INFO

avatar Ten blog rowerowy prowadzi MARECKY z miasta Elbląg. Mam przejechane od 1995r. 284.763 kilometry, czyli właśnie po raz siódmy okrążyłem równik :-). Pomykam po drogach i dróżkach z prędkością 20.88 km/h i tak jest OK.
Więcej o mnie.

MOJA STRONA INTERNETOWA

marecki.home.pl

KATALOG ŻUŁAWSKICH DOMÓW PODCIENIOWYCH

DOMY PODCIENIOWE Z XVIII/XIX w.

MOJE GALERIE

FOTOSIK (do 30.04.2023)



baton rowerowy bikestats.pl 2023 button stats bikestats.pl 2022 button stats bikestats.pl 2021 button stats bikestats.pl 2020 button stats bikestats.pl 2019 button stats bikestats.pl 2018 button stats bikestats.pl 2017 button stats bikestats.pl 2016 button stats bikestats.pl 2015 button stats bikestats.pl 2014 button stats bikestats.pl 2013 button stats bikestats.pl 2012 button stats bikestats.pl 2011 button stats bikestats.pl 2010 button stats bikestats.pl 2009 button stats bikestats.pl 2008 button stats bikestats.pl

ARCHIWUM BLOGA

Dane wyjazdu:
731.00 km 150.00 km teren
34:47 h 21.02 km/h:
Maks. pr.:47.00 km/h
Temperatura:25.0
Podjazdy: m
Rower:

GREENVELO BIAŁYSTOK-LIDZBARK WARMIŃSKI

Sobota, 21 maja 2016 · | Komentarze 127

Trasa: EŁK-Białystok-Tykocin-Goniądz-Augustów-Suwałki-Gołdap-Węgorzewo-Barciany-Sępopol-Bartoszyce-Lidzbark Warmiński-Orneta-Pasłęk-ELBLĄG

GPS (tylko szlak GV)

BIKEMAP ( tylko szlak GV)

DUŻA FOTOGALERIA ( z opisem odcinkowym)

FOTOGALERIA SŁAWKA





Szlak GreenVelo jest rowerowym tematem nr 1 w tym roku, więc dłuższa jazda po tej świeżynce polskiej turystyki rowerowej była koniecznością. Zwłaszcza jak zobaczyłem piękne spoty reklamowe, pokazujące niewątpliwe atrakcje przyrodnicze i kulturowe Polski wschodniej ale bez szczegółów wykonania trasy rowerowej. A jak wiadomo diabeł tkwi w szczegółach.

Wydawało mi się, że Elbląg jest dobrze skomunikowany ze stolicą Podlasia, ale jak doszło do analizy szczegółów połączeń kolejowych pod kątem wyrobienia się z całością przez weekend to okazało się, że nie jest ani dobrze, ani szybko.

Koncepcja zaproponowana przez kolegów aby wracać do Elbląga na rowerach okazała się lepsza od mojej i tak też pojechaliśmy. Na dworcu w Elblągu pojawili się Mariusz (Sierra), Sławek i Marcin. Mocna ekipa, mająca niejedną długą trasę na koncie.

Udało nam się dotrzeć PKP do Ełku, gdzie w piątek 20 maja o godzinie 23.30 ruszyliśmy DK 65 w kierunku Białegostoku. Zjawiskowo piękny księżyc w pełni i mgły unoszące się nad biebrzańskimi bagnami towarzyszyły nam w szybkim, komunikacyjnym przelocie na przedmieścia Białegostoku, gdzie w dzielnicy Starosielce wjechaliśmy na główny szlak Green Velo (są też trasy łącznikowe, mające oznakowanie liczbowe)

Wcześniej zjedliśmy śniadanie na stacji benzynowej i nieco się ogrzaliśmy, bo w okolicach Biebrzy mieliśmy temperaturę na poziomie +4 stopni.

Potem z każdą chwilą robiło się coraz cieplej, a my zagłębialiśmy się coraz bardziej w Zielony Rower (Green Velo). Z Białegostoku wyjechaliśmy długą prostą wzdłuż której jest zbudowana nowa, asfaltowa droga rowerowa. Żałując nieco że szlak nie prowadzi przez ciekawe turystycznie pływające pomosty na Narwi w Narwiańskim Parku Narodowym skręciliśmy w kierunku doliny Narwi na północ aby pokonać ją na jazie w Rzędzianach. Przed jazem zapoznaliśmy się z krótkimi odcinkami szutru oraz bruku i płyt betonowych zupełnie jak na naszych Żuławach Wiślanych. Poczuliśmy się jak w domu :-).

Chwilę potem dotarliśmy do drogi S8, wzdłuż której szlak ciągnie się przez kilka kilometrów po nowej drodze rowerowej. Wydaje się to ciężkim nieporozumieniem, aby rowerzyści musieli jechać wzdłuż drogi, gdzie jeżdżą całe ,,pociągi’’ TIR-ów powodujących potężny hałas i zanieczyszczenia, ale tak faktycznie jest.

Na szczęście szybko dotarliśmy do węzła Jeżewo i ciesząc nasze zmysły ciszą i ponownie dobrym asfaltem skręciliśmy w kierunku Tykocina. Miasto zdążyliśmy poznać już w zeszłym roku, ale jego urok sprawił że teraz ponownie do niego zajrzeliśmy.

Od Tykocina jechaliśmy do Strękowej Góry wzdłuż Narwi, mając ją kilka razy w zasięgu wzroku. Tutaj także nawierzchnia była urozmaicona ( patrz fotogaleria) a dobry, równy asfalt pojawił się pod naszymi kołami na Carskiej Drodze aż do Goniądza. Przy tej drodze widzieliśmy MOR-y, jeden z nich idealnie ulokowany przy wieży widokowej z ładną panoramą łąk nadbiebrzańskich. Ciekawe jest to, że MOR-y na Podlasiu ( na opisywanym odcinku) są wszędzie wykonane według jednego szablonu i nie mają toalet -w warmińsko-mazurskim projektanci puścili bardziej wodze fantazji.

Po 40 km jazdy równym asfaltem poczuliśmy znużenie równą nawierzchnią, tym bardziej że łosi było na Carskiej Drodze jak na lekarstwo a podziwianie lasu ma swoje granice ;-).
W Goniądzu zrobiliśmy krótki postój przy sklepie i wjechaliśmy na teren Biebrzańskiego Parku Narodowego ( do tej pory przebywając w jego otulinie). Spotkaliśmy tam parę rowerzystów pokonujących odcinek Białystok-Suwałki w tempie znacznie spokojniejszym niż my. Po krótkiej rozmowie ruszyłem za oddalającą mi się grupą.

Nawierzchnia szlaku ponownie stała się urozmaicona, był bruk, asfalt, szuter i katastrofalne 6 km szutru z ,,tarką’’ na odcinku Dolistowo-Jasionowo. Szlak biegnie tam bezpośrednio przy Biebrzy, ale z powodu bardzo nierównej nawierzchni jej obserwacja jest mocno utrudniona, by nie rzec - niemożliwa. Jadąc na rowerze trekingowym bez amortyzacji z kołami i oponami 700x35 udało mi się to dopiero przy prędkości 10-12 km/h. Cały czas musiałem mocno trzymać kierownicę i szukać jak najlepszego toru jazdy. Pozostaje mieć nadzieję, że ten odcinek zostanie do wakacji wyrównany bo obserwacja Biebrzy w wakacje to fajna sprawa. Pływa tam wtedy dużo tratw, kajaków, łodzi i rzeka żyje.

Dalsza droga prowadziła w kierunku Kanału Augustowskiego, ale szlak nie prowadzi bezpośrednio przy nim. Mamy możliwość obejrzenia pierwszej (ostatniej) śluzy w Dębowie a potem aż do Białobrzegów poruszaliśmy się drogą asfaltową. W Białobrzegach przekraczamy DK 8 i zagłębiliśmy się w Puszczę Augustowską.

Dobrej jakości szutrówka doprowadziła nas nad Jezioro Sajno, obok którego szlak GV się rozdziela na szlak łącznikowy o numerze 201 prowadzący do centrum Augustowa i szlak główny omijający miasto. Dostrzegłem też błędne oznakowanie szlaku łącznikowego, który zamiast liczby 201 często w okienku miał symbol GreenVelo, czyli kolorowy łańcuch.

Do centrum Augustowa dotarliśmy drogami szutrowymi, wydzielonymi asfaltowymi obok DW 664 oraz z polbruku. Nawigacja w mieście nie sprawiła trudności, znaki były widoczne i ustawione w czytelny sposób.

Pora była obiadowa, więc odwiedziliśmy lokalną pizzerię, gdzie uzupełniliśmy zapasy na dalsze zmagania terenowe. Zanim znowu wjechaliśmy w Puszczę Augustowską przejechaliśmy przez urokliwe zakątki Augustowa, wzdłuż jezior i Kanału Augustowskiego.

Niebawem szlak łącznikowy 201 się skończył i z powrotem wjechaliśmy na szlak główny. I zaczęła się walka z zapiaszczonymi drogami leśnymi. Żeby było ciekawiej, były też szutry przejezdne, a nawet drogi rowerowe z asfaltu. Nie sposób było się nudzić, co zakręt to niespodzianka i szybkie operowanie manetkami :-). Do tego wycinka drewna i brak gwarancji jak będzie trasa wyglądała po przejeździe ciężkiego pojazdu.

Okolice przyrodniczo rewelacja : Kanał Augustowski, Puszcza Augustowska, Czarna Hańcza. Prawdziwy samograj turystyczno-rekreacyjny. Szkoda tylko, że nieosiągalny na wszystkich typach rowerów i przez wszystkich rowerzystów.

Chłopaki na rowerach MTB odjechali mi znacznie do przodu, ja po zaliczeniu kilku odcinków pchanych dotarłem do nich na stacji benzynowej we Frąckach przy DK 16. Uzupełnienie picia i jedzenia było obowiązkowe, Puszcza Augustowska dała nam popalić.

Dalsza droga wzdłuż Czarnej Hańczy była już bezproblemowa, niebawem między drzewami pojawiło się Jezioro Wigry co oznaczało wjazd w kolejny na trasie park narodowy. Nie zatrzymując się przejechaliśmy przez Czerwony Folwark a że szlak GV ominął pokamedulski klasztor w Wigrach więc i my się tam nie pchaliśmy.

Ostatni odcinek przed Suwałkami to jazda po ciemnozielonym (!!!) asfalcie wydzielonej drogi rowerowej wzdłuż DW 653. Do Suwałk wjechaliśmy przed godziną 21 i niebawem zapadł zmrok. Oznakowanie GreenVelo jest wykonane zgodnie z obowiązującymi od kilku lat przepisami i umożliwia bezproblemową nawigację w nocy dzięki wykorzystaniu folii odblaskowej.
Ponieważ jednak celem wycieczki było przedstawienie wiarygodnych informacji na temat nawierzchni i przejezdności GreenVelo zarządziłem nocny odpoczynek w Suwałkach, tak aby z kolejnym porankiem ruszyć dalej na szlak.

Pierwszym miejscem naszego odpoczynku był McDonalds, gdzie siedzieliśmy, jedliśmy i drzemaliśmy do godziny 23, kiedy to trzeba było opuścić fastfooda. Kolejną miejscówką był park, gdzie wyciągnęliśmy się na ławkach. Folia NRC faktycznie grzeje, ale i tak około 1 w nocy przenieśliśmy się na ogromną stację Shell przy DK 8, gdzie siedząc, leżąc, jedząc, pijąc i chodząc doczekaliśmy świtu. Około 3 nad ranem zaczęło już robić się niebiesko, więc poderwałem ekipę i wróciliśmy na szlak kierując się na Mazury Garbate.

