INFO

avatar Ten blog rowerowy prowadzi MARECKY z miasta Elbląg. Mam przejechane od 1995r. 284.763 kilometry, czyli właśnie po raz siódmy okrążyłem równik :-). Pomykam po drogach i dróżkach z prędkością 20.91 km/h i tak jest OK.
Więcej o mnie.

MOJA STRONA INTERNETOWA

marecki.home.pl

KATALOG ŻUŁAWSKICH DOMÓW PODCIENIOWYCH

DOMY PODCIENIOWE Z XVIII/XIX w.

MOJE GALERIE

FOTOSIK (do 30.04.2023)



baton rowerowy bikestats.pl 2023 button stats bikestats.pl 2022 button stats bikestats.pl 2021 button stats bikestats.pl 2020 button stats bikestats.pl 2019 button stats bikestats.pl 2018 button stats bikestats.pl 2017 button stats bikestats.pl 2016 button stats bikestats.pl 2015 button stats bikestats.pl 2014 button stats bikestats.pl 2013 button stats bikestats.pl 2012 button stats bikestats.pl 2011 button stats bikestats.pl 2010 button stats bikestats.pl 2009 button stats bikestats.pl 2008 button stats bikestats.pl

ARCHIWUM BLOGA

Wpisy archiwalne w kategorii

50/50

Dystans całkowity:5187.00 km (w terenie 193.00 km; 3.72%)
Czas w ruchu:216:51
Średnia prędkość:21.05 km/h
Maksymalna prędkość:58.00 km/h
Suma podjazdów:22469 m
Suma kalorii:59305 kcal
Liczba aktywności:51
Średnio na aktywność:101.71 km i 5h 17m
Więcej statystyk
Dane wyjazdu:
52.00 km 0.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:41.00 km/h
Temperatura:25.0
Podjazdy: m
Rower:BOCAS

To tu, to tam po Elblągu

Piątek, 15 września 2023 · | Komentarze 0

Ostatni dzień ,,czterdziestek" okazał się bardzo pracowity. A jeszcze wieczór upłynął w Tatance, gotowej na jutrzejszą ,,pięćdziesiątkę'' :-))

Jutro jednak nie zapomnijcie wcześniej o Elbląskim Dniu bez Samochodu.








Kategoria 50/50


Dane wyjazdu:
82.00 km 0.00 km teren
03:28 h 23.65 km/h:
Maks. pr.:38.00 km/h
Temperatura:12.0
Podjazdy:551 m
Rower:BOCAS

PĄCZKI RAFIEGO, McDONALD`s MARECKIEGO :-))

Czwartek, 7 września 2023 · | Komentarze 2

Trasa: ELBLĄG-Łęcze-Ogrodniki-Milejewo-Majewo-Młynary-Pasłęk-Krosno-Węzina-Komorowo Żuławskie-ELBLĄG

MAPA

I tak to projekt 50 wycieczek długości co najmniej 50 km nieprzypadkowo powiązany z nadchodzącymi 50 urodzinami dobiegł końca. Na ostatniej trasie nie mogło zabraknąć najwierniejszego druha tysięcy moich kilometrów, księżycowego Roberto :-)

Pojechaliśmy o poranku do Pasłęka na pączki Rafiego poprawione jagodziankami oraz odwiedziliśmy nowy MC nieopodal starej DK 7. Menu śniadaniowe weszło jak marzenie, ale kawa lepsza jest na Orlenach ;-) Największe wrażenie wywołała u nas ... łazienka, gdzie wszystko jest na czujniki zbliżeniowe i nawet umywalki nie wyglądają jak umywalki. 

