XIX w.

MOJE GALERIE

FOTOSIK (do 30.04.2023)



baton rowerowy bikestats.pl 2025 button stats bikestats.pl 2024 button stats bikestats.pl 2023 button stats bikestats.pl 2022 button stats bikestats.pl 2021 button stats bikestats.pl 2020 button stats bikestats.pl 2019 button stats bikestats.pl 2018 button stats bikestats.pl 2017 button stats bikestats.pl 2016 button stats bikestats.pl 2015 button stats bikestats.pl 2014 button stats bikestats.pl 2013 button stats bikestats.pl 2012 button stats bikestats.pl 2011 button stats bikestats.pl 2010 button stats bikestats.pl 2009 button stats bikestats.pl 2008 button stats bikestats.pl

ARCHIWUM BLOGA

Wpisy archiwalne w kategorii

ZALEW WIŚLANY

Dystans całkowity:728.00 km (w terenie 265.00 km; 36.40%)
Czas w ruchu:48:58
Średnia prędkość:14.87 km/h
Maksymalna prędkość:54.00 km/h
Suma podjazdów:2676 m
Maks. tętno maksymalne:182 (98 %)
Maks. tętno średnie:148 (78 %)
Suma kalorii:11684 kcal
Liczba aktywności:11
Średnio na aktywność:66.18 km i 4h 27m
Więcej statystyk
Dane wyjazdu:
76.00 km 24.00 km teren
06:10 h 12.32 km/h:
Maks. pr.:34.00 km/h
Temperatura:-4.0
Podjazdy:467 m

ZALEWOWE OSTATKI

Sobota, 21 lutego 2026 · | Komentarze 4

Trasa: ELBLĄG-Łęcze-Kadyny-Tolkmicko-Święty Kamień-Krynica Morska-Tolkmicko-Łęcze-ELBLĄG

MAPA

GALERIA (z opisem + Albert, Krystian, Agnieszka)

Motto: Napęd ,,Wi-Fi" przyszłością roweru 😂


Bardzo międzymiastowe towarzystwo pojawiło się w Tolkmicku, aby ostatni raz tej zimy pochodzić i pojeździć – z rowerami lub bez – po Zalewie Wiślanym.

Przybyła silna ekipa z Trójmiasta pod wodzą Krystiana z Cyklo Przygody, była delegacja elbląskich fatbików i pojawili się też delegaci z Żuław.

Po zrobieniu stosownych fotografii piechurzy z Trójmiasta ruszyli w kierunku Krynicy Morskiej, a rowery ruszyły zaraz za nimi.

Ale nie wszystkie rowery … Okazało się że jeden z nich nie ma łańcucha!🤦 Został on zdjęty do mycia i jakby ktoś zapomniał go z powrotem założyć. Napęd był w wersji Wi-Fi 😁

Także Robert pojechał sobie do Elbląga po łańcuch, a my szybko zmieniliśmy plany i żeby nie stać w miejscu albo krążyć w kółko po zalewie, ruszyliśmy w kierunku Świętego Kamienia.

Miejscówki, którą odwiedziłem już w tym sezonie, ale dla większości była ona nowością – biorąc pod uwagę sposób dotarcia do niej.

Popychani fajnym wiatrem dość szybko dotarliśmy do celu, jego zdobycie udokumentowaliśmy fotkami i filmami, no i ruszyliśmy w kierunku Krynicy Morskiej.

W międzyczasie łańcuch dotarł do Tolkmicka, został założony i dwóch Robertów raźno napierało w kierunku Mierzei Wiślanej.

Nasza czwórka nie dogoniła ich, także Trójmiasto było już nie do dogonienia, tym bardziej, że im bliżej Krynicy tym więcej było nawianego śniegu i nie jechało się bardzo szybko.

W końcu jednak osiągnęliśmy basen portowy w Krynicy Morskiej, slipem wjechaliśmy na ląd i zaraz potem zajęliśmy ciepłe miejsca w lokalnej knajpce.

Był czas na odpoczynek i zjedzenie czegoś kalorycznego i ciepłego, bo powrót pod wiatr w śniegu – a w tym momencie było jeszcze zaplanowane odwiedziny Piotrusia (Stawa Elbląg) – zapowiadał się ekstremalnie.

Powrót zaczęliśmy do wjechania na Zalew Wiślany od strony portu rybackiego i po minięciu linii trzcin skierowaliśmy wzrok w kierunku Piotrusia. I zobaczyliśmy, że … nic nie widać. Nad zalewem była mgła, albo niskie chmury, szaro i ponuro, tak że stawy zupełnie nie było widać.

Ciemny normalnie pas Wysoczyzny Elbląskiej było słabo widać, także szybciutko porzuciliśmy zamiar zdobywania Piotrusia, odkładając to na kolejną zimę, bo nawigowanie w takich warunkach wg. GPS, pod wiatr i w wysokim śniegu za bardzo podniosłoby poziom wyzwania i wydłużyło niepomiernie całą trasę.

Także grzecznie ruszyliśmy do Tolkmicka, obserwując jak widoczność powoli się poprawia, a ilość śniegu stopniowo maleje.

W drodze spotkaliśmy snowkiterów wykorzystujących piękny dla nich wiatr, a potem przed Tolkmickiem to ruch panował jak na autostradzie: samochody ścigały się do kanału portowego, pojawiły się bojery, quady, ludzie pieszo i w samochodach.

