INFO

avatar Ten blog rowerowy prowadzi MARECKY z miasta Elbląg. Mam przejechane od 1995r. 318.150 kilometrów, czyli zaraz po raz ósmy okrążę równik :-). Pomykam po drogach i dróżkach z prędkością 20.85 km/h i tak jest OK.
Więcej o mnie.

MOJA STRONA INTERNETOWA

marecki.home.pl

KATALOG ŻUŁAWSKICH DOMÓW PODCIENIOWYCH

DOMY PODCIENIOWE Z XVIII/XIX w.

MOJE GALERIE

FOTOSIK (do 30.04.2023)



baton rowerowy bikestats.pl 2025 button stats bikestats.pl 2024 button stats bikestats.pl 2023 button stats bikestats.pl 2022 button stats bikestats.pl 2021 button stats bikestats.pl 2020 button stats bikestats.pl 2019 button stats bikestats.pl 2018 button stats bikestats.pl 2017 button stats bikestats.pl 2016 button stats bikestats.pl 2015 button stats bikestats.pl 2014 button stats bikestats.pl 2013 button stats bikestats.pl 2012 button stats bikestats.pl 2011 button stats bikestats.pl 2010 button stats bikestats.pl 2009 button stats bikestats.pl 2008 button stats bikestats.pl

ARCHIWUM BLOGA

Wpisy archiwalne w kategorii

WYCIECZKI >150

Dystans całkowity:48342.00 km (w terenie 3060.00 km; 6.33%)
Czas w ruchu:2177:50
Średnia prędkość:22.20 km/h
Maksymalna prędkość:67.00 km/h
Suma podjazdów:201472 m
Maks. tętno maksymalne:182 (97 %)
Maks. tętno średnie:143 (75 %)
Suma kalorii:1004720 kcal
Liczba aktywności:221
Średnio na aktywność:218.74 km i 9h 51m
Więcej statystyk
Dane wyjazdu:
192.00 km 2.00 km teren
08:41 h 22.11 km/h:
Maks. pr.:46.00 km/h
Temperatura:25.0
Podjazdy:869 m

CHOSZCZNO - KOSTRZYN n.ODRĄ

Sobota, 2 maja 2026 · | Komentarze 0

Trasa: CHOSZCZNO-Barlinek-Myślibórz-Trzcińsko Zdrój-Moryń-Siekierki Most Europejski-Gross Neuendorf-Küstrin Kietz-KOSTRZYN nad ODRĄ

MAPA

GALERIA (z opisem)

GALERIA MAREK (całość)

Dalej >>> 





C.d.n.



Dane wyjazdu:
181.00 km 0.00 km teren
08:40 h 20.88 km/h:
Maks. pr.:43.00 km/h
Temperatura:10.0
Podjazdy:781 m

SZCZECINEK - CHOSZCZNO

Piątek, 1 maja 2026 · | Komentarze 0

Trasa: SZCZECINEK-Czaplinek-Złocieniec-Drawsko Pomorskie-Ińsko-CHOSZCZNO

MAPA ( całość Trasy Pojezierzy Zachodnich)

GALERIA (z opisem)

GALERIA MAREK (całość)

Dalej >>> 




O poranku, po śniadanku ruszyliśmy na trasę. Do Lubowa za Bornem Sulinowem wiedziałem mniej więcej co nas czeka, bo jak wspomniałem, jechałem ten odcinek na jesieni 2025 r.

Za Czaplinkiem zaczęła się jazda po terra incognita i tak w sumie miało już być do końca. W galerii macie przedstawiony opis odcinkowy zawierający zdjęcia obecnych rodzajów nawierzchni tej trasy. Szybko się przekonaliśmy, że TPZ to nadal projekt nieukończony i bardzo różniący się dostępnością dla wszystkich rodzajów rowerów.

My jechaliśmy sobie na oponach 32mm i 30 mm, czyli na szosowych slickach. Ale że nie jesteśmy standardowymi turystami i dopóki piasek nie jest piaskownicą, to siłowo potrafimy lekkie rowery przepchnąć.

Trzydziestki Marka poległy tylko w jednym momencie, kiedy pojawiła się nowa nawierzchnia w Żelisławiu Pomorskim. Gruboziarnisty szuter znany chociażby z GreenVelo okazał się zbyt gruby. Dwie dętki poległy w jednym momencie, co było pewną oszczędnością czasu porównując to do przebijania ich solo 😉

Prawdziwy egzamin czekał nas za Drawskim Pomorskim, gdzie na długie kilometry oznakowanie pionowe TPZ zniknęło i zostało patrzeć na nawigację. Spotkaliśmy tam wielu nieszczęśników z sakwami pchającymi rowery w kopnym piachu, po zniszczonej, leśnej drodze, urozmaiconej kamieniami i cegłami.