Roberto na trasie


Wiatraki Majewa za stylowymi mgło-chmurami







Dane wyjazdu:
64.00 km 0.00 km teren
03:43 h 17.22 km/h:
Maks. pr.:54.00 km/h
Temperatura:22.0
Podjazdy:505 m
Rower:BOCAS

To tu, to tam po Elblągu+

Środa, 6 września 2023 · | Komentarze 0

Trasa: ELBLĄG-Jagodnik-Stoboje-Gronowo Górne-Elbląg

MAPA

GALERIA





Nieprawdopodobnie ciekawą trasę zaproponował dzisiaj Andrzej podczas latarkowego wtorku w środę. Przymyślaną i sprawdzoną w każdym aspekcie, łącznie z opowiadaną z przewodnicką swobodą historią dworu w Zajeździe na ulicy Witkiewicza. Nawet zachód słońca mu się podporządkował i pokazał wtedy, kiedy powinien ;-)

I tylko jego  gleba na piasku pod koniec wycieczki zepsuła nieco nastrój. Na szczęście szlifowanie asfaltu było delikatne i obyło się bez poważniejszych konsekwencji.

Dzięki wszystkim za wspólne kręcenie.



Dane wyjazdu:
80.00 km 0.00 km teren
h km/h:
Maks. pr.:36.00 km/h
Temperatura:30.0
Podjazdy:299 m
Rower:BOCAS

To tu, to tam po Elblągu + BALONY

Sobota, 19 sierpnia 2023 · | Komentarze 0

Balony już kiedyś zagościły na łamach bloga. Nie wspominam dobrze tej wycieczki pod Grudziądz  :-/ Jak więc dowiedziałem się o balonach w Pasłęku postanowiłem tam ruszyć, aby odczarować te piękne, dostojne i majestatyczne statki powietrzne. Nie zawiodłem się :-)

MAPA

GALERIA







Dane wyjazdu:
70.00 km 0.00 km teren
04:03 h 17.28 km/h:
Maks. pr.:27.00 km/h
Temperatura:31.0
Podjazdy: 5 m
Rower:BOCAS

WROTA SZTORMOWE w TUJSKU

Niedziela, 6 sierpnia 2023 · | Komentarze 2

Trasa: ELBLĄG-Jazowa-Solnica-Nowy Dwór Gdański-Żelichowo-Tujsk-Stobiec-Marzęcino-Kępki-Bielnik II-ELBLĄG

MAPA

GALERIA





Oddane w grudniu zeszłego roku wrota sztormowe na rzece Tuga w Tujsku były celem najdłuższej w wakacje wycieczki rowerowej. Impreza zorganizowana w ramach ‘’Wakacji z MOSiRem” zgromadziła na starcie 39 osób.

Nie wystraszyły się one burzy, która dwie godziny wcześniej przeszła nad Elblągiem i solidnie zmoczyła drogi. Grupa ruszyła z ulicy Wodnej spod napisu Elbląg i skierowała się na zachód, w kierunku Nowego Dworu Gdańskiego.

Popychani korzystnym wiatrem dotarliśmy tam starą drogą krajową nr 7 i po odpoczynku w samym mieście ruszyliśmy szlakiem EuroVelo 10 i Eurovelo 13 na północ, wzdłuż Tugi.
Na rogatkach Nowego Dworu Gdańskiego czekała na nas grupa Malborskich Morsów, których członkowie nie ograniczają się tylko do zimowych kąpieli, ale lubią różne aktywności. I tak to tym razem morsy jechały na rowerach do nieodległego już Tujska.

Tytułowe wrota znajdują się 1 km za wsią, nad Tugą, przy samym szlaku rowerowym, także nie sposób je przegapić. Tutaj grupa zatrzymała się na dłużej, a że spotkaliśmy też pracownika obsługi to była możliwość zadania mu szczegółowych pytań technicznych.

Ta budowla hydrotechniczna jest zlokalizowana około 100 metrów od ujścia Tugi do Szkarpawy, więc obejrzeliśmy sobie i to miejsce.

W końcu nadszedł czas powrotu, który od Tujska prowadził inną drogą do Elbląga przez Stobiec, Marzęcino i Kępki. Przed Marzęcinem skręciliśmy jeszcze w kierunku najniżej położonego puntu w Polsce, który kilka dni temu doczekał się oznakowania widocznego z daleka. Stoi tam wieża triangulacyjna i teraz łatwo tam trafić z głównej drogi.

Po sesji zdjęciowej w tym miejscu pozostało jechać już tylko na lody do Elbląga. Gorąca pogoda wybitnie sprzyjała takiemu zakończeniu wycieczki. Te zimne desery kończące wakacyjne wycieczki zawdzięczamy wsparciu Gminy Elbląg obchodzącej w tym roku swoje 50-lecie.