Ekipa piechurów z Trójmiasta przez chwilę sprawiała wrażenie, że idą z Krynicy Morskiej do Świętego Kamienia, potem wyglądało że obrali kurs na granicę, a na brzegu w Tolkmicku dowiedziałem się, że korzystając z okazji zbierali ,,kwadraty”. Faktycznie, pieszo normalnie trudno się chodzi po Zalewie Wiślanym 😉

W Tolkmicku wycieczka dobiegła końca, towarzystwo zajęło jakieś dziwne miejsca w samochodach i tylko jeden uczestnik wrócił do domu jak Pan Bóg przykazał, czyli na rowerze. Zgadnijcie kto?😂

Dzięki wszystkim za piękną wyprawę😍 Miejmy nadzieję, że na lodowy Zalew Wiślany nie przyjdzie nam czekać kolejne 15 lat 😉









Dane wyjazdu:
47.00 km 16.00 km teren
04:13 h 11.15 km/h:
Maks. pr.:30.00 km/h
Temperatura:-3.0
Podjazdy:195 m

WYSPA ESTYJSKA

Niedziela, 8 lutego 2026 · | Komentarze 2

Trasa: ELBLĄG-Kamionek Wielki-Nadbrzeże-Suchacz-Zalew Wiślany-Suchacz-Nadbrzeże-Kamionek Wielki-ELBLĄG

MAPA

GALERIA (z opisem + Anna, Dorota, Agnieszka, Piotr, Marek, Marcin, Zdzisław, Zenon)





Po sprawdzeniu nawierzchni Zalewu Wiślanego w miejscu dość jednak odległym od Suchacza, gdzie niedzielna trasa miała się zacząć, miałem dziwne przeczucie, że tutaj będzie inaczej. I jazda będzie po świeżym śniegu, łatwa i przyjemna. 

I tak fatycznie było w drodze do Stawy Elbląg (Piotruś) - 4 km, kiedy to jechaliśmy osiągając prędkości nawet 10-12 km/h. Hamowanie zaczęło się przed samym Piotrusiem, śniegu przybyło i opony zaczęły się kopać. Wszystkie, poza fatbikem nomen omen Piotra, który miał najlepszy na te warunki rower. 5 cali szerokości robiło robotę, opony kolcowane nie miały tutaj za dużo do powiedzenia. A mnie ratowało, ale też tylko do czasu, przełożenie 30x51. 

Wycieczka odbywała się w dwóch grupach, 6 osób jechało na rowerach, 4 tuptały sobie z kijkami lub bez, a do Suchacza dotarły samochodem. Rowerowa ekipa była nieco szybsza, ale na Piotrusiu poczekaliśmy na piechurów, razem poszliśmy na Wyspę Estyjską - 2400 metrów od Stawy Elbląg, a potem już zupełnie spokojnie wróciliśmy do Suchacza - 5,5 km - idąc razem jak w jakiejś pielgrzymce po wodzie 😉

Dla większości uczestników i uczestniczek to był pierwszy raz na Zalewie Wiślanym. Myślę, że się podobało, chociaż do pełni szczęścia zabrakło wyraźnego słońca. Walczyło ono z chmurami, ale jednak walkę tę przegrało i z rzadko do nas świeciło. 

Może za tydzień wyjdzie ...

Dzięki za wspólną jazdę, chodzenie, pogaduchy i ogrom zdjęć. Galeria to tylu autorów jeszcze nie miała w historii tego bloga 😍







Dane wyjazdu:
86.00 km 30.00 km teren
06:11 h 13.91 km/h:
Maks. pr.:25.00 km/h
Temperatura:-3.0
Podjazdy:186 m

STAWA GDAŃSK - KASZYCA

Sobota, 7 lutego 2026 · | Komentarze 0

Trasa: ELBLĄG-Kępa Rybacka-Nowotki-Zalew Wiślany-Kobyla Kępa-Sztutowo-Rybina-Tujsk-Nowy Dwór Gdański-Kmiecin-Jazowa-Kazimierzowo-ELBLĄG

MAPA

GALERIA (z opisem)




W przeddzień dużego wyjazdu na Zalew Wiślany wyskoczyłem na szybki rekonesans akwenu pod kątem nawierzchni. Byłem ciekawy czy jest dalej czysty lód co by w zasadzie uniemożliwiało płynną jazdę, czy też może spadło trochę śniegu, który jazdę umożliwia i ułatwia. I mogą wtedy jechać wszystkie rowery, nie tylko kolcowane.

Celem pobocznym była Kaszyca, czyli latarnia nawigacyjna o nazwie Stawa Gdańsk, oznaczająca wejście z Zalewu Wiślanego na Nogat/Szkarpawę. Nigdy tam nie byłem. 

Jak już znalazłem drogę na zalew, bronioną lasem trzcin - vide galeria w okolicach wsi Nowotki, to szybko się okazało że ta część zalewu jest zasypana śniegiem. Tak, jakby tutaj nie było gołoledzi, nie wiał wiatr i śnieg, jak spadł miesiąc temu tak leży. Mimo wszystko trochę dało się jechać, a jak już się nie dało, to Kaszyca była niedaleko. 