Domyślam się, że ten odcinek – niezbyt długi 2-3 km – będzie dopiero robiony, ale coś takiego w ogóle na razie nie powinno być widoczne na oficjalnych mapach. To psuje ogólne, generalnie pozytywne, wrażenie. Dodam, że byliśmy tam w porze suchej …

Dalsze kilometry w kierunku Choszczna, gdzie postanowiliśmy dotrzeć na nocleg, przebiegały już w normalnych warunkach. Za Ińskiem było widać korytowanie nowej drogi rowerowej, co niedługo pozwoli ominąć tamtejszą drogę publiczną.

I kiedy już myśleliśmy, że doturlamy się elegancko do Choszczna, to pojawiła się ona. Dolina rzeki Ina. O Jezu! 😂

Z klimatycznym, spalonym mostkiem fakira i podmokłym terenem, gdzie udało nam się nieco zmoczyć buty.

Obecnie mostek objęty jest oficjalnym objazdem, chociaż jak widać, rowerowo-piesze funkcje jeszcze spełnia. Ale to już na swoją odpowiedzialność. Na nowy przyjdzie poczekać kilka lat.

Do Choszczna wpadliśmy o 20:30, ale że nocleg na kwaterze prywatnej zarezerwowaliśmy kilka godzin wcześniej, to na spokojnie zrobiliśmy jeszcze zakupy i udaliśmy się na bardzo zasłużony odpoczynek. To miał się okazać najtrudniejszy etap TPZ.

Dłuższe postoje w ciągu dnia zrobiliśmy w Bornem Sulinowie, Czaplinku, Złocieńcu, Drawsku Pomorskim i Ińsku. Te miejsca są oczywiście godne dłuższego oglądania, ale to na tym wyjeździe nie było priorytetem. Istotnych podjazdów nie ma, profil trasy jest generalnie płaski.








Kategoria WYCIECZKI >150


Dane wyjazdu:
289.00 km 1.00 km teren
13:42 h 21.09 km/h:
Maks. pr.:39.00 km/h
Temperatura:-4.0
Podjazdy:1588 m

ELBLĄG - SZCZECINEK

Czwartek, 30 kwietnia 2026 · | Komentarze 0

Trasa: ELBLĄG-Malbork-Sztum-Jeleń-Skórcz-Szlachta-Tuchola-Kamień Krajeński-Debrzno-SZCZECINEK

MAPA

GALERIA (z opisem)

GALERIA MAREK (całość)

Dalej >>> 





Majówka w tym roku należała do tych krótszych – rok 2027 też nie zapowiada się dobrze 😉 – więc należało pojechać w niezbyt odległe tereny, nie wymagające całodziennej jazdy pociągiem.

Mój wybór padł na szeroko promowane i coraz bardziej znane trasy rowerowe organizowane przez Województwo Zachodniopomorskie. Powstaje tam cały system różnych szlaków rowerowych, a ja wybrałem Trasę Pojezierzy Zachodnich.

Liznąłem ją w zeszłym roku podczas powrotu ze stacyjki, no i jest ona najdłuższa, przez co dobrze nadawała się na dwudniowe pedałowanie.

Na wyjazd dał się namówić Marek z Braniewa, też ciekawy co tam się dzieje na zachodnim pomorzu.

Planując dość długie dystanse po w większości drogach asfaltowych zabraliśmy rowery szosowe, żeby jazda była szybka i sprawna. Planowaliśmy jazdę tylko po szlaku, zgodnie ze znakami i/lub śladem GPS, bez odbijania na boki.

Poza Trasą Pojezierzy Zachodnich dołożyłem do programu majówki trochę atrakcji kolejowych w postaci stacji Szlachta na Magistrali Węglowej, dwupoziomowego dworca kolejowego w Kostrzynie nad Odrą i zabytkowej estakady kolejowej w Gorzowie Wielkopolskim, gdzie cała wyprawa się zakończyła. A zaczęła się od zakupu biletów powrotnych na pociąg TLK Krajna, bo jak wiadomo, wycieczka bez pociągu się nie liczy 😉

Pierwszy etap zakładał dojazd do Szczecinka, gdzie zamierzaliśmy zacząć naszą eksplorację Trasy Pojezierzy Zachodnich (TPZ), oznaczonej znakami z liczbą 20 w kierunku Mostu Europejskiego na Odrze w Siekierkach. W całości prowadzi ona z Miastka w województwie pomorskim, ale ten odcinek świadomie pominęliśmy.