I tak też było. Po 66 kilometrach płaskiej, żuławskiej trasy dotarliśmy nad rzekę Elbląg do kawiarni Grupy Wodnej, gdzie nasza jazda się zakończyła. 

Dziękuję za Waszą obecność!





Dane wyjazdu:
105.00 km 0.00 km teren
05:35 h 18.81 km/h:
Maks. pr.:42.00 km/h
Temperatura:20.0
Podjazdy:317 m
Rower:BOCAS

GDYNIA

Sobota, 5 sierpnia 2023 · | Komentarze 2

Trasa: GDYNIA-Sopot-Gdańsk-Przejazdowo-Koszwały-Cedry Małe-Kiezmark-Nowy Dwór Gdański-Jazowa-ELBLĄG

MAPA

GALERIA



Wybrałem się do Gdyni dopingować Alberta, prezesa Malborskich Morsów, podczas startu w niewyobrażalnej dla mnie w całości dyscyplinie o nazwie triathlon ;-) Albert miał do pokonania 750 metrów morskiej wody, 20 km na rowerze i 5 km biegu. Ogarnął wszystko bez żadnych trudności w limicie czasu, chociaż startował z kontuzją. Szacun Kolego!

Ideę wyjazdu podała Angelika w której towarzystwie rowerowo wróciłem do Elbląga nieco moknąc na Żuławach Wiślanych. Padało od Starych Babek do Solnicy, ale tak w miarę normalnie. Tym wyjazdem przekroczyłem granicę 10.000 tegorocznych kilometrów.  



Dane wyjazdu:
383.00 km 0.00 km teren
15:19 h 25.01 km/h:
Maks. pr.:44.00 km/h
Temperatura:13.0
Podjazdy:2360 m

SUWALSKA FUDŻIJAMA

Piątek, 28 lipca 2023 · | Komentarze 4

Trasa: ELBLĄG-Młynary-Pakosze-Pieniężno-Górowo Iławeckie-Bartoszyce-Kętrzyn-Giżycko-Wydminy-Olecko-Suwałki-Gulbieniszki-Suwałki-Raczki-Wieliczki-EŁK

MAPA

GALERIA



Różne już były wyjazdy na wschody słońca. Na to klimatyczne i jakże optymistyczne zjawisko przyrody, które wymaga wczesnego wstania, albo i nie spania w ogóle ;-) Kręciło się korbami na Hel, nad morze do Stegny, nad jeziora czy na wieże widokowe.

Tym razem poprzeczka została ustawiona przez pomysłodawczynię celu wycieczki, pochodzącą z Suwałk Dorotę, bardzo, bardzo wysoko. Dosłownie i w przenośni – Cisowa Góra nad Suwałkami w tamtejszym parku krajobrazowym, zwana Suwalską Fudżijamą, ma całkiem konkretną wysokość 256 metrów n.p.m i jest oddalona od Elbląga o … 300 km!

Nikt tak daleko na wschód naszej gwiazdy jeszcze od nas nie jechał :-)

To oczywiście był główny motyw, aby zabrać się za organizowanie tego lekko szalonego pomysłu, który Dorota ,,sprzedała” mi jeszcze w zeszłym roku. Dodatkowym motywem był fakt, że jego autorka w ten sposób chciała poprawić swoją życiówkę w rowerowej jeździe non stop i przekroczyć próg 300 km pokonanych za jednym razem, bez spania.

A wiecie, że ja takim prośbom nie odmawiam :-)))

I tak to doszło do ustalania szczegółów wyjazdu. Zgrania terminów i pogody, która w tym przypadku była zdecydowanie najważniejsza. Nie widziałem bowiem sensu jechać w super warunkach, aby na Suwalszczyźnie obejrzeć stalowe chmury, deszcz i ani centymetra słońca. Na odwrót mogło być.