Zaliczyłem ją i poganiany zapadającym zmrokiem ruszyłem w kierunku ... przekopu Mierzei Wiślanej. Dlaczego tam a nie z powrotem? Bo tam prowadziła fajna, lodowa nawierzchnia, chyba przewiana przez poduszkowiec Straży Granicznej. 

Nieco źle jednak oceniłem odległość od przekopu i rychło w czas zawróciłem do brzegu w Kobylej Kępie, przy ujściu Wisły Królewieckiej do Zalewu Wiślanego. Równo z ciemnościami byłem już na brzegu i po stałym lądzie ruszyłem do Elbląga przez Sztutowo, Rybinę i Nowy Dwór Gdański w lekko padającym śniegu. 

Zaorany jak koń po westernie dotarłem do domu i padłem 😂 Nie wolno mnie puszczać samego na Zalew Wiślany😁











Dane wyjazdu:
39.00 km 10.00 km teren
03:16 h 11.94 km/h:
Maks. pr.:29.00 km/h
Temperatura:-14.0
Podjazdy:156 m

LODOWA ZŁOTA WYSPA, RZEKA ELBLĄG

Niedziela, 1 lutego 2026 · | Komentarze 2

Trasa: ELBLĄG-Kamionek Wielki-Nadbrzeże-Suchacz-Zalew Wiślany-Złota Wyspa-Nowakowo-ELBLĄG

MAPA

GALERIA (z opisem)





Motto: A kupcie Wy sobie opony z kolcami. Przynajmniej jedną 👌


Mija 15 lat od pamiętnego dla mnie roku 2011 kiedy to zaliczyłem z ekipą pierwszy i jedyny przejazd rowerem w poprzek Zalewu Wiślanego od Suchacza do Krynicy Morskiej via Piotruś i z powrotem do Tolkmicka.

Tegoroczna zima jest już zaskakująco długa, mrozi od dobrego miesiąca, a ostatnio to nawet mrozi dwucyfrowo. Po zalewie jeździ już prawie wszystko co ma koła, płozy, pewnie zaraz ruszy komunikacja autobusowa 😂

Grzechem było więc nie spróbować ponownej jazdy w poprzek, tym bardziej że pojawił się nowy obiekt na mapie Zalewu Wiślanego o nazwie Wyspa Estyjska.

Z dwójką kolegów ruszyliśmy więc na podbój tego zbiornika. Próby dotarcie na lód podjęliśmy od strony Nadbrzeża, ale tam wszystko okazało się ogrodzone, a bramy zamknięte.

Dotarliśmy więc do plaży w Suchaczu, która stanowi naturalną drogę na Zalew Wiślany. Powitała nas błyszcząca, za bardzo błyszcząca w słońcu tafla całkowicie zamarzniętego akwenu.

To oznaczało, że brakuje śniegu, który jest niezbędny, żeby każdy rower, a nie tylko ,,kolczasty” dał sobie radę z bezpieczną i efektywną jazdą. 

Ja kolce miałem, Marek z Braniewa także, a Endrju kolców nie miał. Plany jazdy do Krynicy Morskiej więc upadły a tuptać taki dystans to mi się nie chciało, bo nie po to mam rower 😁

Marek ruszył więc ku widocznej kilka km dalej Stawie Elbląg, zwanej też ,,Piotrusiem”.

Ja zaś postanowiłem towarzyszyć Andrzejowi w marszu na Złotą Wyspę, a dokładnie na położoną przy jej północnym brzegu zieloną wieżyczkę nawigacyjną zwaną ,,Andzia".

Lód był nierówny, moje monstra 2,25 cala Schwalbe Ice Spiker z 400 kolcami były w swoim żywiole, a Andrzej, który jest też ultrasem biegowym, zaczął sobie truchtać po tym lodzie, posługując się rowerem jako podpórką. Zdolny jest 👏

I tak to sobie dobiegliśmy/dojechaliśmy do Złotej Wyspy. W międzyczasie Marek obejrzał Piotrusia i dojechał do nas.

Razem zaczęliśmy eksplorację zachodniego brzegu Złotej Wyspy, od zawietrznej. Śniegu tutaj nadal było bardzo, bardzo mało. Zalew generalnie został popsuty przez poniedziałkową (26 stycznia) gołoledź, która śnieg przykryła ,,szklaną szybą” cienkiej, śliskiej powłoki. Opony z kolcami przebijały się do śniegu, zwykłe niestety nie.

Nie chcąc wchodzić na szerzej nieznane Jezioro Batorowskie zarządziłem przejście przez Złotą Wyspę, aby dotrzeć do ujścia rzeki Elbląg do Zalewu Wiślanego. Przygodowe przebijanie się przez trzcinę, jak jakieś dziki, nieco nas sponiewierało, ale chłopcy okazali się wyrozumiali 😉

Po drugiej stronie wylądowaliśmy na torze wodnym z Elbląga na kanał żeglugowy przez Mierzeję Wiślaną. Tutaj leżał śnieg i w końcu mogliśmy trochę sprawniej pokręcić korbami.

Zaraz zaczęła się rzeka Elbląg, którą dotarliśmy prawie do Nowakowa, wychodząc z zabetonowanej rzeki przed tamtejszą stacją pomp. Takich miejsc z teoretycznie płynącą wodą należy unikać, dlatego też dalej pojechaliśmy asfaltem na rzekę już nie wracając.