Nocna jazda do Szczecinka była niezłym testem odporności na mróz, który w okolicach autostrady A1 spadł do -4 stopni. Mając w głowie prognozy pogody, które na majówkę pokazywały przyjemne ciepło, a nawet upał, było to pewne zaskoczenie, które na szczęście nie skutkowało tym, że zimowa lycra została w domu. Bez niej zaliczyłbym spektakularny wycof, bo w nogawkach sytuacji raczej bym nie ogarnął.

Potem za dnia było coraz lepiej, chociaż wiatr nie ułatwiał jazdy. No, ale tak to jest jak się jedzie na zachód, a nie z zachodu na wschód 😊

Dłuższe postoje zrobiliśmy w Kopytkowie przy A1, gdzie wygraliśmy z mrozem, potem była Szlachta, gdzie na żywo obejrzeliśmy wiadukt nad dawną Magistralą Węglową, a dalej były Tuchola i Kamień Krajeński.

Wczesnym popołudniem dotarliśmy do Szczecinka, gdzie namierzyliśmy przyjemny hotel Panorama w którym zregenerowaliśmy się po jeździe. Tutaj też spakowaliśmy zimowe rzeczy w paczkę do paczkomatu i wysłaliśmy do Elbląga.

Byliśmy gotowi na majowe ciepło i na TPZ. A przynajmniej tak się nam wydawało …





Kategoria WYCIECZKI >150


Dane wyjazdu:
340.00 km 0.00 km teren
15:28 h 21.98 km/h:
Maks. pr.:51.00 km/h
Temperatura:6.0
Podjazdy:1622 m

MOSTY BERDYCHOWSKIE

Sobota, 11 kwietnia 2026 · | Komentarze 1

Trasa: ELBLĄG-Sztum-Grudziądz-Świecie nad Wisłą-Bydgoszcz-Kcynia-Wągrowiec-Murowana Goślina-POZNAŃ>>>ELBLĄG

MAPA

GALERIA (z opisem + film, Endrju, Marek)




Pieszo-rowerowe Mosty Berdychowskie w Poznaniu były celem pierwszej długodystansowej wycieczki w tym roku. Ta nowa, z zeszłego roku, konstrukcja zaciekawiła mnie, a że przy okazji bardzo, bardzo dawno nie byłem w Poznaniu …

Zaproszenie do udziału w tej jeździe przyjęła odważna piątka, której nie przestraszyły prognozy mrozu o poranku, a bardzo za to spodobało się załatwione przez orga bezchmurne niebo i wiatr w plecy😉

Z Elbląga ruszyliśmy w sobotę o godzinie 15, tak by w godzinach porannych zameldować się w Poznaniu. Jazda od samego początku była dynamiczna, w czym miał swój udział wzorowo w plecy wiejący wiatr. W zasadzie przez całe 300 km – tak to można podróżować. Żeby jeszcze temperatura cały czas trzymała poziom 10-15 stopni.

Na początkowych 80 km towarzyszyła nam Dorota, która zgodnie ze swoim planem w Kwidzynie udała się na pociąg. Pierwszy dłuższy postój zrobiliśmy na Orlenie w Grudziądzu.

Menu było tradycyjne, śmieciowe. Poza daktylami premium od Sylwii😍

Między Grudziądzem a Bydgoszczą czekały na nas największe podjazdy tej w sumie płaskiej trasy. Atrakcją był widok celulozy w Świeciu, przemysłowego miasteczka spowitego dymem i światłem.

Przez uśpioną Bydgoszcz przemknęliśmy sprawnie, zatrzymując się na kilka zdjęć i drugi zaplanowany postój, oczywiście na Orlenie. Tutaj zabawiliśmy nieco dłużej czekając na zakończenie nocnego serwisu kawiarki. Końca serwisu pieca już nie doczekaliśmy.

Za Bydgoszczą zaczęliśmy stopniowo czuć zapowiadane ochłodzenie, a ja zrobiłem błąd nie zabierając cienkich rękawiczek i przez to zafundowałem sobie 3 godziny cierpienia i intensywnego masażu palców podczas jazdy. Cóż, zdarza się najlepszym😁

Do tego doszła walka z sennością, którą jakoś przemogłem dialogami z resztą ekipy, albo ze samym sobą. Oj, odzwyczaił się człowiek od nocek na rowerze, ale że espresso już nie pomaga? 