Dodatkowo, należało dotrzeć tam na określoną godzinę wschodu, którą była tego dnia godzina 4:35 dla Suwałk. To naprawdę niełatwe na takim dystansie, przy ruszeniu ponad 12 godzin wcześniej. I ostatecznie tak właśnie było. Prognozy dla Suwałk były lepsze niż dla Elbląga.

W trasę wybrało się 5 osób (Dorota, Marciny dwa, Sławek i ja) i po prowadzonych do ostatnich chwil analizach serwisów pogodowych o godzinie 15:11 ruszyliśmy z ronda Pionierów Oświaty w kierunku Milejewa.

Szybko wspięliśmy się na szczyt Wysoczyzny Elbląskiej i jeszcze szybciej zaczęliśmy zjazd w kierunku Młynar. Po zaliczeniu odcinka specjalnego w postaci bruku w Długoborze pod naszymi kołami zagościły dobre i bardzo dobre asfalty warmińsko-mazurskich dróg.

Pierwszy postój zrobiliśmy w Pieniężnie na stacji Avia. Tutaj też z lekkim niepokojem obserwowaliśmy Dorotę, która na początkowych km poddała w wątpliwość czy dobrze robi, porywając się na taką jazdę. Wątpliwościami nie byłem zaskoczony, zdziwiłem się że pojawiły się na tak wczesnym etapie wycieczki. Dorota jechała jednak obstawiona ultrasami z każdej strony, także wątpliwości zostały rozwiane, a – jak się okazało potem – decydująca była uwaga Marcina Bąka o żalu z niepodjęcia wyzwania.

Za Pieniężnem wjechaliśmy na pięknie wyremontowaną DW 512 do Bartoszyc. Do stanu drogi nie dopasował się kierowca osobówki z Tychów, któremu na pustej drodze nie przypadła do gustu nasza jazda parami.

Trąbił długo i zawzięcie na przestrzeni – sic! – kilku kilometrów, zrobił za sobą korek z kilku samochodów, zapewne nas sfilmował, a ja sfociłem jego, bo taki oryginał zdarzył mi się po raz pierwszy :-)

W końcu przypomniał sobie jak się wyprzedza wolno jadące pojazdy – co on by zrobił, jakby przed nim jechał traktor czy koparka??? :-)))) – i udało mu się dotrzeć do Bartoszyc przed nami.

My natomiast w Bartoszycach na około setnym km odwiedziliśmy Orlen, bo godzina była dobra na kolację. Potraktowałem się dwoma pomidorowymi zupami z makaronem i byłem gotowy do dalszego kręcenia. Inni też sobie nie żałowali, Dorota na tę okoliczność miała kabanosy i chleb razowy.

Za Bartoszycami wiatr w dalszym ciągu sprzyjał dynamicznej jeździe i tak to osiągnęliśmy Kętrzyn. Tutaj skończył się całkowicie dzień i zaczęła mazurska nocka.

W Giżycku Dorota przeżyła mały kryzys energetyczny ale niezawodne żelki oraz chwila przerwy na przystanku z nogami w górze kryzys opanowały. Dla pewności zajechaliśmy jeszcze na stację MOL (dawny Lotos), żeby przed mazurskimi wzniesieniami coś zjeść.

Byliśmy na 190 km. Do celu było 100 km i 4,5 godziny czasu. Raczej nie było już szans na dłuższe postoje . Nie było też szans negocjować godziny wschodu słońca ;-)
I tak to bez odpoczynku cała ekipa przeleciała nockę, żeby o 4 rano zameldować się na rogatkach Suwałk. Niebo było mocno zachmurzone, nic jednak nie padało, ale wyglądało na to, że nie musimy się spieszyć, aby w punkt być na szczycie Cisowej Góry.

I tak też zrobiliśmy. Na szczycie suwalskiej Fudżijamy zameldowaliśmy się 8 minut po formalnym wschodzie słońca. Już będąc na górze zauważyliśmy, że robią się dziury w chmurach i w taki sposób powstała ta słoneczna galeria zdjęć. Plan został zrealizowany, szczęście mieliśmy niezwykłe.

Na Cisowej Górze przebywaliśmy dość długo, napawając oczy wspaniałą panoramą Suwalszczyzny na terenie Suwalskiego Parku Krajobrazowego. W końcu jednak trzeba było opuścić to niezwykłe miejsce i zacząć drogę powrotną do Ełku, skąd był plan wracać pociągiem do Elbląga.