Wycieczka zakończyła się mało klasycznie, bo na Orlenie. Ale że jest to najnowszy elbląski Orlen (ul. Mazurska) to i trudno się dziwić ;-)

Dzięki Panowie za wspólne kręcenie, chodzenie i ogólnie za aktywną niedzielę.







Dane wyjazdu:
67.00 km 30.00 km teren
04:25 h 15.17 km/h:
Maks. pr.:51.00 km/h
Temperatura:-6.0
Podjazdy:418 m

ROWEROWY ZALEW WIŚLANY

Sobota, 17 stycznia 2026 · | Komentarze 5

Trasa: ELBLĄG-Łęcze-Suchacz-Tolkmicko-Święty Kamień-Tolkmicko-Kadyny-Łęcze-ELBLĄG

MAPA

GALERIA (z opisem)

KRISTOFER (relacja)





Słoneczna prognoza pogody natchnęła mnie do wyjazdu ,,last minute” na zamarznięty Zalew Wiślany. Na tę dawno nie jeżdżoną miejscówkę dało się nakłonić dwóch - Krzysiek i Karol - znakomitych bikerów, którzy z niejednego rowerowego pieca chleb już jedli.

Początkowo o żadnym słońcu nie było mowy, ale im bliżej Suchacza, gdzie wjechaliśmy na biały Zalew Wiślany, tym niebo lepiej wyglądało. Hitem tego odcinka był zjazd DW 503 do Suchacza, gdzie z wiatrem, ale bez dokręcania pojechałem 51 km/h co przy mrozie -5 stopni było doznaniem … przejmującym 😁

W Suchaczu pozostało pokonać na plaży niezamarzającą ponoć rzeczkę Suchacz. Może i tak, w 2011 roku nie pamiętam tej przeprawy.

A potem szybciej, wolniej, ale bez pchania kręciliśmy km po Zalewie Wiślanym, coraz to bardziej wydłużając zaplanowaną początkowo zupełnie inaczej trasę. Ale że warunki były – i będą przez kilka dni – znakomite, to i minęliśmy Pęklewo, Kadyny, Tolkmicko, żeby dotrzeć do Świętego Kamienia. Stąd było już widać Frombork, no ale co za dużo to niezdrowo 😉

Wróciliśmy do Tolkmicka robiąc po zalewie około 18 km. Jechaliśmy ze średnią prędkością 12-13 km/h. Czasami 10 km/h, a czasami 15 km/h. Zależało to od grubości nawianego śniegu.

Śnieg musi być, bo po czystym lodzie to i na kolcach trzeba uważać. Ale śniegu nie może być za dużo, bo wtedy zacznie się pchanie. Teraz jest idealnie. Chłopaki jechali na oponach terenowych bez kolców i to też spoko starczało.

Zdjęcia lodowej pustyni macie w galerii, chociaż na tej pustyni trochę ludzi widzieliśmy.

W drodze powrotnej zgubiłem kolegów/oni mnie na wysokości plaży Srebrna Riwiera w Kadynach, żeby spotkać się na punkcie widokowym w Łęczu, który oni zdobyli od Suchacza, a ja od Kadyn.

Dobrze ,,uchachani” dotarliśmy pod wiatr do Elbląga, gdzie każdy udał się w sobie wiadomych kierunkach.

A przy pisaniu tej relacji dowiedziałem się, że kolega zrobił dzisiaj Zalew Wiślany w poprzek z Kadyn do Krynicy Morskiej na … nartach.

Inspirujące rowerowo bardzo … Znowu👌

Dzięki Panowie za wspólną jazdę i pogaduchy👋







Dane wyjazdu:
66.00 km 20.00 km teren
04:17 h 15.41 km/h:
Maks. pr.:45.00 km/h
Temperatura:-12.0
Podjazdy:644 m

LODOWY ŚWIĘTY KAMIEŃ

Środa, 28 lutego 2018 · | Komentarze 6

Trasa: ELBLĄG-Łęcze-Kadyny-Tolkmicko-Nowy Wiek-Zalew Wiślany-Tolkmicko-Kadyny-Pagórki-Ogrodniki-Jelenia Dolina-ELBLĄG

MAPA

GALERIA (z opisem)




Rzeźnickie zimno poczułem już na ulicy Fromborskiej, kiedy to kręciłem pod północno-wschodni wiatr i gdyby nieposmarowana mrozoodpornym kremem twarz, wycieczka by się tutaj zakończyła. A tak to jakoś przetrwałem ten atak, a potem już między drzewami było lepiej.

Szybko i sprawnie zjechałem do Kadyn, ponownie przywitałem się z wiatrem na prostych przed Tolkmickiem, który pożegnałem ostatecznie za miasteczkiem jadąc GreenVelo wzdłuż Zalewu Wiślanego. Dłuższy odpoczynek zrobiłem sobie na MOR-ze GreenVelo przy Leśnictwie Nowy Wiek, gdzie szybko zniknął pierwszy termos z herbatą i porcja kalorycznych sezamków.