Z Suwałk wyjechaliśmy asfaltem na Jeleniewo ciesząc się tak bardzo z perspektywy kolejnego dnia w siodle, że przegapiliśmy zjazd nad jezioro Szelment Wielki. Cóż, wiele nie straciliśmy bo na nartach i tak byśmy nie pojeździli.

W Jeleniewie z wielkim żalem pożegnaliśmy Mariusza, który z powodu pęknięcia obręczy w tylnym kole zmuszony był zawrócić do Suwałk i wrócić do Elbląga komunikacją zbiorową. Dalsza droga pokazała, że była to bardzo dobra decyzja, jedyna i niepodważalna.

My zaś zaczęliśmy wspinaczkę na kolejne, coraz to większe górki docierając w okolicach Mierkiń w okolice 285 metrów n.p.m. Szlak prowadzi tutaj drogami asfaltowymi o małym natężeniu ruchu. Chwilę przerwy zrobiliśmy sobie na trójstyku granic, zjeżdżając nieco ze szlaku na sam punkt.

Kolejną atrakcją były mosty w Stańczykach, znane chyba wszystkim pedałującym po Mazurach Garbatych. Dotarliśmy do nich jadąc po drogach szutrowych, czasami w śladzie dawnej linii kolejowej. Za Stańczykami korzystaliśmy z wydzielonej rowerowej drogi asfaltowej wzdłuż DW 651. A jak ona się skończyła to z powrotem pojawiły się szutry na nasypach kolejowych, raczej niskiej jakości z luźno leżącymi kamieniami i kamyczkami.

Prawdziwy ,,sajgon’’ czekał na nas przed Gołdapią, gdzie pojazd gąsienicowy zrobił duże ślady nie dla rowerzystów. Na szczęście nie było to długi odcinek, ale na takie niespodzianki należy być przygotowanym. Chwilę potem pędziliśmy już po gładkim asfalcie wydzielonej drogi rowerowej ponownie wzdłuż DW 651 osiągając około godziny 9 Gołdap.

Przez chwilę wydawało się, że GV zahaczy o część uzdrowiskową miasta ale tak nie było. Podziwiając fikuśny most nad Gołdapą sprawnie nawigowaliśmy po mieście, zatrzymując się w centrum na małe śniadanie. Po nim pożegnał się z nami i z GreenVelo Marcin uznając ( bardzo słusznie, jak się okazało) że jadąc po szlaku nie zdąży do pracy na 2 w nocy w poniedziałek. Pojechał więc asfaltami do Elbląga i w ten sposób spokojnie się wyrobił.

Zostałem więc ze Sławkiem mającym też silne postanowienie zrobienia do zmroku GV przynajmniej do Lidzbarka Warmińskiego i powrotu na kołach do Elbląga już na skróty. Dotychczasowa jego życiówka nie przekraczała 500 km, tak więc determinacja kolegi bardzo mi się spodobała :-).

Z Gołdapi do Węgorzewa szlak prowadził drogami szutrowymi po dawnym nasypie kolejowym oraz odcinkami po wydzielonych asfaltowych drogach rowerowych wzdłuż DW 650. Ze szlaku zjechaliśmy kilkaset metrów w Baniach Mazurskich na ,,kultowe’’ lody, prawdziwe tradycyjne i tylko w trzech smakach :-).

Ten odcinek jechaliśmy już z Robertem w lutym wracając z Rapy. Zdecydowanie lepiej jechało się wtedy na góralu z amorem niż na sztywnym trekingu. Drobny szuter byłby fajną nawierzchnią, ale że kamyczki leżą na wierzchu powodując ryzyko poślizgu i wprowadzając niepewność przy wykonywaniu manewrów kierownicą to już tak fajnie nie jest. Dało się też zauważyć pierwsze braki w oznakowaniu pionowym ( bez większego znaczenia nawigacyjnego, ale zawsze) oraz zniknięcie biało-czerownych słupków zabezpieczających szlak przed wjazdem samochodów.

Nasyp kolejowy przed Węgorzewem zamienił się w wydzieloną, asfaltową drogę rowerową i wjechaliśmy do miasta. Nie zatrzymując się kierowani znakami szlaku przejechaliśmy przez miasto mając kłopot nawigacyjny tuż za dawną stacją PKP, gdzie skręt szlaku był nieoznakowany.

Spotkaliśmy tutaj grupę rowerzystów 50+. Sławek pogonił za ich liderem a ja uciąłem pogawędkę z końcówką kilkuosobowej ekipy. Wybrali się na niedzielą wycieczkę z Węgorzewa do Korsz i z powrotem. Poruszali się nieco wolniej niż my, zatrzymując się przy okolicznych atrakcjach. Mijaliśmy się jeszcze kilka razy, ostatni raz w Barcianach.

GreenVelo prowadzi tutaj po wydzielonej, asfaltowej drodze dla rowerów (ddr) wzdłuż DW 650. Nie przeprowadzone wyrównanie terenu skutkuje tym, że ddr ma charakter interwałowy, czyli góra-dół, góra-dół i tak jest do Srokowa. Droga wojewódzka ma znacznie łagodniejszy przebieg, mocny podjazd jest przed Srokowem i tyle.

Od Srokowa do Barcian wjechaliśmy na drogę szutrową z dobrą i niedobrą nawierzchnią
(znowu luźne kamienie). Tej gorszej jest niestety więcej, tak więc z ulgą powitaliśmy asfalt w Barcianach. Tutaj zaczyna się 14 kilometrowy odcinek wydzielonej, asfaltowej drogi rowerowej która prowadzi do stacji PKP w Korszach.

My 2 km przed Korszami skręciliśmy w Glitajnach na Sępopol (do Korsz prowadzi szlak łącznikowy 101). Jechaliśmy teraz aż do Bartoszyc lokalnymi asfaltami o różnej jakości. W Sępopolu zatrzymaliśmy się nad Łyną a potem jechaliśmy przez okolice tzw. końca świata blisko granicy z Rosją.

Do Bartoszyc wjechaliśmy DW 512 nie korzystając z polbrukowej drogi rowerowej. Znaki szlaku poprowadziły nas w kierunku Łyny a potem do centrum. Pora była stosowna dla obiadokolacji, bo zapowiadała się trzecia noc w trasie i należało dobrze naładować akumulatory.

Bartoszyce znam raczej słabo, ale uruchamiając najgłębsze zasoby pamięci hipokampa przypomniałem sobie o pizzerii przy DK 51. Była, działała i spędziliśmy tam dobrą godzinę jedząc i łatając przebitą dętkę w rowerze Sławka.

Na trasę wróciliśmy przed godziną 20 i szybko jadąc zaczęliśmy wyścig z zapadającym zmrokiem. Realia GV szybko nas osadziły na miejscu, dynamiczna jazda zakończyła się na zmasakrowanej trylince w Sędławkach ( tak stara, że krawędzie płyt są już zeszlifowane) oraz na drodze polnej w sławnych już Glitajnach. Tym razem było sucho.

W urokliwie położonym MOR-ze Dębiany poczekałem na Sławka i za chwilę wjechaliśmy do Galin. W końcu obejrzałem dokładnie zespół pałacowo-parkowy i już w ciemnościach ruszyliśmy dalej. Drogę w parku zagrodził nam szlaban, wyglądało że ktoś nam zamknął GreenVelo :-).

Ominęliśmy tą przeszkodę i jadąc po leśnej gruntówce, momentami zapiaszczonej, nawigowaliśmy dalej. Nie było to możliwe gdyby znaki szlaku nie były wykonane z folii odblaskowej. To niewątpliwa zaleta tego nowego oznakowania.

Dalsza jazda prowadziła przez Krawczyki i Krekole, gdzie wjechaliśmy na dobry asfalt którym dotarliśmy do Stoczka Klasztornego. Ciemna noc uniemożliwiła obejrzenie klasztoru, który jednak już widzieliśmy wcześniej. Za Stoczkiem szlak wjechał na dawną linię kolejową, pokrytą szutrem dobrej jakości. Przed Lidzbarkiem zauważyłem że jedziemy po grobli między zbiornikami wodnymi. Temperatura znacznie spadła, od wody wiało chłodem.

Po wykonaniu kilku ostatnich zakrętów na GreenVelo dotarliśmy do DW 513 i nią wjechaliśmy do Lidzbarka Warmińskiego urządzając nocną sesję zdjęciową zawsze pięknemu zamkowi i kierując się na miejscowy Orlen na ostatnie już zaprowiantowanie.

Pozostało nam 100 km do Elbląga już poza GV, bo co to za sens jechać trasą po raz pierwszy w nocy. Nic nie widać i Wy nic byście się nie dowiedzieli. Droga ,,na skróty’’ zaczęła się przed północą, kiedy to wyjechaliśmy z Lidzbarka Warmińskiego kierując się na Ornetę i Pasłęk. Idealny asfalt DW 513 pięknie prowadził nas na zachód i nasze siedzenia w końcu mogły nieco odpocząć.

Sławek jadąc nieco szybciej odjechał mi do przodu, a ja już kilka kilometrów za Lidzbarkiem poczułem że bez odpoczynku to daleko nie pociągnę. Krótka drzemka na przystanku w Runowie poczyniła cuda, chociaż było wiadomo, że trzecia noc bez normalnego snu łatwa nie będzie. Zapobiegawczo podjadałem żelki z Biedronki, chrupałem sezamki, generalnie ruszałem się w siodle aby nie zasnąć i zdążyć uciec przed porannym szczytem komunikacyjnym.

Po drodze zastałem Sławka drzemiącego na przystanku za Ornetą i już razem dotarliśmy do Elbląga, meldując się w nim około godziny 5.30. Tym samym nasza epopeja GreenVelo dobiegła końca. Sławkowi gratuluję potężnego poprawienia życiówki, pozostałym chłopakom dziękuję za towarzyszenie na trasie.

Podsumowanie wycieczki:

- szlak GreenVelo jest szlakiem trudnym,
- szlak GreenVelo nie jest dla początkujących rowerzystów, takich co na rowerze jeżdżą
rzadko lub od niedawna,
- szlak GreenVelo prowadzi po wszystkiego typu nawierzchniach, często
nieutwardzonych lub słabo przyczepnych ( luźne szutry),
- szlak GreenVelo jest bardzo dobrze oznakowany w znaki wysokiej jakości, zdarzają się
jednak skrzyżowania bez oznakowania,
- szlak GreenVelo jest bardzo dobrze wyposażony w infrastrukturę towarzyszącą, tj. Miejsca
Odpoczynku Rowerzystów (MOR) i Miejsca Przyjazne Rowerzystom (MPR),
- szlak GreenVelo prowadzi przez wspaniałe okolice,
- szlak GreenVelo musi zobaczyć każdy rowerowy turysta :-)

Rekomendacje sprzętowe:

- jazda możliwa na rowerach górskich lub trekingowych wyposażonych w dwie przerzutki - inne typy rowerów nie mają możliwości pokonania wszystkich odcinków,
- konieczna amortyzacja przednia rowerów z blokadą, amortyzowany tył podniesie komfort jazdy,
- opony tylko z wystającym bieżnikiem, najlepszy będzie klockowy,
- opony do rowerów trekingowych minimum 700x35 a do rowerów MTB 26x, 27,5x, 29x2,00,
- opony z wkładką antyprzebiciową, żadnych lekkich modeli sportowych,
- po GreenVelo lepiej poruszać się ,,na lekko’’, bez ciężkich sakw.
 