To był plan dla męskiej części grupy, bo Dorota zakończyła swoją jazdę za kilkanaście km, w swoich rodzinnych Suwałkach, gdzie czekało na nią śniadanie u rodziców. My na śniadanie udaliśmy się na Orlen i to też było dobre ;-)

Posileni ruszyliśmy na ostatni etap warmińsko-mazurskich peregrynacji, czyli około 70 km etap do Ełku. Trasą nieco znaną z jednej z edycji maratonu P1000J przejechaliśmy przez Raczki i Wieliczki, oglądając z zewnątrz w tej drugiej miejscowości stylowy modrzewiowy kościół z XVII wieku, uznawany za najstarszy drewniany kościół na Mazurach.

Z innych ciekawostek należy przywołać fakt, że po dotarciu do DK 16, oblężonej samochodami z każdej strony, udało nam się przedostać na biegnącą obok drogę S61 Via Baltica, gotową ale jeszcze nie oddaną do użytku. I tak to sobie na luzie i w komforcie dotarliśmy do Ełku.

Tutaj rozpoczęliśmy akcję ,,Kup bilet”, która oczywiście w taki dzień, w wakacje i w tak wakacyjnych okolicach nie mogła się udać. Pozostały negocjacje w pociągu.
Przed nimi zajrzeliśmy na drugie śniadanie do lokalnej cukierni i tak wzmocnieni zajęliśmy miejsca w szynobusie Regio z Ełku do Olsztyna przez Pisz. Pani kierownik pociągu ze zrozumieniem podeszła do naszego kłopotu i nie musieliśmy zaraz za Ełkiem opuszczać pociągu.

W Olsztynie przesiedliśmy się do pociągu do Elbląga i po łącznie 6 godzinach podróży dotarliśmy do domu. Cały wyjazd trwał ponad dobę i była to bardzo przyjemna, wakacyjna podróż.

Dziękuję całej ekipie za wspólne kręcenie kilometrów i pomoc przy wspieraniu Doroty, a jej samej bardzo gratuluję poprawienia życiówki o dobre 100 km.


Kategoria 50/50, WYCIECZKI >150


Dane wyjazdu:
227.00 km 10.00 km teren
12:02 h 18.86 km/h:
Maks. pr.:41.00 km/h
Temperatura:31.0
Podjazdy:891 m
Rower:BOCAS

NOCNA STEGNA+

Niedziela, 16 lipca 2023 · | Komentarze 9

Trasa: ELBLĄG-Kazimierzowo-Solnica-Nowy Dwór Gdański-Rybina-Sztutowo-Stegna-Mikoszewo-Drewnica-Żuławki-Dworek-Ostaszewo-Nowa Cerkiew-Palczewo-Lichnowy-Nowy Staw-Tralewo-Malbork-Gościszewo-Parpary-Jagow Brücke-Biała Góra-Sztum-Kalwa-Żuławka Sztumska-Zwierzno-Jezioro-Karczowiska Górne-ELBLĄG

MAPA

GALERIA

GALERIA GOSIA, MATEUSZ, MARCIN, ANGELIKA


Nocne wyjazdy na wschód Słońca nad morzem w Stegnie to tradycja dłuższa niż wycieczki na Hel w tym samym celu. No i bardziej dostępne ;-) Zapoczątkowane zostały w roku 2009 przez elbląską Grupę Rowerową STOP i z małymi przerwami trwają do dzisiaj.

W niedzielną noc 22 osoby stawiły się o 1:30 na wylocie z Elbląga w Kazimierzowie aby pokręcić korbami w myśl haseł ,,Po co spać, jak można jechać”, albo ,,Nie spać, zwiedzać” na wschód naszej życiodajnej gwiazdy wyznaczony przez naturę na godzinę 4:29.

Prowadzącą i pomysłodawczynią wycieczki była Gosia z GR STOP, która wykonuje tam ostatnio masę dobrej, rowerowej roboty. Robi to dobrze, bo zamówiła chyba najcieplejszą noc w tym roku; jak ruszaliśmy to miałem +23 stopnie na liczniku rowerowym.