400 metrów dalej rozpocząłem zjazdo-schodzenie do brzegu Zalewu Wiślanego, przez mocno przeobrażony las, pełen wykrotów, gałęzi, dziur i nierówności. Po pokonaniu tych trudności czekała na mnie nagroda w postaci otoczonego lodem Świętego Kamienia. W końcu było łatwo wejść na jego, bo z wody, ,,na mokro’’, nie jest to takie łatwe.

Kilka fotek było w tej sytuacji obowiązkowe i odwróciwszy kierunek jazdy w stronę Tolkmicka poczułem piękne popchnięcia wiatru w plecy. Zdecydowanie, dzisiaj to nie był dzień na jazdę rowerami w stronę Krynicy Morskiej ;-)

Urozmaicona powierzchnia lodowej pustyni w jaką zamienił się obecnie Zalew Wiślany nie pozwalała się nudzić. Odcinki śnieżne, pozwalające na szybką, nawet 24-26 km/h, jazdę przeplatały się z miejscami gdzie wiatr przewiał śnieg i było czyste lodowisko. Tam schodziłem z roweru unikając kontaktu z lodową ,,matką wodą’’. Liczne ślady nart, quadów i przy Tolkmicku samochodów upewniły mnie, że jazda jest bezpieczna. Śladów opon rowerowych nie widziałem.

Podziwiając piękno zimowej natury, które Wy możecie podejrzeć w galerii wjechałem do Tolkmicka przez plażę i podziwiając drewniane rzeźby Szlaku Kardanowskiego ufundowane przez motocyklistów z klubu ,,Kardan’’(jest nawet drewniany totem z rybą na rondzie) opuściłem miasteczko.

Dalszy plan zakładał podjazd Czarną Drogą, dlatego też przed Kadynami skręciłem w lewo i rozpocząłem wspinaczkę na Wysoczyznę Elbląską. Pierwsze 3 km poszły w miarę sprawnie, chociaż założony pojedynczy ślad samochodowy wymagał skupienia uwagi na utrzymaniu się w koleinie.

Tak gdzieś w okolicach wejścia do Rezerwatu Buki Wysoczyzny Elbląskiej śniegu było już tyle, ze zaczęła się powtórka z tej rozrywki. Dobrze, że teraz byłem sam :-)).

Nieźle zasapany, na granicy odwodnienia i odcięcia energetycznego dotarłem do sklepu w Ogrodnikach , gdzie zaatakowałem osłabiony organizm pepsi i pączkami. Wtedy szybko wróciłem do żywych i przez Jelenią Dolinę, Krasny Las (jaki krasny, jak obecnie wykarczowany) i Modrzewinę wjechałem do elbląskiej rzeczywistości.




Dane wyjazdu:
90.00 km 15.00 km teren
04:25 h 20.38 km/h:
Maks. pr.:47.00 km/h
Temperatura:0.0
Podjazdy:610 m

TRZY KRAINY

Wtorek, 4 lutego 2014 · | Komentarze 2

FOTOGALERIA (z opisem)

TRASA: ELBLĄG-Gronowo Górne-Kamiennik Wielki-Milejewo-Kadyny-Pęklewo-Suchacz-Nadbrzeże-Kamionek Wielki-Rangóry-Próchnik-Rubno-Nowakowo-Kępiny Wielkie-Kępa Rybacka-Bielnik II-Władysławowo-Wikrowo-Szopy-Karczowiska Górne-ELBLĄG

GPS


Kadyny - Zalew Wiślany
Tylko zimą jest możliwa taka wycieczka. I musi to być prawdziwa zima, bo inaczej nie da się pojeździć rowerem na terenie trzech krain. Odwiedziłem dzisiaj Wysoczyznę Elbląską, Zalew Wiślany i Żuławy Wiślane. Takie rzeczy to tylko w Elblągu :-).

Wspinaczkę na Wysoczyznę poprowadziłem z Gronowa Górnego drogą techniczną wzdłuż S22. Interwałowy profil tego odcinka rozgrzał mnie nieprawdopodobnie. Od Milejewa odpoczywałem aż do wjazdu na Czarną Drogę do Kadyn, która była cała biała i z wygodnymi koleinami. Zdarzyło mi się tam jechać 41 km/h co było pewnie lekkim szaleństwem, ale opony szły jak przyklejone po zmrożonym na beton śniegu. I tak powstała nowa kategoria w dziale ciekawostki i rekordy rowerowe. :-)

W Kadynach wskoczyłem na Zalew Wiślany, rozejrzałem się dookoła i wróciłem na wał przeciwpowodziowy. Z powrotem na zamrożony akwen wjechałem przed Suchaczem, gdzie byli ludzie jeżdżący na łyżwach i dwóch samochodziarzy  kręcących bączki.  Po lodzie dotarłem do plaży w Suchaczu i kontynuowałem jazdę po suchym lądzie.

W Nadbrzeżu wspiąłem się na remontowaną DW 503 i dotarłem do DPS w Rangórach. Ładnie zielony budynek przyciągnął moją uwagę, a jak już odbiłem w bok to nie wracałem do głównej drogi tylko pojechałem do Próchnika, czyli w sumie pojawiłem się w Elblągu ( jest to dzielnica Elbląga). Zjechałem aleją lipową do Rubna (to też dzielnica Elbląga), gdzie wszystkie dziury,  uskoki i nierówności pokrył śnieg i  teraz jest jedyna okazja, aby cieszyć się  bezproblemowym zjazdem.