Pierwsza jazda GreenVelo Elbląg-Pieniężno

Ciąg dalszy GreenVelo Lidzbark Warmiński-Pieniężno-Pakosze

Wszystko co jeszcze chcecie wiedzieć o GreenVelo Elbląg-Białystok a baliście się zapytać.




455 dni do MRDP.



Komentarze
Bouli | 20:34 czwartek, 14 lipca 2016 | linkuj Brawo Ebowianie - Szacun i niech siury się kurczą ;-)
MARECKY
| 18:28 środa, 29 czerwca 2016 | linkuj No dobra, starczy tego pisania. Jest rekord, jest zabawa, są wakacje i czas uciekać od klawiatur. Od tej pory każdy niemerytoryczny i anonimowy komentarz będzie usuwany. Niemerytoryczny, czyli nie odnoszący się do trasy wycieczki.
gustav
| 10:04 niedziela, 26 czerwca 2016 | linkuj co tu się wyrabia... człowieki, mamy lato, trza się cieszyć, a prowadzicie widzę niekończącą się dyskusję o okienkach i innych pierdołach...
Gość | 09:42 niedziela, 26 czerwca 2016 | linkuj MARECKY
Jak nie chcesz mieć na sumieniu tego "malutkiego człeczka" jakim jest xtnt
to zrób coś na swoim blogu.
Zejdzie chłop na zawał i będziesz miał problem.
Ktoś dobrze napisał.
aby na takiego trutnia nie wpaść gdzieś na drodze.
Bikestats | 17:08 sobota, 25 czerwca 2016 | linkuj Groźby to sobie możesz schować pod poduszkę.
Bikestatsem - nigdy nie będziesz, przynajmniej nie rowerowo, daleko ci.
Eeee - tak stękałeś jak zęby zbierałeś?
Obserwatorem - możesz zostać, jak ci Admin za wulgaryzmy konto zablokuje (regulamin).
Obserwator wymyślony przez ciebie żeby niby ci dogryzał. Tak szybko odpisywałeś pod tą nazwą i przyznawałeś sam sobie rację haha. Chętnie używałeś tej nazwy wcześniej hejtując.
Goście - ile ich było? Ci realni pewnie cię oleją.

A do rzeczy. Bikestats a nie Bikestat. Bikestats podpisałem od strony na której jesteśmy. Bikestats od statystyk. Wiesz co to są statystyki? Strona po to została stworzona. Więc przestań truć o zmianach pod twoje widzimisię typu wywalenie okienek, likwidacja statystyk.
Tak bardzo ci zależało że jak miałeś jedno okienko na koniec miesiąca to jak najprędzej robiłeś wpis w nowym miesiącu żeby zająć kolejne okienka z miesiąca i z dnia.
Dla wielu jest to swego typu satysfakcja i zabawa. Wpisy zafałszowane tylko psują tą zabawę.
Wiedziałeś jakie są zasady na BS jak się rejestrowałeś. Nie podoba się to patrz tylko na swój blog albo do widzenie. Znajdź inny albo załóż własny.
Podpierasz się strvą to powiedz jak taki wpis zostałby potraktowany na stravie? Zostałby dalej jako jednodniowy? Wątpię.
Od początku opowiadałem się za porządkiem na Bikestatsie i przestrzeganiem zasad.
I nie wszystkich zasad panujących na świecie.
Dlatego tutaj u Mareckiego bo jego wpis był niezgodny z zasadami. Jazda ponad 24 godz ale ze spaniem a to dyskwalifikuje wpis jako całość. Nie da się weryfikować wszystkich wpisów ale akurat te najdłuższe jak nie są wiarygodne to są zapytania. Marecki przyznał że spał.
Nie hejt bo hejtowanie to oczernianie. Tutaj było domaganie się przestrzegania zasad. Marecky olał wszystkich i zostawił niezgodny wpis.
Więc się pytam po co się wtrącasz jak nie masz racji. Wtrącasz się, próbujesz popierać naciągane wpisy, chaos a jak nie masz racji i twoje zdanie jest podważane to zaczynasz oczerniać i obrażać innych. To co właśnie piszesz o obrażaniu i zniesławianiu właśnie ty robiłeś. Ja ciebie nie wyzywałem od debili i baranów. Gdzie to zostałeś zniesławiony?
Sam się wykładałeś i zbłaźniłeś. Mogłeś pisać anonimowo. BS dopuszcza takie wpisy a decyduje p nich sam użytkownik bloga. Kto ci kazał podpisywać się swoją nazwą, logować, używać innych podpisów i podszywać pod innych? To cię zdradziło.
I się zastanów bo potrafię znaleźć twoje hejterskie wpisy w wielu miejscach i tu wyłożyć.
A po ostatnie, dla osadzania to tu nie ma wszystkich wpisów bo twoje usunięto.
Radzę przeprosić. Jak nie rozumiesz to twój problem.
MARECKY
| 16:59 sobota, 25 czerwca 2016 | linkuj xtnt: U siebie na blogu nie musisz się hamować, ale na moim blogu ja o tym decyduję.
MARECKY
| 19:41 piątek, 24 czerwca 2016 | linkuj Czkawkę zalałem zimnym EB - polecam :-)
obserwator | 19:03 piątek, 24 czerwca 2016 | linkuj -Zacznę czkać po setnym komentarzu -
Jestem ciekawy czy słowa dotrzymałeś.

Tak w nawiasie powiem.
Skoro xtnt jest już Twoim kumplem,bo traktujesz go na innych zasadach niż pozostałych,to
Podpowiedz mu aby poszukał sobie jakiejś dziołchy,ewentualnie "chłopczyka".
Traci chłop czas na śledzenie co i kto pisze,a dni ulatują bezpowrotnie.
19427.69--15
28124.27--14
20327.86--13
a połowa 16--7187.27
Szczerz mnie Panie Boże abym na takiego trutnia nie wpadł gdzieś na drodze.
Bikestats | 17:48 piątek, 24 czerwca 2016 | linkuj Marecky zapomniałeś dodać że wszystkie wykasowane posty z wulgaryzmami napisał xtnt co jest podstawą do blokady konta - patrz regulamin.
arturbike
| 12:03 piątek, 24 czerwca 2016 | linkuj Mario
Poczekaj aż ten profil wskoczy w okienko......
Mario | 11:53 piątek, 24 czerwca 2016 | linkuj A czemu się nie czepiacie np. takich profili http://www.bikestats.pl/rowerzysta/masz???

Hipokryzja straszna na tym BSie rzeczywiście widać jedynie atak na konkretne osoby i nic poza tym to jest bardzo widoczne.
Gość | 08:58 piątek, 24 czerwca 2016 | linkuj Tez sie zgadzam czepianie xtnt czy mareckiego widac czysta zolc i nienawisc
Gość | 08:33 piątek, 24 czerwca 2016 | linkuj ze spaniem się nie liczy taki rekord, to oszustwo
Gość | 19:29 czwartek, 23 czerwca 2016 | linkuj Setny był mój ;-) kasuj ile chcesz. Czwartek, 23.06.2016 15:59:49
Xtnt tak szedł pod topór że nie można było się powstrzymać. Pokazał co w nim naprawdę siedzi, wylewając na innych pomyje a ty go Marecki jeszcze chwalisz. Jeden drugiego wart.
KasiaKasia
| 18:03 czwartek, 23 czerwca 2016 | linkuj He he dziękuję a Artur też musiałeś akurat pisać oj oj pozdrowionka dla was :)
MARECKY
| 17:50 czwartek, 23 czerwca 2016 | linkuj Potwierdzam, nagroda jest dla Artura. W trakcie pisania Kasia dodała swój komentarz :-). Żeby jednak i naszej koleżance z Tczewa nie było smutno ona też coś otrzyma :-). Pozdrawiam.
arturbike
| 17:46 czwartek, 23 czerwca 2016 | linkuj KasiaKasia
Kasia, nie Twój tylko mój i nagroda jest m - o - j - a !!!!
:-)
KasiaKasia
| 17:37 czwartek, 23 czerwca 2016 | linkuj A to znaczy że mój komentarz był setny wow,jestem pod wielkim wrażeniem i kibicuję :)
MARECKY
| 17:34 czwartek, 23 czerwca 2016 | linkuj KasiaKasia: Dziękuję, ale chyba powinienem przepraszać :-)
MARECKY
| 17:32 czwartek, 23 czerwca 2016 | linkuj Oni w sumie chyba mnie biczują, ale co ja mogę :-). Nagroda za setny komentarz przy najbliższym spotkaniu ;-).
KasiaKasia
| 17:31 czwartek, 23 czerwca 2016 | linkuj Gratulacje :)
arturbike
| 17:26 czwartek, 23 czerwca 2016 | linkuj MARECKY
Hahahaaaaaa, dobre (y)
A niech się biczują dalej , dobrze im idzie ..... :-D

JUPIIIII ma setny komentarz :-)
(y)
MARECKY
| 17:11 czwartek, 23 czerwca 2016 | linkuj arturbike: Parę komentów wyleciało za używanie słów powszechnie używanych za obraźliwe (xtnt - szanuję Ciebie za osiągnięcia, ale hamuj nieco emocje) i dalej masz szansę na setny komentarz ;-). A wracając do meritum - ten rower to bardzo dobry wybór. Po ostatnim GV z Lidzbarka Warmińskiego obiecałem sobie i kolegom (Fish i Kristofer) że na sztywnym trekingu to ja już się tam nie pojawię. Wygodny jestem :-)

Ps. To co, idziemy na rekord ?
arturbike
| 15:26 czwartek, 23 czerwca 2016 | linkuj Bikestats
Gartuluję, masz setny post, kurcze ja przez przypadek podbiłem swój i nie załapałem setki hahahaaaaaa.
A teraz na poważnie. Jeżeli to co jest poniżej nazywasz dyskusją to szacun wielki i chyba muszę kolejną pięćdziesiątke przeżyć aby to ogarnąć. Uważam, że trza było to wszystko olać, bo błotem się obrzucacie i na złość babci próbujecie odmrozić sobie uszy. Pytanie moje choć retoryczne jest proste. Po co ??????
Pozdrower dla Wszystkich którzy podbili BS w google.
(y)
Bikestats | 14:59 czwartek, 23 czerwca 2016 | linkuj W całej tej dyskusji wyszło na jaw że xtnt pisze pod kilkoma nazwami i podszywa się jeszcze pod innych. Wystarczy go jego własną bronią potraktować a sam popełnia seppuku.
arturbike
| 13:46 czwartek, 23 czerwca 2016 | linkuj MARECKY
Na GV lecę swoim traktorkiem "0" z amorami. Jak wiesz już parę kawałków mam zaliczonych i tak jak piszesz, a ja potwierdzam, że amor to komfort podróży bo więcej widać na GV a nie szukanie dobrego kawałka podłoża. No ale taki jest GV póki co. Może za parę lat, jak szlak nie zostanie zniszczony to rozjedzimy ten shit...... :-) :-) :-).
P.S.
liczyłem, że mój będzie setny, ale pewnie za chwilę nasi przyjaciele pojadą dalej z komenami i okaże się, że Ty to ja, a ja to Ty buahahahahaaaaaaaa
(y)
MARECKY
| 13:20 czwartek, 23 czerwca 2016 | linkuj arturbike: A którym rowerem ze swojej stajni będziesz próbował się z GV?

garmin: Ja też jeżdżę od 22 lat na sztywniaku. My sobie poradzimy na każdym szlaku i poza szlakiem. Nam GV nie jest do niczego potrzebne- własny szlak zrobimy sobie taki jaki chcemy i gdzie chcemy. Wszystkie rekomendacje dotyczą rowerzystów zaczynających swoją przygodę z turystyką, do których były kierowane reklamy GV w grudniu 2015 r. Amor znacznie ułatwi im poruszanie się na śliskich szutrach GV i zapewni lepszy kontakt opony z podłożem a także podziwianie przyrody a nie walkę o zachowanie równowagi i szukanie toru jazdy. Przyda się także na substandardowych nawierzchniach, typu trylinka, bruk, piachy, płyty że o dziurach i asfaltach MTB nie wspomnę. Patrz fotogaleria.