Także chyba wszyscy z zadowoleniem powitaliśmy na Orlenie w Wągrowcu – gdzie zrobiliśmy dodatkowy postój – wschodzące słońce, które szybko zaczęło swoją dobrą pracę.

Teraz pozostało wjechać do Poznania, co od strony Murowanej Gośliny jest zadaniem nieco karkołomnym ze względu na organizację tamtejszego ruchu🤦

Nowe, stare, równe i nierówne drogi rowerowe, ciągi pieszo-rowerowe, jak i chodniki z dopuszczonym ruchem rowerowym nijak nie układały się w spójną sieć. Do tego dochodziły znaki B9, których nie powinno się ignorować.

Łatwo nie było, dobrze że nie skończyło się to awariami, bo wiele z tych dróg na rowery szosowe się nie nadawało.

W końcu jednak dotarliśmy do Poznania i nadal dysponując komfortowym zapasem czasu do pociągów powrotnych podjęliśmy program zwiedzania miasta z perspektywy siodełka. Szczegóły w galerii.

Potem zapakowaliśmy się w dwa pociągi i tak to ten rowerowy weekend dobiegł końca.

Generalnie wszystkie zamierzenia wycieczki zostały zrealizowane, łącznie z udanym testem nowych butów i bloków, które po raz pierwszy miał okazję być tyle godzin na nogach. Dzięki Krzyś!👌

A Poznań, jak każde duże miasto, jest oczywiście godzien znacznie dłuższego zwiedzania, które niewątpliwie jeszcze nastąpi.

Dziękuję Wam za super towarzystwo na trasie!








Dane wyjazdu:
231.00 km 0.00 km teren
11:14 h 20.56 km/h:
Maks. pr.:48.00 km/h
Temperatura:-1.0
Podjazdy:1556 m

LIDZBARK WARMIŃSKI-WOZŁAWKI - NOWA DDR

Niedziela, 29 marca 2026 · | Komentarze 2

Trasa: ELBLĄG-Pasłęk-Godkowo-Orneta-Babiak-Lidzbark Warmiński-Wozławki-Lidzbark Warmiński-Lubomino-Orneta-Młynary-Pomorska Wieś-ELBLĄG

MAPA

GALERIA (z opisem + Marek)




Motto: Sylwia to dziewczyna z JAJAMI😁

Zarząd Dróg Wojewódzkich w Olsztynie pochwalił się nową drogą rowerową zbudowaną wzdłuż DW 513 na odcinku Lidzbark Warmiński-Wozławki. To dość daleko od Elbląga, ale i tam czasami się jeździ, więc warto wiedzieć co i jak tam powstało.

Na nocno-dzienną jazdę dała się namówić Sylwia, docierającą swoje nowe Bianchi i Marek z Braniewa, równie doświadczony Ultras kręcący trasy po swojej Warmii to tu, to tam.

Z Elbląga ruszyliśmy dokładnie o północy, tak aby ze wschodzącym słońcem dotrzeć na spokojnie do Lidzbarka Warmińskiego. Przed wyjazdem w obróbce były liczne prognozy pogody, bo w jednych serwisach był deszcz, w innych lekki mróz, czyli mogło to się skończyć ... noclegiem w łóżkach 😂

Jednak w porze decyzji nic nie padało, było +7 stopni, więc wjechała micha makaronu, duża kawa i już można było ruszać na zbiórkę. Razem z ... kropelkami deszczu. Jednak, kto nie ryzykuje to nie pije szampana. 

Na Placu Jagiellończyka byli już Oni, deszczyk przestał padać i tak już miało być do samego końca. Na całej trasie nie spadła na nas ani kropla, zgodnie zresztą z prognozami, które pokazywały, że jadąc na wschód dokonujemy wyboru dobrego kierunku.

Droga do Lidzbarka była do bólu banalna, starą DK 7 do Pasłęka i dalej już DW 513 która ma swój początek w Pasłęku a kończy się właśnie we Wozławkach. Jej dobry asfalt i kilka samochodów w nocy było wystarczająco dobrą, rowerową rekomendacją 😉

W Lidzbarku odpoczęliśmy na tamtejszym Orlenie i zaczęliśmy zasadniczy etap trasy. Vide galeria.

