Miasto, las, znowu miasto. Dzień ,,na bogato''. Zaczęło się na Zatorzu, bo lubię ostatnio jeździć do pracy przez 3 wiadukty ...
Zapada się?
Potem było pole rzepaku. Dareckiego nie widziałem, naprawdę nie widziałem :-))
Na Modrzewinie rzepak nie kwitnie, widać za to wolną amerykankę na polu rolnika, który kiedyś kopał głębokie rowy ale chyba się poddał i znowu mu terenówki śmigają na wprost.
Ja zaś zboczyłem do ogromnego centrum dystrybucyjnego elbląskiego browaru, które wygląda imponująco z zewnątrz, a i wewnątrz też takie jest - jak mi odpowiedział ochroniarz. Za miesiąc ma być gotowe.
A na sam koniec odwiedziłem myjnię, bo mój czarny Bocas był już tak zakurzony, że ktoś napisał na nim ,,BRUDAS''. Co za wstyd :-)). Teraz już się nic nie napisze :-P
Upał przywędrował nad Elbląg i dzisiaj jazda była całkowicie na krótko. Piasku z Sahary nie zaobserwowałem.
Dostrzegłem natomiast, że księżycowy Roberto zaliczył ostatnią ze swojej mapy ulicę Księżycową. Mnie udało się jeszcze zrobić zrzut ekranu, jak jechał do Jeleniej Góry zmienić ostatni czerwony marker na zielony.
Pamiętam doskonale, jak cała mapa była upstrzona tylko czerwonymi znakami i doceniam trud włożony w odwiedzenie ponad 200 ulic. Mapy Google potrafią czasami płatać figle, więc screeny będą w zapasie u mnie :-).
Dwa tygodnie temu zamieściłem zdjęcie nowych schodów od ulicy Traugutta do parku Dolinka. Pomstowałem wtedy na brak pochylni i poręczy. Dzisiaj wypada poinformować z zadowoleniem, że poręcz już się pojawiła. Elegancka, ze stali nierdzewnej. Schody będę w dalszym ciągu czujnie obserwował ;-)
Dwa razy by mnie dzisiaj zdmuchnęło - i to nie były TIR-y :-). Trzymajcie mocno kierownice i uważajcie na siebie. A kto chce poznać tajniki bezpiecznej i efektywnej miejskiej jazdy na rowerze niech przybywa już w najbliższą sobotę, 27 kwietnia, na Plac Jagiellończyka. Naprawdę warto!
Dzisiejsza jazda to to samo co wczoraj, tylko w przeciwną stronę i bez Chojnowa, a za to z Nowinką. Wiatr także się odwrócił i wiał z kierunków południowych, co skutkowało temperaturą w okolicach +20 i bardzo dynamiczną jazdą do Tolkmicka. Potem dynamika osłabła ;-)
1. Rzeczka Jagódka, wieś Jagodno. I tylko ulicy Jagodowej brak.
2. Zjazd do Suchacza i 60 km/h bez większego dokręcania. Ma górka potencjał.
3. Podjazd za Kamiennikiem Wielkim i 7% nachylenia pod wiatr. Bolesne.
4. Relaks na trasie treningowej. Wznios - 2% oznacza ... zjazd :-)
Po oderwaniu się od świątecznego stołu ruszyłem na Wysoczyznę Elbląską sprawdzić, jak po 10 sesjach treningowych noga podaje i czy podjazd wyjazdowy z Suchacza w kierunku Elbląga będzie mniej bolał niż zwykle.
Zanim dotarłem do Suchacza sponiewierał mnie wiatr w twarz, potem (od Chojnowa) ja wziąłem rewanż, aż w końcu pojawił się on. Podjazd z Suchacza, który tym razem skończył się w Łęczu, bo jak się masakrować to po całości :-). Poza tym nie wiem, ile kcal wchłonę jutro ;-). 7% na tamtejszym znaku A-23 potwierdził mój licznik, chociaż na przeważającej długości trzyma 6%. Potem był kolejny wznios o 5% (za skrzyżowaniem na Łęcze) i wjazd do Łęcza z krótką hopką, ale za to o mocy 8%.
Na Fromborskiej siły mi wróciły i z wiatrem w plecy Cube pognał do domku. Jeszcze sporo pracy przede mną ...
1. Milejewo - kościół
2. Nowa posiadłość w Milejewie z sympatycznym oczkiem wodnym (tuż przy DW 504)
3. Brzezina przed Brzeziną
4. Remont DW 504 na odcinku Pogrodzie-Frombork
5. Z Chojnowa wszędzie blisko - po 7 km :-)
6. Lasy kadyńskie i ostatnie chwile widoczności przed startem listowia na drzewach.
Gdyby nie wieczorny wyjazd ,,po bułki'' to zakończyłbym dzień na 2 km. A takie piękne słońce dzisiaj się do nas uśmiechało :-) Obowiązki radnego trzeba jednak wypełniać,co najmniej tak samo jak rowerzyści wypełnili o poranku jeden z parkingów rowerowych przy elbląskim Urzędzie Miejskim. Miałem kłopot jak postawić swojego Bocasa, ale to w sumie było przyjemne zmartwienie.
Ekipa telewizyjna realizująca program turystyczny ,,Zakochaj się w Polsce'' kręciła dzisiaj odcinek poświęcony okolicom Elbląga i jemu samemu też. Elbląskie środowisko rowerowe pomogło w przygotowaniu klimatu rowerowego w Bażantarni, gdzie filmowcy zjawili się mocno spóźnieni, ale za to z dronem. Tematem przewodnim było GreenVelo ze szczególnym uwzględnieniem MOR-a. Emisja planowana jest na koniec czerwca br.
Dziękuję Wam bardzo za przybycie i okazanie anielskiej cierpliwości :-)
Preferuję wyłącznie jazdę OUTDOOR. Żadnych trenażerów :-). Od 1994 roku jeżdżę na rowerach trekingowych (Wagant, Giant, Bocas), a od 2008 roku na rowerach MTB (Cube, Trek). Zaś od 2020 roku uczę się Treka Domane SL4, który teraz będzie rowerem do wygodnego pokonywania długich dystansów. I pamiętajcie, nie ma złej pogody na rower a są tylko źle ubrani rowerzyści ;-). Rowerpower!