Początkujący rowerzysta może się zniechęcić długim podjazdem, nierówną nawierzchnią, piachem, błotem. Moje informacje służą temu, aby świadomie podjął decyzję czy i gdzie po GV będzie jeździł, a nie bazował na optymistycznych z natury rzeczy i mocno upraszczających przekazach marketingowych.

Z pewnością niektóre wyjeżdżone dzieci ogarną temat GV, a niektóre się rozpłaczą i odmówią współpracy.

Ps. Będzie 100 komentów ? :-)
obserwator | 22:37 środa, 22 czerwca 2016 | linkuj BIKESTATS BIERZESZ JAKIEŚ PROCHY?
Bikeatats | 22:12 środa, 22 czerwca 2016 | linkuj Na twoim miejscu wyniósłbym się z BS. Taka wiocha, taki wstyd, eeee. I pudło
Eeee | 21:55 środa, 22 czerwca 2016 | linkuj Przypomnijmy lepiej historię jak się rozwaliłeś na lodzie jak istny debil. To pewnie wtedy nie przydał ci się amortyzator.
Eeee | 21:51 środa, 22 czerwca 2016 | linkuj TV, internet i telefonia też są niepotrzebne, znam ludzi co 20 żyją bez tych mediów i ani razu o tym nie pomyśleli panie bikestats vel garmin. Nikt normalny nie cieszy się z braku amortyzacji w górach tak jak nikt nie cieszy się z braku parasola podczas deszczu chociaż od moknięcia się nie umiera to każdy normalny woli mieć parasol.
Bikestats | 21:47 środa, 22 czerwca 2016 | linkuj Cyt "Zjedź sobie 60 km/h z 20% to się o tym przekonasz"
Przekonałeś się sam na własnych zębach xtnt
Bikestats
xtnt | 21:43 środa, 22 czerwca 2016 | linkuj Przyznaję i jedno i drugie
Gość | 21:42 środa, 22 czerwca 2016 | linkuj poniższy wpis napisał xtnt a nie Bikestats
Bikestats | 21:38 środa, 22 czerwca 2016 | linkuj Greenvelo jest trudnym szlakiem jest tam pełno bałaganu i dziadostwa, a na upartego to można twierdzić, że jazda na kwadratowych kołach bez opon jest łatwa. Tobie niepotrzebny jest amortyzator inni nie pomyśleli nawet o kawkach i innych delicjach jakie na okrągło sobie serwujesz na trasie. Amortyzacja to nie tylko widelec, ale przede wszystkim opony. I wielokrotnie miałem przykłady jak niezbędna jest amortyzacja. Zjedź sobie 60 km/h z 20% to się o tym przekonasz, a jak się czołgasz po górkach i jedziesz 5 km/h to nic dziwnego, że nie potrzebujesz amortyzacji.
Eeee | 21:33 środa, 22 czerwca 2016 | linkuj Już wiem kim jest bikestats, hehe.
Gość | 21:01 środa, 22 czerwca 2016 | linkuj Bierze cię na przetrzymanie. Przyznaj, przyznaj, przyznaj xtnt
garmin
| 20:58 środa, 22 czerwca 2016 | linkuj @ MARECKY

Zaciekawiło mnie co takiego jest na tym szlaku, że - jak piszesz - "konieczna amortyzacja przednia rowerów z blokadą"?

Od grubo ponad 20 lat jeżdżę na całkowicie sztywnym rowerze po terenie - bagna, piachy, niskie i wysokie góry, całkowite bezdroża (tzn. że nie ma tam żadnej drogi), krzal, śnieg, itp. Praktycznie nigdy na lekko - niemal zawsze z pełnym sprzętem biwakowym, zapasem żarcia, sprzętem naprawczym, od pewnego czasu także nadmiarowym sprzętem dzieci, itp. Nigdy w tym czasie nawet przez myśl mi nie przeszło, aby KONIECZNA do tego była jakakolwiek amortyzacja.

I jeszcze nie rozumiem, z jakiego powodu - jak piszesz - "szlak GreenVelo nie jest dla początkujących rowerzystów, takich co na rowerze jeżdżą rzadko lub od niedawna". Założę się, że ten szlak przejechałoby nawet małe dziecko, na małym rowerku. Mam na myśli małe dziecko, które na rowerze jeździ rzadko lub od niedawna.
Bikestats | 19:33 środa, 22 czerwca 2016 | linkuj Dyskutujesz nie na temat. Tworzysz jakieś dziwne konstelacje i to o czym piszesz nie ma zupełnie znaczenia. Kto komu broni robić przerwy. Wpisujesz km i czas jazdy a nie czas srania. Nikt nie każe usuwać Mareckiego. Cały czas jest mowa o niewłaściwym wpisie, bo zaliczył spanie. Powinien podzielić na dwie jazdy. Gdyby nie sapał to mógłby sobie wpisać jako całość.
Długo jeszcze będziesz udawał przygłupa? Xtnt jedynym twoim wyjściem jest przyznać ze byłeś niepoczytalny jak pisałeś te brednie.
arturbike
| 19:02 środa, 22 czerwca 2016 | linkuj Eeee
Jesteś wielki, nie zapomnij założyć nam teczek TW...... :-P
:-B
Bikestats | 18:51 środa, 22 czerwca 2016 | linkuj Samo pisanie racja nie przyznaje racji. Wycieczka dwudniowa ze spaniem nie jest jazdą non stop. Twierdzisz inaczej? I tak nie będziesz miał racji - przegrałeś. A w którym miejscu skłamałem?
obserwator | 18:33 środa, 22 czerwca 2016 | linkuj EEEE MA RACJE

[Kłamstwo prędzej czy później samo wyjdzie na jaw]

TO KIEDY TWOJE WYJDZIE NA JAW?

WSKAZ JAKIE KLAMSTWA W HISTORII LUDZKOSCI WYSZLY NA JAW, BO Z TEGO CO JA SIE ORIENTUJE TO ZADNE. PRZYKLAD RELIGII 10000 CZYLI 9999 TO KLAMSTWO I PO DZIS DZIEN NIE WYSZLO ZADNE NA JAW. WIDZISZ BIKESTATS MYLISZ SIE POD KAZDYM WZGLEDEM
Eeee | 18:28 środa, 22 czerwca 2016 | linkuj Bikestats jesteś kompletnym idiotą pisząc, że ktoś jest kimś udowodniłeś, że bikestats vel baran, nie rozumie rzeczy prostych i banalnych i nie może mieć jakiejkolwiek racji.
Eeee | 18:27 środa, 22 czerwca 2016 | linkuj Bikestats to czy ktoś nie ma racji nie jest kwestią, napisania, że ktoś nie ma racji. Bo ja mogę napisać, że 2+2=4, a ty, że nie mam racji i to ty nie masz racji gołąbku, logika to nie dla ciebie. im bardziej się silisz tym bardziej racji nie masz.
Bikestats | 18:25 środa, 22 czerwca 2016 | linkuj do Eeee vel xtnt
Kłamstwo prędzej czy później samo wyjdzie na jaw. Tu jest mowa o ty a nie innym wpisie. Autor nie miał odwagi się przyznać ale wydało się dzięki galerii sierry. Jedź do Elbląga i sprawdź.
Gość xyz | 18:21 środa, 22 czerwca 2016 | linkuj A jak tu się zgodzić z tym że ta jazda była jazdą non stop? Wyjaśnij xtnt
Eeee | 18:16 środa, 22 czerwca 2016 | linkuj Bikestats czy ty jesteś naprawdę taki tępy czy nie pojmujesz, że kwestia tego czy ktoś śpi czy nie śpi jest dobrowolna i nikt nie musi się przyznawać? Brawa dla Roberta? A skąd niby wiesz czy on śpi czy nie śpi? Albo czy w ogóle robi owe kilometry? Jeździsz mu na kole? Weź się zastanów co bredzisz.