Nowa trasa jest wykonana z asfaltu, na ogół jest ciągiem pieszo-rowerowym (znak C16-C13), a czasami C13. Pod koniec wykorzystuje stary przebieg DW 513 i wtedy jedzie się normalną drogą z teoretycznym ruchem samochodowym. Droga tylko w dwóch, trzech miejscach jest bardziej wzniesiona niż jezdnia biegnącej obok drogi wojewódzkiej, co jest dobrą wiadomością, bo nie robi się dodatkowych przewyższeń. W kilku miejscach nowa trasa przecina drogę wojewódzką, ale nie jest to uciążliwe. W miejscowości Kiwity ruch rowerowy jest wpuszczony w jezdnię, miejscowość nie ma drogi dla rowerów. Podczas jazdy widać liczne bariery ochronne różnego typu (niskie, wysokie), które w większości są ustawione z sensem, bo chronią przed betonowymi przepustami, studniami, rowami czy wysokimi nasypami Są one w kolorze ocynku, co nie gryzie sie kolorystycznie z krajobrazem, jak np. żółte czy biało-czerwone.
Moje czujne oko dostrzegło kilka błędów w oznakowaniu, brak przejazdu rowerowego w Wozławkach przy stacji paliw,  ale i ciekawe wpuszczenie ruchu na rondzie w Lidzbarku Warmińskim. Sugeruję też pomalowanie na czerwono przejazdów w poprzek drogi rowerowej, dla lepszej widoczności przez kierowców włączających się do ruchu. Obecnie są tylko pomalowane w poprzek drogi wojewódzkiej, co oczywiście jest bardzo OK. No i standardem jest obecnie jednolita wysokość drogi rowerowej, bez obniżeń w miejscach zjazdów, bo jadąc rowerem szosowym 30 km/h ma się teraz poczucie jazdy po pumptracku😁 Zakończenie w Wozławkach też jest ... takie sobie. Myślę, że sama zawrotka dla rowerów by wystarczyła.

Generalnie trasa długości 21 km ma charakter bardziej komunikacyjny niż turystyczny. Może zastąpić szutrowe w tamtym rejonie GreenVelo w drodze do/z Stoczka Klasztornego, no i być wykorzystywana podczas dłuższych wycieczek. Sama w sobie nie ma miejsc odpoczynku rowerzystów, ani atrakcji turystycznych.


Do Wozławek dotarliśmy z w miarę sprzyjającym wiatrem wiejącym z północy. Po zawróceniu już nie był taki sprzyjający ... 

Przemierzyliśmy z powrotem tę samą, ale nie taką samą drogę i ponownie zameldowaliśmy się na lidzbarskim Orlenie, żeby uzupełnić prowiant. dalej poprowadziłem ekipę mniej znaną drogą z Lidzbarka do Lubomina, bo ileż można jeździć DW 513 😉 Odcinek specjalny kamiennej kostki w Wolnicy bardzo im się spodobał, nikomu za to nie spodobała się kraksa Sylwii z psem nieco wcześniej.

Tak jak wcześniej wspomniałem, ta dziewczyna ma jaja, bo pomimo dość bolesnej gleby i oddania honorowo krwi trzy dni wcześniej - co ujawniła nam dopiero podczas trasy - dojechała do końca prawie 250 km wycieczki po wyczerpujących pagórkach Warmii i Oberlandu. Szacun, chociaż pachnie to wariactwem😂 👏

Dalej przez Ornetę, Młynary i Pomorską Wieś dotarliśmy do Elbląga lądując w mieście o godzinie 14. Idealnie na obiad.

Dzięki za wspólną jazdę i pogaduchy!






Kategoria WYCIECZKI >150


Dane wyjazdu:
163.00 km 1.00 km teren
06:52 h 23.74 km/h:
Maks. pr.:48.00 km/h
Temperatura:13.0
Podjazdy:1178 m

ELBLĄG 780 - SPRAWDZENIE TRASY

Sobota, 28 lutego 2026 · | Komentarze 2

Trasa: ELBLĄG-Pasłęk-Małdyty-Miłomłyn-Ostróda-Wirwajdy-Szyldak-Olsztynek-OLSZTYN>>>ELBLĄG

MAPA

GALERIA (z opisem)




Już 19 czerwca będzie okazja całkiem za darmo zmierzyć się z nieprzypadkowym dystansem 780 km szosowych kilometrów poświęconych takiej właśnie rocznicy uzyskania praw miejskich dla Elbląga.