Trasa prowadziła przez Nowy Dwór Gdański, gdzie na Orlenie zrobiliśmy krótki postój którego największym wygranym był pewien pies, obdarowany … kabanosami. Z tej radości biegł z nami kilkaset metrów poboczem i tylko patrzeć, jak wsiądzie na rower i dołączy do elbląskiej ekipy :-)))

W Rybinie zaproponowałem lekkie wydłużenie trasy o Sztutowo, tak aby nie stać na plaży zbyt długo w oczekiwaniu na wschód. Prowadząca się zgodziła i w ten sposób z 20 minut później byliśmy na plaży w Stegnie. To i tak była godzina 4:05 więc mieliśmy dużo czasu. Plaża oczywiście – jak to w wakacje – żyła, ludzie spacerowali, leżeli, siedzieli, służby sprzątały śmieci a Kristofer jadący do nas singlem z Kątów Rybackich doniósł że na wydmach ludzie się kochają. Lato :-)

Na niebie było kilka chmur, ale znajdowały się wyżej niż linia horyzontu co dawało nadzieję, że tarczę słoneczną zobaczymy od pierwszych sekund. I tak też było, co zobaczycie w rekordowo wielkich galeriach różnych autorów. Temperatura spadła do +18 stopni i o rozpalanym kiedyś na plaży ognisku tylko wspominaliśmy z uśmiechem.

Ze Stegny grupa podzieliła się na kilka mniejszych. Ja wraz z Angeliką, Sylwią, Gosią, Irkiem, Mateuszem i Kristoferem mieliśmy plan jazdy z Malborka ku Białej Górze na imprezie organizowanej przez Malborskie Morsy, a prowadzonej przez ich prezesa, ultrasa Alberta, finiszera tegorocznego Maratonu Elbląskiego. Impreza o nazwie,, Romantyzm rowerowy z Malborskimi Morsami w koło komina” zaczynała się o godzinie 10:00.

i to była drobna niedogodność bo do Malborka ze Stegny było w porywach 50 km. A była 5 rano … Twórczo więc rozwinęliśmy wodze fantazji rowerowej i najpierw leśnym odcinkiem EV10/EV13 polecieliśmy do Mikoszewa, a potem na południe śladem Maratonu Elbląskiego pod prąd – aż do wiatraka w Palczewie. Stąd odbiliśmy na Nowy Staw i dalej na Malbork.

O naszej precyzji planowania i jazdy niech świadczy fakt, że po śniadaniu w malborskim MC na zbiórkę przy plaży miejskiej nad Nogatem stawiliśmy się 3 minuty przed czasem. Mistrzostwo świata ;-)

Trasa wycieczki wiodła czerwonym Szlakiem Zamków Gotyckich, który 10 lat temu był celem eksploracji elblążan. Z niego zjechaliśmy przez Gościszewo na Węgry, te bardziej znane, żeby ostatecznie przez Parpary i Uśnice dotrzeć do resztek mostu Jagow Brücke. Też już kiedyś odwiedzonego.

Z tego miejsca zaczął się najciekawszy odcinek, prawdziwie romantyczny bo przecież od romantycznej jazdy przez pole pszenicy, lepszy może być tylko romantyzm w polu żyta albo jeszcze lepiej – kukurydzy przed zbiorem ;-)

Skrót do Białej Góry okazał się jednak przejezdny dla wszystkich uczestniczek i uczestników, w tym najmłodszej na trasie Blanki. Także żadne ekstremum to nie było. Wartością dodaną był całkowity brak blacho smrodów na tym trzy kilometrowym odcinku offroadu.

W Białej Górze pożegnaliśmy się z sympatyczną malborską ekipą i zaczęliśmy odwrót do Elbląga. Zatrzymaliśmy się jeszcze na lodach i Orlenie w Sztumie a potem pożeglowaliśmy z wiatrem, a potem pod wiatr (bardzo ciekawe zjawisko) ku Żuławom Wiślanym. Upału nie było, generalnie mieliśmy tego dnia szczęście, bo słońce tak naprawdę smażyło może z kilka godzin.