Arturbike nie takich jak ty rozpracowałem.
arturbike
| 18:08 środa, 22 czerwca 2016 | linkuj Eeee
Masz mnie.....
Gratuluję !!!!!!
Bikestats | 17:45 środa, 22 czerwca 2016 | linkuj Xtnt twoje wypociny są funta kłaków warte bo kolejny raz nie masz racji. Co ty sobie myślisz że mam być tu i wszędzie indziej o każdej porze dnia i nocy i sprawdzać?
Nie czepiałem się tylko Mareckyego ale poddałem w wątpliwość wpisy kilku osób. Wcale tu nie chodzi o to że ktoś nie przejechał takiego dystansu. Ale zrozum ciołku że to nie jest moja strona i nie ja ustalałem zasady jakie panują. Kolejny raz będziesz udawał że nie wiesz o co chodzi? że zasady są do dupy? Owszem nie ma tego w regulaminie. Było natomiast wałkowane x razy. Poszukaj sobie na forum abo u kogoś, nie pamiętam u kogo, chyba u wilka, przy okazji długodystansowej wycieczki. Wilk tam wyjaśniał a ty chyba też komentowałeś. Teraz nagle zdziwiony i głupie wymysły tworzysz. Na siłę naciągasz od drugiej strony że skoro jazdę ponad 24 godz kończy sen to jazdy poniżej 24 godz kończą jakieś przerwy lub sen.
Co do Mareckiego to właśnie jest taki przypadek o jakim ty pisałeś. Wrzutka na BS a opis... po ok miesiącu. A potem się okazało że to dwudniowa wycieczka z kilkugodzinnym spaniem. Żadnego honoru, żadnych zasad, usuwanie komentarzy. Wiesz dlaczego nie reagują ci co kiedyś często się udzielali? Dlaczego ludzie piszą anonimowo? Bo widzą że nie ma to sensu. Ktoś nie ma racji ale jego musi być. Tak samo obrzuciłbyś ich gównem jak mnie. Bo twoje chore pieprzenie ma być racją.
Wcale się nie zdziwię jak ktoś zsumuje cały miesiąc i nikt nie zareaguje.
Brawo Gość | Środa, 22.06.2016 17:52:26
Brawo dla Roberta co nie sumuje swojej jazdy choć spał mniej.
Eeee | 17:33 środa, 22 czerwca 2016 | linkuj Arturbike "podoba mi się ten wpis" przecież to jest twój wpis. Trudno żebyś w 6 minut zdążył przeczytać, napisać odpowiedź i zrozumieć sedno. Wkopałeś się.
Gość | 17:24 środa, 22 czerwca 2016 | linkuj Gość | Środa, 22.06.2016 17:52:26 to spadaj z BS nikt cię tu nie trzyma wiadomo, że jesteś kolejnym oszustem z bs. windującym sobie sztuczne wyniki i cierpiącym na ból dupy bo ktoś robi więcej na serio niż ty na niby. też puszczam pawia jak czytam pierdolenia takich imbecyli. Akurat tacy jak ty przynoszą najwięcej hańby bsowi.
arturbike
| 17:01 środa, 22 czerwca 2016 | linkuj 25.czerwca start na szlak GV z duuużym mandżurem z Białegostoku do Elbląga. Postaram się obalić mit na temat GV i sakwy :-D,
P.S.
Podoba mi się ten wpis
Gość | Środa, 22.06.2016 17:52:26
Gość | 16:52 środa, 22 czerwca 2016 | linkuj Od jakiegoś czasu zastanawiam się czy warto założyć tu konto i prowadzić swojego bloga. Przyczytałem wiele relacji, dokonałem kilka wpisów raczej pytających o kwestie jazdy non-stop, krótki czy długi postój, pytałem bo uważałem Was za fachowców, ale dziś poraz kolejny spotykam się wyłącznie z hejtem. Jak widzę nick XTNT i czytam jego kolejne "pierdolenie" o okienkach to paw samoczynnie wylewa się z przełyku. Jest tu wiele ujadających wiejskich burków i to powoduje, że ludzie zaprzestają udzielać się na tym zacnym portalu rowerowym.
Smutne również jest to że potraficie swojemu koledze na BS zrobić wbitkę, że jechał 2.5 km do pracy i po ośmiu godzinach wrócił do domu pokonując kolejne 2.5 km i zrobił wpis "do i z pracy" 5 km jako jeden wyjazd. Jestem poraz kolejny w szoku, że tak możecie ujadać.
MARECKY, przepraszam, że napisałem to tu u Ciebie, ale trochę się nazbierało.
Pozdrawiam wszystkie ujadające burki wiejskie.
Bikestats | 12:35 środa, 22 czerwca 2016 | linkuj Pixon i xtnt czy wy czytać nie umiecie czy robicie z siebie takich upośledzonych?
Przyszliście jeden z drugim na BS i wiedzieliście jakie są zasady. Zarejestrowaliście się czyli zaakceptowaliście to co jest na tej stronie. Nie podoba się to do widzenia.
Cyt: "do pracy dojazd - 8h pracy - powrót - jako jeden wpis " Przecież to jest tego samego dnia i nie ma nic w tym złego. Wpisujemy km z jednego dnia. Prościej się nie da.
Ok jeden wyjątek. Ponad 24 godz bez snu. Ani Marecky ani tolaf ani keto nie spełnili tego warunku. Jak spanie nie jest spaniem to czarne jest białym.
xtnt piszesz że ci nie zależy na tamtym i tamtym ale zaraz dodajesz że na stravie jest lepiej, można się porównywać. Co ty chcesz człowieku porównywać. Jeździsz na takim samym rowerze jak inni? Tak samo pracujesz, jesteś wypoczęty/zmęczony? Jadasz to samo co inni? Idę twoim tokiem rozumowania. I choćbyś miał identyczny rower jak gość X i przejechał identyczną trasę to będziesz i tak miał wiele czynników które mogą mieć wpływ na wynik. Podważę wszystkie twoje argumenty.
Pixon
| 09:40 środa, 22 czerwca 2016 | linkuj Czekam, aż zaczniecie ścigać ludzi co wpisują dystanse do pracy dojazd - 8h pracy - powrót - jako jeden wpis :D
xtnt | 07:18 środa, 22 czerwca 2016 | linkuj Na rozluźnienie Bsowego stresu https://www.youtube.com/watch?v=ftVzv771RKg&feature=youtu.be Downhill TT 113 km/h.
xtnt | 06:58 środa, 22 czerwca 2016 | linkuj Remka to pewnie każdy zna https://www.strava.com/athletes/1172139 813.8km everesting (dwukrotny, 824 podjazdy) na Agrykoli 16,759m przewyższenia, 48:24:20 czas jazdy, 57:01:17 czas brutto. I co pewnie zniknąłby na BSie bo zwyciężyłaby wycieczka 500 km po polach i łąkach...
xtnt | 06:51 środa, 22 czerwca 2016 | linkuj Nikt nie zasługuje na główną! ;) No na jakiej podstawie? To jest tylko i aż takie proste. Jeśli chodzi o moje zdanie to ja bym wyłączył te okienka bo to jest niepotrzebne i tylko razi ludzi. Co to w ogóle za pomysł reklamować czyjąś wycieczkę bo ktoś zrobił najwięcej km. Pomysł idiotyczny i patologiczny bo z reguły takie osoby cisną po najlepszych nawierzchniach i minimalizują wszelkie utrudnienia. Dla mnie to żadne kryterium.

Wszystkie wycieczki są ciekawe i konstrukcja bikestata tworzy takie "wojny", które są pozbawione sensu. Ja to już piszę NTY tysięczny raz, niech zrobią mechanizm ROTUJĄCY wycieczki w okienkach i pojawi się tam KAŻDA wycieczka i wszyscy będą zadowoleni. Mnie tam o wiele bardziej imponuje rywalizacja na stravie bo tam jest o wiele więcej ludzi i można się porównać do całego świata i to pod każdym względem. Proszę 75,549 metrów przewyższenia w 22 dni, to jest wyczyn i co na BS by taka osoba nie trafiła w okienko. Zobacz np. wyczyn Paul Lincka (zobaczcie zdjęcia to mężczyzna po 50tce!) 715 km w 24h 31 średniej 38 minut postoju https://www.strava.com/activities/614595128 to są wyczyny, a BS ze swoimi okienkami. PLease... Oczywiście jest tak samo mnóstwo chłopaków od nas, których nie ma na BS, a robią naprawdę niesamowite rzeczy. BS to raczej ułamek świata.
Gość | 19:25 wtorek, 21 czerwca 2016 | linkuj xtnt to sobie czekaj. Min twoje komentarze podobne do tych tutaj utwierdzały nieraz naciągaczy że nic złego w ich wpisach. Przecież widzisz że to nie ma sensu bo takiemu Mareckiemu choćby i 1000 osób napisało że nie zasługuje na główną to on będzie robił swoje. Kiedyś kilka osób reagowało często i odnosiło to skutek a teraz samowolka.
gustav
| 16:40 poniedziałek, 20 czerwca 2016 | linkuj Na stravie to chyba fajnie jest rozwiązane: mamy jakoś top10 obecnego tygodnia i bodajże poprzedniego, czy miesiąca, nie pamiętam, no i podział na ilość kilometrów i przewyższeń.
To fakt - okienka są już tu wiele lat w niezmienionej formie i trzaby coś z tym zrobić w końcu.
Chociażby top3 z przewyższeń i kilometrów - podział na asfalt i teren :)
A co do ''soczystej'' jazdy non-stop: kończy się wtedy, gdy już dalej nie jesteś w stanie jechać (sen, wypadek, kontuzja, problemy żołądkowe etc.) - chyba najbardziej sensowny argument w tej całej dyskusji ;)

btw. Tylko jak już jakieś zmiany będą, to niech są konsultowane na forum. Kiedyś byłem zarejestrowany na pewnym ogólnopolskim forum motoryzacyjnym - w opinii wielu - najlepszym w kraju. Adres www miałem na stronie startowej ustawiony. Z czasem admini zaczęli robić zmiany wizualne, jakieś dodatki, wielu się to nie spodobało... nawet całe forum z wszystkimi tematami wyj**ali! Teraz jak wejdę na tę stronkę raz na pół roku, to już będzie za dużo.
xtnt | 12:28 poniedziałek, 20 czerwca 2016 | linkuj Przestaje rozumieć BS.

Do administratora WYWALCIE te durne okienka z wczorajszym i dzisiejszym przejazdem, bo to jest amatorka i lamerstwo niech zostaną tylko z miesiąca bo te dzienne są niezdrowe dla ludzi, powodują jakąś gorycz i są idiotyczne w samej swej funkcji. Nie zauważyłem, żeby ktokolwiek wsiadał o godzinie 00:01 i kończył 23:59. Więc nikt nie robi tak naprawdę wycieczki 24h, bo większość pojedzie np. część środy i część czwartku. Więc też powinni sobie rozbijać na część do 24tej i część po. Jakoś nie zwróciłem uwagi by ktoś się o to czepiał, zawsze czepiają się w sytuacji kiedy dochodzi do dużych liczb. Ciekawa hipokryzja, jak ktoś łamie regulamin robiąc 100 km w środę i wpisuje sobie je niby że zrobił to w czwartek rano to nikomu to nie przeszkadza. O co wam ludzie chodzi? Jak się interesujecie regułami i zasadami to stosujcie się do wszystkich, a nie 1/15... Czekam na was za każdym razem jak powstanie jakaś nieprawidłowość będę patrzył czy się tam pojawicie, a jak nie to pokażecie klasę hipokryty...
Bikestats | 20:21 wtorek, 14 czerwca 2016 | linkuj Pixon z tobą nie ma co dyskutować. Są zasady, są reguły to po co bronisz czyjegoś widzimisię?
Twój idol chyba chciał żeby inni piali z zachwytu nad jego wpisem a tu taki blamaż.
Przecież ty jeżdżąc swój 24h maraton w parze nie wpisujesz swoich i kolegi km tylko swoje. To ile ci wyjdzie 300? Trochę więcej? Byłbyś zadowolony gdyby okazało się że na maratonie wyprzedziła cie "para" która w rzeczywistości okazała się czwórką kolesi?
I do Mareckiego.
Cyt: "Po 40 km jazdy równym asfaltem poczuliśmy znużenie równą nawierzchnią..."
My poczuliśmy jeszcze większe znużenie po doczytaniu do tego miejsca. Dalej nie było sensu, bo takie nudy. Wyszukaliśmy tylko fragment który potwierdził wszystkie wpisy na NIE.
Cyt: "...zarządziłem nocny odpoczynek w Suwałkach, tak aby z kolejnym porankiem ruszyć dalej na szlak. Pierwszym miejscem naszego odpoczynku był McDonalds, gdzie siedzieliśmy, jedliśmy i drzemaliśmy do godziny 23, kiedy to trzeba było opuścić fastfooda. Kolejną miejscówką był park, gdzie wyciągnęliśmy się na ławkach. Folia NRC faktycznie grzeje, ale i tak około 1 w nocy przenieśliśmy się na ogromną stację Shell przy DK 8, gdzie siedząc, leżąc, jedząc, pijąc i chodząc doczekaliśmy świtu. Około 3 nad ranem zaczęło już robić się niebiesko, więc poderwałem ekipę i wróciliśmy na szlak..."

Z opisu wynika zatem że odpoczynek ze spaniem i przemieszczaniem się na kolejne miejsca spania trwał od ok 21 do 3.
Litości Marecky, bądźże uczciwy i stosuj się do zasad panujących na Bikestatsie. Gdybyś przejechał tyle albo i więcej bez spania to sobie wpisuj jako całość ale w tym przypadku nie może być mowy o jeździe nonstop. Odpoczynek ze spaniem ok 6 godz!