Nasze miasto jest jednym z najstarszych miast w Polsce i trzeba to solidnie uczcić. Dodam, że będzie też dystans krótszy, 430 km, dla początkujących w ultramaratonach. Więcej szczegółów niebawem.

Tymczasem w ramach sprawdzania trasy maratonu wyskoczyłem w Krainę Kanału Elbląskiego, aby dokonać oględzin nieznanego mi odcinka pod Ostródą między wsiami Wirwajdy a Szyldak. Oględziny wypadły pomyślnie, asfalt nie budzi zastrzeżeń, a te kilkanaście dziur przed Smykowem pewnie do czerwca zostanie załatanych.

Celem pobocznym jazdy było szukanie śladów wiosny i trzeba przyznać, że w okolicach elbląskiego Jeziora Druzno ona jest. Widoczna i słyszalna w postaci kluczy gęsi i krzyków żurawi. Boćków na razie brak, ale jak donosi europejski monitoring – są już w drodze 😍 

Asfalty na trasie były oczywiście wolne od lodu i śniegu, za to miejscami mocno wilgotne od topniejącego na poboczach śniegu. Odcinek specjalny zaliczyłem już na sam koniec w podolsztyńskich Naterkach, gdzie droga w cieniu drzew była jeszcze ze śniegiem i w koleinach, co stanowiło pewne wyzwanie dla slicków 32 mm. W ogóle pola pod Olsztynem informowały pełną pokrywą śnieżną, że tydzień odwilży nie zrobił na nich dużego wrażenia. Vide galeria.

Wcześniej tego śniegu było znacznie mniej; topnieje w oczach tworząc mniej lub bardziej wartkie strumyki. Z Elbląga ruszyłem o 8 rano i już po godzinie poczułem, że mam za grube rękawiczki. Potem się okazało, że także jedna bluza była zbędna – ale cóż – po dwóch miesiącach takiej oryginalnej zimy nie jest łatwo od razu porzucić stare nawyki 😉 Rozpiąłem wszystko co miałem i było OK.

Na trasie od początku towarzyszem jazdy było pełne słońce i wiatr, początkowo przeciwny a od nawrotki za Ostródą sprzyjający. Od Olsztynka to już w ogóle w plecy, dzięki czemu udało się zdążyć na wcześniejszy pociąg Regio z Olsztyna. W nim wykorzystałem legitymację ZHDK i za 1 zł wróciłem sobie do Elbląga. Plus 8,50 za rower😂

Zima w takiej skali już na pewno nie wróci, więc rzućcie okiem na moje plany wycieczkowe A.D. 2026. Są gotowe od końca grudnia, ale była taka ładna zima, że ich nie prezentowałem, bo i tak byście zapomnieli😁

Zachęcam do aktywności i wspólnych wycieczek👋👋





Kategoria WYCIECZKI >150


Dane wyjazdu:
158.00 km 0.00 km teren
06:45 h 23.41 km/h:
Maks. pr.:46.00 km/h
Temperatura:3.0
Podjazdy:1055 m

POWIAT BRANIEWSKI

Poniedziałek, 29 grudnia 2025 · | Komentarze 0

Trasa: ELBLĄG-Pomorska Wieś-Chruściel-Płoskinia-Żelazna Góra-Braniewo-Pogrodzie-ELBLĄG

MAPA

GALERIA (z opisem)





Ciekawostki powiatu braniewskiego były tematem ostatniej w roku 2025 wycieczki rowerowej. Zajrzałem w miejsca nieznane, zaliczyłem asfalty szerzej niejeżdżone (i nowe!) oraz powalczyłem trochę z pogodą, która była bardzo łaskawa w stosunku do tego, co teraz dzieje się za oknem w Elblągu (30 grudnia). 

Także w ramach przygotowań zimowych Cube dostał ponownie opony z kolcami, które zaczną swój piąty sezon zimowy. Ciekawe jak długi on będzie? 😉

Tymczasem do zobaczenia 1 stycznia. Można przyjść pieszo 😁



Dane wyjazdu:
166.00 km 0.00 km teren
08:49 h 18.83 km/h:
Maks. pr.:37.00 km/h
Temperatura:7.0
Podjazdy:480 m

ŻUŁAWSKIE ILUMINACJE

Sobota, 20 grudnia 2025 · | Komentarze 0

Trasa: ELBLĄG-Nowy Dwór Gdański-Tczew-Nowy Staw-Malbork-Stare Pole-Gronowo Elbląskie-ELBLĄG

MAPA

GALERIA ( z opisem)

GALERIA GABS





Przyjąłem zaproszenie Małgorzaty na nocną rundę po Żuławach Wiślanych. Obecnie noc zaczyna się o godzinie 16🤦

Wykorzystaliśmy ciepłą aurę, bo 7 stopni w grudniu to milutka temperatura i przyjrzeliśmy się wielu ciekawym i oryginalnym iluminacjom, zarówno prywatnym, jak i publicznym. W moim prywatnym rankingu na tej wycieczce pierwsze miejsce zajął Tczew – vide galeria.