Dzięki za wspólne kręcenie kilometrów, zarwanie nocki i zaproszenie do Malborka :-)


Kategoria 50/50, WYCIECZKI >150


Dane wyjazdu:
85.00 km 2.00 km teren
04:06 h 20.73 km/h:
Maks. pr.:45.00 km/h
Temperatura:18.0
Podjazdy:501 m
Rower:BOCAS

NOWY ASFALT W BARZYNIE

Czwartek, 13 lipca 2023 · | Komentarze 6

Trasa: ELBLĄG-Ogrodniki-Milejewo-Kamiennik Wielki-Pomorska Wieś-Sierpin-Komorowo Żuławskie-Jelonki-Śliwa-Liszki-Barzyna-Rychliki-Wysoka-Nowe Dolno-Krzewsk-Raczki Elbląskie-ELBLĄG

MAPA

GALERIA




Dobre wiadomości nadeszły z gminy Rychliki, gdzie został położony nowy dywanik asfaltowy w Barzynie i w ten sposób od Rychlik do tej wsi leci się już po nowej nawierzchni. Jak uda się dociągnąć asfalt do Śliwicy to powstanie fajna szosowa pętelka z Jelonek do Rychlik. 



Dane wyjazdu:
55.00 km 0.00 km teren
03:31 h 15.64 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:
Podjazdy: m
Rower:BOCAS

NOWAKOWSKI ZYGZAK

Środa, 12 lipca 2023 · | Komentarze 0

Trasa: ELBLĄG-Bielnik I-Kępa Rybacka-Cieplice-Nowakowo-ELBLĄG

MAPA

GALERIA 



Zaprzyjaźnione karpie z rzeki Elbląg doniosły, że most pontonowy w Nowakowie, zwany ,,zygzakiem"  został wyciągnięty na brzeg i wody w swojej pracowitej historii już nie dotknie. Zygzakiem zwany ze względu na taką  właśnie konieczność poruszania się po nim samochodów i innych czterokołowców. 

A że w tym kierunku wybierała się też konkurencyjna ekipa spod znaku latarkowych śród to postanowiłem do nich dołączyć. Tym bardziej, że te latareczki w odróżnieniu od standardowych, miały w swojej nazwie geriatrię czy też inne dziaderstwo ;-) Czyli jak ulał dla mnie :-))

Nie przewidziałem tylko, że dynamiczna przed godziną zbiórki pogoda z lekką burzą na czele wystraszy całe to stare towarzystwo miękiszonów :-))) Już jadąc na zbiórkę nie padało, a potem było tylko lepiej z zakończeniem w postaci bezchmurnego nieba :-) Ech ...

Na miejscu zbiórki poza mną pojawiła się Angelika, ale to osoba dla której im mocniej leje tym lepiej, no i jedna z najnowszych elbląskich ultrasek. I taka to geriatria ruszyła ku wypogadzającemu się coraz bardziej i z każdą chwilą niebu.

Zaliczyliśmy Bielniki, drogę widokową wzdłuż Nogatu i Cieplicówki i same Cieplice. W ten sposób dotarliśmy do Nowakowa, gdzie skupiliśmy się na obejrzeniu obu przyczółków dawnego ,,zygzaka". Bo sam nowy most już został poddany analizie.

Ten widoczny powyżej wygląda jak scena działań wojennych, drugi jeszcze był oryginalny.  Dziwnie wyglądają te pomosty na brzegu, jeżeli weźmie się pod uwagę że całe rowerowe życie jeździło się po nich. Teraz będzie się trzeba przestawić na znacznie nowocześniejsze i praktyczniejsze rozwiązanie.

Na koniec postanowiliśmy ominąć asfalt ulicy Mazurskiej i wjechać do Elbląga przez Próchnik, do którego z Rubna prowadzi aleja lipowa. Żeby nie było lipy zajrzeliśmy pod dąb Hogo znajdując w jego otoczeniu jakieś dziwne, tajemnicze, żeby nie powiedzieć, podejrzane znaki i konstrukcje. Szczegóły w galerii.