Administratorze Blase ten wpis należy zablokować bo nie spełnia warunków aby trasa widniała jako rekord miesiąca maja.
Gość | 18:56 wtorek, 14 czerwca 2016 | linkuj i Pixon też oszukiwał, pisze, że spał w namiocie, normalnie kraina obłakanych cudaków, Pixon, jak spałeś a kolega jeździł to to co kolega najeździł podczas twojego snu ci się nie zalicza bo to nie ty to przejechałeś, rozumiesz to? jestes w stanie pojąć takie trudne do zrozumienia sprawy?
Pixon
| 08:25 wtorek, 14 czerwca 2016 | linkuj Widzę, ze wszystkim tu żal dupę ściska. Zamiast wypisywać tyle komentarzy, dawno wsiedlibyście na rower przejechali Polskę z Gdańska do Zakopanego z zatrzymaniem się na drzemkę w Łodzi :D Też byście wskoczyli na główną.
Ludzie czy to jest aż takie ważne? Na prawdę nie macie innych problemów na głowie? Na prawdę jesteście tacy zakompleksieni, że czekacie na to aby każdy piał z zachwytu nad Wami?

Z Waszym tokiem rozumowania swoje maratony 24h jeżdżone w parze, powinienem wpisać jako np. 10 a nawet 20 oddzielnych wycieczek, bo przecież jechałem swoje dwa okrążenia, później miałem zmianę i szedłem do namiotu odpocząć.

Paranoja!

Nie bronię tu jednej ani drugiej strony. Ani mi do oszustów, ani do służbistów, którzy wyciągają regulamin i odhaczają punk po punkcie.
KONIEC | 16:17 czwartek, 9 czerwca 2016 | linkuj Marecky swoim fałszywym wpisem i komentarzami bez racji sam się skreślił z listy uczciwych i poważnych rowerzystów. Amen
xxx | 09:55 czwartek, 9 czerwca 2016 | linkuj Oj tam oj tam Czepiliście się MARECKY-ego jakby tylko on taki zamęt robił na BS.
Dzielny chłop jeszcze komentarzy nie zablokował,pewnie mu na tej setce zależy.
Takich artystów jest wielu wystarczy tylko się rozglądnąć.
Taki PAWSOL cały tysiąc z BBT wklepie i będzie starał się wmówić że oka nie zamknie.
No,a te 2 km z pływania wpisywane do km rowerowych to dziecinada.

Aby konflikt który od lat się ciągnie mógł być zamknięty wystarczy jasno to powiedzieć.
Doba ma 24 godz i wszystko co poza nią nie może być podciągnięte do jednej wyprawy.
Dopóki regulamin tego jasno nie powie to nasze wnuki o tym za xxx lat będą tutaj prawić.
ahoj.
Antymarecky | 01:33 czwartek, 9 czerwca 2016 | linkuj Nie głupio ci Marecky? Większość podważa twój wpis a ty dalej w zaparte. Spanie kilka godzin w trasie dyskwalifikuje twoją jazdę jako przejazd nonstop. Za chwilę ktoś zsumuje cały miesiąc bo też niewiele spał pomiędzy jazdami i będzie się głupio uśmiechał jak ty pisząc o psich karawanach. Nie masz zasad i honoru człowieku?
Gość | 05:50 środa, 8 czerwca 2016 | linkuj "Gratuluję Marek dobrze pojechałeś.Co następne z twojej listy?" - rekord wszech czasów w jezdzie non-stop. Musze jeszcze tylko zorganizowac noclegi.
Gość | 03:57 wtorek, 7 czerwca 2016 | linkuj Gratuluję Marek dobrze pojechałeś.Co następne z twojej listy?
Gość | 20:49 niedziela, 5 czerwca 2016 | linkuj towarzystwo wzajemnej adoracji pod wezwaniem 24 godzinnej doby mającej 36 godzin, poziom zidiocenia mega gwiazd rowerowych doszedł, jak widać na przykładzie tego Pana, do masy krytycznej, nie chodzi tu o ten konkretny wpis tylko o ilość zaburzonych osobników na tym niby rowerowym portalu, gdzie się podziali ludzie, którzy jeszcze tak niedawno opisywali wspaniałe eskapady rowerowe, z mapami, fotami i rzetelnymi informacjami co i gdzie można zobaczyć? zamiast nich mamy "cudaków" z dobami po 70 godzin, którzy śpią nie śpiąc, małych ludzi z ego wielkości balonów i wręcz kretyńską potrzeba zaistnienia dla samego zaistnienia, nic nie kryje się za tymi głupowatymi wpisami o przejechaniu 700-800 km, nic prócz prymitywnej potrzeby lansowania się
Twoje sumienie | 05:44 piątek, 3 czerwca 2016 | linkuj Zostawcie autora, olejcie go bo i tak nic do niego nie dociera. Ponad 100 komentarzy w innym zafałszowanym wpisie świadczy chyba o czymś. Ludzie głupi nie są żeby się nabrać. Gdyby sierra nie dał zdjęć z nocnego spania to by się cwaniak nie przyznał. Sam nie wspomniał i swojej galerii nie pokazał. Każdy twój wpis 400+ będzie teraz wątpliwym Malecki
MARECKY
| 19:51 czwartek, 2 czerwca 2016 | linkuj Zacznę czkać po setnym komentarzu :-)
obserwator | 14:26 czwartek, 2 czerwca 2016 | linkuj ///Dziwne że Wilk jeszcze się tu nie wypowiedział. ///
wilk nie rozmawia z tchórzami i szczekającymi pinczerkami.Zmądrzał chłop i od dłuższego czasu milczy.
garmin
Wskaż gdzie to pisze że anonim,gość czy Jaś Fasola nie może tu pisać.

Psy szczekają karawana jedzie dalej.
MARECKY NIE CZKA CI SIĘ.
Gość | 06:26 czwartek, 2 czerwca 2016 | linkuj Komentowanie wcale nie dotyczy tego czy przejechał czy nie. Wątpliwości tu nie ma. Chodzi o to że nie przejechał tego non stop bez spania. Tytuł powinien brzmieć: Naciągana dwudniowa trasa ze spaniem.
szafar
| 06:17 czwartek, 2 czerwca 2016 | linkuj Patrząc na czas wykonania 2-ch zdjęć : "Białystok Starosielce.Wjeżdzamy na głowną trase Green Velo" 21.05.2015 godz 4:47 a zdjęciem "odcinek Bartoszyce-Lidzbark Warmiński" ( tam gdzie widać strumień światła z lampki rowerowej) 22.05.2016 21:33. Co daje łączny czas 40 godzin i 46 minut. A nie są to z całą pewnością zdjęcia "startowe/końcowe".
szafar
| 06:01 czwartek, 2 czerwca 2016 | linkuj przypuszczam,że ten czas podany we wpisie 34 godziny 47 minut to jest czas netto (sama jazda).Czas brutto,to wg mnie, minimum 40,a nawet 45 godzin.
gizmo201
| 18:59 środa, 1 czerwca 2016 | linkuj Nie żebym się też czepiał, ale doba ma 24h, a wycieczka to na pewno jednodniową nie jest więc zaczepię w czystej formalności 34h w 24h to podziw, załamanie czasoprzestrzeni. Nie no szacun za dystans. A tak swoją drogą skąd takie parcie wszyscy mają na komentowanie czy przejechał czy nie, to już jego sumienie co wpisze i jak udokumentuje, łatwo jest napisać oszukuje czy kłamie, widziałem, że spał itp. Co to ma do rzeczy, jak to się mówi liczy się wypad czy się zsumuje czy nie to jakość jest ta sama!
garmin
| 16:06 środa, 1 czerwca 2016 | linkuj @ blasiaczek

Jak już o myciu ...

Można się w pełni umyć mając do dyspozycji np. pół butelki PET wody, szmatkę kawałek gąbki i mydło. To się praktykuje np. w górach, kiedy dostęp do wody jest bardzo ograniczony (ma się tyle wody, ile się przyniosło na plecach, ale ta woda musi starczyć do picia, gotowania i na drogę).

Trochę wody i gąbka/szmatka pozwala całkowicie się namydlić i umyć. Reszta to spłukanie. Dla wygody można mieć ze sobą zakrętkę z nawierconymi/przekłutymi otworkami. Wtedy mamy taki mini prysznic, coś jak konewka - łatwiej się spłukać.

Ja dodatkowo zawsze jeżdżę/wędruję w ubraniu niemal w 100% zakrywającym ciało (długie spodnie, długie rękawy koszuli, itp.). Chroni to ciało nie tylko przed słońcem, owadami, krzalem, ale także skutecznie zabezpiecza przed kurzem, piachem, brudem. Wbrew pozorom mniej się też wtedy człowiek poci (patrz jak się ubierają ludzie w krajach gdzie naprawdę jest gorąco - np. Bliski Wschód).
blasiaczek
| 14:59 środa, 1 czerwca 2016 | linkuj Faktycznie wątek odbiegł od tematu:)

Jeśli chodzi o mnie to nie lubię się nie umyć po ciężkim, gorącym dniu jak człowiek cały się klei. Źle mi się śpi i nie wypocznę dobrze bo brak mi komfortu. Wypad do Danii był można powiedzieć wyjątkiem, pola namiotowe były naprawdę drogie (wychodziło chyba ok. 200 zł za nocleg z małym namiotem). Do tego dziwny system korzystania z prysznica na jakieś karty turystyczne. Porażka jak dla mnie.
W Danii niby morze dookoła ale było trudno dostępne, gdy tego potrzebowałem.

Kilka razy zdarzyło mi się nie umyć ale staram się tego unikać. Nawet gdy spałem na dziko to przeważnie znalazła się jakaś rzeczka, gdzie można się umyć, zrobić małe pranie.
Gość | 05:10 środa, 1 czerwca 2016 | linkuj Dziwne że Wilk jeszcze się tu nie wypowiedział. Gdyby to był ktoś inny to już by po nim jechał i mielibyśmy zażartą dyskusję. Ale skoro to znajomy z MRDP to gorzką ślinę przełyka i oczy przymyka.
Moderator | 22:08 wtorek, 31 maja 2016 | linkuj Marecky miesiąc się skończył a ty dalej wisisz w okienku z rekordem którego nie ustanowiłeś w maju. Wychodzisz tym sposobem tylko na cwaniaka, co stosuje się tylko do swoich reguł a nie reguł BS. Nie tłumacz się że ten blog tak ma a inne mają inaczej. Gdybyś miał bloga na swojej prywatnej stronie to rób co chcesz ale tutaj jest Bikestats. Za miesiąc wszyscy zapomną o twoim wątpliwym wpisie, ale o zbiorowym wpisie - nie.
garmin
| 21:50 wtorek, 31 maja 2016 | linkuj @ karolxii

Jak to jest? ... normalnie.

W wielu kręgach podróżniczych nie ma w tym niczego nadzwyczajnego. Wielokrotnie bywałem na wyjazdach górskich, gdzie nie myło się po 2-3 tygodnie. Ja byłem organizatorem i przewodnikiem na tych wyjazdach, ale robili tak w zasadzie wszyscy biorący udział. Wyjątkiem było wieczorne mycie zębów. Oczywiście na upartego dałoby się umyć (wystarczy z pół litra wody, gąbka lub szmatka, trochę mydła), ale w pewnych warunkach to nie jest pierwsza sprawa, o której się akurat myśli, na którą ma się siły i chęci, chce się poświęcić czas, itp. Poza tym ... to w takich warunkach wcale aż tak nie przeszkadza. Tym bardziej jak trzeba te kilka tygodni funkcjonować w tych samych ciuchach, wody do dyspozycji jest bardzo mało, wieczorem jest zimno, itp.. Trudno mi to wytłumaczyć bo to jest po prostu "normalka". To trzeba przeżyć/poczuć. Jak ktoś zajmuje się turystyką w zupełnie innej formie, to może tego po prostu nie zrozumieć.