Dzięki za wspólne kręcenie i pogaduchy.




Kategoria WYCIECZKI >150, TR


Dane wyjazdu:
155.00 km 0.00 km teren
07:22 h 21.04 km/h:
Maks. pr.:49.00 km/h
Temperatura:3.0
Podjazdy:767 m

TUCHOLA

Sobota, 22 listopada 2025 · | Komentarze 2

Trasa: ELBLĄG>>>CHOJNICE-Tuchola-Koronowo-Pruszcz-Świecie-GRUDZIĄDZ>>>ELBLĄG

MAPA

GALERIA (z opisem + Robert)




Po raz pierwszy zdarzyło mi się wycieczkę zaplanowaną na kolejny sezon rowerowy zrobić w roku bieżącym. Ale skoro pogoda była tak sprzyjająca 😊

Pobudka w środku nocy o 3 to zawsze miła rzecz, nie inaczej było i teraz. Warstwy ciuchów przygotowałem już wieczorem, wskoczyłem w nie lekko zaspany i dotarłem na dworzec.

I ten odcinek na dworzec był najtrudniejszy, bo w piątek wieczorem popadał deszcz w Elblągu a o poranku w sobotę było -3 stopnie. Sam się zdziwiłem, że da się jechać.

Odcinek pociągowy z Elbląga do Chojnic trwał prawie 3,5 godziny, myślałem że sobie pośpię, ale Patrycja i Robert nie dali. Wesoła to była podróż.

W Chojnicach od razu zajrzeliśmy na tamtejszy dworzec, po remoncie prawdziwą perełkę na kolejowej mapie Polski. Vide galeria.

A potem zaczęło się kręcenie korbami w tych jakże pięknych warunkach pogody. Słonecznej, z wiatrem w plecy i lekkim mrozem, który piękne pokrył szronem pola, drzewa i łąki. 

Sprawnie dotarliśmy do Tucholi, głównej atrakcji tej wycieczki. Jakiś czas temu namierzyłem w Internecie ciekawą konstrukcję na tamtejszym Jeziorze Głęboczek, która mi się spodobała. 

Obejrzeliśmy ją w promieniach słońca i lekkiego oblodzenia - w wakacje takie połączenie nie jest możliwe 😉

Następnie zajrzeliśmy do centrum miasta, a konkretnie na ichniejsze Stare Miasto. Spoko, no ale do Elbląga to się nie umywa. 

Dalsze kilometry prowadziły w kierunku Koronowa, gdzie ekipie chciałem - po ustaleniu, że go nie widzieli - pokazać oryginalny most dawnej wąskotorówki nad Brdą. Obecnie jest on w remoncie, a dokładnie jeden z jego przyczółków, który został podmyty ogromnymi deszczami.

W drodze do Koronowa jechaliśmy klimatyczną drogą leśną (asfalt) wzdłuż Zbiornika (Jeziora) Koronowskiego, powstałego poprzez spiętrzenie wody Brdy na tamie w Pieczyskach. Ją też udało się obejrzeć. 

A z Koronowa zostało dotrzeć do Grudziądza, skąd mieliśmy pociąg powrotny do Elbląga. Pierwotną trasę zmodyfikowałem poprzez jej skrócenie, bo zwiedzanie zabiera dużo czasu, pociąg by nie poczekał, a i ekipa zaczęła odczuwać trudy dość jednak długiej trasy. 

Dotarliśmy do drogi S5, zatrzymując się na małe co nieco na Orlenie w Pruszczu Pomorskim i elegancką drogą techniczną wzdłuż niej ruszyliśmy na północ. Zachodzące słońce zapewniło piękne widoki na Chełmno i Świecie nad Wisłą.