Trzecia kraina była już widoczna i tylko należało wykonać skręt w prawo. Tak też zrobiłem i zajrzałem do Nowakowa i do Kępin Wielkich, gdzie jeszcze niedawno pływał prom na Nogacie. Teraz było tylko widać ślady butów na lodzie w miejscu przeprawy promowej. Zawróciłem i przez Kępę Rybacką pojechałem wzdłuż Nogatu. Na wysokości ujścia Kanału Jagiellońskiego stała cała grupa wędkarzy podlodowych.

Potem na trasie był Bielnik II, Władysławowo i Wikrowo bo przypomniało mi się, że w tym ostatnim Darecki coś odkrył. Odkryłem i ja, chociaż nie wiem czemu przystań jest  tak bardzo oddalona od zielonego szlaku LGD i od centrum wsi. Nie lubiąc powtarzać trasy wbiłem się na kilkaset metrów na DK 22 i czym prędzej z niej uciekałem. Kierunek na Karczowiska był jedynym słusznym :-).

I w końcu dotarłem do końca tej wspaniałej jazdy w tak pięknych okolicznościach przyrody. Taką zimę lubię!



Dane wyjazdu:
69.00 km 20.00 km teren
04:47 h 14.43 km/h:
Maks. pr.:54.00 km/h
Temperatura:-1.0
Podjazdy: m
Rower:

LODEM DO KRYNICY MORSKIEJ

Niedziela, 27 lutego 2011 · | Komentarze 14

Jedenaście osób pojawiło się na Placu Jagiellończyka aby wziąć udział w niecodziennej wycieczce przez zamarznięty Zalew Wiślany do Krynicy Morskiej.

Zainspirowany bowiem zeszłorocznymi jazdami elbląskich rowerzystów w poprzek Zalewu Wiślanego postanowiłem i w tym roku pojechać tam podobną trasą.
NA STARCIE © MARECKI

ELBLĄG-Łęcze-Suchacz-Stawa Elbląg-Krynica Morska-Tolkmicko-Kadyny-Nadbrzeże-Kamionek Wielki-ELBLĄG
Pełna fotorelacja jest w mojej GALERII.

W Suchaczu dołączyły się do nas jeszcze 3 osoby w tym rowerzystka z Pogrodzia, zaś jedna osoba zawróciła. Na plaży udzieliłem krótkiej informacji przedstawicielom lokalnych mediów, bardzo zaciekawionych tym pomysłem i ruszyliśmy w głąb lodowej pustyni.
W DRODZE © MARECKI

Warunki do jazdy były idealne. Świeciło piękne słońce, lód był przykryty niewielką ilością śniegu co umożliwiało płynną jazdę. Do Stawy Elbląg ( zwanej też latarnią Piotruś) poruszaliśmy się wzdłuż licznych śladów pieszych i narciarskich. Przy latarni zobaczyliśmy spiętrzone na wysokość kilku metrów zwały lodu, które z niemałym trudem udało nam się zdobyć i stanąć na ich szczycie.
ZWAŁY LODU PRZY PIOTRUSIU © MARECKI

PIOTRUŚ ZDOBYTY © QUINTUS

STAWA ELBLĄG-LATARNIA PIOTRUŚ-ANDZIA :-) © MARECKI

Z góry rozciągał się wspaniały widok na biały Zalew Wiślany i niedaleką już (tak to przynajmniej wyglądało) Krynicę Morską z charakterystyczną sylwetką czerwonej latarni morskiej.
KRYNICA MORSKA I NASZ PUNKT NAWIGACYJNY © MARECKI

Dalsza droga wiodła już przez nieco przewiany zalew i obfitowała w miejsca z gładkim lodem, które trzeba było pokonywać z bardzo małą prędkością, aby nie zetknąć się z twardą powierzchnią.
ŚLISKI ODCINEK PRZED KRYNICĄ MORSKĄ © MARECKI

W końcu jednak dotarliśmy do portu w Krynicy, gdzie czekała na nas miła niespodzianka przygotowana przez lokalnych bojerowców w postaci drzewa na ognisko, ciepłej herbaty i kiełbasek :-). Dzięki Panowie raz jeszcze.
BOJERY W KRYNICY MORSKIEJ © MARECKI

Po małym popasie udaliśmy przez cudownie pustą i cichą Krynicę Morską aby spojrzeć na morze; był nawet pomysł na dalszą jazdę w kierunku Szwecji, ale to było możliwe wieki temu, a my musimy poczekać przynajmniej do przyszłego roku ;-). Bałtyk wyglądał tak, jakby żadnych większych mrozów nie było, lód był tylko na wąskim skrawku plaży.
PIECZENIE KIEŁBASEK © MARECKI

NA BAŁTYKU MROZU NIE BYŁO? © MARECKI

POMNIK PIERWSZYCH OSADNIKÓW © MARECKI

STYLIZOWANA RESTAURACJA © MARECKI

KRYNICA MORSKA-NOWE MIESZKANIA PRZY PLAŻY © MARECKI

Pojechaliśmy jeszcze pod latarnię morską, gdzie spotkaliśmy trzy wesołe dziki, które bez najmniejszego skrępowania czekały aż coś od nas dostaną. Niestety, byliśmy już po ognisku a nie przed, toteż dziki musiały same poszukać czegoś w śniegu :-).
DZIKI MIERZEI WIŚLANEJ © MARECKI