Tydzień to jest jeszcze mało odczuwalny/zauważalny. Generalnie zaczyna to przeszkadzać jak się zejdzie/zjedzie z gór.

Odkąd jeżdżę z dziećmi to wyjazdy nie są już takie długie (czasy studenckie wrócą pewnie dopiero na emeryturze, tyle że emerytur nie będzie). Ostatni wakacyjny wyjazd w rumuńskie Karpaty Południowe trwał około 20 dni. W tym czasie też nie myliśmy się. To był super wyjazd!
przemekturysta
| 21:09 wtorek, 31 maja 2016 | linkuj Do tej pory czytając ten wpis skupiałem się na głównym wątku, jakim jest "Dystans Marecky''ego). Jednak po przeczytaniu ostatnich wpisów Garmina i Blasiaczka wątek główny spadł na plan drugi.
Czy możecie mi panowie powiedzieć jak to jest nie myć się przez tydzień???
W porównaniu z wieloma osobami na tym blogu, nie mogę się pochwalić ani bagażem kilometrażu, ani też wycieczkami poza granicami Polski. Jednak brak zachowania minimum higieny podczas takich wycieczek to..., i tutaj powstrzymam się od komentarza, bo może w takim niemyciu się jest coś bardzo praktycznego, czego ja po prostu nie widzę i nie potrafię zrozumieć.
A może zasada, że brud po osiągnięciu "specyficznej wysokości/grubości", po prostu sam odpada i wtedy przestaje być problemem.
garmin
| 12:15 wtorek, 31 maja 2016 | linkuj @ blasiaczek

"przejechałem Pierścień 1000 jezior [...] nie spałem ani minuty [...] Miałem jednak dłuższy postój w Sejnach, porządniejsze jedzenie i prysznic, na który czekałem chwilkę. Po około 40 minutach byłem z drodze. Czy uważacie, że ten dłuższy postój dyskwalifikuje dystans jako przejechany non stop?"

Moim zdaniem nie. jest to przejazd non-stop.

"Garmin [...] chyba nie chcesz mi powiedzieć, że kąpiel wg Ciebie to też jakieś kolejne kryterium rozdzielające jedną wycieczkę"

Oczywiście, że nie. To nie ja podniosłem ten argument jako pierwszy. Napisałem to jako "BTW" po tym jak przeczytałem w Twojej wypowiedzi: "Wciąż jesteś brudny, spocony, zmęczony i wciąż jedziesz wyznaczoną trasę."

... przywołało to uśmiech na moją twarz, bo ja generalnie podczas wyjazdów praktycznie nie myję się, czy to wyjazd jednodniowy czy na miesiąc. Ogranicza mnie moje lenistwo, bo okazji w terenie raczej nie brakuje. Zatem niemal zawsze, wciąż jestem "brudny, spocony, zmęczony i wciąż jadę (mniej lub bardziej) wyznaczoną trasę".
blasiaczek
| 12:01 wtorek, 31 maja 2016 | linkuj Kiedyś zastanawiałem się, jakie przyjąć kryteria wpisów. Aby nie robić sobie bałaganu we wpisach, datach poszczególnych wycieczek, stwierdziłem że najlepsze i uczciwe będzie wpisywanie jazdy zgodnie z datą. Oczywiście nie liczę jako jednej wycieczki np jak z rana zrobiłem powiedzmy 50 km i wieczorem kolejne 50 km, wiadomo że są to dwa oddzielne zdarzenia.

Tak dla przykładu: przejechałem Pierścień 1000 jezior, jakieś 640 km w 36 godzin. Uwierzcie mi, nie spałem ani minuty. Chciałem zrobić przystanek na drzemkę ale sen nie przychodził. Ale zgodnie ze swoją zasadą podzieliłem to na dzień I i dzień II. Miałem jednak dłuższy postój w Sejnach, porządniejsze jedzenie i prysznic, na który czekałem chwilkę. Po około 40 minutach byłem z drodze. Czy uważacie, że ten dłuższy postój dyskwalifikuje dystans jako przejechany non stop?

Garmin, oczywiście że uwierzę. Swego czasu podczas wyprawy po Danii nie myłem się ponad tydzień. Pola namiotowe jak na polskie warunki były tak drogie, że sobie darowałem ten komfort. Ale chyba nie chcesz mi powiedzieć, że kąpiel wg Ciebie to też jakieś kolejne kryterium rozdzielające jedną wycieczkę?

Widzicie chłopaki jak to jest z tymi wpisami. Każdy wpisuje jak chce, każdy ma swoje zasady, jedni bardziej uczciwe inni mniej. Chyba ważniejszy jest tu zdrowy rozsądek.
garmin
| 11:34 wtorek, 31 maja 2016 | linkuj W środowisku ludzi honorowych sprawa wydawałaby się prosta - wystarczyłaby jedna prosta zasada - wycieczka liczy się jako nieprzerwana dopóki nie zasnąłeś.

Niestety w realnym świecie zawsze znajdą się naciągacze, którzy np. sen nazwą drzemką, albo zaczną rozróżniać spanie na regeneracyjne i techniczne, itp.

I okazuje się, że w takiej sytuacji wcale nie jest trywialne ustalenie jasnych zasad w tej kwestii. Być może należałoby przyjąć zasadę, że istotny jest tylko dystans i czas brutto. Każdy w tym czasie robi co chce. Publikuje się ostateczny wynik w postaci tych dwóch parametrów. Tylko w takim wypadku tzw. "okienko" traci sens, bo wg jakich kryteriów przyjmowałoby się "kto najwięcej przejechał"? Jak porównywać różne dystanse osiągnięte w różnym czasie? Macie jakieś pomysły?
garmin
| 11:11 wtorek, 31 maja 2016 | linkuj @ blasiaczek

"Wciąż jesteś brudny, spocony, zmęczony i wciąż jedziesz wyznaczoną trasę."

BTW - uwierzysz, że przez cały ten wakacyjny wyjazd nie umyłem się ani razu?
https://picasaweb.google.com/klubik.karpacki/Romania2015 Poważnie!
Gość | 11:03 wtorek, 31 maja 2016 | linkuj Sen jest OK jezeli wyjazd trwa nie wiecej niz 24 godziny (niekoniecznie od polnocy do polnocy), bo wtedy stwierdzenie, ze ktos w jeden dzien przejechal tyle i tyle jest nadal prawdziwe. Gdy wyjazd trwa dluzej niz dobe, wtedy zmeczenie wywolane brakiem snu staje sie dominujacym czynnikiem determinujacym dalsza jezde. Jezeli ktos potrafi z tym walczyc, to czapki z glow i niech licznik mu nadal bije, chociaz technicznie rzecz biorac beda to kilometry przejechane w dwa dni, a nie jeden. Ale to jest wlasnie uklon w strone ludzi, ktorzy moga obyc sie bez snu dluzej. Jezeli jednak ktos niweluje wplyw tego czynnika snem, to licznik MUSI sie resetowac. Inaczej mozna doprowadzic do absurdu, gdy ktos przejedzie pol swiata non-stop, robiac przerwy na sen jedynie w nocy (duh!), bo wtedy i tak nic nie widac.
daniel3ttt
| 10:37 wtorek, 31 maja 2016 | linkuj blasiaczek - otóż NIE
Dla mnie mogło by zostać ograniczenie doby 24 godz. i nie było by problemu.
Wtedy nie ważne czy ktoś w tym czasie spał. Ile zrobił danego dnia to jego. Nie było by to sprzeczne z regułą "w pewien dzień zrobił... km".
Administrator zrobił jednak ukłon dla tych którzy są wstanie przejechać ciągiem więcej niż 24 godz lub wolą zaczynać trasę w połowie jednego dnia a kończyć na drugi dzień.
Co do akceptowania tych jazd długodystansowych ponad 24 godz powinna obowiązywać zasada "bez snu". We wpisie, w komentarzu Mareckiego i na zdjęciach kolegi widać jednak że to nie jest taka drzemka o jakiej ty piszesz.
Przecież podczas MRDP byli tacy co w ten sposób spali kilka godzin pod płachtą, w namiocie, w stogu siana itp. Czy ktoś z nich potem sumował?
I tu nie chodzi o zazdrość czy dogryzanie komuś ale o bycie uczciwym i przestrzeganie pewnych zasad. Jak tak ma być to za chwilę inni też będą sobie sumowali bo spali tylko kilka godzin w trasie i wyjdzie zupełna breja na BS.
blasiaczek
| 10:16 wtorek, 31 maja 2016 | linkuj A Wy, drodzy rowerzyści jakie macie kryteria jazdy non-stop i wpisywania ich na bikestats?

Dla mnie podstawowe kryterium na potrzeby wpisu na bikestats to czas i data rozpoczęcia i zakończenia wycieczki. Nie wpiszę przecież, że np w pewien wtorek zrobiłem wycieczkę 600 km w czasie 35 godzin, skoro doba ma 24 godziny. Od północy licznik bije od nowa, a długodystansowa jazda pozostanie długodystansową jazdą. Zainteresowani będą wiedzieli o co chodzi.

Wg mnie krótkie drzemki pod gruszą to nie przerwa w aktywności. Wciąż jesteś brudny, spocony, zmęczony i wciąż jedziesz wyznaczoną trasę. Chyba, że to spanie typowo regeneracyjne to inna sprawa. Wtedy po przebudzeniu zaczyna się nowy etap.

Każdy ma jakieś swoje wyznaczniki, które jedni zaakceptują a inni nie. Dziwi mnie tylko to wylewanie jadu wśród stosunkowo wąskiego grona bikestatowiczów i teoria "parcia na szkło".
Wygląda to jak słowne przepychanki zazdrosnych dzieci.

Internet ma to do siebie, że fajnie można krytykować innych, szczególnie anonimowo.
Gość | 07:47 wtorek, 31 maja 2016 | linkuj "krótkie drzemki na rowerze..." ..., a to ci checa, he, he, he, Marecky ty się nie obudziłeś jeszcze i to może tłumaczyć ten bełkot
daniel3ttt
| 20:35 poniedziałek, 30 maja 2016 | linkuj To teraz wszystko jasne. Spanie od zmroku do świtu jest długim czy krótkim spaniem? Żaden non stop to oczywiście nie jest.
garmin
| 17:13 poniedziałek, 30 maja 2016 | linkuj @ MARECKY

"Jest to trasa przejechana w trybie non stop"

"Nocleg w Suwałkach w McDonaldsie, parku i na Shellu był czysto techniczny" (...)
Także krótkie drzemki na rowerze, na przystankach, w rowach czy innych stogach siana nie powodują w mojej ocenie konieczności dzielenia wycieczek. Cóż, ten blog tak ma"

Myślę, że takie relatywistyczne argumenty mogą być próbą usprawiedliwienia/tłumaczenia się, ale nie przekonają nikogo poważnego i nikt poważny nie potraktuje poważnie ani tych argumentów, ani ich autora. Raczej poważni ludzie będą traktować autora i jego osiągnięcia na zasadzie ciekawostki/osobliwości.

"Żadne krzyki i płacze nas nie przekonają, że białe jest białe a czarne jest czarne"

@ Gość/Goście
Nie mam pojęcia czy to jeden gość w wielu osobach, czy kilku/kilkoro niezależnych gości, ale nie rozumiem, dlaczego nie masz/nie macie odwagi pisać pod własnym nickiem. Trudno brać na poważnie argumenty przytaczane przez anonimy.
MARECKY
| 16:29 poniedziałek, 30 maja 2016 | linkuj Widzę, że moja jazda wzbudziła duże emocje :-). Zarzucanie mi ,,parcia na szkło'''''''' jest zabawne. Wpisy z moich najdłuższych przelotów (GMRDP 2015, MRDP 2013) były dzielone zgodnie z poniższymi zasadami.