A potem zapadł zmrok w którym około godziny 17 zameldowaliśmy się w Grudziądzu. Po pokonaniu imponującego mostu drogowo-kolejowego nad Wisłą pozostało dotrzeć na dworzec  i zająć miejsce w ciepłym szynobusie, który szybko i sprawnie dowiózł nas do Malborka.

Tutaj przesiedliśmy się i niebawem byliśmy w Elblągu. I tak to wycieczka dobiegła końca. 

Dzięki Patrycja i Robert za wspólne kręcenie i fajne towarzystwo na trasie 😍





Kategoria WYCIECZKI >150


Dane wyjazdu:
309.00 km 0.00 km teren
13:39 h 22.64 km/h:
Maks. pr.:45.00 km/h
Temperatura:7.0
Podjazdy:1989 m

STACYJKA - WIELANOWO

Niedziela, 9 listopada 2025 · | Komentarze 4

Trasa: ELBLĄG-Malbork-Starogard Gdański-Zblewo-Kościerzyna-Bytów-Miastko-Biały Bór-Wierzchowo-Grzmiąca-Krosino-Wielanowo-Tychowo-OGARTOWO (POŁCZYN ZDRÓJ)

MAPA

GALERIA  (z opisem)

Dalej >>>




Wielanowo ze znajdującą się tam klimatyczną i stylową stacyjką odkryła dla rowerowego świata Marzena - aka Kot - Wielka Ultraska z Wielkopolski. Stacyjka bardzo mi się w jej relacji spodobała i już dawno została wciągnięta na moją listę wycieczkową.

W końcu i ja tam dotarłem, chociaż ryzyko zgubienia się było duże, bo na trasie wycieczki generalnie rządziła ... mgła 😂

Do Wisły na moście Knybawskim jechało się jeszcze spoko, bo widoczność na poziomie drogi była OK. Potem, im wyżej się wspinałem, tym bardziej było biało, gęsto i otulająco. Ruch samochodowy oczywiście nie istniał, także jakiegoś większego stresu nie miałem.

Widoczność nie przekraczała 100 metrów, akurat tak na długość świecenia lampki przedniej. Mgła jak kasza, naprawdę gęsta, zrobiła się przed Kościerzyną. Tutaj też zaczęło się wycieranie okularów rękawiczką, bo przecież nie mogłem stawać co 1 km i używać chusteczek. 

Noc była ciepła, jechało się przyjemnie w lekkich rękawiczkach, co w listopadzie zawsze jest wartością. Zwłaszcza u mnie 😉

Postoje cateringowe zrobiłem na Orlenach w Starogardzie Gdańskim - uwielbiam to miasto, bo zawsze tutaj trafi się jakiś pasjonat, co to w środku nocy trąbieniem kieruje mnie na drogę rowerową🤦 - i w Bytowie, co wymagało zjechania z trasy na boczną drogę. Już za dnia eleganckie śniadanko zjadłem w Cukierni-Piekarni Bagietka w Miastku z kawą dyniową na czele. 

Potem był sławny kiedyś z fotoradaru Biały Bór, gdzie zakończyłem jazdę DK 20 i bocznymi drogami z dobrym i słabym asfaltem pojechałem w kierunku Wielanowa. Stacyjka znajduje się za wsią, poświęciłem jej dobre 30 minut, na koniec dostałem opier...ol od pani kierowniczki stacji za fotografowanie pociągu. Wielanowo stacją strategiczną jest!😉

Była godzina 13, trochę za wcześnie na spanie, więc ruszyłem do nieodległego Tychowa, przyjrzeć się Trygławowi. Co to, albo, kto to jest dowiecie się z galerii. 

W tej miejscowości zjadłem kebaba i pierogi - bardzo oryginalne menu, ale to nie była klasyczna kebabownia, bo mieli też gofry i placek po cygańsku, a personel stanowiła jedna pani, która nie wiedziała, gdzie ręce włożyć z nadmiaru pracy. Galeryjka-Smakiem Malowane tak zwie się ten przybytek. 

Noclegu postanowiłem poszukać w Połczynie Zdroju, a że 3 km wcześniej wyrósł mi przy drodze dwór, ba pałac, w Ogartowie, no to w nim zostałem, bo ceny pałacowe nie były 😁 Sama miejscówka pierwsza klasa, dużo miejsca, elegancko i bez śniadania, bo o 6 rano i tak bym go nie jadł. 

Odpocząłem, wyspałem się i następnego dnia ruszyłem na Drawski Park Krajobrazowy i Borne Sulinowo z finiszem w Szczecinku.






Kategoria WYCIECZKI >150