Ostrym zjazdem dotarliśmy z powrotem do Zalewu Wiślanego i ruszyliśmy w kierunku słabo widocznego Tolkmicka. Warunki lodowo-śniegowe nie zmieniły się i jazda była dość płynna. Ten 8 km odcinek (12 km z Suchacza do Krynicy Morskiej było z wiatrem w plecy) to była ciężka walka z całkowicie przeciwnym wiatrem, która trwała równą godzinę. W Tolkmicku co niektórzy uczestnicy mieli już dość i wspomagali się transportem samochodowym w drodze do Elbląga.
TO NIE BYŁA ŁATWA TRASA © MARECKI

Pozostali zaś pojechali do Kadyn, gdzie uzupełniliśmy zapasy w sklepie i rezygnując ze wspinaczki asfaltem pojechaliśmy dołem do Nadbrzeża. Od Kamionka Wielkiego ponownie trwała wojna z silnym wiatrem, który towarzyszył nam już do Elbląga.

Przy rampie na Mazurskiej pożegnaliśmy się i każdy udał się w sobie wiadomym kierunku. Dziękuję wszystkim uczestnikom za okazany hart ducha i liczną frekwencję, a szczególne podziękowania składam Sylwii Warzechowskiej z Dziennika Elbląskiego za pomoc w przygotowaniu wycieczki.




Dane wyjazdu:
54.00 km 35.00 km teren
03:40 h 14.73 km/h:
Maks. pr.:35.00 km/h
Temperatura:-3.0
Podjazdy: m

LODOWA WYSPA NOWAKOWSKA

Niedziela, 21 lutego 2010 · | Komentarze 13

TRASA: ELBLĄG-Bielnik I- Bielnik II-Kępki-Kępiny Wielkie-Nowotki-Cieplice-Batorowo-Nowe Batorowo-Nowakowo-ELBLĄG

Dwunastu bikerów wybrało się ze mną na zimową przejażdżkę po Wyspie Nowakowskiej. Do Elbląga dotarło ze mną czterech, co wynikało chyba z trudności terenowych, a zwłaszcza zaciętej walki o utrzymanie równowagi na lodowych odcinkach specjalnych :-).
CZWÓRKA NAJLEPSZYCH :-) © MARECKY


Reszta bandy bezwstydnie skróciła sobie trasę i powróciła szybciutko w domowe pielesze.
Pogoda podczas wycieczki była znakomita, świeciło piękne słońce i wiał lekki wiatr. Zaczęło się to zmieniać około południa, kiedy to z zachodu przywędrowały chmury.
Jeszcze wczoraj wyglądało na to, że będziemy zmagać się z roztopionym śniegiem, ale nocny mróz zamienił wszystko w lód, a miejscami w lodowisko :-).Większe roztopy znaleźliśmy dopiero w okolicach Nowego Batorowa.
DROGA DO KĘPIN WIELKICH © MARECKY

Odnaleźliśmy też zapomniany cmentarz menonicki.
NOWINKI-ZANIEDBANY CMENTARZ MENONICKI © MARECKY



Niewątpliwą atrakcją było przejście po Nogacie. Dla mnie debiutanckie :-).
NOGAT-PRZERĘBEL PROMOWY © MARECKY

NOGAT POKONANY SUCHĄ NOGĄ-BEZCENNE ;-) © MARECKY


Podczas ogniska przy rezerwacie ,,Ujście Nogatu'' padały propozycje pieszej wycieczki w kierunku widocznej stawy ,,Gdańsk'' na Zalewie Wiślanym. Po tym jak koledzy, którzy tam byli w zeszłym tygodniu, powiedzieli, że jest to 100 minut tuptania w dwie strony, zapał i entuzjazm jakby opadł :-).
REZERWAT UJŚCIE NOGATU © MARECKY


Była też okazja do świętowania urodzin Mirka-bardzo okrągłych bo 50 :-). Najlepszego raz jeszcze!
URODZINY MIRKA. 50-TE :-) © MARECKY


Zamrożona Zatoka Elbląska w niczym nie przypomina teraz ptasiego rezerwatu.
REZERWAT ZATOKA ELBLĄSKA-BOJA NAWIGACYJNA © MARECKY



Pełna fotorelacja z opisem jest TUTAJ.

RELACJA

Dwunastu bikerów zabrało się na lutowy objazd Wyspy Nowakowskiej. W chwili startu świeciło piękne słońce i wiał lekki wiatr z zachodu.

Trasa początkowo wiodła suchym i nowym asfaltem do Bielnika I, gdzie wjechaliśmy na płyty betonowe, które doprowadziły nas do Bielnika II. W międzyczasie zatrzymaliśmy się na okolicznościowy toast, do którego sygnał dał obchodzący w tym dniu 50 urodziny Mirek. Jeszcze raz wszystkiego najlepszego :-).