1. Wpis oczywiście nie jest zbiorowy :-). Jest to trasa przejechana w trybie non stop, co nie znaczy że się nie zatrzymywałem.

2. Długie spanie w normalnych warunkach (hotel, agroturystyka, schronisko, namiot) które jest dla mnie podstawowym kryterium czy jazda jest non stop czy nie, podczas tej jazdy nie wystąpiło i wpis podzielony nie będzie. Nocleg w Suwałkach w McDonaldsie, parku i na Shellu (szczegóły będą w relacji) był czysto techniczny, bo nie chciałem z ekipą jechać po nowym szlaku w nocy, gdy niewiele widać. Wręcz zmusiłem ich do przerwy i spania w oczekiwaniu na świt :-).
Także krótkie drzemki na rowerze, na przystankach, w rowach czy innych stogach siana nie powodują w mojej ocenie konieczności dzielenia wycieczek. Cóż, ten blog tak ma - inne mają czasami inaczej, a czasami tak samo.

Pozdrawiam zalogowanych i anonimków :-)
Gość | 14:33 poniedziałek, 30 maja 2016 | linkuj Nie ma co się produkować, im więcej osób napisze że to nie fair tym bardziej Marecky będzie szedł w zaparte. Nie rozumie, że upór sam w sobie sensu nie ma, warto być upartym, ale w sprawach tego wartych. Niektórzy ludzie z małymi siusiaczkami muszą podbudować swojego ego, więc niech ma chwilę sławy. Widać dla niego to ważniejsze niż kompromitacja w oczach wpisujących uczciwie długie trasy
Gość yer | 10:10 poniedziałek, 30 maja 2016 | linkuj "Czepiata sie", a chłop się wyraźnie rozwija, już niebawem będzie 1000 km i co wy możecie mu zrobić? wpisze i już
GośćX | 20:22 niedziela, 29 maja 2016 | linkuj Uparty Marecky w poprzednich przekrętach nie poprawił wpisów, nie podzielił na dwa tam gdzie spał kilka godzin więc czemu miałby teraz to zrobić? Zgłosić jako "wpis cwaniacki" i tyle. Administrator powinien zrobić z nim porządek.
Gość | 19:19 niedziela, 29 maja 2016 | linkuj Coś tu jest jednak nie do końca uczciwe. Kiedy korzystam z pierwszego odnośnika "GSP" widać stronę internetową w postaci "pisanej", a kiedy sięgam do drugiego przekierowuje ,mnie na stronę bikemap.net, gdzie podany jest dystans 506 km. Więc jak to się ma do wpisanych 731 km?
Wygląda mi to na jakąś tandetną ściemę!!!
obserwator | 17:34 niedziela, 29 maja 2016 | linkuj Co się dziwicie,przecież to Elbląg i co drugi nizinny turysta ma w d...pie co o nich się pisze.
Duch Bikestats | 15:01 niedziela, 29 maja 2016 | linkuj Słabe są takie ściemy, uczciwiej byłoby to wpisać jako dwie wycieczki, bo spanie zmienia tu wszystko. Na takie zasadzie to wielodniowy wyścig jak dookoła Polski można by wpisać jako jedną trasę na ponad 3000km. Jak widać ciśnienie na szkło u niektórych jest większe niż uczciwość. Wygodniej udawać głuchego na poważne zarzuty że się psuje zabawę ludziom, którzy reguły szanują i odbiera się im zasłużone laury na głóewnej stronie niż na nie odpowiedzieć. Ogarnij się Marecki bo takimi zachowaniami najbardziej sobie szkodzisz, ludzie zamiast komentować fajną wycieczkę skupiają się na twoich przekretach
Gość | 20:21 sobota, 28 maja 2016 | linkuj Spał, spał. Garmin ma 100% racji. Nie powinno się tego przejazdu traktować jako jazdy ciągłej. Na zdjęciach wszystko widać jak śpią pod folią NRC a poza tym we wcześniejszych wpisach z gatunku "supermaratony" autor też potraktował swoje wojaże jako jazda ciągła choć przyznał wyraźnie że spał 2 godz, kilka godzin. Ma się parcie na szkło
Gość | 09:30 czwartek, 26 maja 2016 | linkuj Garmin, jestes nowy, wiec nie wiesz, ale sa tutaj:
Fantasci, ktorzy jezdza jedynie palcem po mapie i wklepuja to jako wycieczki, aby piac sie w rankingach;
Nieznajacy kalendarza, ktorzy przedatowuja wyjazdy, aby wskoczyc na glowna;
Milosnicy zbiorowek, sumujacy kilometry z tygodnia, miesiaca, roku jako jeden wyjazd, aby wskoczyc na glowna.
Somnabulicy, dla ktorych sen w hotelu, na kampingu, w rowie, na przystanku, u dziadka, wujka, kochanki nie jest absolutnie przerwa w aktywnosci. Tez chodzi o skok na glowna.
Tak jak sa ludzie, dla ktorych tabliczka "Szanuj zielen" nic nie znaczy, o ile w poblizu nie stoi stroz z kijem, tak i sa ludzie, ktorzy lamia reguly tego serwisu, bo jest to bezkarne.

Skoro jednak ten czlowiek swoim wpisem zrzucil wlasnie CIEBIE z glownej, to Twoje wielokrotne wpisy na ten temat nie wygladaja dobrze. Powiedziales co miales powiedziec raz, bo tak nalezy robic, i wystarczy. To czy powiesz to kolejne 100 razy nic nie zmieni, a zaczyna zle wygladac. I nie ma znaczenia, czy racja jest po Twojej stronie. Odpusc, bo jestem pewien, ze jestes ponad to.
garmin
| 08:33 czwartek, 26 maja 2016 | linkuj Jestem nowym użytkownikiem BS i nie znam zaszłości. Zrozumiałem jednak, że zgodnie z przyjętymi zasadami, wpisy dotyczące dłuższych wycieczek mogą być dokonywane jako jedna wycieczka, tylko jeżeli wycieczka odbyła się bez snu (drzemka to też sen). W pozostałych przypadkach wpisy powinny być podzielone na poszczególne dni. Jeżeli jest inaczej - proszę o sprostowanie i napisanie przez kogoś lepiej ode mnie obeznanego w tych zasadach, jakie zasady temu towarzyszą.

Po wpisach "Gościa" przejrzałem wpisy MARECKYego w kategorii SUPERMARATONY i zauważyłem, że stosunkowo często pojawiały się wątpliwości komentujących co do autentyczności wpisów, dotyczące tego, czy dystans został pokonany na zasadzie "non-stop" (tzn. bez spania i bez drzemania bo drzemanie to też jest spanie). Tym razem także takie wątpliwości zostały podniesione. Wątpliwości budzą też fotografie zamieszczone przez innych uczestników przejazdu:

https://lh3.googleusercontent.com/hYDDv3jkV1KIh6S6K9LTq7YFCk6SrW8DmGQFqX8GPJp-yt0Tzze1AMbcC--_s42iWD5RADcxkNSmHw=w872-h654-no
https://lh3.googleusercontent.com/KR-hkaqhPoNzSyYR4wCnpU_lHw9bU-vj29-OYAN-mWTtX3YYgr_KyC3EjgWwD6UO9_xzJP8kBopcPg=w872-h654-no

Autor wpisu nie ustosunkował się do wątpliwości, pomimo, że w międzyczasie logował się w serwisie oraz zamieścił inne wpisy. Brak jednoznacznej odpowiedzi budzi kolejne wątpliwości.

Raz jeszcze zwracam się do autora wpisu z konkretnym pytaniem - Drzemałeś po drodze czy jechałeś całość jednym ciągiem? Jeżeli drzemałeś, (bądź mężczyzną i) podziel proszę wycieczkę na poszczególne dni.

Spanie po drodze nie umniejsza ilości przejechanych kilometrów. Nadal jest to duże osiągnięcie w stosunkowo krótkim czasie brutto. Ale gra fair i uczciwość rywalizacji wymaga zachowań dżentelmeńskich. Wśród osób jeżdżących dłuższe dystanse wszystcy dobrze wiedzą, że to właśnie brak snu jest jednym z poważniejszych utrudnień, a umiejętność poradzenia sobie z tym ciężarem (i nie chodzi o przespanie się) decyduje o osiągniętym wyniku. Trudno byłoby na poważnie traktować kogoś, kto nazywając sen drzemką stara się ominąć honorowe zasady rywalizacji. Mam nadzieję, że w tym przypadku tak nie jest i wszystko wyjaśni się na tyle, że będzie można złożyć Kol. MARECKYemu w pełni zasłużone gratulacje osiągniętego wyniku.
Gość | 10:59 środa, 25 maja 2016 | linkuj Kiedyś wrzucił wpis jako całość choć drzemał w Raciborzu. Teraz chciał oszukać ale kumpel go wydał haha...
garmin
| 09:24 środa, 25 maja 2016 | linkuj Nie zanudziłeś się jadąc taki kawał szlakiem ''ala DDR? Podziwiam! Widywałem czasami to Green Velo - co wioska to szlak przechodził z jednej strony drogi na drugą, walił chodnikami, przez wyjazdy z posesji, wzdłuż barierek, itp. Do tego ta cała cepeliowa infrastruktura. ... a kawałek obok piękne lasy, malownicze łąki, pola, obsadzone wielkimi drzewami stare drogi, itp.

Drzemałeś po drodze czy całość jednym ciągiem?
Gość | 21:10 wtorek, 24 maja 2016 | linkuj Ze spaniem się nie liczy.
giovanni
| 17:38 wtorek, 24 maja 2016 | linkuj Brawo!!!
kbialy2002
| 05:22 wtorek, 24 maja 2016 | linkuj Marek My w Baniach Mazurskich byliśmy już około 1.00 i mięliśmy jechać w Waszym kierunku do Gopłdap i do trój-styku granic ale nie do Suwałk... Chcieliśmy Was zaskoczyć na szlaku ale się nie udało...
Wszystko się zawiesiło i nic nie wypaliło...
Ale to nie szkodzi bo GV i tak zaliczyliśmy w dużym zakresie... Szkoda że nie z Wami...
sierra
| 23:04 poniedziałek, 23 maja 2016 | linkuj @Mariusz, kiedyś książki będą o Nich pisać, i na pewno przejdą do historii, jako pierwsi, którzy pokonali GV ;)
@Marek faktycznie to "spanie" w suwalskim parku, a następnie na podłodze stacji Shella będę trochę pamiętał ;)
Nie zapominajmy też o Sławku, który jako debiutant na takim dystansie występował po raz pierwszy i nie zawiódł.
Trochę rozmawiałem z ludźmi w Białymstoku, a propos Twojej przyszłorocznej propozycji i raczej nie mieli pochlebnego zdania o tamtejszym GV.
A poza tym:
G R A T U L A C J E :)
MARECKY
| 19:48 poniedziałek, 23 maja 2016 | linkuj Przyjechał, pospał, przyszedł i pozamiatał :-)). Za rok etap z Łomży w Twoje okolice. Pozdrowienia.
Mariobiker1973
| 19:39 poniedziałek, 23 maja 2016 | linkuj WOW !!! Przyszedł Marek i pozamiatał ;) Brawo !!!
Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa ienat
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]