Po przejechaniu mostu na Nogacie w Kępkach skręciliśmy w prawo, aby zapoznać się z terenem. Droga do Kępin Wielkich jest częściowo drogą polną, płytową i asfaltową. W tym dniu dominował na niej lód w postaci szerokiej i płytkiej koleiny w kształcie opony traktora. Jechało się po niej zaskakująco wygodnie i bezpiecznie. Koledzy także nie zaliczyli spektakularnych dzwonów ;-).

Nieoceniony znawca żuławskich cmentarzy menonickich JUREK MOCEK doprowadził nas do zapomnianych przez ludzi i historię szczątków cmentarza w okolicach Nowinek.

Prom w Kępinach Wielkich pływa po zamarzniętym Nogacie w specjalnie wykutym przeręblu. Nasza ekipa, zapewne aby nie przemęczać ekipy promu postanowiła pokonać Nogat po lodzie. Mnogość śladów na zamarzniętej rzece upewniła nas, że jest to możliwe i bezpieczne. Przy okazji każdy zaoszczędził po 0,5 zł na przeprawie ;-).

Za Kępinami zaczął się prawdziwy lodowy off-road, na którym Dareckiego od poważnej kontuzji uchronił kask na głowie. Zrezygnowaliśmy z jazdy wzdłuż Nogatu do jego ujścia do Zalewu Wiślanego i skierowaliśmy się prosto nad zalew, gdzie w dogodnym miejscu zrobiliśmy popas przy ognisku. W tych pięknych okolicznościach przyrody kiełbaski smakowały wybornie. Pojawiły się pomysły pieszego, z uwagi na kopny śnieg, zdobywania nieodległej Stawy Gdańsk na Zalewie Wiślanym, ale jak Jurek wyliczył, że w obie strony to około 100 minut tuptania, to zapał siadł :-).
Po ognisku najwytrwalsi kontynuowali za mną zdobywanie cennego doświadczenia w lodowej jeździe, a reszta grupy ujrzawszy czarny asfalt ciepło pomyślała o domu i w tym to kierunku się udała.

Moją grupą czterech bikerów dojechaliśmy wzdłuż Kanału Cieplicówka do Nowotek, a potem przez Nowe Batorowo ponownie na brzeg Zalewu Wiślanego w rezerwacie Zatoka Elbląska. Tam dokonaliśmy analizy Złotej Wyspy i przez Batorowo i Nowakowo wróciliśmy do Elbląga.

Dziękuję wszystkim za wspólne pedałowanie i okazany hart ducha oraz zapraszam już wkrótce na szukanie śladów wiosny nad jeziorem Drużno.

Dane wyjazdu:
61.00 km 55.00 km teren
03:22 h 18.12 km/h:
Maks. pr.:40.00 km/h
Temperatura:-2.0
Podjazdy: m

ZAŚNIEŻONY ZALEW WIŚLANY

Sobota, 30 stycznia 2010 · | Komentarze 7

TRASA: Elbląg-Kamienica Elbląska-Suchacz-Kadyny-Tolkmicko-Kadyny-Łęcze-Elbląg.

W zamierzeniach mieliśmy wraz z Robertem zdobyć Krynicę Morską na skróty, czyli jadąc po zamarzniętym Zalewie Wiślanym. Była tam już chyba cała czołówka elbląskich zimowych bikerów poza nami :-).

Pogoda brutalnie nakazała nam zrewidować swoje plany i przygodę z zalewem skończyliśmy ze 100 m od brzegu plaży w Kadynach :-). Sprawdzenie portu w Tolkmicku tylko potwierdziło słuszność naszej decyzji o rezygnacji. Około 20 cm pokrywa śnieżna na zalewie, brak sensownej widoczności tego co przed nami i pod nami-to były dzisiejsze warunki o poranku.

Wycieczka sprawdziła naszą technikę jazdy po zaśnieżonym asfalcie i w trakcie padającego w oczy śniegu, który zwłaszcza w drodze powrotnej wspomagany silnym wiatrem był szczególnie sympatyczny ;-). Ponieważ gleby żadnej nie zaliczyliśmy można powiedzieć, że umiemy jeździć po śniegu :-). Dodatkowym utrudnieniem dla mnie była zamarzająca lewa stopa po bezpośrednim kontakcie z wodą w Tolkmicku :-].

Dzisiejszy wyjazd niespodziewanie zaowocował nowym rekordem w kategorii: najwięcej km w zawiei, zadymce i zamieci :-). Należy także wspomnieć o przekroczonym pierwszym 1000 km w roku 2010 :-).

Dzięki Robert za wspólne pedałowanie :-).

Krótka fotorelacja poniżej.

PKP KADYNY :-) © MARECKY

CZEKAM NA POCIĄG :-) © MARECKY

ZALEW WIŚLANY w KADYNACH © MARECKY

KADYNY-STOIMY NA ZALEWIE © MARECKY

TOLKMICKO-NA FALOCHRONIE © MARECKY

TOLKMICKO-NA FALOCHRONIE © MARECKY

TOLKMICKO-KRYNICA MORSKA JEST NA WPROST :-) © MARECKY

ROBERT ZA TOLKMICKIEM © MARECKY

QADOWIEC Z KADYN © MARECKY

KADYNY-HOTEL ,,POD SREBRNYM DZWONEM'' © MARECKY

ROBERT ZA ŁĘCZEM © MARECKY

ELBLĄG-ULICA FROMBORSKA © MARECKY